#55 I jak tu mew nie kochać?

Wróciliśmy właśnie z Kołobrzegu. Co to ja się napatrzyłem na zadbane autka, to moje. Co to ja się nasłuchałem porad ich właścicieli, to nikt mi nie zabierze. Co to ja zacząłem kombinować, jak Almerę spimpować, to się nikt nie dowie. A i tak zaparkowałem pod tym właśnie drzewem, które stado obżartych ponad wszelkie miary mew sobie nad życie ukochało. I jak zaczęły pierdzieć! I jak zaczęły srać! To tak mi w dach tym szambem waliły, że kuracjusze pobliskiego pensjonatu “Zorza” wychodzili na balkony, by zdjęcia nadciągającej burzy robić.
I jak mi na dachu usypały biało-brązowy kopiec odchodów, i jak się ten kopiec przez następne 3 słoneczne dni utwardzał, i jak on się podczas powrotnej drogi w pędzie wiatru elegancko zeszklił, i jak on się podczas zeszłej warszawskiej wilgotnej nocy zahartował – to ani Statoil, ani ręczny Karcher nie dały mu rady. Fakt – co ostrzejsze krawędzie się skruszyły. No i czubek jakoś tak się zaoblił. Ale nic ponad to. Piramida z ptasiego gówna niczym kopiec kreta, niczym kilimandżaro – stoi niewzruszona już piąty dzień. Ale już robi w porty ze strachu – widziała dziś, jak przytaszczyłem do domu wiertarę udarową. Odłupię gówno, choćby i z lakierem. Jako znany i ceniony blogger nie mogę z takim odchodem się po stolicy wozić…
A liczne dyskusje z kuracjuszami o tym, jak najlepiej dbać o rozrząd Opli, jak doginać świece w zagazowanych Mercedesach i jaki preparat czyszczący najlepiej wlać do baku Seata, oświeciły mnie pewnym spostrzeżeniem. No bo zauważcie pewien trend: preparaty do dbania o silnik (te z Telezakupów lub z motoryzacyjnego działu w Auchan) powoli przypominają te, które służą do dbania o zdrowie. Zastanawiam się, czy poniższe propozycje za 5 lat nie staną się realne…
(1) Wyciąg z miski olejowej Dodge’a Vipera wzbogacony mikroglobulkami skrywającymi atomy legendarnych silników HEMI – idealny do smarowania alternatora w samochodach zasilanych LPG. Gwarantowany wzrost osiągów o 17-21% (oczywiście potwierdzą to badania amerykańskich naukowców).
(2) Głęboko wnikający żel na rozstępy z olejkami smoły i probiotyną PB98 dogłębnie uszczelniający blok silnika – redukcja do 80 wycieków (badanie na grupie 32 silników typu Fire od Fiata Uno rocznik 1996).
(3) Anti-Zgrzyt Protect od Vichy – unikalna mieszanka oleistego kremu i maści vazelinowej przeznaczona do wysilonych silników turbodoładowanych. Nawet do 4% mniej awarii turbin! W przypadku dostania się preparatu w okolice paska klinowego – niezwłocznie udać się do ASO.
(4) I na koniec nowość! Witalizujący tonic napryskowy to użytku zewnętrznego zwiększający przebiegi międzyprzeglądowe w samochodach grupy PSA z 30,000 km nawet do 65,000 km. Wystarczy raz w tygodniu spryskać delikatną mgiełką fajki świecowe i sondę lambda. Skuteczność gwarantowana przez Laboratuagarniedepari.
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

Od jakiegoś czasu pracuję w firmie, gdzie mamy flotę kilkuset aut, jeździ nimi kilka tysięcy ludzi. Każdy ma swoje teorie na temat wyglądu auta i dbania o nie. Zdarzają się takie perełki, jak babka, która czasem zalewa benzyniaka ropą (chyba dla poprawienia smarowania silnika – diesel jest bardziej oleisty)… O wyglądzie aut, które wracają z wojaży powiem tylko tyle, że czasem nawet Twój kopiec kreta się przy nich chowa…
Ja bym jeszcze dodał do tej listy:
Specjalny Turbolakier do karoserii w kolorze czerwonym – zwiększa moc silnika o 20 KM i zmniejsza Cx do 0,1.
w zeszlym tygodniu postawilem samochod pod zakladem pracy mojego kumpla. stalem tam 10 minut. tylko tam bylo miejsce. teraz wiem, czemu… w ciagu tylko 10 minutek bylo 15 gowien…
Wniosek na przyszłość – parkowanie pod drzewem rybnym to gówniany pomysł.
To pierwsze jakby bylo na wyciagu z chargera/challengera/cudy/camaro rocznik ’71 to od razu kupilbym :D
A co do obsranego dachu: pokaralo cie ze nie umyles od razu. 15 minut nie dalo sie znalezc? To teraz masz przejeb.. (a wiem to stad ze mam ojca lakiernika). Gowno ptasie jest najgorsze, gorsze od zywicy, asfaltu itd – jest zrace.
Tak, pokarało mnie. Gówno wżarło się i mam pęknięcia i nadżerki na dachu. I nie jakieś tam małe i niewidoczne, a normalne placki głebokie aż po biały podkład. Coż mi teraz zostaje – muszę Almerą do końca już jeździć. Z takim dalmatyńczykiem na dachu jest niesprzedawalna…
Trzeba było wybrać sanatorium z parkingiem podziemnym.
Jest takie jedno forum dla znawców szitu a na nim wąt o usuwaniu lakieru bez tykania gówna:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=65948262&a=65948262
Chyba. Kto by to czytał. A może pociągnij Acerinem? To jest na odciski więc może być dobre w samochodzie.
Fakt, że ciężko sprzedać wóz w plamy i na Allegro za 1 zł nikt by go nie chciał ale mam radę: Byj oryginalny! Dopłać komuś a rzęcha wsadź mu gratis! To będzie chack dopiero!
1. Auto w plamy można opchnąć snobom (bo niby hit sezonu, Versace czy inna Coco Chanel też kupiła sobie ostatnio auto w plamy)
2. Almery się nie sprzedaje. Szczególnie made by Japończyki (Almerę made by Francuziki trzeba popchnąć jak najprędzej).
3. Na ptasie g***a najlepsze jest niemycie auta. Ale niemycie preincydentalne, czyli np. przez pół roku poprzedzające obesra**e. Na lakierze tworzy się wtedy przyjazna flora bakteryjno-kurzasto-błotnista, która konserwuje blachę i zapobiega nadżerkom.
4. Almery się nie sprzedaje. Patrz punkt 2. No chyba że za pięćdziesiąt lat skorodowane podwozie zacznie Ci wyglądać przez szpary w drzwiach
Rafal, jedno slowo: szyberdach!! Proste i zalatwi sprawe… just kiddin’…. pozdro!
@chakier: brudna była. Ale chyba brudna brudem gołębioodpornym. Widać, mewie kupy zmutowały i ten gołębi brud mają za nic…
@wojtek: szyberdach! dokładnie tak! Szkoda, żeś wcześniej z tym nie wyjechał. Przy ponownym lakierowaniu dachu, wymiana foteli, schowka między nimi, wykładziny i ręcznego to betka. Łatwizna. W piątkowy wieczór na nieoświetlonym parkingu byle gerber to zrobi…
@mad: zazdroszczę. Gdybym miał taką pracę, nie bałbym się spadku formy i braku pomysłów na nowe posty…
@aktus: wygląda na to, że ptaki nie srają jak popadnie. One normalnie mają kible na konkretnych gałęziach!
@btd: słyszałem jeszcze, że jak ci sąsiad miejscówkę pod blokiem zajmie, to mu możesz płyn hamulcowy na maskę wylać. A jeśli już jesteśmy przy ptakach, to można też komuś okruchami auto zasypać. Ponoć wygląda potem jak po gradobiciu…
kup kabrio to sie skonczy sranie po dachu :)
Ale lakiernikow wybilo ci w okolicy? Przeciez malowanie dachu w metaliku to ok 300 zl i masz nowke nie smigana :)
Plyn hamulcowy jest zracy to fakt, ale do takich rzeczy nie posunalbym sie. Zwykle wystarcza delikatne przepchanie :)
[...] Sylwia – MySpace Blog wrote an interesting post today!.Here’s a quick excerpt#55 I jak tu mew nie kochać? Kategoria Porady, Rozważania | Komentarze: 12 Opublikowane July 20, 2007 [IMG Ponoć ptasia kupa może odbarwić trwale lakiej. Poczekamy, zobaczymy…] Wróciliśmy właśnie z Kołobrzegu. Co to ja się napatrzyłem na zadbane autka, to moje. Co to ja się nasłuchałem porad ich właścicieli, to nikt mi nie zabierze. Co to ja zacząłem kombinować, jak Almerę spimpować, to się nikt nie dowie. A i tak zaparkowałem pod tym właśnie drzewem, które stado obżartych ponad wszelkie miar [...]
[...] mam po Kołobrzegu obfajdolony samochód (nie pierwszy już raz zresztą, to chyba już tradycją będzie), że typowy karcher nie daje sobie z tym rady. Myślałem o czym [...]