#41 Kaszlak w płytkim śniegu


Opublikowane: 25 May 2007 | Komentarze: 12
Kategoria: Fiat

Silnik Malucha chłodzony powietrzem czasami nie wyrabiał w trudach młodzieńczego szaleństwa
Maluch był moim pierwszym samochodem (co prawda był mojej mamy, ale użytkowałem go głównie ja) i nie potrafię wyzbyć się do niego sentymentu.

- Gdybyś miał trochę wolnej kasy, to co byś sobie kupił? – spytała Ryba, myśląc zapewne o jakimś meblu lub w najgorszym razie o nowej poduszce na sofę.
- Kaszlaka. Białego. Dwa granatowe pasy bym mu po dachu puścił – odparłem bez zastanowienia.
- Na cholerę ci Maluch?!
- Zimą ślizgałbym się na parkingach koło supermarketów.
- A właśnie – ser się kończy, kiedy pojedziesz do Tesco?

Hmmm… czy tylko pierwsze auto się tak miło wspomina?

Tekst opublikowałem dnia 25 May 2007 r., umieściłem w kategorii: Fiat oraz oznaczyłem tagami:

Jeśli masz ochotę przeczytać coś podobnego, kliknij w wybrany link kategorii lub tagu,
albo po prostu przejrzyj archiwum wszystkich tekstów.


Liczba komentarzy: 12

  1. jacenty ( May 25th, 2007 11:46 )

    tylko i zawsze

  2. Pre ( May 25th, 2007 12:22 )

    ehhhh

    Łada 2107 wersja eksportowa z 1989…
    ale mi było szkoda sprzedawać :(

  3. Hrw ( May 25th, 2007 14:03 )

    Maluch… prawko nań zdawałem co przy moich 190cm bywało trudne — szczególnie jak przede mną jakaś laseczka 150cm zblokowała siedzenie..

    No ale które inne auto pozwalało na kierowanie nogami…

  4. btd ( May 25th, 2007 14:09 )

    oj tak. Moj maluszek byl mojego rocznika – ‘79. I byl u mnie w rodzinie od poczatku. Eh lza sie kreci na wspomnienie pierwszych wyjazdow, pierwszego ‘juz wiem o co chodzi z gazem na lodzie – prawie’. Radocha jak wrzucilem worek cementu do bagaznika i auto zaczelo super sie prowadzic.. I grzebanie w nim, ktore kosztowalo grosze :-) Buda w koncu sie poddala po polskiej solonej zimie, ale silnik posluzyl do zrobienia rajdowego malucha na prace dyplomowa mojemu bratu, i do dzisiaj smiga :)

    I jeszcze mojego vw golfa mk I. Miesiac grzebania z bratem w zawieszeniu zeby bylo niskie a dobrze sie prowadzilo. I wyszlo tak jak chcielismy.

  5. thm ( May 25th, 2007 18:06 )

    Zwłaszcza pierwsze auto się mile wspomina gdy się nadal nim jeździ ;)

  6. Sivy ( May 25th, 2007 19:48 )

    Pietro nizej w ciemnym garażu stoi rocznik ‘87 w pistacjowym kolorze. Dojrzewa, 56 kółek nakrecone za zegarku. Dziadek nie chce sprzedac… :(

  7. spagat ( May 26th, 2007 13:30 )

    Witka!

    Pierwszy wózek był najlepszy – osiemnastoletni Maluch z 1985 r. koloru zomo – wersja eksportowa z beżowym wnętrzem. Jeździło się bosko, dużo się zwiedziło, mało wachy paliło :) – same plusy.
    Jakbym miał okazję takiego samego kupić teraz, to bym to zrobił.
    Tak na niedziele, by sobie w garażu czekał, a co, jeździłbym sobie tak bez stresu, słuchając starej Diory i jednego głośnika z nad nóg pasażera :)

    Pozdrawiam.

  8. Gal A. ( May 26th, 2007 16:24 )

    He, ale żeś po sentymentach pojechał. To ten gips Cię tak nastraja? Ciekawa reakcja, pytanie czy współczesna medycyna notowała takie przypadki. No ale do rzeczy – mój (tzn oczywiście mateczki rodzonej) był przeze mnie katowany w VIII klasie S.P. Już wtedy był zabytkiem klasy “0″ – ale służył dzielnie. Palił się, koło zgubił i parę innych podobnych atrakcji. Az mnie patrol na osiedlu ścignął. Szczęśliwie skończyło się na “mandacie”, który wtedy musiałem przez wakacje odpracowywać. Ale co się człowiek wyszalał, co poćwiczył na szutrach to jego……………………………G.A.

  9. omlet ( May 27th, 2007 00:04 )

    A jak ty sobie wyobrażasz wciskanie pedałów z gipsem i to jeszcze w maluchu ?????

  10. jaccenty ( May 28th, 2007 09:37 )

    wciskanie pedałów gipsem;) normalnie czad

  11. Blogomotive.pl ( May 28th, 2007 11:03 )

    Czy tylko ja węszę w tych 2 ostatnich komentarzach jakieś niezdrowe emocje i podwójne dno?!

  12. jaccenty ( May 28th, 2007 13:15 )

    dno jest, chodzi o brzmienie takiego wyrazenia, bez urazy dla kogokolwiek



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!