#74 Marzę o czymś, czego nie ma
Opublikowane: 28 September 2007 | Komentarze: 22
Kategoria: [Rozważania]
Gdybym był amerykańskim multimilionerem, wcale nie zleciłbym Pininfarinie budowy jedynego na świecie, unikalnego modelu Ferrari. Ja chciałbym zrobić sobie codzienne auto marzeń. Do normalnej jazdy. Z motoryzacyjnych perełek wziąłbym co najlepsze. A byłoby to tak:
Karoseria
Tylko Alfa Romeo 159 – przekonałem się do tego auta, choć jeszcze parę tygodni temu 156-tkę stawiałem wyżej. Jednak te przednie światła, te tylne światła, te nadkola, ten profil okien, ta maska… tylko tylnej klamki ukrytej w słupku żałuję.
Wnętrze
Tylko Audi A6 – jeszcze niedawno napisałbym, że BMW serii 5, ale jednak jak już wydawać fortunę na auto, to fajniej mieć dużo pokręteł i przeycisków, a nie tylko jedno duże pokrętło i kilka za małych guziczków.
Silnik
Tylko Subaru Impreza WRX – tu od dawna nic się nie zmiania – bo chyba nie ma na świecie innego auta, które tak doskonale brzmi i w całym zakresie obrotów przyspiesza jak samolot na pasie startowym. STI do za dużo, poza tym ma ogromną turbodziurę.
Zawieszenie
Tylko BMW serii 3 – jechałem raz jako pasażer, ale to mi wystarczyło – przy tej precyzji prowadzenia nawet gokard wydaje się myszkować po drodze. Pisanie, że trzyma się drogi jak pociąg torów jest niedorzeczne – pociągi czasami się wykolejają. Trójka chyba nigdy.
Ogólny wizerunek
Zdecydowanie Maserati – marka ekskluzywna, acz nie tak nachalna jak Ferrari. Znana, acz nie tak rozpoznawalna jak Porsche. Budząca respekt, acz nie tak wulgarnie jak Lamborghini.
A do tego wszystkiego kilka drobnych, acz niezbędnych detali:
Felgi
Tylko monoblocki od Brabusa – zauroczenie od pierwszego wejrzenia – popatrzcie z resztą sami i nie piszcie mi tu tylko, że jakieś magnezówki od Volvo czy pozłotki od Subaru są lepsze!
Przednie światła
Tylko z BMW serii 5 – te “Angel Eyes” nie mają sobie równych, a tu jeszcze jest filuternie pomarańczowa brewka…
Tylne lampy
Tylko Seat Leon – choć w sumie to powinienem napisać, że od BMW 5 po liftingu, ale nie chcę zbytnio BMW promować…
Co by tu jeszcze? Może kierownica od TT-tki? Może aluminowa gałka zmiany biegów od Civica Type R? Może czerwone zaciski hamulcowe od Porsche? Może 7-warstwowy czarny lakier od Brabusa? Może dwustronne felgi od SLR-a? Może antenka w stylu płetwy rekina od BMW? Może wlot na masce od WRX STI? Może kierunki w lusterkach od Accorda? Może fotele od Golfa GTI? Może szylkretowe okleiny deski od Sebringa? Może kieszeń na parasolkę od Suberba? Może podsufitowe ekrany DVD od Voyagera? Może lodówka ukryta w schowku na tylnej kanapie od Signum? Może niebieskie podświetlanie zegarów od Passata? Może panoramiczna przednia szyba od C4 Picasso? Może chowane w progach drzwi od rewolucyjnego BMW M1? Może tylny spojler od Escorta RS WRC? Może…
Cóż… może gdyby dać te wszystkie powyższe “klocki” do Pininfariny, dałby radę coś z tego złożyć… Wszystko to kwestia kasy. Jak to się mówi: jak posmarujesz, tak pojedziesz… najpiękniejszym składakiem świata.
#73 Tak się tylko TOBIE wydaje
Opublikowane: 25 September 2007 | Komentarze: 9
Kategoria: [Rozważania]

Napięcie rośnie. Od tygodnia nic nie pisałem. Wzburzona rzesza wiernych czytelników szturmuje serwer. A ja spokojny – mam dla nich perełkę w trzech aktach. Tydzień słowa składałem. Pięć razy poprawiałem. Trzy razy uśmieszniałem. Raz Rybie przeczytałem. Majstersztyk.
Wreszcie opublikowałem… I co? Jajco! Zero komentarzy, żadna dyskusja, trzy dni milczenia. To tak, jakbyście nie wiedzieli, że komentarz jest dla blogera powietrzem! W statystykach widzę, że tłumy się przewijają, ale jakoś nikt nieskłonny do wynurzeń. W końcu jest – komentarz – pierwsza jaskółka – super! “Tyle czasu czekałem, a tu tak mizerny post”. Co?! Toż ten post to perełka. Mistrzostwo świata… przynajmniej tak mi się wydawało…
Duży jestem, sporo ważę i byle luj się mnie nie czepia. Ale dla pewności na kick-boxing się zapisałem. Pochodzę rok-dwa, podstawy złapię i pewniej się na mieście poczuję. Wszystkie te wychudzone fleje spod warzywniaków będę z góry traktował. Jak mi taki malec w dresach podejdzie – raz uderzę. Potem zapytam, o co mu chodziło lub w bezpiecznej pozycji z podwiniętą ręką ułożę. Niech czeka na przyjazd pogotowia.
Zapisałem się… I co? Jajco! Ja begginer a na advansie pełno chłopaczków 65 kilowych o aparycji piwnego hard-usera. I każdy może w pół sekundy jednym… yyy… uderzeniem?… nie, kopnięciem w szczękę odciąć mnie od komputera na długie tygodnie. Zapisałem się, by czuć się pewnie. Teraz jak widzę takich wychudzonych zipów to mimo 20-kilogramowej przewagi mijam ich obwodnicą. Zapisałem się na kick-boxing, by znając podstawy pewności siebie nabrać… przynajmniej tak mi się wydawało…
1,8 litra i 114 koni pod maską to niby niewiele, ale generalnie wystarczająco dużo, by dokręcając pod czerwone w niemrawym miejskim ruchu robić za bolid F1. Gaz w podłodze, odpuszczam, redukcja na trójkę, obroty pod odcięcie – zakręt osiedlowy w kąt prosty i przy 110 km/h opony nieźle piszczą. Jestem prosem – czuję auto, jestem nim, kontrować umiem od urodzenia, potrafię zatrzymać się w miejscu. Bo jestem prosem.
Kiedyś na jakiejś trasie szybkiego ruchu chciałem się środkowym pasem zmieścić się pomiędzy autobusem a jakimś Żukiem lub Roburem. Już miełem być między nimi, gdy ten Zuko-Robur zaczął zmieniać pas. Zmieniał pas na mój! Ledwo się przecisnąłem… potem mnie rzuciło i prawie pełnym bokiem grzałem środkiem szosy. Obok mnie grzał biały, śmierdzący dym z opon. Zamiast ciągnąć auto gazem, by przód wyprowadził zadek z poślizgu… zacząłem hamować i udało się. Stanąłem na przystanku i wyszedłem z auta. Było mi słabo. A przecież zaledwie wczoraj, tasując innych leszczów w korku miałem się za Kuliga… miałem się za prosa… przynajmniej tak mi się wydawało… a mogłem skończyć jak on…
Wszak wiecie, jakie jest prawdopodobieństwo, że jutro zginiecie w wypadku zgnieceni przez rozpędzoną, służbową Octavie? Wiecie? Powiem wam. Prawdopodobieństwo to wynosi 50%. Albo zginiecie, albo nie zginiecie!
Wiele o tym napisano a jeszcze więcej powiedziano – każdy facet jest mistrzem świata. Ja również, mimo tych 3 powyższych lekcji. Nadal mi się wydaje, że złe rzeczy przytrafiają się innym. Wydaje mi się, że skoro ukończyłem 2-dniowy kurs szybkiej jazdy, gdzie uczono mnie jak wychodzić z poślizgu, to sobie z takiego poślizgu na luzach wyjdę na co dzień. I co? Jajco! Jak się nie daj Boże zdarzy, to znów zacznę hamować, zamiast gazem auto z niego wyciągać…
Nadal czasami jeżdżę za szybko, ale przecież jakby co, to sobie poradzę – w zeszłym roku w zimę dwa wieczory ślizgałem się po parkingach i te niespodziewane ucieczki tyłu auta mam opanowane. Przecież dużo o motoryzacji czytam. Przecież sporo o niej piszę. Przecież jestem prosem! Jakby co, to sobie poradzę… przynajmniej tak mi się wydaje…
#72(s) Wzorzec rajdowego auta
Opublikowane: 24 September 2007 | Komentarze: 10
Kategoria: Ford [Rozważania]

Chyba już po wsze czasy sylwetka Forda Escorta RS Cosworth stanowić będzie moim zdaniem niedościgniony wzorzec rasowych proporcji samochodu rajdowego. To auto jest tak pierońsko (pieruńsko?) ładne, że gdyby nie dość stara konstrukcja i koszmarna ilość usterek nękająca auta spod znaku Forda (jakich? A choćby kicanie…!), to taki drogowy, 150-konny Escort RS2000 zająłby w mojej głowie miejsce Hondy Prelude.

W ogóle samochody rajdowe zasługują na osobny post – kto wie, kto wie, może kiedyś… Przecież, patrząc na temat ogólnie, bez zawężania do aut aktualnie startujących, poza prześlicznie proporcjonalnym i mega agresywnym Escortem RS Cosworthem…

…jest jeszcze naprawdę ładna Impreza (pod warunkiem, że nie patrzymy na jej rozstaw osi, krótszy chyba niż w Trabancie)…

…niegłupio wyglądający Peugeot 307 WRC (niby carbio, a dach zaspawany)…

…czy choćby Citroen Xsara WRC (tu zero ironii – auto wprost prześliczne).

Tylko Lancery wyglądają na rajdowych trasach jakoś tak chałowo… Choćby miały nawet sam-już-nie-wiem który numer ewolucji, sam-już-nie-wiem jak fajne ubarwienie Marlboro czy sam-już-nie-wiem jak agresywną specyfikację asfaltową… wyglądają chałowo… zupełnie nie Chucky… non-jazzy… sorry-gregory… kończę, bo muszę włożyć opończę.

#71 9016KM, 10910Nm, 173 cyl (3z3)
Opublikowane: 20 September 2007 | Komentarze: 9
Kategoria: BMW Chevrolet Ferrari Fiat Lancia Lexus Mercedes Saab [Wydarzenia]
[wróć do części drugiej]
Ze Znajomym PR-owcem nie namawialiśmy się długo, by nie wzbudzać podejrzeń ochrony. Poza tym czułem, że sącząca się z mojego urwanego ramienia krew powoli wcieka mi za pasek. A nie ma przecież nic gorszego niż chodzenie w mokrych majtkach – obtarcia murowane! Trzeba się było spieszyć.
Zgodnie z ustalonym planem każdy z nas poszedł w swoją stronę. Za 20 minut mieliśmy się spotkać na tyłach namiotu BMW. By nie wzbudzać podejrzeń, udałem się na mały rekonesans. Czego ja tu jeszcze nie oglądałem…?
Czytaj dalej >>
#71 9016KM, 10910Nm, 173 cyl (2z3)
Opublikowane: 17 September 2007 | Komentarze: 5
Kategoria: Aston Martin Audi BMW Bentley Ferrari Maserati [Wydarzenia]
[wróć do części pierwszej]
Audi R8
V8, 4200 ccm, 420 KM, 430 Nm, 4×4

Obok stało Audi R8. Tak, tak – ten superkar. A co najlepsze, był otwarty. I dostępny bez kolejki. Wsiadłem. Wsunąłem się raczej. Nikt nie czekał obok, nikt się nie zbliżał – miałem czas ta organoleptykę. No, moi drodzy, rewelacja! Kto wie, czy wnętrze nie jest lepsze i bardziej rasowe niż w 911 Turbo! Genialne materiały, genialnie niska pozycja za kółkiem, genialna konsola środkowa, genialne zegary i genialna skrzynia biegów… która niestety tylko genialnie wygląda. Ten Lambo-stajl z wyciętymi w metalu ścieżkami jest do dupy – nie da się lekko i naturalnie zredukować np. z 3. na 2. Nie można na ukos – trzeba po linii “H” – założę się, że szybkiej zmianie biegów to nie sprzyja. Poza tym mam wrażenie, że po roku w aucie pełno byłoby opiłków metalu. Ciekawe tylko, co by się ścierało szybciej – drążek czy te ścieżki. Słabo, jeśli jednak drążek zmiany biegów. No bo jedziesz sobie prędkością podróżną (285 km/h), delikatnie zwalniasz na zakręcie (260 km/h) szykując się do redukcji na piątkę i… aluminiowa gałka wraz z fragmentem dźwigni zostaje ci w dłoni. Nie wpadasz w panikę, tylko zwalniasz do bezpiecznej prędkości (230 km/h) i zaczynasz gmerać przy skrzyni…
Czytaj dalej >>
#71 9016KM, 10910Nm, 173 cyl (1z3)
Opublikowane: 14 September 2007 | Komentarze: 6
Kategoria: Bentley Ferrari Maybach Porsche [Wydarzenia]
- Blogomotive.
- Słucham?
- Blogomotive.
- Yyy… nie mam na liście.
Menu > Contacts > Z > Znajomy PRowiec > Call mobile
Dialing…
- Tak, słucham?
- Blogomotive.
- A witam, witam. Jest Pan już przed wejściem, tak? OK, zaraz jestem. Przyniosę zaproszenie.
Czytaj dalej >>
#70 Jestem wieśniakiem
Opublikowane: 3 September 2007 | Komentarze: 55
Kategoria: [Rozważania] [Tuning]
Wiem doskonale, na czym polega dobry i prawidłowy tuning i zamierzam się tą wiedzą z Wami podzielić… ale dopiero w ostatnich akapitach tego przydługiego postu.
Bądźcie jednak spokojni, nie jestem mistrzem teorii i mądrzyć się nie będę. Nie mam zielonego pojęcia, gdzie w silnik TDI włożyć chip, żeby moc skoczyła ze 110 do 136 koni, choć jedno wiem na pewno – nie wrzuca się go do zbiorniczka z płynem do spryskiwaczy. Nie zastanawiałem się również, w jaki sposób montuje się dodatkowe tłoczki w przednich hamulach, choć domyślam się, że aby to zrobić, trzeba najpierw zdjąć koła. Prawdopodobnie gdybym sam zabrał się za montaż rozpórki przednich kielichów, auto zostawiałoby 4 ślady a przednie opony piszczałyby niemiłosiernie nawet podczas jazdy na wprost.
Mimo tego powtórze – wiem jak dobry tuning powinien wyglądać i co auto powinno po takim zabiegu umieć, ale nie potrafię tego sam zrobić, więc… stuningowałem sobie Almerę własnoręcznie… na wsioka…
Czytaj dalej >>

