#74 Marzę o czymś, czego nie ma
Gdybym był amerykańskim multimilionerem, wcale nie zleciłbym Pininfarinie budowy jedynego na świecie, unikalnego modelu Ferrari. Ja chciałbym zrobić sobie codzienne auto marzeń. Do normalnej jazdy. Z motoryzacyjnych perełek wziąłbym co najlepsze. A byłoby to tak:
Karoseria
Tylko Alfa Romeo 159 – przekonałem się do tego auta, choć jeszcze parę tygodni temu 156-tkę stawiałem wyżej. Jednak te przednie światła, te tylne światła, te nadkola, ten profil okien, ta maska… tylko tylnej klamki ukrytej w słupku żałuję.
Wnętrze
Tylko Audi A6 – jeszcze niedawno napisałbym, że BMW serii 5, ale jednak jak już wydawać fortunę na auto, to fajniej mieć dużo pokręteł i przeycisków, a nie tylko jedno duże pokrętło i kilka za małych guziczków.
Silnik
Tylko Subaru Impreza WRX – tu od dawna nic się nie zmiania – bo chyba nie ma na świecie innego auta, które tak doskonale brzmi i w całym zakresie obrotów przyspiesza jak samolot na pasie startowym. STI do za dużo, poza tym ma ogromną turbodziurę.
Zawieszenie
Tylko BMW serii 3 – jechałem raz jako pasażer, ale to mi wystarczyło – przy tej precyzji prowadzenia nawet gokard wydaje się myszkować po drodze. Pisanie, że trzyma się drogi jak pociąg torów jest niedorzeczne – pociągi czasami się wykolejają. Trójka chyba nigdy.
Ogólny wizerunek
Zdecydowanie Maserati – marka ekskluzywna, acz nie tak nachalna jak Ferrari. Znana, acz nie tak rozpoznawalna jak Porsche. Budząca respekt, acz nie tak wulgarnie jak Lamborghini.
A do tego wszystkiego kilka drobnych, acz niezbędnych detali:
Felgi
Tylko monoblocki od Brabusa – zauroczenie od pierwszego wejrzenia – popatrzcie z resztą sami i nie piszcie mi tu tylko, że jakieś magnezówki od Volvo czy pozłotki od Subaru są lepsze!
Przednie światła
Tylko z BMW serii 5 – te “Angel Eyes” nie mają sobie równych, a tu jeszcze jest filuternie pomarańczowa brewka…
Tylne lampy
Tylko Seat Leon – choć w sumie to powinienem napisać, że od BMW 5 po liftingu, ale nie chcę zbytnio BMW promować…
Co by tu jeszcze? Może kierownica od TT-tki? Może aluminowa gałka zmiany biegów od Civica Type R? Może czerwone zaciski hamulcowe od Porsche? Może 7-warstwowy czarny lakier od Brabusa? Może dwustronne felgi od SLR-a? Może antenka w stylu płetwy rekina od BMW? Może wlot na masce od WRX STI? Może kierunki w lusterkach od Accorda? Może fotele od Golfa GTI? Może szylkretowe okleiny deski od Sebringa? Może kieszeń na parasolkę od Suberba? Może podsufitowe ekrany DVD od Voyagera? Może lodówka ukryta w schowku na tylnej kanapie od Signum? Może niebieskie podświetlanie zegarów od Passata? Może panoramiczna przednia szyba od C4 Picasso? Może chowane w progach drzwi od rewolucyjnego BMW M1? Może tylny spojler od Escorta RS WRC? Może…
Cóż… może gdyby dać te wszystkie powyższe “klocki” do Pininfariny, dałby radę coś z tego złożyć… Wszystko to kwestia kasy. Jak to się mówi: jak posmarujesz, tak pojedziesz… najpiękniejszym składakiem świata.
Jeśli masz ochotę przeczytać coś podobnego, kliknij w wybrany link kategorii lub tagu,
albo po prostu przejrzyj archiwum wszystkich tekstów.
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!





jeszcze wlew paliwa od TT. jeden z ładniej dopracowanych detali samochodowych, jakie widziałem. no i ten tył z Leona zmieniłbym na chryslera crossfire. no i felgi jakoś do mnie nie gadają. de gustibus non disputandum est jak mawiali starożytni czechosłowacy.
poza tym w zasadzie się zgadzam.
Eeee tam…
Piszesz (IMHO słusznie), że buda od 159, bo m.in. przednie i tylne lampy są full wypas.
A potem bluźnisz o lampach od BMW i Seata, które mają tyle uroku, co krowi placek na środku łąki.
To tak, jakby pić koniak w cynowym kubku.
Robek, zwracam honor. Poniosło mnie. Przednie światła zostawiłbym od 159-tki. Tylne natomiast – chmmm… chyba jednak od Leona by wziął.
A żartobliwie, to na bagażniku koniecznie dolepiłbym naklejkę tych “szalonych tłoków”. Acha – i plastikowe logo Irmscher w przedni wlot powietrza. No i chłopca sikającego na VW z nadkolu. A na dach neonik taxi…
Jak już ci tego gruchota zbudują, nie zapomnij przed wyjazdem z parkingu przywarsztatowego sprawdzić ile ma gwiazdek w teście zderzeniowym. Safety first! ;)
A po co? Napisał, że to ma być auto do jeżdżenia, a nie do zderzania…
Ups, zwracam honor. Faktycznie tylko amerykański multimilioner mógłby budować auto żeby sobie pojeździło. Zastanawiam się co z tego za pożytek. Zdjęcia przywozi? Opowiada gdzie było? I ciekawe jak się rozlicza na CPNie ;)
Cos musi byc w tym bezpieczenstwie biernym, ze tak wiele o tym sie pisze. Moze sobie zatem teraz “domarze” dziobowe i rufowe wzmocnienia od lodeczki – takie zawieszane na knagach opony? Albo jeszcze lepiej – od pociagu – takie stalowe odbojniki. Czy to wyczerpuje temat, czy mam marzyc dalej?
Nieee, no jedziesz dalej. Nic się tam nie krępuj. Myślałeś może o polu minowym?
Ja proponuję pancerz aktywny. W momencie uderzenia wybucha falą kumulacyjną ‘na zewnątrz’…
Pancerz krępuje ruchy i może być problem z ustawieniem fotela.
Durex, aviomarin i piorunochron :)
Co tu bede daleko szukal – latarnie sobie na przedni zderzak postawie. Bo to jakos zawsze tak jest, ze jak jakis chojrak w latarnie pizdnie, to sie na niej owinie, szkody jej nie czyniac. Ot, co!
Chakier: taki pancerz nazywa się reaktywny. Blogomotive: a jak Ty z tą latarnią pod mostami będziesz przejeżdżał?
Przed taką furą mosty się same rozstępują. Proponuję do tej latarni zacumować balon zaporowy. Ochroni maszynę przed atakiem z powietrza.
Wiem, latarnia na zderzaku nie jest zbyt praktyczna. Ale pchanie przed soba calego Poloneza jako kontrolowanej strefy zgniotu chyba powinno sie sprawdzic.
Kto wie, czy w te wlasnie strone nie pojdzie swiatowa motoryzacja. Poldek z przodu, Poldek z tylu, dwa Poldki po bokach i jeden na dachu (ochrona przeciwkapotazowa) a pomiedzy nimi, gdzies tam w srodku super bezpieczny Renault Laguna. Tylko wsiadanie troche upierdliwe, bo najpierw trza by przejsc przed Poldka. Co tam wsiadanie! Zakupy pod hiperkiem trza by do bagaznika przez calego, tylnego Poldka wciskac. I wez je Pan potem pod domem wyjmij!
z przodu 2 dzialka typu minigun. moze by tez tak zastosowac katapulte? wiem, wiem… drzewa nad droga, czasem przewody trakcyjne, ale i tak generalnie chyba tansze by byly od projektowania stref zgniotu :) do tego jeszcze bym dodal takie skaczace zawieszenie jak to amerykanie w low riderach montuja. tyle tylko ze mocniejsze, co by moglo podskoczyc na wysokosc 2m ( przeskakiwanie nad “mistrzami lewego pasa” )
no, teraz ten design we właściwą stronę idzie.
tylko czemu poldki?
to takie plebejskie…
jako przednią i boczne strefy zgniotu proponuję wyciągnięte z demobilu wojskowe KRAZ-y. to rozwiązuje problem widoczności, i wsiadania/wysiadania (widzisz pod spodem, przechodzisz pod spodem) a przy okazji robi niesamowity image na drodze. w końcu dwa krazy plus to pomiędzy – razem dają ze trzy i pół przeciętnego pasa ruchu.
Z tym Krazem to nie jest głupie ale sobie myślę, że najlepszym zabezpieczeniem będzie włożenie auta do tej machiny:
http://www.youtube.com/watch?v=cfb2g9kwAIM
Zamiast jeździć tym mało bezpiecznym i drogim jak diabli superkarem, wstawiasz go na bagażnik i pomykasz nic nie pękając. Nie ma twardziela co by wyskoczył na gołe zderzaki. Problem bo on zbyt szybki nie jest ale zawsze możesz swapnąć silniki. Z motorem Imprezy powinien iść jak burza. A pomyśl jaka oszczędność paliwa! Takie superkary to jednak swoje żłopią.
ja slyszalem ze ponoc skladaki sa niebezpieczne ;)
@peter: Nie reaktywny, tylko reaktywowany, ale na cholerę komu pancerz z odzysku?
I uwaga: Lakier tani ma być! Na korki wygrywa ten kto ma tani lakier. W grze we wpychanego liczy się współczynnik LPE (lakier per earnings). Wygrywa ten komu polakierowanie auta wyjdzie procentowo taniej w stosunku do średniej miesięcznej pensji.
Wiem bo na szkoleniu byłem ;)
Obejrzyj to co robia w Japonii takie firmy jak Wald czy Junction Produce
http://www.wald.co.jp/top.html – szegolnie naprawde piekny Benz W216 czy nowy IS350
http://www.junction-produce.co.jp/english/ – chocby GS 300
czy chocby te pare przykladow z JTuned
http://www.jtuned.com/content/templates/statics.aspx?articleid=474&zoneid=1
http://www.jtuned.com/content/templates/statics.aspx?articleid=444&zoneid=1
http://www.jtuned.com/content/templates/statics.aspx?articleid=445&zoneid=1
to jest wlasnie styl, ktorego szukasz – wystarczy kilkuletnia limuzyna w dobrym stanie jako baza i wszystko co tylko sobie wymarzysz mozna w niej zamontowac tworzac unikatowy, stylowy, ekscentryczny samochod, podkreslajacy dobry smak wlasciciela znacznie cenniejszy od wszystkiego co kazdy z wystarczajaco grubym portfelem moze kupic w salonie. Moim marzeniem od dawna jest zbudowanie czegos takiego na bazie chocby Toyoty Aristo (czyli GS 300, ale z silnikiem 2JZ-GTE, choc to odpada, ten samochod nigdy nie byl produkowany w wersji LHD) czy jakiegos zadbanego 560 SEC, jednak juz nie jako auta do codziennej jazdy. Gwintowane zawieszenie z elektronicznie sterowana wysokoscia i sila tlumienia, wielkie 14″ czy 15″ hamulce z masywnymi 6 czy 8 tloczkowymi zaciskami, nawiercanymi i nacinanymi “plywjacymi” tarczami, rasowy, jednak dyskretny uklad wydechowy najlepiej wykonany czesciowo z tytanu, kute felgi np Rays, bixenonowe reflektory z halo i ledowe lampy z tylu, 6 czy 8 cylindrowy silnik ze sprezarka badz odpowiednio dobrana turbina by aksamitnie rozwijac moc w kazdym zakresie obrotow, delikatne akcenty z carbonu i aluminium – to jest pewnego rodzaju przepis na doskonala prawie pod kazdym wzgledem limuzyne, swietnie pasujaca do stojacego obok w garazu torowego wozu z jakas naprawde szalona iloscia koni pod maska i rownie luksusowego SUVa, ktorym mozna zawsze wyskoczyc na zasniezone gorskie drogi.
Eee, to nie przejdzie. Zwykłe salonówki po glebie a Blogomotive chciał pospawać jednego z siedmiu żeby tanio było.