#75 Dieslofobia, czyli benzynofilia


Opublikowane: 1 October 2007 | Komentarze: 68
Kategoria: [Rozważania]

Diesle czasami nie dymią. Ale na ogół dymią. To chała.

Zacznę do listy 10 rzeczy, które maksymalnie mnie we współczesnych Dieslach irytują (doświadczenie zbierałem podczas licznych służbowych jazd Vectrą CDTi, Mondeo TDCi, Focusem TDCi, Octavią TDI oraz Peugeotem HDI):

  1. Wysoka awaryjność (o czym trochę więcej będzie poniżej).
  2. Dymienie przy redukcji i przyspieszaniu, co uniemożliwia łyknięcie kogoś tak z-cicha-pękł, bo zawsze twój zamiar wyrwania się do przodu zdemaskuje czarny dym.
  3. Chwilowy (ta chwila to czasami wieczność!) brak reakcji na nagłe wciśnięcie gazu, przez co wskoczenie pomiędzy ciasno upchane auta na szybszym pasie trzeba planować z wyprzedzeniem.
  4. Klekot na zimno, na ciepło i ogólnie podczas postoju na światłach – a najgorsze są te chwile w zimowy poranek, gdy powoli wytaczasz się z osiedla i z sekundy na sekundę coraz więcej sąsiadów żegna cię groźnym spojrzeniem z okien.
  5. Męczenie sprzęgła przy ruszaniu, bo inaczej auto zgaśnie.
  6. Krótkie biegi i szybkie wchodzenie na czerwone pole – szczególnie beznadziejnie krótka jedynka sam nie wiem, do czego się nadaje – chyba tylko do wykonania krótkiego skoku wprzód by oblać McKawą współpasażera.
  7. Powolne nagrzewanie się auta w zimę uniemożliwiające w miarę szybkie nagrzanie kabiny, co skutkowało zawsze chrypą, katarem, grabieniem rąk i przemarzaniem palców u stóp.
  8. Absurdalnie wysokie ceny oleju napędowego (zimowy to jakieś szaleństwo, ale również zwykły letni na wielu stacjach jest w cenie 95-tki).
  9. Niskie spalanie tylko w trasie – w mieście na ogół (tak pokazuje komputer zużycia chwilowego) Diesle biorą tyle samo co benzynówki podobnej mocy.
  10. Wysoka cena, która miałaby szansę zwrócić się po kilku latach zapartej jazdy autostradowej, gdyby nie częste awarie nieobjęte gwarancją.

Tak, wiem, jestem dieslofobem i benzynofilem. Ale przecież zaledwie dwadzieścia lat temu, jak myślało się o zakupie używanego Diesla, to jego maksymalny żywot określało się na 400,000 – 500,000 km i kupno czegoś w okolicach 200,000 km niemalże pozbawione było ryzyka jakiejkolwiek awarii. Teraz wszystko się mocno pozmieniało. Nie ma już tych mercedesowskich ropniaków, na których niemieccy taksówkarze robili milionowe przebiegi. Nowoczesne Diesle są tak cholernie wysilone i turbo-sprężone, że z litra pojemności wyciągają mniej więcej tyle, co silniki Ferrari. I do podobnych wysiłków co w torowych bolidach z Maranello zmuszane są te klekoty codziennie w służbowych Octaviach, Lagunach, Mondeo i Vectrach. Co się dziwić, że zamiast półmilionowego przebiegu w standardzie mamy awarię turbiny po 30,000 km lub wymianę super-NASA-nowoczesnych piezo-cośtam-wtryskiwaczy po 2,000 zł sztuka co każde 75,000 km. I bynajmniej nie na gwarancji!

Oczywiście nadal pod maskami (raczej: pod kabinami) poczciwych TIRów pracują typowe, wolnoobrotowe Diesle, gdzie olej można wymieniać co drugi przegląd, a przeglądy wykonuje się chyba co 200,000 km. Ale mają one tyle wspólnego z zaturbionymi klekotami w służbówkach, co dajmy na to zamek w drzwiach z zamkiem błyskawicznym.

Wiem, że wszystkie te komonrejle, przedwtryski i filtry cząstek stałych powstały celem polepszenia codziennej eksploatacji – i wiem, że doskonale to czynią. Wszak dzisiejsze silniki Diesla są szybsze, mniej palą i duuużo więcej potrafią od wielu, naprawdę dobrych silników benzynowych. Ale wszystko to przez raptem 150,000 – 200,000 km, o ile po drodze wymieni się kilka kluczowych podzespołów.

Pewnie ofuknie mnie zaraz ktoś, kto swoim 1,9 TDI zrobił już 390,000 km i jeszcze mu sprzęgło dobrze bierze, turbinka cichutko świszcze a kolor spalin daleki jest od niebieskiego. Ale nie oszukujmy się – jest jak jest – żywot dzisiejszego ropniaka, statystycznie rzecz biorąc, jest krótszy niż dzisiejszej benzynówki. Ale co się dziwić – przy technologicznym, technicznym, informatycznym i inżynierskim zaawansowaniu tych wszystkich HDI, JTD, TDI, i-CTDi, TDCi czy CDI nawet hondowski VTI wydaje się prosty, nieskomplikowany i jakiś taki… niedzisiejszy.

Ech, gdyby nie ten wyścig na moc i moment obrotowy, dziś kupowałoby się używane Diesle tak samo, jak używane, niemieckie ciągniki TIR kupują niezamożne polskie firmy transportowe – biją się o Scanię czy MANa z przebiegiem 1,500,000 km. Bo to auta dopiero co dotarte – raptem kilka razy wymieniany miały olej, a na większość podzespołów gwarancja skończyła się niecałe 500,000 km temu.

130,000 km przebiegu to chyba połowa żywota współczesnego auta

Nie zamierzam na razie zmieniać auta. Ale gdybym zamierzał, to bałbym się kupić nowego Diesla. Swoją benzynówką zrobiłem prawie 130,000 km bez żadnej awarii. Nie znam nikogo z Dieslem, kto przy podobnym przebiegu nie był już kilka razy w serwisie z zapchanym przepływomierzem, połamaną turbiną, przebiciami na kablach wysokiego napięcia czy ubytkiem ciśnienia w systemie Common-Rail. I nigdy nie był winny producent – zawsze winne było albo paliwo (że zła jakość albo niezimowe) albo kierowca (że nie rozgrzał lub nie schłodził turbiny). Akurat! I prawie zawsze naprawa kosztowała więcej niż niezła pensja. To trochę sporo, nawet jeśli nowoczesny diesel potrafi dać sporo frajdy z jazdy.

Tekst opublikowałem dnia 1 October 2007 r., umieściłem w kategorii: [Rozważania] oraz oznaczyłem tagami:

Jeśli masz ochotę przeczytać coś podobnego, kliknij w wybrany link kategorii lub tagu,
albo po prostu przejrzyj archiwum wszystkich tekstów.


Liczba komentarzy: 68

  1. Wyrwij ( October 1st, 2007 01:44 )

    Kabli wysokiego napięcia w dizlach wymieniać nie trzeba. One padnięte wychodzą z fabryki i nikomu to nie przeszkadza. No powiedzcie drodzy użytkownicy dizli, działają wam te kable?

  2. pre ( October 1st, 2007 08:19 )

    no patrz… a mmie coś pokusiło by montować gazówkę do mojej rolki VVTi i po 130 tys. km mam do wymiany przepływomierz…

  3. peter ( October 1st, 2007 09:25 )

    ha!
    to ja już wiem, dlaczego od zawsze podświadomie wybieram benzynówki.
    chociaż nie. był jeden diesel, którym lubiłem jeździć: Opel Ascona C, rocznik 1986. genialne auto. tyle, że to jeszcze z tych z milionowym przebiegiem…

  4. aktus ( October 1st, 2007 14:16 )

    Nie ma co sie oszukiwac. teraz samochody robia po to, zeby sie w miare szybko psuly. W koncu to wlasnie koncerny maja najwiecej kasy z czesci zapasowych. Generalnie preferuje spokojna aczkolwiek szybka jazde i przykladowo turbo mi nie da zbyt wiele. awaria turbinki skutkuje postojem w serwisie i wywaleniem 2 wyplat tylko dla tego, ze ktos nie wpadl na pomysl, aby przez jakis czas po wylaczeniu silnika pracowal sobie mniejsz obieg oleju w celu schlodzenia powyzszej. Pamietam czasy, kiedy to czerwona kreska zaczynala sie w dieslach przy 3000 obrotow a 2l silniki mialy 80-100 koni. Teraz kreska zaczyna sie od 4,5k obrotow, a uzyskanie 150KM z 2l silnika jakos tak nie powala na kolana. Generalnie w starej poczciwej “beczce” jak juz cos nawalilo, to jechalo sie do znajomego z wieksza iloscia kluczy, kupowalo sie pol litra ( lub litra ) i naprawialo sie w ogrodku. Wymiana rozrzadu tak profilaktycznie nastepowala po 400-500kkm przebiegu, chociaz mozna bylo jezdzic dalej. a teraz? 60kkm i obowiazkowa wymiana.

  5. Blogomotive ( October 2nd, 2007 10:44 )

    Spodziewałem się przy tym dieslowskim poście nawałnicy komentarzy i opinii od użytkowników ropniaków, a tu taka mizeria. Ciekawe, dlaczego? Ja naprawdę chciałbym się do diesli przekonać. Nie po to, by od razu kupić. Jeszcze nie teraz. Jeszcze 3 lata Almerą pociągnę. A potem, no właśnie, nie chcę sobie zawężać wyboru tylko do benzynówek.

    Dieslowcy – przekonajcie mnie. Wiem, że debata, że gorące dyskusje w robocie, że pewnie po wyborach nic się nie zmieni a nawet będzie gorzej… ale… nie warto zaprzątać sobie głów ulotnymi politykami. Czytelnicy – do pióra!

  6. Wyrwij ( October 2nd, 2007 11:52 )

    A o czym tu ględzić skoro Blogomotive już wszystko opisał. Prawdziwe ropniaki wyginęły gdzieś między 96-99 rokiem. W tym roku Euro4 dobiło ostatniego twardziela – poległ w pełni mechaniczny HZ1 Toyoty, któremu dodana elektronika pozwalała spełnić Euro3 a której awaria nie przeszkadzała mu w pracy. Ta era to już historia dzięki kretyńskim Euroograniczeniom. Za jednym zamachem pogrzebali pojazdy robocze i ekspedycyjne. Śmiesznie wyglądają ciężarowe Bremachy, które kiedyś eksplorowały zadupia Afryki, tankowały siarę z beczek a naprawiało się je młotkiem i spawarką improwizowaną z dwóch akumulatorów, a dzisiaj strach nimi za miasto wyjechać bo pod maską siedzi skomputeryzowany common rail domagający się paliwa z dystrybutora renomowanej rafinerii.

    Teraz możesz kupić młynek do kawy ale podobno takie są prawa rynku. Panuje moda na gadżety i komplikowanie wszystkiego co się rusza. Nie mam nic przeciwko HDI, TDCi, CHWDPi bo jeśli są ludzie chcący to kupić – ich brocha, ale diabli biorą na samą myśl, że gdyby się taki silnik spieprzył gdzieś w krzakach, to choć piasku mnóstwo dookoła, nie wydłubiesz z niego krzemu do naprawy czipa. No i poza Europę tym lepiej nie jeździć bo nie ma co do baku wlać.

  7. lisu ( October 2nd, 2007 15:53 )

    hehe, spodziewales ?
    to prosze – mam prawko od 6 lat. przez 5 lat jezdzilem dieslami, zeby nabrac respektu do szos majac pod maska 54 KM. Odplacaly mi sie tym ze 100km robilem za 15zl, nie gasly przy ruszaniu z 3 biegu, jezdzily na wszystkim, byly odporne na wszystko (no poza jednym ktoremu kamien pod pasek rozrzadu wpadl). No tak, ale to byly diesle z przebiegiem rzedu 300k i bez turbiny wiec pewnie sie nie kwalifikuje…

    Teraz mam 2.0 z sekwencja, da sie zrobic mondeo tdci spod swiatel i place za to 25zl/100km. Zyc nie umierac.

    Wybor to tylko kwestia matematyki ;)

  8. Łukasz ( October 2nd, 2007 21:31 )

    Wez pod uwage, ze teraz samochody robi sie zupelnie inaczej niz kiedys – teraz nawet przewody w wiazce elektrycznej sa wyliczone co do cm tak aby przyniesc firmie znaczace oszczednosci przy montazu tysiecy samochodow (nie mowiac juz o uzywaniu stopow nizszej jakosci, czy zylowaniu na grubosci blach), producent niewiele juz robi sam, teraz szuka najtanszego wykonawcy (co odbija sie na jakosci), tuszuje sie problemy z samochodami, wady konstrukcyjne, nie usuwa sie ich bo chlodna kalkulacja ksiegowych pokazuje, ze tak sie poprostu bardziej oplaca (lepiej naprawiac w serwisie, czy placic odszkodowania ofiarom wypadkow czy przekupywac ekspertow), kiedys jeden silnik starczal na cala dekade lub nawet dwie (oczywiscie byl przez ten czas ciagle udoskonalany, modyfikowany), dzis silnik potrafi zyc 2-3 lata modelowe, itd. A normy czystosci, normy sa dobra wymowka, zeby innymi slowami oswiadczyc, ze dana technologia jest dla nas za droga, bo ksiegowi zmusili nas do maksymalizacji zyskow – nie wiesz o czym mowie poczytaj chocby o silnikach Hondy B18C i R18A1 – jezeli orientujesz sie troche na temat ich budowy odpowiedz szczerze, ktory jest bardziej przelomowym osiagnieciem, ktory jest doskonalszy technicznie.

    A diesle, diesle poprostu najbardziej obrywaja przez to, ze sa tak skomplikowane, sama turbina czy doladowanie tego silnika nie jest zlym pomyslem i jest stosowane przynajmniej od 70 lat, to wtrysk i przeniesienie napedu sprawiaja problemy. Co bedzie za 3 lata tego nie powie Ci nikt, chyba, ze znasz kogos kto projektuje diesle? 3 lata temu na topie byly pompowtryskiwacze, dzis VW widzi, ze to slepa uliczka. Inna sprawa to marze, marze na czesci ZNACZNIE przekraczaja ich wartosc, to nie prawda, ze wtryskiwacz kosztuje 2000 zl, tam jest poprostu 400% marzy :]

    Nawet Twoj QG18DE nie jest konstrukcja 100% pozbawiona wad, jezeli to silnik z lat 99-02 to uwazaj, zeby NVCS nie popsul Ci zabawy wciagajac gwaltownie caly olej :]

    Wierz mi naprawde jestem entuzjasta motoryzacji, ale nie branzy, ta branza to bagno, nawet nie wyobrazasz sobie jak glebokie i jak glebokie sa w niej uklady. Im mniej wiesz tym spokojniej bedziesz spal, wiem niewiele i mi juz jest ciezko zasnac ;)

  9. aktus ( October 3rd, 2007 00:53 )

    Kolega w zeszlym roku kupil renault clio 1,4. Chcial diesla, ale jak policzyl ze roznica w cenie zwroci mu sie po 100kkm, to dal sobie spokoj zwazywszy, ze robi okolo 16kkm rocznie

  10. bombel ( October 3rd, 2007 10:08 )

    No cóż. Jak słyszę wszystkich podniecających się Dieslami, to mnie ściska. Próbowałem jazdy takimi pojazdami z ich właścicielami. Najczęściej słyszane teksty: nie kręć tak wysoko, bo Diesle nie lubią obrotów, nie dawaj gazu, bo uszczelka padnie (znowu). Poza tym historie o turbinach itd. Pozytywne zaskoczenie jest tylko na stacji benzynowej. Przykłady: Micra K11 1,5D – 4 l w trasie, 5,2 w mieście (a ja nie oszczedzam samochodów), Octawia 1,9 TDi 110KM – 4,5 l w trasie, 6 l w mieście. Przy okazji przypomina mi się test w TOP GEAR. Nie pamietam czy to bylo Audi A8 czy VW Phaeton, ale spalanie w takim wielkim aucie wyszło ok 7 l. A i jeszcze jedno: GAZU też nienawidze :)

  11. Blogomotive ( October 3rd, 2007 13:07 )

    @Łukasz: jest jak piszesz. Apropos mojego silnika (QG18DE) – tak, bierze mi olej. A jakże. Ale taka jego natura. Na początku mi to przeszkadzało. Teraz traktuję to jak jego naturalną przypadłość. Najwyrażniej tak jest skonstruowany – bierze olej ale się nie psuje. Stać mnie na ten dodatkowy litr oleju co parę tysięcy kilometrów. Co poradzić. Wolę to niż awarie elektroniki lub odpadające łopatki turbinki.

  12. Wyrwij ( October 3rd, 2007 13:51 )

    Da Lisu, matematyka tylko że wynik każdemu wychodzi inny ;) Jeśli holownik lub terenowy to dizel bo ma lepszy stosunek momentu obrotowego do zasięgu a benzynowe silniki pod obciążeniem nie mają górnej granicy spalania. Jeśli często jeździ po Skandynawii, też raczej dizel bo LPG tam nie ma, benzyna droga jak diabli, ON również ale bywa agrodiesel w cenach zbliżonych do naszych i o podobnej jakości. No, to tyle. Koniec przekazu.

    :wq

  13. alfaromek ( October 3rd, 2007 15:11 )

    jakis przyklad? ja czesto holuje benzyniakiem i nigdy nie spalil wiecej niz 15 litrow a normalnie bierze 10

  14. bombel ( October 3rd, 2007 15:14 )

    Blogomotive w serwisie już się nauczyli jak eliminować palenie oleju przez ten silnik. Poszukaj na forum ;)

  15. Wyrwij ( October 3rd, 2007 18:40 )

    Alfaromek, pewnie targasz jakąś miniprzyczepkę wielkości pudła po telewizorze ;)

    Znam takiego co się pomylił i kupił benzynę na holownik długodystansowy. Ciężką przyczepę ma, ponad 2.5 tony więc chciał ciężkie auto, które z tym ciężarem “pójdzie”. Dizle jak twierdził, “nie wchodzą w grę bo słabe” więc kupił Range Rovera hasioka. Fura rzeczywiście szła z tą przyczepą bo to w końcu V8 4.6HSE ale żarła 60 litrów 98-oktanowej na setkę. Czaisz? Dwa razy tyle co ciągnik siodłowy. Koleś tankował do pełna co 140 kilometrów. Teraz targa tę samą przyczepę LR-em Discovery III 2.7TD i auto po drodze idzie tak jak hasiok ale nie wychodzi ponad 28 litrów ON.

  16. alfaromek ( October 3rd, 2007 19:29 )

    normalna 750kg zwykle zapakowana do pelna. Dziwne to trozhe ze taki duzy silnik tyle pali skoro normalnie ma nadmiar mocy

  17. Wyrwij ( October 3rd, 2007 22:29 )

    Gadasz jakbyś się nie znał ;) Benzyna słabo sobie radzi z obciążeniem a dodatkowo automatyczna skrzynia ma swój wkład w te kosmiczne ilości pożeranego paliwa. Musi zeżreć żeby wyprodukować jakiś sensowny moment obrotowy co dizlom przychodzi bez wysiłku. Benzyny cienkie są, noo.

  18. Blogomotive ( October 4th, 2007 08:56 )

    Zastanawiam się, że skoro diesle nadają się tylko do holowania przyciężkich przyczep, po co są kupowane przez firmy dla jeżdżących na pusto repów? Przecież dla firmy to żadna oszczędność: najpierw przepłacają 20,000 zł więcej niż dobrze wyposażona benzyna, potem łożą na nadplanowe naprawy, potem w zimę trzeba kupować ropę w cenie benzyny a na końcu okazuje się, że obiecywane przez producenta spalanie na poziomie 6l jest i owszem możliwe, ale nie do osiągnięcia przez repa, który swoim 110 konnym dieslem ściga się nawet ze 100 konnymi motocyklami. Ech, marketing czyni cuda…

  19. Wyrwij ( October 4th, 2007 12:08 )

    Nie każdy toleruje nowoczesne zamulone benzyny, które w przeciwieństwie do turbo dizli mają moc tylko w folderach reklamowych. Jazda benzyną po mieście jest dla cierpliwych anemików. Dizle od 2000 obrotów ciągną jak benzyny od 5500 pijąc przy tym mniej paliwa. Powiedz co ci z tych 115 koni, skoro podczas normalnej jazdy masz pod nogą może połowę rozleniwionych szkap, które dopiero redukcja 3 w dół jest w stanie zmobilizować co czegoś więcej niż ziewanie? Gdybyś Almerą jeździł utrzymując silnik “na ciągu”, to pożerałaby ogromne ilości benzyny. Dłatego opłaca się dołożyć 10 tysięcy (20 to za kombi z dizlem) choćby po to, żeby się takiemu repowi żóóółwieee nieee rozbiegaaaaaały jak wróci do biura.

    Jeśli chodzi o marketingowe pranie mózgu to widać je przede wszystkim w rozwoju benzyn. Mówię o żyłowaniu mocy maksymalnej, która za karę czmycha pod czerwone pole. 150 koni z 2.0 jest dzisiaj normą, tylko przy 3000 obrotów silnik nie ma ciągu. Prawdziwy silnik benzynowy miał Żuk. Wrzucało się jakiś bieg i ruszał. Wszystko jedno który.

  20. shark ( October 4th, 2007 12:42 )

    kupuj silniki o wysokich pojemnosciach a stosunkowo jak na dzisiejszy rynek malej mocy. np mercedes s 320 cdi – 204km, albo lepiej s 400 – 250 km. i gitara.

  21. wymagaj ( October 4th, 2007 23:38 )

    Smiem twierdzic, ze pierwszy bieg sluzy tylko do ruszania z miejsca. Tak mnie przynajmniej uczono, nie wiem, moze masz z tym problemy bo ta Twoja Almera zamula przy ruszaniu?
    Chwilowy brak reakcji podczas ruszania wynikac moze rownie dobrze z innych powodow niz to, ze silnik to diesel. Np. w benzynowym 1.4 Peugeota dosc czesto sie to zdarza – niestety nie zawsze sie da cisnac na pale.
    Powolne nagrzewanie, klekot – typowe cechy diesli, cos za cos – w zamian nizsze spalanie. A moze to meczenie sprzegla przy ruszaniu jest stad, ze nieprzywykles do nizszego zakresu obrotow jaki jest w dieslu;)
    Turbina, awaryjnosc – wiesz, jesli odrobine sie znasz na silnikach, to naprawde jaki problem zadbac o niego? Nawet jesli to nie jest Twoje auto, tylko sluzbowe? Przekazalbys wtedy moze choc dobre nawyki i kulture techniczna nastepnemu pokoleniu malkontentow.No ale jak ktos wsiada, kladzie laczek na pedal gazu i dziwi sie,ze nie moze sie poscigac na swiatlach, to wybacz…
    Spalanie JEST nizsze nawet w miescie. A porownanie mocy diesli i benzyniakow nietrafione – zwaz, ze diesle osiagaja te moc znacznie wczesniej, na nizszym zakresie obrotow.
    Podsumowujac, nie sprawiasz wrazenia kogos, kto chce byc przekonany. Raczej jestes ignorantem, ktory pojezdzil sobie autem sluzbowym traktujac je “z buta” i byl zdziwiony, ze nie jest jak w Erze…

  22. Łukasz ( October 5th, 2007 00:16 )

    Wyrwij: Szczerze mowiac to wydaje mi sie, ze nie wiesz za bardzo o czym mowisz, Almera N16 sprzed FL ma silnik QG18DE (black top) gdzie max. moment to 158 Nm @ 2800 rpm, moc max. to 114 KM @ 5800 rpm, czyli jak mozna prosto zauwazyc
    1) ten silnik ma 2800 “uzytecznych” rpm
    2) moment przy mocy max. wynosi jak mozna prosto policzyc 144 Nm, czyli masz w najgorszym przypadku az 91% max. momentu obrotowego w przedziale od 2800 rpm do 5600 rpm (!)
    Ten silnik jak na swoja klase jest naprawde bardzo dobrze zaprojektowany, jednoczesnie oszczedny, z naprawde dobrze rozplanowana plaska krzywa momentu (duza zasluga zmiennego wzniosu zaworow) i w lekkim samochodzie z dobrze zestopniowana skrzynia daje przyjemnosc z jazdy. Wierz mi tez, ze moment jest na tyle wysoki i na tyle nisko, ze ruszysz sobie taka Almerka nawet z 5 ;)

    Poprostu siedzac za kolkiem diesla ulegasz zludnemu poczuciu, ze jest szybszy, ale tak nie jest gdybys postawil obok siebie dwa identyczne samochody (o tej samej wadze), jeden z benzyna, a drugi z dieslem (ta sama moc max.) i sie troche poscigal szybko zauwazylbys, ze diesel zostaje w tyle – wina tego jest maly zakres “uzytkowych” obrotow silnika, max. moc uzyskiwana na niskich obrotach, zupelnie inne stopniowanie, przelozenia skrzyni i przelozenia glownego.

    Samo porownania “zwyklej” benzyny z dieslem o tej samej pojemnosci, czyli powiedzmy wolnossacego silnika 4 cylindrowego, 16 zaworowego , bez zmiennych faz rozrzadu, z wtryskiem posrednim jest czesciowo krzywdzace dla benzyny – taka benzyna kosztuje w produkcji polowe tego co diesel (jak nie lepiej), nie ma wogole zadnych technologicznych nowinek. Wiec jezeli naprawde chcesz byc fair i porownywac silniki na dwa rozne rodzaje paliwa to czemu nie porownasz np silnow VAG 1.8T 20V z 1.9 TDI, nie jestem fanem niemieckich samochodow ale jezdziles np tym samym modelem ze 130 KM 1.9 TDI a pozniej ze 150 KM czy 180 KM 1.8T 20V ? Roznica jest ogromna.

  23. Wyrwij ( October 5th, 2007 13:52 )

    Łukasz, tłukłem Lagunę ośmiozaworową 2.0 115KM, która w porównaniu do dzisiejszych silników 2.0 150KM ma dobry środek i niezły dół. Wyobrażam sobie, że tak chodzi ten motor w Almerze ale jeśli nazywasz to mocnym silnikiem to wydaje mi się, że nie wiesz o czym mówisz. Suche dane z hamowni są coś warte jeśli dotyczą TD bo benzyny pomimo ładnych wykresów nie jadą. 91% momentu powiadasz? Przecież benzyna musi wejść na obroty żeby miała siłę przyspieszyć więc po co mydlić komuś oczy tym 2800 rpm skoro silnik jakoś ciągnie dopiero od 3800? Zakres użytecznych obrotów bywa większy w benzynie ale moc rzadko kiedy jest “pod nogą”.

    Porównuję 2.0 benzynę z 2.0TD z prostej, wręcz banalnej przyczyny. Bo tak sugeruje wpis, który komentujemy (firmówki z 1.8T?), bo są w zbliżonej cenie i wreszcie bo potencjalny nabywca rozważa te dwa.

    Ja rozumiem, że jakbym się pościgał i takie tam ale piszesz to jako ktoś, kto 90% przebiegu robi kręcąc na czerwone? Bo śmiem twierdzić, że większość ludzi robi te 90% podczas normalnej spokojnej jazdy w okolicach połowy zakresu prędkości obrotowej. Więc wbij trójkę i napędź oba do obrotów, przy których normalnie jeźdżą na co dzień. Będzie to pewnie ~3 tyś dla benzyny i ~2 dla TD. Depnij do deski i zobacz który ciągnie. Tylko wymień wcześniej filtr kabinowy bo jazda w dymie (tym razem w czarnym) może się skończyć na cudzym podwórku ;)

    Tak na prawdę, to tylko kwestia upodobań. Jeden woli najpierw przyspieszyć a potem mieszać lewarem, inny woli zredukować najpierw a potem gonić dizla. Dlatego dalej twierdzę, że nowoczesne benzyny nie jadą, podczas kiedy nowoczesne klekoty ciągnią w coraz szerszym zakresie. Jeśli benzyna do 2.0 to od razu z LPG, bo skoro zamula, to przynajmniej niech to robi tanio ;)

  24. Łukasz ( October 5th, 2007 15:04 )

    Ok masz racje z Laguna, widzisz 4 cylindrowe 8 zaworowe silniki maja to do siebie, ze dol i srodek jest w nich mocny, 16 zaworowe maja skolei moc przeniesiona na srodek i gore – taka juz charakterystyka tych silnikow wynikajaca z konstrukcji glowicy (nadrabia sie to wiekszym skokiem tlokow i zmiennymi fazam rozrzadu). QG18DE nie jest mocnym silnikiem, mocny to jest moj VQ35DE ;) to jest poprostu silnik dobry w swojej klasie, czyli raczej ekonomiczny tak w spalaniu jak i w produkcji – dla tanich kompaktow.

    Co do momentu, tak jak Ci powiedzial masz 91% w najgorszym wypadku, ponizej 2800 rpm tez jest wysoki moment, nie mam jednak wykresu przebiegu krzywej momentu aby Ci powiedziec jak wysoki dokladnie. Co mam rozumiec przez jakos ciagnie? Silnik ciagnie w zaleznosci od tego jak duzy moment ma przy danej ilosci obrotow, moc to przeciez pochodna momentu (!), tak jak Ci napisalem QG18DE ma 91% max. momentu od 2800 rpm do 5600 rpm, czyli ciagnie mniej wiecej podobnie przez 2800 rpm (!). Inna sprawa, ze benzyna znacznie szybciej wejdzie Ci na jakies obroty niz diesel, wynika to z wielu bardzo waznych zalozen konstrukcyjnych: duzy skok tlokow w porownaniu ze srednica cylindra w dieslu, ciezkie dwumasowe kolo zamachowe, itd – to wszystko uniemozliwia szybkie osiaganie wysokich obrotow. Nie wiem czy wiesz, ale by sprawnie przyspieszyc benzyna nie nalezy krecic jej do czerwonego pola obrotow – krecisz tylko do mocy maksymalnej po czym redukujesz, nie ma sensu krecic dalej bo przy wyzszych obrotach moc spada (!) – mowie tutaj o fabrycznym nie dlubanym silniku, pomijam tez silniki Hondy z DOHC VTEC, Nissana z NeoVVL i Toyoty z VVTL-i ;) A to jakie masz obroty przy jakiej predkosci i jak szybko zwiekszysz predkosc zalezy od przelozenia glownego skrzyni. Inna sprawa jest dynamika i tu masz racje dieslowi bedzie latwiej przyspieszyc z jakiejs predkosci do jakiejs bo ma wyzszy moment – zasluga turbiny! ale scignij sie tak na pasie lotniska i zobaczymy kto dojedzie do konca pierwszy, chocby na 1/4 mili :]

    Tak jak Ci wczesniej powiedzialem bez sensu jest porownanie 2.0 benzyny z 2.0 turbodieslem, nie jest prawda, ze sa w takiej samej cenie, jest miedzy nimi ladnych pare tysiecy roznicy na korzysc benzyny (znajdz mi samochod, ktory z dieslem czy benzyna kosztuje tyle samo), dlatego napisalem, ze lepszym porownaniem bedzie 1.8T 20V i 1.9 TDI, czy jak wolisz 2.0TFSI z 2.0 TDI.

    A LPG, nie wiem wolalbym chyba znalezc jakiegos Civica z B16A2 i testowo zasilic go E85 czy czystym metanolem, mogloby byc ciekawie :] Kompresja 13:1 czy 14:1, lekkie wnetrznosci i predzej czy pozniej tak pewnie zrobie ;) No i przede wszystkim jakies 2,30 zl za litr :]

  25. Blogomotive ( October 5th, 2007 15:49 )

    Nie wdając się w merytoryczne dyskusje technologiczno-inżynierskie powiem tyle, że mając 1,8l, 114KM i raptem 158Nm czasami zdaża mi się wracać do domu obok kolegi w nowym Focusie TDCi 1,8l 115KM i aż 250Nm. I generalnie każdą próbę wygrywam Almerą. Ze startu zatrzymanego Focus wyrywa równo ze mną, ale już przy pierwszej zmianie biegu zostaje mocno w tyle. Bez przeginania kończymy na następnych światłach, na których jestem około 3-4 długości pierwszy.

    Inne próby to choćby elastyczność – jedziemy okno w okno około 70km/ (on na 4. biegu, ja na 3 – nie dlatego, by mieć przewagę, ale dlatego, że to naturalne biegi dla tych prędkości) i razem zaczynamy przyspieszać. I tu również, mimo mniejszego momentu, Almera zawsze wygrywa. Głównie dlatego, że reaguje natychmiast na wciśnięcie gazu i już na początku zyskuję kilka metrów przewagi. Potem Focus zaczyna nadrabiać, ale ja z kolei jestem już na około 4,5 rmp i spokojnie utrzymuję dystans. Po zmianie biegu Focus odpada.

    Wiem, że z punktu widzenia danych papierowych jest to niedorzeczne i tchnie autoreklamą, ale taka jest rzeczywistość. W jednym Focus ma przewagę. Ja swoim teraz maksymalnie pojadę licznikowe 180km/h – potem to już wszystko zależy od benzyny, wiatru i ukształtowania terenu. Pewnie trochę szersze opony też mi przeszkadzają. Focus prawie zawsze pociągnie do licznikowych 190km/h, a jak warunki pozwolą, to i 200 przekroczy.

    A spalanie w codziennej eksploatacji… chmmm… jeśli są korki, to ja palę 10, a Focus około 8,5, bo głównie liczy się spalanie na godzinę postoju a nie na 100 przejechanych km.

    W normalnej jeździe miejskiej ja mam mniej więcej 9,2 przy 8 Focusowych. Żadna rewelacja. I co się dziwić – przy częstych ruszaniach i przeyspieszaniach, chwilowe spalanie diesli jest nawet wyższe niż w benzynie (spokojnie chwilowe spalanie wynoci grubo ponad 40l/100km).

    W trasie przy spokojniej jeździe – ja mam 7,5 a Focus koło 6. Owszem, zawsze diesel pali mniej. Ale raptem 1,5l/100km. Przy moim przebiegu (25kkm rocznie) zakup droższego o 12-15,000 zł diesla jest nieopłacalny.

    A przez wymienione w poście jego wady – zupełnie mnie do diesli nie ciągnie.

    A na dodatek ja zrobiłem 130,000 km bez awarii. Te Focus, mimo że jest naprawdę rozsądnie używany i ma dopiero 60,000 km(handlowiec chce go odkupić dla siebie po okresie leasingu przez firmę), już 2 razy miał awarię common-raila (postój na drodze) i raz niebieski dym z wydechu zmusił serwis do wymiany turbinki. Nic za darmo – po awanturze serwis pokrył koszt robocizny, ale zecczęści zapłaciła moja firma.

    Widzicie, niezależnie od merytorycznych dyskusji, rzeczywstość jest taka, jaka jest. Ale nie wątpię, że za 10 lat kupno benzynówki będzie tylko i wyłacznie fanaberią, bo diesle osiągną wreszcie naprawdę doskonały poziom.

  26. Wyrwij ( October 5th, 2007 16:28 )

    Wybacz ale podajesz tak odrealnione przykłady, że ciężko je traktować jako punkt zaczepienia. Również nie mam wykresu Laguny ale może być tylko lepiej. Nie zmienia to faktu, że niskie i średnie obroty są przez ten motor jedynie tolerowane. Do 3500 nic się nie dzieje, wciskanie w deskę jest pozbawione sensu bo niczego to nie zmienia. 3500-4000 zaczyna się rozkręcać a powyżej 4000 jest ładny, równy ciąg. Tylko, że powtarzam: rzadko kiedy w normalnym użytkowaniu dokręca się do takich obrotów, z czego wynika, że w większości sytuacji, kiedy trzeba przyspieszyć to nie ma czym. Trzeba się ratować lewarem co lubi chwilę trwać. W tym czasie TD spokojnie rozkręci turbinę i odjedzie.

    Moim zdaniem, silnik doładowany benzynowy to nie ta liga. Zupełnie inne osiągi, inna cena, inny target. BTW znam auto, które jest tańsze z dizlem niż z benzyną ale mi się nie chce.

  27. lisu ( October 5th, 2007 16:31 )

    @Wyrwij

    Swego czasu holowalem auta ;) tak bezczelnie na lince i wiecej niz 15 gazu nie zezarl. Dodam ze predkosci byly powyzej dopuszczalnych ;) (mowa o benie 2.0 8v).
    Nie jestem fanem benzyny, ujezdzalem sieczkarnie (wolnossace diesle) na miasto swietne auta – do 80 dynamika byla ok (zwazywszy ze cala reszta boi sie o spalanie – uprawiaja PSJ – PizdowatyStylJazdy).
    Chociaz to chodzi o co innego – Diesle sa jak cymbalki – zaczynasz grac i nagle brakuje CI skali ;)

  28. Wyrwij ( October 5th, 2007 16:46 )

    Blogmotive, ja tam mam zupełnie odmienne spostrzeżenia. Nowy sinik 2.0 w Lagunie, 135KM jest wyraźnie słabszy w środkowym zakresie od starego i zupełnie nie ma dołu. Laguna 2.0TD zostawia go bez trudu. Szrot jednym zdaniem.

  29. Łukasz ( October 5th, 2007 18:01 )

    Ok nie przywidzialem poprostu, ze nalezysz do tych ludzi, ktorzy dusza silnik benzynowy ponizej 2000 rpm ;) Powtorze Ci jeszcze raz, 4 cylindrowy 16 zaworowy silnik czuje sie najlepiej miedzy 2500-3000 rpm a 5500-6000 rpm, w zakresie tych obrotow jest najwiekszy procentowy zakres dostepnego momentu obrotowego (czyli najlepiej przyspiesza), ponizej tych obrotow meczysz silnik. Nikt tutaj nie mowi o tym, ze kierowcy sie nie chce redukowac biegow, jak Ci sie nie chce tego robic to kup automat (!), bieg dobierasz tak jak napisal Ci Blogomotive – adektwatnie do predkosci samochodu w danej chwili tak aby byc ciagle w uzytecznym zakresie obrotow. Ciekaw jestem czy kiedys doswiadczysz (jezeli nie Ty to moze inny wlasciciel Twojego samochodu) jak obciazenia wynikajace z zapiecia 5 czy 6 i przyspieszania na niej od 1000 rpm do 4000-4500 rpm pustoszaco wplynely na trwalosc materialow, z ktorych wykonany jest caly uklad przeniesienia napedu ;)

    Ok czyli rozumiem, ze Laguna 2.0 dCi, ktora ma 150 KM jest odpowiednikiem dla Laguny 2.0 16V, ktora ma 135 KM, nie wiem czy zauwazyles ale tutaj jest 15 KM roznicy (10% mocy mniej!!!), dlaczego nie porownasz Laguny 1.9 dCi 130 KM z 2.0 16V 135 KM, moze dlatego, ze w tym wypadku wlasnie diesel jest wolniejszy, a roznica w mocy juz prawie nieznaczaca?

    A co do ekonomicznego aspektu zakupu, jestem bardzo ciekaw Twojego przykladu, ja Ci dam przyklad Passata (duza gama silnikow, duza popularnosc):

    Wersja Trendline, bierzemy pod uwage silniki o porownywalnych mocach:
    1)
    1.6 102 KM (75 kW)
    81 090 zl
    1.9 TDI 105 KM (77 kW)
    90 390 zl
    2)
    2.0 FSI 150 KM (110 kW), 6-biegowy, 4MOTION
    97 290 zl
    2.0 TDI 140 KM (103 kW) 6-biegowy, 4MOTION
    106 090 zl
    3)
    1.8 TSI 160 KM (118 kW), 6-biegowy
    91 090 zl
    2.0 TDI DPF 170 KM (125 kW), 6-biegowy
    103 790 zl

    jakos kombinuje, ale ciagle mam okolo 10 tys. zl roznicy miedzy benzyna a dieslem.

    Ok wiec teraz co mozna kupic za te same pieniadze:
    1)
    1.8 TSI 160 KM (118 kW), 6-biegowy
    8,6 do 100 km/h
    91 090 zl
    1.9 TDI 105 KM (77 kW)
    12,1 do 100 km/h
    90 390 zl
    2)na przykladzie Sportline
    2.0 FSI 200 KM (147 kW) Turbo, 6-biegowy
    7,6 do 100 km/h
    111 390 zl
    2.0 TDI DPF 170 KM (125 kW), 6-biegowy
    8,6 do 100 km/h
    110 790 zl

    jakies watpliwosci co do tego ktory jest szybszy i ktory zamula ??

    Blogomotive, wierz mi, ze nawet za 10 lat nadal beda istnialy silniki o zaplonie iskrowym (to czy beda zasilane benzyna czy czyms innym to juz inne pytanie) – wez pod uwage, ze producenci dopiero teraz wzieli sie za udoskonalanie benzyny i wiele jeszcze przed nami, gdy w dieslach technologia powolutku zaczyna sie konczyc :] Sam zauwazyles, ze wysilenie zaczyna sie negatywnie odbijac na ich niezawodnosci.

  30. Wyrwij ( October 5th, 2007 19:28 )

    Teoretyzujesz straszliwie. Jeździsz czasem czy tylko gadasz o autach? ;) Te dwie Laguny porównałem bo jechały dwie takie a nie inne Laguny. Sam w benzynie, 4 osoby w TD. Jeśli mówię, że syf nie jedzie to tak jest, wierz mi, jeżdżę wszelkimi pojazdami od dwóch do wielu kół. Zobacz jeszcze raz: JECHAŁY a nie że “oglądałem ich dane techniczne czy cenniki”.

    A w sumie to gratuluję, że po tych paru cyferkach wiesz który jest szybszy ale szczerze mówiąc ta rozmowa jest bez sensu. Zejdź na ziemię.

  31. Łukasz ( October 5th, 2007 19:55 )

    Dobra najpierw mowisz ogolnie, porownywalne benzyny sa gorsze od porownywalnych diesli, problem w tym, ze gdy Ci pokazalem, ze na ogol to nie prawda to wyciagasz przyklad Laguny, spoko to jednostkowy przyklad, na podstawie, ktorego mozesz mowic 2.0 dCi jest lepszy niz 2.0 benzyna, do tego sie nie czepiam, ale albo cos mowisz ogolnie albo precyzujesz.

    Wydaje mi sie, ze tutaj nie mam raczej wiekszej mozliwosci pokazania Ci swoich argumentow niz poprzez teorie, daj do testu dwa samochody w tej samej cenie tego samego producenta, posadz za kolkiem kierowcow o podobnych umiejetnosciach, nie masz takich mozliwosci? to chyba nie bardzo masz mozliwosc krytykowania mojego teoretyzowania tutaj. Wierz mi wiem naprawde duzo o mechanice silnikow iskrowych czy wysokopreznych (w teorii jak i w praktyce) i umiem to o czym mowie poprzez konkretnymi argumentami, a Ty co wiesz na ten temat? :] Wiem np sporo o QG18DE Blogomotive’a bo sam skladalem ten silnik kiedys, prawie od podstaw i dlatego doceniam jego rozwiazania, mialem okazje im sie dokladnie przyjrzec :]

  32. Wyrwij ( October 5th, 2007 22:42 )

    Ech, nie chce mi się bo wiem z doświadczenia, że takie dyskusje potrafią się ciągnąć tygodniami i najczęściej kończą się flamewarem więc traktuj ten komentarz jako zakończenie paplaniny z mojej strony. Mówię ogólnie bo jesteśmy na blogu o dupiemarynie. Jeśli jesteś nowy w sieci, to informuję Cię, że istnieją fora o silnikach. Proszę, idź i tam a dostaniesz tyle konkretów ile będziesz chciał. Chyba jesteś pierwszą osobą, która nie zauważyła, że nikt nie przychodzi tu po dane z ulotek reklamowych czy dyskusje o przełożeniach.

    Jeśli nie jeździłeś żadnym nowym TD to pojeździj, zobaczysz jak te silniki pracują. Mógłbym podać kilka przykładów np. jak 2.5 benzyna dostaje od 2.0TD ale tego nie zrobię. Znajdziesz sobie na forach różnych marek. Moje zdanie o słabości benzyn pozostanie bez zmian bo czuję to za każdym razem kiedy naciskam pedał gazu i nie zmieni tego żadna argumentacja.

    A mojej wiedzy proszę nie podważać, po już 8 lat nie pracuję w serwisie coraz mniej pamiętam :)

  33. Łukasz ( October 6th, 2007 00:31 )

    Sluchaj co jak co, ale zamierzam Ci tutaj jezdzic tylko dlatego, ze masz inne zdanie niz ja, bo wogole jaki to ma sens? Spoko blog jest dobry, chetnie do niego zagladam, Blogomotive chcial znac opinie ludzi na temat roznic pomiedzy dieslem, a benzyna i mysle, ze ja poznal. Wiem, ze sa inne fora w necie i kto wie moze siedze na niektorych z nich juz od dawna, jakie to ma znaczenie, teraz dyskutujesz tutaj. Nie zgadzasz sie ze mna, przedstaw jakies konkretne, konstruktywne argumenty.

    Z nowych diesli mialem okazje jezdzic prawie wszystkim, a na pewno starymi i nowymi wynalazkami VAG, PSA/Ford, Renault/Nissan, Fiat/GM/Isuzu, nie jezdzilem chyba tylko najnowszymi dieslami Mercedesa i BMW – i chodzi mi tutaj o raczej te wieksze silniki ;) Czesc z nich widzialem od srodka.

    Nie jestem dilerem, wiec nie zaproponuje Ci porownania dwoch identycznych samochodow z podobnymi parametrami, nie mam takich mozliwosci. Zwroc tez prosze uwage na to, ze nie krytykuje tutaj diesli, maja swoje zalety i ja temu nie przecze, samochody z tymi silnikami potrafia byc szybkie, ale to silnik o zaplonie iskrowym jest rozwiazaniem lepszym jezeli chodzi o osiagi. Ani nie wyrazem mojego zdania na temat produktow Renault. Tak samo porownanie tego, ze 2.0TD objezdza 2.5 benzyne, co z tego, skoro nie powiesz co to za 2.0TD ani co to za 2.5 benzyna i w jakim samochodzie siedzi jeden czy drugi, rownie dobrze moge Ci powiedziec, ze 2.0 benzyna objezdza 1.4 benzyne czy na odwrot, ale nie powiem bo mi sie nie chce :]

    Jasne w serwisie mogles nauczyc sie rozbierac i skladac silnik w jedna calosc, ale czy ktos kiedys tlumaczyl Ci jak pewne elementy wplywaja na osiagi? W jaki sposob zrobic cos zeby akurat w konkretnym przedziale obrotow dostac pewna ilosc dodatkowych KM, jak sprawic by silnik krecil sie dodatkowy 1000 czy 2000 rpm wyzej i sie nie rozsypal? Nie twierdze, ze nie znasz sie na rzeczy poprostu uwazam, ze nie jestes sprawiedliwy porownujac benzyne, ktora wlasciwie nie jest rozwijana w zaden rewolucyjny sposob od conajmniej 10-15 lat z silnikiem zaprojektowanym 2 czy 3 lata temu i ciagle modyfikowanym (pomijam kwestie dotyczace norm czystosci spalin). Sprawiedliwie byloby wylozyc te 10 tys. zl roznicy cen na silnik benzynowy z naprawde zaawansowanym system zmiennych faz obrotow, podwyzszona kompresja, polerowanymi kanalami w glowicy, kolektorem wydechowy o rownej dlugosci, wtryskiem bezsposredni – to nie jest jakas bajka, takie silniki konstruowano juz 15-20 lat temu, a teraz poprostu staly sie za drogie w produkcji i wydaje mi sie, ze chyba nigdy nie miales kontaktu z taka benzyna – gdy raz pojezdzisz samochodem, ktory rozwija moc az do 9000-10000 rpm nie chcesz juz nic innego nigdy wiecej. Jasne milo jest rozebrac starego poczciwego 1.9 TDI, poskaladac go do kupy na gratach z roznych innych silnikow VAG zeby zblizyc sie do granicy 200 KM ale to nigdy nie bedzie to co mozna przy tym samym nakladzie pracy zrobic z 1.8T 20V.

  34. Blogomotive ( October 6th, 2007 01:07 )

    @Łukasz & Wyrwij: bardzo Wam dziekuje za dyskusje. Jestem pod wrazeniem Waszej wiedzy – serio! Zero ironii!

    Zauwazam jednak rosnacy poziom agresji i mysle sobie, ze nie ma sensu ciagnac tego dalej w ten sposob. Proponuje spotkac sie (ja bede robil za jury) gdzies na uboczu. Kazdy z was przyjezdza swoim autem i robimy zawody. Najpierw rozbieracie swoje silniki na czesci pierwsze. Ja mierze czas. Potem je skladacie. Jesli te dwie konkurencje nie wylonia zwyciezcy, rozbieracie silnik mojej Almery. Ten z Was, ktory po tym wszystkim bedzie mniej upaprany w oleju, wygrywa. Zwyciezca otrzymuje uscisk dloni, a przegrany ma tu na blogu opublikowac oficjalna samokrytyke.

    A ja zostaje z rozlozonym silnikiem… gdzies na uboczu… z dala od domu… i robi sie coraz ciemniej i zimniej. Wchodzicie w to? :-)

  35. leniuch102 ( October 6th, 2007 08:27 )

    ja ! ja !
    ja jeszcze nie rozbierałem żadnego silnika!
    raz tylko w bisie gaźnik odkręciłem.
    Fakt jest faktem – jak są 2 silniki o tej samej mocy to do setki zwykle mają tak samo i maksymalną też.
    jeśli tdi się lepiej wyprzedza to jakimś kosztem. tym kosztem jest np., że trudniej niż benzyną ruszyć spod świateł.
    Rozumiem dizlowców, że trudno im się przyzwyczaić do jazdy > 4000 obrotów, a tak trzeba przycisnąć w drodze, żeby 16 zaworów chciało iść.

  36. alfaromek ( October 6th, 2007 12:11 )

    ale lukasz jestes uparty no ja cie krece :) wez mu wyrwij powiedz ze robiliscie rajdowki to moze uwiezy ze nie tylko on sie zna na mechanice :) jak sie zdecydujecie na wyscig blogomotiva to pomoge wam znalezc odpowiednie zadupie gdzies pod ruska granica :)

  37. Wyrwij ( October 6th, 2007 14:48 )

    Coś Romek pomyliłeś. Robiliśmy zwykłe auta klientów, swoje i znajomych do KJSów i motocykle do wyścigów a rajdówek żadnych u nas nie było. A Łukaszowi przejdzie jak nabędzie doświadczenia i spuści trochę pary :) Im więcej się w tym siedzi, tym większego respektu się nabiera do własnej niewiedzy i przechodzi ochota na “merytoryczne” dyskusje z argumentacją opartą o dane z katalogu “Samochody Świata” ;)

    Ja mogę pogawędzić ale nie flajmować bo świętych wojen “dizel vs benzyna” jest w sieci tysiące i szkoda energii na kolejne. Łukasz po prostu potrzebuje poszerzenia horyzontów. Nasz wyścigowy GSXR błyskał lampą dopiero przy 16 tysiącach obrotów a moje ulubione motory to dizle HZ i HD Toyoty, które kręcą 2-3 tysiące i to mu się pewnie w głowie nie zmieści ;) Sorry Łukasz.

  38. alfaromek ( October 6th, 2007 15:46 )

    no to przepraszam. mysalem ze startowaliscie w polskim chyba w 98 albo 99 bo wiozles jakies okeljone auto

  39. Łukasz ( October 6th, 2007 16:40 )

    Blogomotive: nie wiem czy jest sens, po tym co jest pod Twoim ostatnim komentarzem nie bardzo mi sie chce cos komus udawadniac, nie mam poprostu takiej potrzeby.

    Wyrwij: widzisz ja mam troche inne upodobania, moimi ulubionymi silnikami sa skolei Mitsubishi 4G63, 4G64, Hondy B16A1, B16A2, B18C, Nissan SR20DET, VQ35DE, a odkad mialem okazje pojezdzic VQ35HR i VQ37HR wole je jeszcze bardziej niz VQ35DE – jak widzisz nie ma tu diesla, poprostu lubie inne rzeczy niz Ty. Szkoda, ze jestes tak ograniczony przez polskie horyzonty i przez to co robisz, widzisz ja nie zajmuje sie zawodowo ani budowaniem silnikow ani przygotowaniem motorow czy samochodow do KJSow, mam zupelnie inne wyksztalcenie i w zupelnie innej dziedzinie pracuje, a pomimo tego czujesz sie mocno zagrozony tym co Ci powiedzialem? Tak bardzo podkreslasz, ze powinienem spuscic z tonu, powiedz mi czekales kiedys miesiac na to az przyjda do Ciebie szpilki ARP albo dwa na walki Tomei, to dopiero nauczyloby Cie pokory, bo mnie nauczylo bardzo dobrze. Nie wstydze sie przyznac, ze jestem amatorem w Twojej dziedzinie, chociaz malo, ktory “profesjonalista” taki jak Ty jest w stanie to wylapac jezeli mu o tym wczesniej nie powiem. Mam doswiadczenie, zdobylem je siedzac po pracy w garazu czy warsztacie (i to nie tylko w polskim warsztacie, w polskim garazu, w motoryzacyjnym zascianku Europy) zamiast na kanapie przed telewizorem, a Ty w jakiej dziedzinie jeszcze jestes na tyle dobrym amatorem? Naucz sie szanowac zdanie innych ludzi, to ze ktos nie podziela Twojego nie znaczy, ze masz prawo probowac go osmieszyc. Ostatnio mialem okazje przyjrzec sie z bliska VQ35DE z samochodu Nicka Hogana (to juz kolejny silnik tej klasy, tak swietnie przygotowany do driftu, ktory widzialem, jak dotad nie slyszalem, zeby ktos mial cos nawet odrobine podobnego w Polsce, no ale moze malo wiem, malo mnie interesuje to co sie u nas dzieje), a Ty widziales cos takiego kiedykolwiek?

    Mysle, ze to tyle z mojej strony, wiecej nie ma sensu poprostu pisac, badz dumny ze swojej wiedzy na temat diesli Toyoty i swojej wyzszosci.

  40. Wyrwij ( October 6th, 2007 18:25 )

    Nieee no bez przesady :) Laweta była wypożyczona na czas rajdu. Oczywiście z kierowcą :)

  41. Sivy ( October 7th, 2007 11:56 )

    Wow! (Łał!) I tak do usranej śmierci… Kupcie sobie rowery.

  42. Blogomotive ( October 7th, 2007 16:02 )

    @Sivy: Jakie rowery: górskie czy kolarki? BMX’y czy składaki? Pełna amortyzacja czy tylko na przód? Przerzutki w piaście czy na zębatkach? He he, a tobie się wydawało, że rowery załatwią sprawę tego sporu? :-)

    @Alfaromek & Wyrwij: Słuchajcie, Panowie, to chyba lekka przesada – nie mam pojęcia, o co w waszej wymianie postów dot. lawet chodzi?! Czuję się obcy na własnym blogu… :)

  43. alfaromek ( October 7th, 2007 22:16 )

    blogomotive, to wszystko wina wyrwija bo on mi dal linka do tego bloga :)

  44. mg ( October 12th, 2007 06:11 )

    Panowie, moje 3 grosze do tej dyskusji. Przeczytałem uważnie wszystkie powyższe posty i z przykrością stwierdzam, że merytorycznie nie jestem nawet w połowie tak dobrze przygotowany do rozmowy o budowie silników diesla, ale… wczoraj właśnie sprzedałem moją Octę 2.0tdi i jestem z tego faktu szczęśliwy ! I nigdy więcej (a może lepiej byłoby napisać zamiast “nigdy” – “w przewidywalnej przyszłości”) diesla nie kupię. Co do samego modelu samochodu zastrzeżeń nie mam, więc pojadę do dealera Skody i zamówię następną – tyle, że tym razem fsi albo tsi. Dlaczego ? Hmm, 2.0tdi rzeczywiście gwarantowało całkiem spory fun z jazdy, przy zachowaniu umiarkowanych kosztów łożonych na paliwo – nie mylić z kosztami eksploatacji ! Rzeczywistych kosztów eksploatacji (przepływomierzy, pompowtryskiwaczy, obligatoryjnie wymienianych przy każdym problemie filtrów paliwa, itd.)poniesionych przez te dwa lata jazdy Octą nawet nie zamierzam zliczać w trosce o swoje dobre samopoczucie. Pomijam już nawet kwestię czasu, jaki to auto spędziło w ASO na naprawach i komplikacji wynikających tylko z tego względu. Dość powiedzieć, że jakiekolwiek oszczędności wynikające z niższego zużycia ON szlag dawno trafił – nawet przy założeniu, że większość usterek usuwana była przez ASO w ramach udzielonej gwarancji producenta. Ale gwarancja po 2 latach przecież się kończy. Nie zamierzałem czekać na to, aż dotknie mnie następna poważna usterka, którą tym razem będę musiał pokryć z własnej kieszeni i Octa znalazła nowego właściciela. A ja wrócę sobie spokojnie do mocnego silnika benzynowego i z góry wiem, że również będę miał fun z jazdy i raczej nie będę miał z nim żadnych problemów – poza tym jednym powtarzającym się regularnie podczas tankowania. Tylko że teraz doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jest to problem dość iluzoryczny.
    Pozdrawiam !

  45. Blogomotive ( October 12th, 2007 12:38 )

    Właśnie MG. Ciekawe, czy jeśli Managerowie Flory Samochodowej w dużych firmach mieliby podobne doświadczenia, nadal kupowiliby dla nieszanujących niczego handlowców nowoczesne silniki diesla, wrażliwe na byle wahnięcia temperatury i mikro-promilowe odstępstwa w jakości paliwa…?

    Jest dokładnie jak piszesz – diesle to genialne silniki, ale jeszcze niedopracowane. I to niedopracowanie jest na rękę producentom – krótka gwarancja się kończy i użytkownik zaczyna przynosić spore pieniądze do serwisów. Przecież gdyby było inaczej, montowaliby seryjnie system wychładzający turbo po nagłym wyłączeniu silnika (wszak w rozgrzanych benzynówkach nawet kilka minut po zamknięciu auta dmuchawa chłodzi silnik – czemu by w dieslach nie miał turbinki obmywać chłody olej). Ale montaż czegoś takiego nie mógłby wpłynąć na cenę – bo to nie jest gadżet, tylko konieczność. Więc lepiej nie montować i brać kasę za naprawy, niż zamontować coś ale grosza przy sprzedaży auta za to nie wziąść. CHyba…

  46. Globy ( October 25th, 2007 14:39 )

    Zajebisty blog, zaczynam lekture! Temat Diesli arcyciekawy, a obiektywne wyjasnienie chyba na tyle mozliwe, co w odwiecznym konflikcie automat vs. manual.

    Autor swietnie podsumowal udreki dzisiejszych Diesli, ja moze tylko dodam do ostatnich fragmentow dyskusji, ze obecnie wiele silnikow o pojemnosci do okolo 2 litrow jest przeliczanych na mozliwie umiarkowana trwalosc. Niestety obawiam sie, ze podobnie bedzie z rodzina malych jednostek turbodoladowanych (TSI VW, T-Jet Fiata) – 200k km i czas znow zapolowac na klienta, oczarowac go gladkimi prospektami oraz cudownie dopracowana stylistyka zegarow. A to w nich poklada sie teraz najblizsza przyszlosc motoryzacji do czasu hybryd.

    Nawet Volvo w swoich statystykach przyznaje, ze srednio klienci (jeden z najwyzszych obok Mazdy wspolczynnikow “powrotu do marki”) nowy model kupuja co 10 lat i to zdecydowanie za rzadko. Mnie zastanawia tylko, na ile realne sa obietnice poprawy jakosciowej Forda, Renault, czy Peugeota oraz na ile da sie wydluzyc zywot Diesla, eksploatujac go zgodnie z zasadami oraz lejac najwyzszej jakosci paliwo. Czasami watpie, zeby to mialo az tak znaczacy wplyw, jak nam to wmawiaja panowie w serwisach.

    Alez sie rozpisalem, to zapraszam jeszcze do siebie ;) => http://autofoto.pl/blogs/globy/default.aspx

  47. aktus ( October 25th, 2007 18:53 )

    przyklad 1 – mieszkasz w anglii, zarabiasz 1100-1300 funciorow miesiecznie, a 6 letniego citroena xantie kupujesz za 800 funtow. wiem, wiem, ubezpieczenie drogie…
    przyklad 2 – mieszkasz w usa, zarabiasz okolo 1300-1500 dolarow miesiecznie. nowego forda gt kupujesz juz za 18k$. rok czasu zbierasz na taki samochod
    przyklad 3 – mieszkasz w polsce. zarabiasz 1200 – 1500 zl. na xantie zbierasz 10 miesiecy ( kupujesz w polsce ) lub 4 miesiace jesli pojedziesz tam i sobie kupisz… z fordem jest jeszcze weselej – w przeliczeniu na polskie jakies 45k zlociszy. wypadalo by zbierac jakies 3 lata. do tego dolicz jeszcze clo, bo niestety w polsce nie jest przewidziany ten model do sprzedazy.
    reasumujac – na zachodzie mozna czesciej kupowac samochody, poniewaz ludzi jest na to stac. w polsce niestety jeszcze nie. i to wlasnie dlatego sprzedaz nowych samochodow ciagle spada. ludzie polubili silniki dotarte przez niemcow i nikogo nie dziwi widok samochodu na polskich drogach, ktory za granica kwalifikuje sie jako zlom.
    moja siostra kupila sobie w zeszlym roku lancera z 2005 roku za 4000 zielonych. problem polega na tym, ze ona mieszka na florydzie. z daleka od “cywilizacji”.

  48. krzys ( December 24th, 2007 19:49 )

    Diesel to nieporozumienie. Kto by chciał tym jeździć gdyby nie moda i podatki. Niestety wybór przyzwoitych silników benzynowych jest ograniczony. Ale są pozytywne przykłady. Np. VW 1,4 TFsi 170KM 240Nm już od 1750 obr.

  49. aktus ( December 27th, 2007 01:18 )

    Jak zrobi się z silnika 1,4 170KM, to raczej nie wytrwa on zbyt długo. No chyba, że producent sugeruje wymianę silnika co 120.000 km ( jak nie szybciej ).

  50. Michaś ( January 29th, 2008 02:37 )

    Ale czary.Znalazłem się tu przez przypadek,żeby coś sprawdzić i tak mnie wciągło…Blog taki,że hejjjjj!A tak w ogóle to mam 18 lat(od niedawna),ale nie mam prawa jazdy(nie miałem jeszcze nawet teoretycznego,zresztą przecież mieszkam na wsi,instruktor z jednym autem z siedziba firmy w domu).Piszę o sobie niewiem czemu.Kocham motoryzację,jest dla mnie jak tlen.Z tego względu,że mieszkam na dużych obszarach,to jeżdzę różnymi pojazdami od dawna(wiem,że to złe,raz złapała mnie policja z kuzynem(500PLN w dupę),rodzice się czepiają,pomyslicie pewnieże ja jakis wiejski gupek,ale ja normalnie nie mogę,tylko to jest moim życiem(noi dziewczyny,ale to sie wie,nieee).Mam strzasznie zmotoryzowaną rodzinę,dlatego mam dostęp do bardzo okazałego parku maszyn.Prywatnie posiadamy Renault 19 TXE(gaznik,93piesy,moja laleczka:),ona czeka na mnie,mamy jeszczę Thalię 1.5dCi,Lagunę 2.0IDE i Lagunę po fl. 2.0 dCi 150 KM,mamy jeszcze VW Transportera 1.6D 89′.Osobiście uważam,że prawdziwy pasjonat motoryzacji kocha wszystko,co ma koła i napęd spalinowy.Dla mnie fun z jazdy to może byc Mercedesem SL(uwierzcie mi, naprawde go prowadziłem mam fajnych rodziców,nie zmyslam,nie mam kompleksów,jestem normalny) jak i też Tavrią.Ale się napisałem.Aha,mój tata to pasjonat-mechanik,mama pracuje w salonie Renault,brat robi w serwisie Toyoty.Mieszkamy w Piotrowicach koło Oświęcimia.To narazie.Jeszcze się spotkamy,bo chcę z wami o autach pogadać,bo widze,że wy swoi ludzie,a mnie już palce drętwieją.

  51. Blogomotive ( January 29th, 2008 11:21 )

    @Michaś: Witaj chopakuuu wśród najlepszych, największych i najwybrańszych fanów motoryzacji. Jesteś z motoryzacyjnej rodziny – i to plus, pasujesz tu. Ale fakt, iż jeździłeś już w swoim życiu tyloma autami (nie mając nawet prawa jazdy!) – to minus. Nie dlatego, że coś tam mogłeś nabroić na polnej drodze. Nie dlatego, że to wbrew przepisom, które jak wiemy (tu bez ironii) inaczej poza wielkimi miastami się interpretuje. Minus tylko i wyłącznie dlatego, że jeśli w tym tempie będziesz objeżdżał różne auta, to nim dobijesz do 30-tki, nie zostanie na świecie ani jeden model samochodu, w których jeszcze tyłka nie posadziłeś. I wtedy dopiero zrozumiesz swój dramat – świat ci się skończy… :)

  52. olo ( April 12th, 2008 10:30 )

    Tak na wstepie dobry blog.Sam jestem( bylem ) przed dylematem diesel czy benzyna i jak narazie tylko benzyna dla oszczednych zawsze jest lpg. W polsce jest moda na diesle szczegolnie na TDi, bo malo pali silnik nie do zajechania itp, ale prawda jest tak to bylo w latach 95-99 +/- . Nikt kto kupuje auto 8,10 letnie nie bierze pod uwage eksploatacje , tylko spalanie , fakt malo pala , ale serwis zajeb… drogi . Bylem chory na A4 1,9 tdi silnik AFN ale oczywiscie uzywke , poszukajcie sobie na internecie itp , itd ile kosztuja czesci , sprzeglo od 800-1200pln , pompa paliwowa 1035pln,Zawór pompy paliwa 53pln,Pompa wtryskowa BOSCH 4343,Wtryskiwacz BOSCH 700-1100pln,Turbosprężarka 4MAX 2400-3300pln , nie bede dalej rozpisywal sie o cenach bo sa naprawde kosmiczne dla kogos kto chce kupic auto 10 letnie w moim przypadku, wiem zawsze mozna znalesc zamienniki , tansze czesci itd ale o czyms te ceny swiadcza, porownywalem japonca do tej a4 i mimo ze to niemec to ceny czesci byly drozsze nie w kazdym przypadku ale w wiekszosci.Takze stajac przed takim samym wyborem zastanowcie sie , czy bedzie was stac na ewentualna naprawe i nie sugerujcei sie tylko spalaniem roznie w zyciu bywa , a jesli juz tak bardzo chcecie diesla to kupcie bez turbiny i lejcie do niego opal itp polecam stara beczke.

  53. Grzesiek ( August 15th, 2008 17:26 )

    Witam wszystkich. Co do porównania dizla z benzyniakiem – opiszę sytuację w której brałem udział. Olsztyn, skrzyżowanie ze światłami, czekam na zielone w FIACIE Punto (1.2 8V, 60KM). Obok stoi Opel Vectra B (2.0 DTI, chyba 101KM). Jechaliśmy tak obok siebie przez chyba 2 czy 3 skrzyżowania. Kierowca Vectry tak, jak i ja wyciskaliśmy wszystko ze swoich silników. Wyglądało to tak: pojawia się zielone, ruszamy razem. Opel wyraźnie wychodzi naprzód, już myślę że nie mam szans ale – Vectra przestaje przyspieszać (musi już wrzucać dwójkę) a ja na jedynce zostawiam go lekko z tyłu. Jedziemy już na dwójce, on mnie dogania, wyprzedza i znowu przestaje przyspieszać a ja na dwójce ciągnę dalej i znowu zostawiam Opla z tyłu ! Nie spodziewałem się takiego obrotu akcji ;) Obecnie mam FIATA Marea Weekend 1.9TD z 1999 roku, z przebiegiem 203 000 km i nie narzekam. Mój diesel ma 100 koni a takiego kopa na piątce nie mają na pewno benzyniaki o podobnej mocy. Nie muszę redukować na czworkę żeby wyprzedzić TIRA :) Pozdrawiam.

  54. Franek ( September 20th, 2008 21:35 )

    Obecnie jezdze seatem cordoba combi’99r 1,9 tdi 110km. Wczesniej mialem VW polo 1,6 100km. Co moge powiedziec w temacie “diesel vs benzyna”? Przede wszystkim na uwage zasluguje fakt ze w dieselu mozna jedzic dynamicznie i jednoczesnie ekonomicznie, w beznynowym silniku jest troche inaczej – albo dynamicznie albo ekonomicznie :)
    Seat ma bardzo ladne odejscie od 1800 do 4000 obrotow [choc najczesciej zmieniam bieg przed 3,5k], aby w polo uzyskac porownywalne przyspieszenie musialem go pilowac od 4k do 6,5k co niestety ma bardzo duzy wplyw na spalanie auta.
    Cordoba zrobilem dopiero 40tys kilometrow i nie mialem jeszcze zadnych awarii wiec ogolnie jestem z tego auta zadowolony – 5 do 5,5 litrow ON w trasie uwazam za bardzo dobry wynik przy uwzglednieniu mojej dynamiki jazdy, polo jezdzilem duzo lagodniej a mimo to potrafilo spalic ponad 9l benzyny w trasie!
    Od razu mowie ze diesel, przynajmniej moj TDI, nie jest bez wad… czasem z ich powodu z tesknota wspominam poprzedniego benzyniaka :)
    Po pierwsze i chyba najgorsze: diesel z zima sie po prostu bardzo nie lubia! Powolne lapanie temeratury przez silnik jest bardzo uciazliwe, szczegolnie jak sie chce przejechac kilka kilometrow zeby potem znowu zostawic samochod na kilka godzin na mrozie!
    Po drugie: kultura pracy TDI pozostawia sporo do zyczenia, przede wszystkim wkurza to podczas postoju na swiatlach, bo w czasie jazdy do obrtow ponizej 3k tak bardo to nie dokucza.
    Po trzecie: technika ruszania w dieselu jest troche inna niz w benzynie – gaz trzeba wcisnac trache wczesniej, przez puszczeniem sprzegla. Pamietam ze przez pierwsze tygodnie po zakupie samochod bardzo czesto mi gasl przy ruszaniu, jednak idzie sie do tego przyzwyczaic.
    Po czwarte: dwie podstawowe zasady korzystania z TD, tj: “nie piluj silnika na zimno” i “nie gas od razu po ostrej jezdzie” bywaja czasem klopotliwe w przestrzeganiu – szczegolnie ta pierwsza.

    Podsumowujac: na chwile obecna jakbym mial kupowac nastepne auto to pewnie, mimo kilku drobnych wad, wziolbym turbodiesela. Jesli ktos nie jezdzi jak emeryt to szybko zauwazy oszczednosci z turbodiesela, a na rynku wtornym doplata do auta z silnikiem TDI to czesto 1000-2000zl. Jak ktos duzo jezdzi to zwroci sie szybko.

  55. Midas ( October 16th, 2008 21:44 )

    Jesteś kolego blisko prawdy ,ale jednocześnie niepotrzebnie GENERALIZUJESZ.
    Osobiście posiadam od 5 lat mondka 131 KM ze skrzynią 6-stopniową z przebiegiem 231 000 km .
    Wszystkie kilometry nakręciłem osobiście.
    Poniżej zamieszcze wykaz awarii w całym okresie
    użytkownia, który możesz zweryfikować w ASO Bemo-Motors Poznań, gdzie stale auto serwisuję.
    1. w okresie od 0-130 000 km jednokrotna kalibracja wtryskiwaczy, końcówka drążka kier. prawa strona,4 komp. klocków na przód , 2 komp. tył, 2 kompl. tarcz przód i 1 kompl. tył, linka
    hamulca ręcznego, plus oleje i filtry zgodnie z zaleceniami producenta.
    2. w okresie od 130 – 230 000 km auto na lawecie
    z powodu czujnika położenia wału korbowego koszt naprawy około 280,00 PLN z VAT, tarcze i klocki
    podobnie jak w poprzednim okresie, swożeń zacicku
    hamulca na kole p.prawy wymina i naprawa około 120,00 PLN z VAT, wymina śruby mocującej kompresor
    klimy jakieś grosze, Amoryzatory nadal sprawne na
    poziomie 68 %
    I TO WSZYSTKO
    TEN SAMOCHÓD NIE POTWIERDZI TWOJEJ TEZY
    Żadnych problemów z turbiną czy układem zasilania
    paliwem.
    Może również dlatego, że zawsze wyłącznie tankuję
    najdroższą ropę na BP.
    Zmienię ropę na benzynę z powodów wyłącznie ekonomicznych – ropa już nie jest tak atrakcyjna jak dawniej , ale gazu też nie biorę pod uwagę.
    Obecnie kierując się oszędnościami biorę benzynę
    w technologii TSI w trybie serwisowym Long Live i
    opcją wydłużenia gwarancji bez limitu km do 5 lat
    za 3700 PLN z VAT.
    Diesle są za drogie w zakupie i to już się nie opłaca nikomu chyba, że kupuje peugeota który w tej samej cenie latem sprzedawał diesle co benzy,
    albo kocha kopa jakiego dają te silniki przy zmianie każdego biegu.
    Szacunek,

  56. tomekzxr ( December 26th, 2008 13:06 )

    Witam wszystkich
    Jeździłem różnymi autami (przez 10 lat) i benzynowymi i na lpg i obecnie dieslami obecnie nie żeby sie chwalić mam lagune 2005 rok dci 120km i powiem tyle fajnie śmiga jak się nią ciśnie wtedy naprawdę ciągnie ale jak się rusza albo ma się małą prędkość a bieg za wysoki to lipa na maksa, żona jeździ vectą dti 98 rok i tam jest inaczej auto ogólnie słabsze ale nie ma tego efektu tzn normalnie reaguje na dodanie gazu, oczywiście w vectrze zdechła elektronika pompy wtryskowej- koszt ponad 2 tys, spalanie laguna trasa do 6 miasto 9 i wiecej moze dlatego że w Krakowie sa korki, vectra podobne spalanie co laguna, było jeszcze kilka innych dieslków bez turbiny ogólnie zmulaczy ale sie nie psuły, wyjatkowy był mercedes c klasa z silnikiem 1.8 benzyna 122km nie palił dużo a buta miał na ten silnik niesamowity, czego nie mozna było powiedziec o audi 4 1.8 benz która lubiła spore ilosci benzynki a jakoś charakterystyka silnika mi nie podchodziła.To prawda że współczesne diesle sa dobre do średnio 150-200 tyś km potem często to jakaś masakra.Z autami na LPG tez problemów od cholery to kable,świece,przepływomierze, jakies wybuchy kolektorów, i spalanie tez było fajne ale tylko na trasie bo w miescie np mazda 626 2.0 benz to 15litrów-norma i ten smród w garażu, jak jeżdziłem na benzynie przed załozeniem gazu to z 10 w miescie nie przekraczała. Moje wnioski sa takie jak kupowac auto to wmiare młode z niedużym przebiegiem, dotyczy się wszystkich pojazdów należy sobie samemu odpowiedzieć na pytanie do czego jest mi potrzebne auto ? Wg mnie najbardziej bezawaryjne ciche, normalnie zapalające, nie wymagające częstej drogiej obsługi są zwykle proste benzynówki, tak jak motocykle tam nie ma wyboru bo i nie ma takiej potrzeby.

  57. Stiepa ( January 4th, 2009 20:03 )

    Panowie, wszystko zależy na co NAS stać i co preferujemy.Obecnie mam i diesla i 2 benzyny. W dieslu zakochałem sie po jeździe Volvo s80 2.5 Tdi z silniekem VW 5 cylindrowy silnik rzędowy zrobiłem nim 3tys km,średnie spalanie to 6.5l/100 na początku myslałem ze wskaźnik paliwa sie uszkodził:),a elastyczność fenomenalna tylko jedna uwaga cena przepływki oryginał 1300zł!!!.
    Ale 140koni z 2.5 litra powoduje że na Zachodzie można zoabczyć w tych autach przebiegi powyżej 500tys km.
    Jeśli chodzi o benzyny to mam wspomnianą wyżej lagunę z silnikiem 1.8 8V, 90Km i muł jak tralala, druga benzyna 1.4 103 konie przy masie auta 1100kg ma bardzo dobrą elastyczność i moge na V biegu przyśpieszać od 1.300 obrotów. Więc jak na swoją pojemność bardzo przyjemny silniczek, przebieg 230tys km 0 awarii w Lagunie zresztą też, jedynym minusem tego 1,4 jest spore spalanie, ale 2 wałki rozrządu i zmienne fazy swoje kosztują. Co do diesli mają faktycznie bardzo duży moment w stosunku do benzyn o tych samych pojemnościach, więc wybór zależy od tego czy ktoś lubi jeżdzić “mocą” czy “momentem”
    Fakt że nowe diesle są bardzo wysilone ale jakoś nie ciągnie mnie do tych starszych, ci co jeździli wiedzą o co chodzi fakt ze wolnossący i jezdził na byle czym ale przyjemnosc z jazdy znikoma- taki zwykły traktorek. Należy pamiętac również o tym że większość usterek nowych diesli wynika z ich nie umiejętnej obsługi przez kierowców, widze to na codzień nikt nie czeka aż zgasną kontrolki od świec czy nie daje mu nawet 2 minut na rozgrzanie oleju tylko od razu pałowanie, nie mówiąc już o zjezdzie z np autostrady czy drogi szybkiego ruchu i podjazd na stacje benzynową i zgaszenie auta bez wystudzenia turbiny.
    W przypadku aut z silnikem diesla sprowadzonymi z Zachodu twierdze, iż około 90% aut ma poprawiony licznik km, na początku robili to tylko Turcy teraz jest to nagminnie praktykowane nawet przez Niemieckich czy Holenderskich handlarzy skoro auto jest przeznaczone to Polen to standard a jak nie to następuje weryfikacja licznika zaraz po przekroczeniu granicy. A potem ktoś mówi ze kiedys te auta to kręciły po 300tys km bez niczego, poogladajcie mobile.de i zobaczycie że w Polsce dzwinym trafem można kupić auto a mniejszym przebiegem niz w DE :)Więc podsumowując parwda leży pośrodku. To tak jakby sie kłócić że AMD jest lepsze od Intela.

  58. Gwiazda ( March 3rd, 2009 11:01 )

    “bombel ( October 3rd, 2007 10:08 )

    No cóż. Jak słyszę wszystkich podniecających się Dieslami, to mnie ściska. Próbowałem jazdy takimi pojazdami z ich właścicielami. Najczęściej słyszane teksty: nie kręć tak wysoko, bo Diesle nie lubią obrotów, nie dawaj gazu, bo uszczelka padnie (znowu). Poza tym historie o turbinach itd.”

    chyba jeździłeś Tojtojem ze swoim dziadkiem… :P

    “Blogomotive ( October 5th, 2007 15:49 )

    Nie wdając się w merytoryczne dyskusje technologiczno-inżynierskie powiem tyle, że mając 1,8l, 114KM i raptem 158Nm czasami zdaża mi się wracać do domu obok kolegi w nowym Focusie TDCi 1,8l 115KM i aż 250Nm. I generalnie każdą próbę wygrywam Almerą. Ze startu zatrzymanego Focus wyrywa równo ze mną, ale już przy pierwszej zmianie biegu zostaje mocno w tyle. Bez przeginania kończymy na następnych światłach, na których jestem około 3-4 długości pierwszy.”

    kolega nauczył się już jeździć dieslem czy nadal dostaje baty??? jak tak to ja chętnie dam ci parę klapsów choćby corsą 1.3 cdti 75 KM, tak dla obalenia w/w mitów

    “Grzesiek ( August 15th, 2008 17:26 )

    Witam wszystkich. Co do porównania dizla z benzyniakiem – opiszę sytuację w której brałem udział. Olsztyn, skrzyżowanie ze światłami, czekam na zielone w FIACIE Punto (1.2 8V, 60KM). Obok stoi Opel Vectra B (2.0 DTI, chyba 101KM). Jechaliśmy tak obok siebie przez chyba 2 czy 3 skrzyżowania. Kierowca Vectry tak, jak i ja wyciskaliśmy wszystko ze swoich silników. Wyglądało to tak: pojawia się zielone, ruszamy razem. Opel wyraźnie wychodzi naprzód, już myślę że nie mam szans ale – Vectra przestaje przyspieszać (musi już wrzucać dwójkę) a ja na jedynce zostawiam go lekko z tyłu. Jedziemy już na dwójce, on mnie dogania, wyprzedza i znowu przestaje przyspieszać a ja na dwójce ciągnę dalej i znowu zostawiam Opla z tyłu”

    całe szczęscie, że wtedy się obudziłeś, bo podczas przyśpieszania już wciągałeś prześcieradło nosem i jeszcze byś się udusił.
    buhehehehe

  59. PiotrusVW ( May 31st, 2009 18:16 )

    a ja po latach jazdy PB i teraz zakupie TDi nie chce znac shitu pt Benzyna a juz nie daj boze PB + LPG. Diesel rulezzz

  60. Pete ( May 31st, 2009 23:14 )

    Niech ktoś usuwa komentarze jak ten powyżej…

  61. Alex ( June 4th, 2009 12:37 )

    Subiektywnie przyjemniej jeździ mi się benzyniakiem (obecnie 1.8 w dość sporym sedanie). To czego żaden diesel dać mi nie umiał to obroty – możliwość udanego kręcenia w zakresie 2-6,5tys. Cieszy mnie, że turbodiesle mocno ciągną dużym momentem obrotowym, ale co z tego skoro zaraz pojawia się czwórka na obrotomierzu i trzeba szybko wrzucać kolejny bieg:/ Taka jest dla mnie definicja “radości z jazdy”. Obserwacja strzałki pędzącej ostro w prawo – bezcenne:)

  62. Słejzi ( June 15th, 2009 21:41 )

    ehh ludzie , widze że jednego niemożecie zrozumieć
    .Skoro skarżycie sie na częste usterki w turbinie lub silniku lub jeszcze jakiejś innej części to polecam japońskie marki samochodów a najbardziej
    ( MAZDA , MITSUBISHI , HONDA ) gdyż znam historie tych aut i wiem w jaki sposób są produkowane.
    Najlepsze jest to że Japończycy robią silniki z dokładnością do 1/10 milimetra . ;]
    godne pochwały Japońskich Inżynierów gdyż stawiają na pierwszym miejscu bezawaryjność

    najbardziej awaryjne samochody to są bardzo znane marki najczęściej niemieckie, wystarczy spojrzeć na reklamy w tv , auta które są reklamowane są awaryjne lub mają wiele wad przez które niemają zbyt wielu nabywców , i są po to reklamowane by wkońcu znalazł sie ktoś kto kupi to “badziewie”
    na tym kończe gdyż sądze że wystarczająco objaśniłem sytuacje.

  63. Słejzi ( June 15th, 2009 21:52 )

    Aha , chciałbym jeszcze dodać wątek dotyczący silników “tdi” .Niewiem skąd wzieliście bzdury typu (benzynowy silnik jest mniej awaryjny od PB)
    ale myśle że jesteście w błędzie !!! . Dawniej posiadałem Włoskie auto i przejechałem nim ok.
    878.000 km bez poważniejszych usterek ! wymiana paska wymiana części podwozia i takie tam , lecz w silniku nic od nowości nierobiłem !! przejechałem prawie MILION km i silnik jest cały. A na dodatek następny właściciel jezdzi nim do tej pory. Może następnym razem podajcie marke auta i wydaje mi sie że to mogą być jedynie skody lub VW.

  64. PAtrO ( June 15th, 2009 22:01 )

    heh przyłącze się do kolegi powyżej , gdyż sądze tak jak on (silniki PB są sprawniejsze pod względem technicznym i nikt nie może zaprzeczyć .
    Oczywiście mam na myśli marki aut Japońskich gdyż posiadam Mazdę . Pozdrawiam ;]

  65. fan ( July 2nd, 2009 16:30 )

    To co piszecie o momentach obrotowych i KM oraz o przewadze diesla nad benzyniakiem lub odwrotnie nie powinno dotyczyć Polaków. Wyobraźcie sobie przeciętnego Niemca w latach 80 lub 90 ,dobrze zarabia ,ceny benzyny i ON prawie w tej samej cenie i nie interesuje go ile pali samochód bo po co zapala się kontrolka znaczy trzeba dolać ,więc po co kupować diesla ,który głośno chodzi ,strasznie muli i jest droższy od benzyniaka. Co z tego ,że jest bardziej wytrzymały skoro po paru latach i tak będzie sprzedany. Konstruktorzy doszli do wniosku ,że diesle będą się sprzedawać jeżeli będą dawać większą przyjemność z jazdy wymyślili więc różne bajery ,które to umożliwiły i ok chwała im za to. Najważniejsze jest to ,że te samochody nie są robione z myślą o Polakach , my nie kupujemy nowego samochodu ze względu na jakąś nowinkę techniczną tylko ze względu na to ile mamy lat i jak daleko mamy do pracy. Jeżeli mam 20 lat ,kasy nie za wiele to nie kupię diesla bo na dobrego mnie nie stać a starym nie poświruję więc biorę benzynę np. hondę civic i się wożę, natomiast jeżeli mam ok. 40 lat ,dzieci odchowane ,do pracy daleko trochę grosza odłożone więc biorę diesla a że lubię czasami poczuć się jak rajdowiec więc biorę jakieś tdi ,dti cdti itp. ale kto ma w Polsce odłożone trochę kasy

  66. baja ( January 31st, 2010 15:06 )

    jak się nie umie eksploatować diesla tak to później bywa:
    -nie zapierdalaj nim od razu najlepiej poczekaj chwilę na włączonym silniku, aby się rozgrzał, zalecane jest 5min ale, chyba nie jesteś tak cierpliwy:), jak go wyłączasz to poczekaj aż turbina się trochę ochłodzi,w szczególności zimą, jak do rozgrzanych łopatek (do czerwoności prawie )dojdzie zimne powietrze to masz odpowiedź, dalczego turbiny sidają. Licz się z tym ,że w TFSI też tak będzie.

  67. klekoten ( February 19th, 2010 22:45 )

    A ja dalej jeżdze starym dieslem, przyzwyczaiłem sie do klekotu i trzesącej sie deski, teraz remontuje bude w golfie, bo zaczeło ja brac po 30-latach, ale silnik dalej chodzi. Ekonomicznie, dostojnie z klekotem z pod maski dowozi mnie do celu :)

  68. Łosiu ( March 15th, 2010 21:45 )

    Mogę się trochę narazić moimi opiniami :). Troszkę późno też się dopisuję.

    Jak siadłem pierwszy raz do ropniaka, to pierwsze co mnie zszokowało, to drastycznie krótka jedynka. Ale to jeszcze da się przeżyć. Najbardziej denerwuje mnie to, że jedynie komfortowa jazda dizlem, to na najwyższym biegu. Silnik ciągnie od 1.5tys. do 4tys. i koniec. Trzeba wachlować. Ale jakbym miał coś >2.5l, to chyba bym wolał ze skrzynią DSG od VAG. Po przyzwyczajeniu do benzyny, która ma znacząco większy zakres obrotów roboczych, nie mogę się przekonać do samochodów z silnikami wysokoprężnymi. Natomiast większa benzyna, to z manualną skrzynią. Jeździłem z automatem, ale troszkę umniejsza frajdę. W dieslu dobry automat jest dla mnie atutem. Szczególnie w połączeniu z dużym nie wysilonym na maksa silnikiem.

    W ropniaku możemy deptać ile się da, a i tak nie spali wcale dużo. W benzynie już nie jest tak wesoło. Właściwie górna granica potrafi być 2.5x (i więcej) taka jak spalanie na trasie dla silnika 2.0 (spaliłem 20l gdy mi się śpieszyło). Moim zdaniem diesel-benzyna to kwestia wyboru. Co kto lubi. Osobiście wolę mieć większy zakres pracy silnika. Dieslowy pomaga dobry automat, taki jak DSG. Ale to jest moje zdanie.

    Co do kosztów napraw. Diesle mają większy stopień sprężania. Także ich układ zasilania jest wysokociśnieniowy (commonrail). Jeżeli coś ma wytrzymać wyższe ciśnienie, to siłą rzeczy MUSI być droższe. Jednak niekoniecznie musi być bardziej wytrzymałe. Benzyny są bardziej odporne na złe paliwo, bo ich zasilanie jest dużo prostsze. Tak samo ze sprężaniem – jest mniejsze, co przy zużyciu gładzi cylindrów jest atutem.

    Nie eksploatowałem nowoczesnego diesla w dłuższym okresie czasu, więc nie mam w tej kwestii nic do powiedzenia.

    Pozdrawiam



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!