#24 Nieudolna wizja przyszłości

Założę się, że mniej więcej 20 lat temu jakieś włoskie studio stylistyczne zadało swoim początkującym designerom (czy nawet praktykantom) zadanie zwizualizowania samochodu XXI wieku. I ci młodzi, nieopierzeni graficy siedli wspólnie do pracy i zmajstrowali zbiorowy projekt.
Przedstawili go szefowi, a on skomentował go jednym, dosadnym przemówieniem:
- Wygląda toto tak, jakby leniwy rzeźbiarz dostał zlecenie, którego nie chce mu się wykonać. A że pieniędzy potrzebował, postanowił jednak je zrobić i jak najmniej się namęczyć. Wziął tedy kloc drewna i ociosał go najmniej jak potrafił. Taki mi właśnie tu projekt pokazaliście – klocek mało ociosany – rozejrzał się po zarumienionych twarzach i kontynuował – Wygląda to jak ogólny zarys samochodu. A gdzie finezja, gdzie detale, gdzie emocje? No gdzie, się ja pytam? (szyk przestawny jest w pełni uzasadniony – mistrz designer miał babkę Niemkę).
I studio to schowało projekt do szuflady. Przylepili na nim nawet żółtą karteczkę (o ile takowe były 20 lat temu) z odręcznym dopiskiem: „raczej niesprzedawalny”.
20 lat później, czyli jakieś 2 lata temu, do tego włoskiego studia projektowego zgłosił się zabawny japończyk – miał zbyt wysoko podciągnięte szorty, białe podkolanówki, obciskającą obły brzuch koszulkę polo z krokodylkiem na piersi i malutki aparacik cyfrowy dyndający u szyi. Przedstawił się jako prywatny inwestor poszukujący projektu dla nowego auta, które chciałby produkować w małych seriach. Jako, że budził zaufanie, Włosi pozwolili mu pobuszować w projektach. I w ten właśnie sposób mały i niepozorny Japończyk wszedł w posiadanie projektu sprzed 20 lat, przedstawiającego auto przyszłości. Słono za ten projekt zapłacił, bo Włosi to cwaniaki – odegrali scenkę sugerującą, że to jeden z najbardziej skrywanych projektów ich biura.
Ale Japończyk też oszukał Włochów – nie był niepozornym turystą a cenionym Japońskim stylistą, chwilowo bez weny. Odpowiadał za projekt nowej Hondy Civic. I kupiony za niemałe pieniądze nieudolny projekt włoskich praktykantów posłużył mu za bazę do ostatecznego projektu auta.
Co z tego wyszło, widzimy dziś na naszych drogach. Znając powyższą historię (za jej prawdziwość nie ręczę, być może sam ją na szybko wymyśliłem) wiemy już, czemu nowa Honda Civic wygląda tak, jak wygląda. Ten projekt jest po prostu zły od podstaw. W pierwszym kroku popełniono błąd – nie można tworząc nowoczesnego auta wzorować się na wizjach przyszłości sprzed dwóch dekad! Taki kształt karoserii, takie detale zewnętrzne, takie wnętrze to nie dzisiejsza wizja przyszłości. To wizja naszych czasów oczyma ludzi z 1985 roku.
Czyż baryłkowaty profil karoserii, nie różniący się znacznie od w miarę normalnego (acz również zupełnie nieudanego) Civica poprzedniej generacji, nie jest nazbyt futurystycznie pociachany zgnieceniami i kątami ostrymi?

Czyż przeźroczyste płaty przednich i tylnych świateł nie wyglądają jak żywcem wyjęte z projektu extra-wozu bojowego stworzonego na nudnej lekcji polskiego przez nastolatka? I do tego światła te, przy obecnej technologii, nie zyskują nawet po ich włączeniu – żarówki nie doświetlają zakamarków reflektora, tworząc wrażenie kurzu i nieporządku wewnątrz.
Czyż deska rozdzielcza z tym płatem plexi przed zegarami, kuriozalnie wystającymi kratkami nawiewu oraz rozrzuconymi przyciskami i pokrętłami rodem z taniej Hondy Jazz/City nie wygląda jak kokpit Fiata Multipla?
Do tego cała lista kuriozalnych detali: plastykowe zaślepki rur wydechowych w słabej wersji 1.4, klamki tylnych drzwi ukryte w słupkach (jakby to miało kogoś zmylić, że patrzy na auto coupe) czy choćby przedzielenie tylnej szyby w poprzek, które nie wiedzieć czemu służy (design? spojler? atrakcja turystyczna?).

Czy zatem nowa Honda Civic ma jakieś zalety? Otóż ma. I to aż trzy!
1. Bardzo ładną i poręczną kierownicę.
2. Uroczo małe tylne drzwi z niewielką szybą, zza których pasażer tylnego rzędu ledwo cokolwiek może zobaczyć.

3. I zaleta najważniejsza – dzięki niej Toyota Auris nie wygląda jeszcze gorzej, niż mogłaby wyglądać. Nie wiem czy wiecie, że po ogłoszeniu wstępnego projektu Hondy Civic Zarząd Toyoty zrezygnował z wypuszczenia zaraz po Hondzie następcy Corolli. Mało tego – Toyota zwolniła cały dział projektowy i zaczęła tworzyć nowy design auta od podstaw. I dzięki temu Auris wygląda jak Yaris z nadwagą. A przecież gdyby nie nowy Civic, mógłby wyglądać równie dramatycznie jak Yaris Verso…

Miałem kiedyś Hondę Civic. Niefartowną, ale prześliczną. I jak tu mieć sentyment do tych aut?
A czy wam podoba się nowy Civic? Ciekawe, czemu…
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

Mi sie tez nie podoba z zewnatrz, wyglada jak ziemniak z zaparowanymi przednimi swiatlami. Aczkolwiek wnetrze juz bardzo mi sie podoba. nie bylem w nim ale ze zdjec mi sie podoba.
A co do jego dziwnego “futurystycznego” ksztalut to ponoc spcjalnie zrobili taki “futurystyczny” samochud zeby ostraszyc starszych ludzi. Honda Civic za granica jest znany z tego ze starsi ludzie kupuja te samochodzy, ba nawet w polsce widac ta tendencje. przewaznie za kierownica znajduje sie jakis pan/pani w srednim wieku. i wlasnie to Honda chce zmienic, chce zeby Civic byl kupowany przez mlodych i energicznych ludzi, a nie przez starcow w srednim wieku. Dlatego ten samochod wyglada jak wyglada i wnetrze nejst napakowane przyciskami, zeby starszy pan sie tego wszystkiego przestraszyl.
ale z tego co widze to nie dziala ;)
Czy ten wpis to prowokacja? Nowa Honda ma piękną sylwetkę – widoczną na zdjęciu na początku Twojego wpisu. Rewelacja, naprawdę. Dla mnie to jedno z ciekawszych aut w tej chwili. (Jeśli chodzi o wygląd.)
Ma dużo wspólnego ze świetnym Peugeotem 206, ładnie sprofilowany tył.
zadna prowokacja po prostu czyjes zdanie. Jak tobie sie podoba to dobrze. nie mozna zadowolic kazdego.
Dawid, dzięks, klawy z ciebie obrońca :)
Kuba, nie, to nie jest prowokacja – naprawdę uważam (choć to pewnie dla niektórych niebywałe), że to auto jest chałowe. Zrobione na siłę. Naddesignerskie. Wydumane. Pripałowe. Jakieś takie nie do końca prezmyślane. Co nie znaczy, że gdybym je dostał, tobym je sprzedał i nie chciał nim jeździć. Aż tak źle z nim nie jest. Ale coś mi mówi, że mogło być o wiele lepiej…
Ale jestem w szoku – jak tył tego auta może być nieźle sprofilowany? Kuba – wkradła ci się literówka chyba… :)
Nie podoba się. No nie-po-do-ba się. Mam sentyment do starych civików, ale tych przedostanich, bardziej kanciastych, tych które tak wiele wspólnego (stylistycznie) miały z hądą CRX. Takie fajne małe przecinaki.
Dlatego ciekaw byłem bardzo nowego civika. I zawiodłem się na całej linii. Zaznaczam – nie wiem, jak toto się prowadzi, ale wygląda… no ufo po prostu, szmira, paździerz i tandeta. Ten wysilony clearlook na tylnych reflektorach, ten “chciałabym-a-boję-się” nibyspojler na jakże małej tylnej szybce… jakieś to auto takie rozdęte, niezgrabne… niefajne. Zupełnie niefajne. Rozczarowanie na całej linii.
Przyznaję, że jestem zdziwiony! Jak dotąd w mojej obecności wszyscy jak jeden mąż wskazując ten model mówili: “kurczę, fajny” lub coś w tym stylu. (Ja też, mniej więcej.) Niekoniecznie, że zachwyt, ale przynajmniej: ładne.
ładne, fajne, dobrze sie prowadzi.
i duuuużo potrafi! (np. zachować się przez chwilę jak jeep, mimo spojlera; patrz: http://www.flickr.com/photos/dawid_gatti/136771998/in/set-72057594119868063/ )
Tiaaa… dla większości kobiet każda Honda Civic jest identyczna. Nieważne, że jedna to stary model, a druga to nowy model. Czyż to nie jest urocze…?
Troszkę przesadziłeś. Pamiętam jak chciałes kupić poprzednią generację która jest po maxie chałowa, mało kułkowa, ciężarowo-skrzynio-biegowa. Ta jest ok – bedzie wyznaczać standardy dla innych kompaktów w przyszłości.
Za to słyszałem, że są problemy z wyborem koloru. Czarny, szary, be-żowy jest dostępny od ręki (co widać na mieście), innych niestety brak.
Może i jest troche przebajerzona ale stylistycznie w porównaniu z innymi nudnymi kompaktami (jak np:Focus,Golf itp.) jest nowatorska,pod tym względem chyba tylko Seat Leon może ją ugryźć.Pozytywne jest też to że następna generacja nie urosła a dostała bardziej sportową sylwetke i nie stała się jakimś obrzydliwym mixem minivana z kompaktem.
Trawię sedana, hatcha niestety zupełnie nie. Żeby tylko w 4d dawali więcej silników do wyboru…