#5 To cóż, że ze Szwecji

- Pojechałem po niego sam do Hamburga – rozpoczął opowieść W. – starszy pan przygotował go do sprzedaży po prostu po niemiecku, rozumiesz – bak był pełen, świeżo zrobiony przegląd, nowe oponki, wymieniony tylny tłumik, samochód umyty a skóra wypielęgnowana i czyściutka. W ogóle facet miał łzy w oczach i jakoś tak widać, że bardzo lubił ten samochód.
- Niezły jest, fakt – wypełniłem ciszę krótkim komplementem – ja generalnie lubię takie oldschoolowe auta, można uznać, że mają klimat, duszę, co nie…
- Poza tym mam w nim wszystko: black panel, szyberdach, zmieniarkę w bagażniku…
- No, słychać, to ona tak szumi?
- To antena się wysuwa. Tylko mechanik mi coś spieprzył – mam takiego jednego z polecenia od przyjaciela i jak go dałem po zakupie do przeglądu, to bez pytania wymienił mi katalizator, bo ponoć był rozpieprzony. Ale włożył taki trochę mniejszy od wersji 2.0 bez turbo i teraz mam wrażenie, że samochód jeździ trochę jak przytkany, taką słabszą górkę ma. No i zrobił mi gość listę 21 najczęstszych usterek w tym modelu…
- No, słyszałem że te Saaby mogą być kapryśne – wtrąciłem bawiąc się cudaczną gałeczką w kratce nawiewu.
- Na pierwszym miejscu były kratki nawiewu – ten mechanizm celowania jest słaby i praktycznie niewymienny.
- Eee… sorry.
- Poza tym wiesz, ostrożnie z turbiną, czasami jakaś kontrolka zgaśnie lub guzik przestanie świecić, takie tam detale. Ale wiesz, on ma 12 lat i 220 tysiów przebiegu. Ale jak wracałem z Niemiec, to na autostradzie pociągnąłem 240 na godzinę. Ale mógł jeszcze. Zamknąłbym szafę, ale się wiesz… trochę strach…
- No, spoko…
- Super jest ta stacyjka tu na dole, wsiadam i nie musze celować. W ręku mam kluczyk i od razu trafiam. A tu na drzwiach, zobacz, jest guzik do otwierania bagażnika. Tu mam klamkę, wysiadam, odpycham łokciem drzwi i guzik po ręką.
- Kurcze, te Saaby są trochę niedoceniane. Volvo z tego okresu z zewnątrz prezentuje się naprawdę dobrze i solidnie, ale środek ma jakby z wielkich klocków Duplo złożony – widać już wiek samochodu i chałę w wykończeniu. A tu super to wygląda – niewiele się w najnowszym 9-3 zmieniło… no może tradycyjnie dla nowy aut materiały wykończeniowe są jakieś takie gorsze, mniej mięsiste, bardziej gumowo-plastikowe – powiedziałem.
- Chyba zostanę już przy Saabach do końca – podsumował W.
- Cześć.
Wysiadłem. Było blisko północy. Ledwo żyłem po koszu. Nie widziałem W. od 3 lat, a zamiast generalnie o życiu, rozmawialiśmy o samochodzie. Kurcze, zrobiłem się infantylny na starość…
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

[...] wiem (i pisałem już o tym), że takie auta mają duszę. Ja wiem, że to czasami jest lepszy zakup niźli jakieś wozidełko [...]