#18 The Great Ecological Swindle?

Może tego dymu wcale nie ma? Może to się nam tylko wydaje?
Czy wiecie, że przy obecnej technologii stosowanie w autach napędu wodorowego, mimo jego 100% czystości, jest bardziej wyniszczające dla środowiska, niż standardowa jazda na bezynie / oleju napędowym? Pomimo tego, że auto napędzane wodorem (nie tyle auto, ile prototyp auta, bo chyba nikt jeszcze seryjnie czegoś takiego nie produkuje) wydala z siebie wyłącznie wodę (i to zdatną do picia), wyprodukowanie ilości wodoru potrzebnej do przejechania 100 km jest pierońsko drogie i szkodliwe dla środowiska. Tak bardzo szkodliwe, że mniej zanieczyszcza wyprodukowanie 10 litrów benzyny / oleju napędowego plus wszystkie syfy emitowane przez jadące na tej benzynie auto (łącznie z zostawionymi na drodze okruchami gumy, zużytym na dystansie 100 km olejem i wypalonymi podczas tej podróży papierosami – i to wcale nie light)!

Ale… mimo teraźniejszych trudności ciężko przypuszczać, że w przyszłości dominować będzie inny rodzaj napędu. Przecież wodór jest powszechnie obecny w atmosferze. A zużywające go auta są w stanie rozwiązać problem niedoboru wody w krajach trzeciego świata. Wystarczy tylko zorganizować transfer spalin (czyli właśnie wody) np. do Etiopii.

Przy napędzie wodorowym promowane teraz auta hybrydowe (silnik spalinowy + elektryczny) zdają się być tak zaawansowane, jak lokomotywa parowa z początku XX wieku vs. TGV. Z dostępnych na rynku aut hybrydowych tylko Toyota Prius jest w stanie pokonać jakiśtam (niewielki, to fakt, ale zawsze…) dystans bez zużycia choćby grama benzyny. Tylko ona, podczas delikatnego ruszania, jedzie wyłącznie na silniku elektrycznym. W korku można bezszelestnie sunąć niczym tramwaj. Ani Honda Civic IMA, ani żaden z Lexusów tego nie potrafi.

Ale… niedawno czytałem wnioski z raportu amerykańskich ekologów – ich zdaniem występujące obecnie ocieplenie Ziemi, potocznie zwane efektem cieplarnianym, nie jest niczym nowym w historii naszego globu. To cykliczne zjawisko – ostatnim razem wystąpiło 6000 lat temu i wydatnie wspomogło rozwój rolnictwa.

I człowiek nie jest tu niczemu winien – zdaniem tych ekologów, ludzkość odpowiada zaledwie za 3% (słownie: TRZY PROCENT!!!) gazów cieplarnianych emitowanych do atmosfery. 97% emitują wulkany, zwierzęta lub niektóre gleby! Shit!

Nasuwają się dwa pytania:
1) czemu raport ten nie został upowszechniony?
2) czy wobec tego, jakiekolwiek wysiłki związane z dbaniem o środowisko, mają jakikolwiek sens?

Mnie nasuwają się następujące odpowiedzi:
1) raport głosi niepopularne tezy, które stają w opozycji do polityki państw i koncernów. Polityka proekologiczna, corocznie ustalane normy EURO-ileśtam, udział w wyścigu ZLEV (Zero Level Emission Vehicle) itp. sprawy to żyła złota – każde Państwo i każdy koncern wyłoży na to pieniądze. Czemu raportem małej grupy ekologów zabijać tak dochodowy biznes? Poza tym, niełatwo jest kartką (lub nawet kilkunastoma kartkami) zabić kurę znoszącą złote jajka. Nie wierzycie – jedźcie na wieś i palnijcie kuraka z A4…
2) Oczywiście, że mają sens. Zarobione pieniądze trzeba jakoś spożytkować. Lepiej proekologicznie. Choć mnie osobiście to wisi – nie kupię sobie auta z silnikiem beznzynowym 1.0 lub dieselka 1.4 – choćby i miał palić 4l na 100km. Nie, bo nie. Bo życie to również frajda. Jakbym dbał o ekologię, tobym autem bez skarpet i majtek jeździł. Wszak każdy gram wpływa na ilość spalanej benzyny…

8 komentarzy

  1. HAHA :D koncówka rewelacja :D

    a na powaznie, to moze i takie zjawisko wystepuje raz na jakis czas, ale jest jeden nizbity dowod ze ludzie jednak wplywaja na pogode.

    kiedy rozwalono te 2 slynne wiezy w USA i przez jeden dzien zostaly zawieszone wszelkie loty. to wlasnie wtedy temperatura na ziemi spadla o caly jeden stopien!

    wiec nie do konca wiezyc mi sie chce ze wplywamy tylko na 3% tego co sie dzieje w powietrzu.

    kolejan sprawa mowisz ze duze sa pieniadze. itp no tak ale w druga strone. z tego co ja slyszalem to administracja busha zapodala taki naukowy txt zeby nie trzeba bylo stosowac sie do norm ekologicznych w USA. po prostu chca smiecic.

    wiec nie wiem jak juz wole wybierac, to wole nie smiecic wiecej niż musze.

  2. Aż nie chce mi się wierzyć w ten 1-stopniowy spadek temperatury. To niemożliwe! Bo niby do czego mieli to porównać – do 11 września 2000? Przecież te dni są nieporównywalne. Myślę, że po prostu tak wypadło. Nie mam nic przeciwko ekologom, ale wiem, że potrafią na swój sposób przedstawiać fakty. Nie wierzę, że wstrzymanie 100.000 samolotów (załóżmy, że tyle ich jest) może coś spowodować. To tak, jakby wkroplenie do basenu olimpijskiego 100.000 kropel wrzątku cokolwiek tę ozonowaną wodę ogrzało. No nie chce mi się wierzyć…

  3. Drogi Rafale.

    Piszesz głupoty. Raport mógł powstać. Tak jak wiele innych raportów i raporcików.

    Po pierwsze – wszelkiej maści koncernom czy firmom jest na rękę forsowanie tezy, jakby efekt cieplarniany był zjawiskiem marginalnym, na które w większości nie mamy wpływu.

    Po drugie – polityka proekologiczna jest kosztownym zjawiskiem. Nie sugeruj nam, że przedsiębiorcy chcą tak ot inwestować pieniądze w coś bezcelowego. Limity muszą być przestrzegane.

    Kolejna sprawa – nie sprowadzaj jazdy ekonomicznym autem do zdejmowania ubrań, dobrze wiesz, że nie o to chodzi. Wyobraź sobie, ile surowców ropopochodnych można by zaoszczędzić gdyby silniki były przełączane na napęd elektryczny podczas stania w korku. Dzięki temu mógłbyś pojeździć swoim paliwożernym samochodem ciut dłużej – wszak ropa naftowa jest na wyczerpaniu (około 20-40 lat eksploatacji złóż, wyobraź sobie te ceny za litr, kiedy zacznie być odczuwalny brak benzyny).

    Zanim następnym razem (oraz przed odpowiedzią na mój post) zaczniesz pisać coś bez zastanowienia i bazując na pogłoskach oraz złych wnioskach obejrzyj sobie film. Tak, film zrobiony przez wstrętnego ekologa, Al Gore się on nazywa.

    A film? http://niewygodna.prawda.filmweb.pl/

    Możesz mnie opluć, nazwać idiotą, cokolwiek. Ale obejrzyj ten film. Wtedy może zobaczysz jak nieprawdziwe i głupie tezy głosisz.

    Pozdrawiam.

  4. Racja. Racja. Racja. Ale…

    Ale zastanawiam się, o ile bardziej ekologiczne jest jeżdżenie autem na prąd niż na benzynę? Wiem, że podczas jazdy prąd wygrywa. Ale skądś się wziął – a obecnie bierze się głównie ze spalania węgla (wiem, są kraje z wiatrakami, elektrowniami atomowymi i wodnymi oraz wodami termalnymi, ale ile ich jest?). A spalanie węgla ekologiczne nie jest – stąd ten krótki przykład w poście dotyczący jazdy autem na wodór – co w ogólnym rozrachunku na dziś jest mniej ekologiczne niż jazda śmierdzącym dieslem.

    Film z Gore’m oglądałem (btw. Al to polityk, nie ekolog, on po prostu pomaga ekologom i jeździ po świecie z prelekcjami). Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jest tak apokaliptyczny… że zacząłem doszukiwać się w nim szwindli i przejaskrawień. I zasłyszany raport o tych “trzech procentach” trafił u mnie na podatny grunt.

    Niezależnie jaka decyzja polityczna zostanie podjęta, zawsze ktoś na tym zarobi. Od kilku lat przewagę nad koncernami antyekologicznymi (petrochemia, plastyki itp) mają producenci, a przede wszystkich twórcy rozwiązań proekologicznych – tych podążających zgodnie z przyjmowanymi ustawami. Dlaczego by ci właśnie ludzie nie mieli przeciwstawić się upowszechnieniu tego raportu? Bo są dobrzy i dbają o Ziemie. Nie – bo ewentualna dyskusja publiczna mogłaby zagrozić ich interesom. Wszak nawet producent ekologicznego paliwa rzepakowego zarabia na nim krocie… A pieniądze do wyjęcia są dużo większe – ktoś niebawem przejmie zyski od koncernów nafowych…

    Jestem chyba konformistą, bo jestem za ekologią, ale nie jestem ekologiem. Wiem, że ludzkość niszczy Ziemię, ale jednocześnie wiem, że sam niczemu nie zapobiegnę (bo cóż może jednostka) ani również niczego nie pogorszę (bo aż tak nabrudzić jednostka nie może). Dlatego dość krytycznie patrzę na wszelkie dosadne i niewygodne prawdy.

    RHCLAUS – szacuneczek!
    Jeszcze w tym tygodniu napiszę coś proekologicznego.

  5. Dokładnie to co napisano w tym raporcie jest wykładane na zajęciach z ochrony środowiska na kierunku geografia przez naszych profesorów. Nie mam powodu, żeby im nie wierzyć. Owszem, segreguję w jakimś stopniu śmieci (szkło i plastik i papier), ale nie przesadzam. I kiedy słyszę o spalinach, samochodach, ociepleniu i innych to ogarnia mnie śmiech. Pozdrawiam
    PS: mam jeszcze parę teorii z meteorologii i klimatologii, ale nie będę zanudzać.

  6. ja jestem z autorem w tym temacie. proekologia to tylko napedzanie kasy i to wlasnie dla politykow. przyklad: w anglii musisz placic podatek drogowy ktorego wysokosc jest uzalezniona od emisji spalin, a wlasnie uchwalili nowy budzet ktory wprowadza nowe stawki. I tak: od 2010r podatek drogowy dla nowego auta bedzie cie kosztowalo 2x wiecej niz podstawowa stawka, do tego obecne stawki wzrosna prawie 4x. jesli teraz podatek za nowe Mondeo wynosi 125 funtow to jesli kupisz nowe w 2010 zaplacisz prawie 900, a nikt nie wierzy w to ze ta kasa pojdzie na ochrone srodowiska.

    ta cala ekologia to dojna krowa dla panstwa ktore opodatkuje wszystko co nie ma w nazwie “ekologiczne”

  7. Popieram teorię, że cały pęd na ekologię to tylko sposób na “dojenie owieczek”. W którymś z numerów Motoru z tego roku był nawet fajny art na ten temat, w którym podana była tabelka z emisją CO2 przez rózne gałęzie gospodarki. Spaliny samochodów osobowych to wg. tych danych jedynie 6% emisji tego gazu (czyli 6% z tych 3% podanych przez Ciebie we wpisie powyżej, które produkuje człowiek – jakieś 0,18% całości. Osiemnaście setnych procenta!).

    Jak teraz widzę ten owczy pęd na te wszyskie “ekologyczne” auta, to mi się na wymioty zbiera. Ale zawsze jest lekarstwo – sąsiad w bloku obok ma Jeepa Grand Cherokiee z V8. Ten bulgot V-ósemki, gdy wyjeżdża z parkingu… Ehh…

    Fakt, że złoża ropy naftowej się wyczerpują. Fakt, że nie ma alternatywnego paliwa dla silników spalinowych (chociaż ostatnio coś zaczyna być słychac o benzynie z węgla kamiennego, np. metodą syntezy Fischera-Tropscha, no i jest jeszcze olej z roślin, np. rzepaku, co uczyniłoby Diesla nieśmiertelnym), ale przemysłowa produkcja tych paliw jest na razie dość droga i też niezbyt czysta. Czyli trzeba chyba jednak pogodzić się z faktem, że na emeryturce będziemy zapychać jakimiś Zerolewami czy innymi ustrojstwami.

    Ale na razie – ekologia stała się nową religią XXI wieku, a specie od marketingu i podbnego szajsu robią na tym kapustę, bo świadomość społeczna i ogólnie wiedza na temat zjawisk przyrodniczych, pogodowych, cykli klimatycznych na Ziemi i tym podobnych zagadnień jest wśród społeczeństwa znikoma. No ale co się temu dziwić, skoro w popularnych środkach przekazu prym wiodą idiotyczne szoły na dodzie (sorry, na lodzie), jeszcze bardziej idiotyczne i miałkie teleturnieje, że o serialach, w których pani Zosia 20 minut miesza zupę albo gawędzi przy herbatce o romansie córki sąsiada przez 23 odcinki – no to nic dziwnego, że tym marketyngowcom udaje się te kity ciemnej masie wciskać.

    I to jest najsmutniejsze w tym wszystkim. Nowym Bogiem jest pieniądz, dla pieniądza wywoływane są wojny, w których giną miliony niewinnych ludzi, kolejne miliony umierają codziennie z głodu, ale cooo taaam… Inni mają te miliony, ale im mało, więc “wywołują” globalne ocieplenie i zarabiają na tym kolejne miliony, w majestacie prawa, które sami ustalają tak, aby dla nich było najwygodniejsze. No bo czym jest norma Euro, jeśli nie takim właśnie prawem? Producenci sami go sobie nie wprowadzili, tym bardziej nabywcy samochodów. Czy ktokolwiek naukowo udowodnił, że wprowadzenie Euro V, VI czy X będzie miało jakikolwiek istotny wpływ na te 0,18% emisji CO2?

    Zanim jakiś nawiedzony “Zielony” zacznie mnie tu jechać, niech sobie najpierw uświadomi np. różnicę w kosztach (ekologicznych) wyprodukowania i późniejszej utylizacji zwyĸłego, benzynowego sedana z 2-litrowym silnikiem, a “ekologycznego” dowolnego auta elektrycznego i jego baaaardzo, k..wa ekologicznych akumulatorów. A prądzik do tych akumulatorów też z niczego nie powstaje. I jedno takie elektryczne toczydełko podczas 10 lat użytkowania wyrządzi takie szkody wszelkim żabkom, zajączkom i dolinom Rospudy, że te szkody, jakie narobi ten 2-litrowy sedan i jego spalinowy silnik to naprawdę małe miki.

    Rozumiem potrzebę dbania o środowisko naturalne, też wolę ładny krajobraz Bieszczad czy Mazur od smogu nad moim rodzinnym miastem czy też żabkę albo zajączka w lesie zamiast plastikowej butelki. Ale nie popadajmy w paranoję z tą ekologią.

    Fakty sa faktami, a ekolodzy, którzy w imię walki z silnikiem spalinowym i przytakujący im “marketyngowcy”, którym skończył się juz arsenał środków w postaci stylistyki, wyposażenia czy osiągów obecnych samochodów czerpią teraz “inspirację” z ekologii są największym zagrożeniem dla przyrody właśnie. Bo większośc działań pseudoekologicznych przynosi raczej efekt odwrotny do zamierzonego (jak podany przeze mnie przykład z kosztami produkcji i eksploatacji auta elektrycznego i benzynowego).

    Najlepszy jest Jeremy Clarkson i odcinek Top Gear, w którym, aby “przypodobać” się ekologom, zarzucającym mu, że nie promuje “zielonych” aut, pojawił się w… zielonym Lamborghini Murcielago :) Padłem…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *