#42 Dyblog dla mistrza kreacji

Pamiętam, że moje pierwsze miesiące w blogosferze owocowały codziennymi zagwozdkami – co on miał na myśli? Czy wszyscy popełniają te same literówki? Czy blogosfera pełna jest dysgrafików i grubopalczastych spelling-mistejkowców? Z biegiem czasu jednak zacząłem jorgać, o co w tym wszystkim chodzi i co znaczą te wszystkie absurdalne lole, rotfle i afaiki. Choć do dziś nie mogę wyjść z podziwu dla wszystkich, którzy używają, a co gorsza rozumieją, akronim lolak.
Postanowiłem na łamach tego bloga, z Waszą oczywiście pomocą, stworzyć mini słownik akronimów motoryzacyjnych. Wiem, że taka inicjatywa jest potrzebna – bo wyobraźcie sobie sytuację, gdy gruby wędkarz wyskoczy wam przed maskę z podporządkowanej swoim Hyundaiem Pony. Zamiast lżyć go i poniżać, wystarczy krótko i treściwie rzucić przez uchylone okno: Enespede! (NSPD, czyli “Naucz się przepisów, durniu!”). I sprawa załatwiona. Jeden-zero dla was. A wędkarz ma się z pyszna…
Poniżej widzicie opracowany przeze mnie na przestrzeni ostatnich 21 miesięcy (4h codziennie, weekendy i święta kościelne wolne) zalążek słownika. Skoro ja mogę go używać, Ty możesz również!
- NMK (czyt. enemka), czyli: niezłe masz kapciochy – elokwentny komplement dla niebanalnych opon;
- KZZ (czyt. kazetzet lub kazyzy), czyli: kul zglebiony zawias – treściwy komentarz do obniżonego zawieszenia;
- ABZNP (czyt. abezetenpe z akcentem na “ze”), czyli: ale bryczka zaraz nas połknie – zwrócenie uwagi pasażera na wyprzedzający nas właśnie sportowy (lub co o wiele częstsze – służbowy) samochód na ksenonach;
- DCPN (czyt. decepeen lub de-stacja), czyli: dłubałeś coś przy nim? – niedowierzające pytanie kierowcy Golfa III (składak), który został wyprzedzony ze startu zatrzymanego spod świateł przez Seicento Sporting, ale udało mu się go dogonić na kolejnych światłach, gdzie zadał to akronimowi pytanie;
- STTOM (czyt. stom – tak twardo, po szwedzku), czyli: standard, tylko tłumik od Malona – odpowiedź, którą kierowca Seicento Sporting może nieodwracalnie psychicznie zglebić kierowcę wyprzedzonego Golfa III;
- NPJ (czyt. enpejot, lub z jęz. ang. enpedżej), czyli: nieźle przyjebał – typowy komentarz 85% kierowców mijających wsparte przednią szybą o drzewo srebrne Audi A4;
- AGO (czyt. ago), czyli: ani grama oleju – krótka odpowiedź na pytanie “Ile bieże?”, jakże charakterystyczna dla zawodowego sprzedawcy aut używanych;
- PJO (czyt. pjo), czyli: przebieg jest oryginalny – oczywiście, to widać, bez dyskusji, wierzę Panu (a potem zmieniasz komis);
- SPK (czyt. espeka lub espek), czyli: samochod po kobiecie – bo wszak każdym autem z podwarszawskiego komisu wcześniej jeździła tylko spokojna nauczycielka polskiego, mieszkająca rzut beretem od szkoły, co tłumaczy tak niski przebieg, który przecież jest PJO;
- JPW (czyt. jotpewu lub dżejpef), czyli: jestem pierwszym właścicielem – standardowa zagrywka telefoniczna pana Marka, zawodowo trudniącego się ściąganiem lekko bitych aut z Belgii i Holandii;
- UK (czyt. uka), czyli: usunąłem katalizator – typowa wypowiedź na forach motoryzacyjnych w wątku “Domowy tunning, czyli jak tanim sposobem podnieść moc auta o zniewalające 2 konie mechaniczne”;
- BMOKT (czyt. bimokt), czyli: brak możliwości odłączenia kontroli trakcji – jeden z najczęściej spotykanych zarzutów wobec samochodów o sportowym wizerunku, powielany we wszystkich pismach motoryzacyjnych – bo jakby rzeczywiście kogoś poza 1 promilem kierowców bolał nieodłączalny ESP w reprezentacyjnej limuzynie za 180 tysięcy złotych;
- 10DS (czyt. 10dees), czyli 10 sekund do stu – nierzadka przechwałka forumowa właścicieli 60 konnych Seatów Ibiza lub Fordow Fiesta 1,3l, po tym, jak zamontowali im tłumik, stożek i świece NGK;
- MPT<5PM (czyt. empete5peem lub mniej5peem), czyli: mój pali teraz mniej niż 5 litrów po mieście – również typowa wypowiedź forumowicza, podkreślająca proekologiczne walory domowego strojenia silników zasilanych gazem;
- GWP (czyt. giewup), czyli: gaz w podłodze – styl jazdy dzieci, użyczających auta od rodziców;
- WK2H (czyt.wukadwie), czyli: Warszawa-Kraków 2 godziny – standardowe założenie czasu dojazdu na spotkanie większości przedstawicieli handlowych użytkujących Ople Vectra, Fordy Mondeo, Renault Laguny czy Toyoty Avensis (wszystko w Dieslu, oczywiście);
- WTIŚ (czyt. wtilala z mazowieckim zaśpiewem), czyli: wieś tańczy i śpiewa – cisnący się na usta komentarz do niektórych zdjęć “naszych aut” prezentowanych przez aktywnych i łasych na komplementy forumowiczów;
- ASNP (czyt, asenpe), czyli: Alfy się nie psują – stary i brodaty żarcik, nadal wywołujący uśmiech u znacznej większości samochodziarzy… choć jak można się domyślać, nie wszystkich śmieszy.
A na koniec standardzik. Ręka przy uchu i szara codzienność. Nic nieznaczący przerywnik w rozmowie telefonicznej. W zasadzie nawet nie przerywnik – ot, taka forma przywitania. Takie otwarcie konwersacji. Taki wtopiony w wypowiedź, niesłyszalny niemal przecinek.
NMRJS (czyt. enem-blabla-brumbrum), czyli: nie mogę rozmawiać, jadę samochodem.
Acha – dla golloba kreacji, kubicy surrealizmu i hołka elokwencji przygotowałem uniklany i jedyny w blogosferze wirtualny Dyblog!!! Decyzję podejmie jury jednoosobowe, no chyba że Ryba postanowi się z moim “wirtualnym ja” trochę bardziej zintegrować.
Liczę na waszą inwencję. Jak się coś pokaźnego w komentarzach uzbiera, to kto wie – może jakąś wersję „do druku” przygotuję z tego później.
Czytelnicy – do klawiszy!
Ale bez pośpiechu – jest czas, przemyślcie kwestię, by nie wypalać w komentarzach ślepakami. Pamiętajcie – tworzymy dzieło dla potomnych! Powodzenia! Dyblog czeka!
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

ZRAJD (czyt. zrajd) Z Reichu Ale Jeździł Dziadek – kazdy samochód zza zachodniej granicy zawsze był jeżdzony tylko i wyłącznie przez dziadka, który używał go tylko w niedziele, z czego wynika ze samochód jest pjo i jotpewu.
NNB (czyt. enenbe) Nigdy Nie Bity – pękająca szpachla to wynik naprawy po zarysowaniu pod hipermarketem :)
DOR (czyt. dor) Drobne Oznaki Rdzy – nie ma progów a amortyzatory wpadly do bagażnika :D
BoNŻóR (czytaj: Bonjour): Bo Nam się Żółwie Rozbiegną. Standardowe pozdrowienie dla kierowcy któremu ruszenie spod świateł na zielonym zajmuje więcej niż 0.02s
NoToŻePaKuZ (czytaj: NoToŻePaKuZ): No To Żeś Pan Ku**a Zdążył. Zwyczajowe powitanie kierowcy który jadąc z naprzeciwka miał zamiar wykonać manewr skrętu w lewo (jego lewo), który to manewr – obarczony drobnym błędem w ocenie odległości/prędkości pojazdów innych uczestników ruchu – nie powiódł się.
KoZaK (czytaj: KoZaK): Kobieta Za Kółkiem. To tłumaczy wszystko ;)
NoToŻePaKuZ – rządzi :)
BBB [bibibi] – “Burn bitch burn!!!” – panowie z samochodow o czarnych szybach, czarnych “poszprejowanych” swiatlach, rurze wydechowej przemontowanej wprost z boeinga 747 i zostawiajacy za soba 2 czarne pasy, kupe dymu oraz smrod z nieszczelnej instalacji gazowej.
ADOR [ador] – Aj drajw on red – “ahaha! pierwsze 10 sekund czerwonego swiatla mnie nie dotyczy!” ( specjalne pozdrownienia dla panow w niebieskich koszulach z niebieskiego partnera ( z bialym paskiem na wysokosci klamek ))
No dobra – mój ulubiony:
BAFK – Baba Albo Facet w Kapeluszu. Self explanatory.
Nie, żebym miał coś przeciwko babom ofkors. Zresztą moja myśli o kobietach – kierowcach (większości) podobnie ;)
FAJAK – Fartowny jak Kubica – komentarz do wypadku naszego “drugiego orla”
NLP – niezla laska prowadzi
Pepesza to piekna pani szoferka
PKP to piekna kobieta prowadzi
LED, light emmiting dynia, czyli glowa blyskajaca na niebiesko, bo zestaw BT tak blyska.