#77 A ty, czy lubisz być gangsta?

Jeszcze pół roku temu, gdybyście mnie zapytali, co w samochodzie jest najważniejsze z punktu widzenia wygody i frajdy z jazdy, powiedziałbym, że:
- najważniejsze jest zawiesznie, albo
- najważniejszy jest silnik, albo
- najważniejsze są ostre jak brzytwa hamulce, albo
- najważniejsze jest, by kierownica od oporu do oporu miała nie więcej niż 2 obroty, albo
- najważniejsze jest dobre radio, co w trasie sygnału Radia Maryja nie zgubi.
Tak odpowiadałbym pół roku temu. Ale dorosłem, dojrzałem, zmądrzałem i pewne rzeczy zrozumiałem. Dziś, gdy jestem już stateczną, poważną i odpowiedzialną głową rodziny oraz uznanym blogerem (wielokrotnie cytowanym w tygodniu „Nie”, dwutygodniku „Las Polski” oraz miesięczniku „Trendy Food”, na pytanie, co mój wymarzony samochód mieć powinien, odparłbym, że…
- klimatyzację? Również, ale nie o to chodzi…
- isofix? Bynajmniej
- pojemny bagażnik? Czasami się przydaje, ale teraz to raczej “pudło”…
- dzieloną tylną kanapę? Dobry patent, ale nie w tym dziś rzecz.
Mój wymarzony samochód powinien zapewniać… gangsterską pozycję za kółkiem! Tak! Nisko, półleżąco, głęboko i soczyście. Kierownica na tyle blisko, by móc luźno położyć lewy nadgarstek na godzinie 12. Głowa ledwie wystająca ponad krawędź drzwi. Korpus ukryty przed postrzałem za bocznym, wzmocnionym słupkiem. Pełne gangsta!
Wiem, że brzmię śmiesznie. Żenująco wręcz. Ale tak mi się porobiło. Każdy samochód oceniam najpierw pod kątem pozycji za kółkiem. Jeśli jest zbyt wysoka, za mało miejsca pozostaje nad głową lub patrząc z boku widać mi nie tylko głowę i fragment szyi, ale również ramię – auto odpada. Owszem – nadal mi się podoba, lecz wiem, że raczej bym go nie kupił. Przykłady?
Podoba mi się nowy Ford Focus – jest duży (potężny wręcz, jak na kompakta), ma ładne detale i całkiem przyjemne wnętrze. Co z tego, skoro, siedzi się w nim wysoko i przez to auto wydaje się o numer za małe. Odpada.
Nawet podoba mi się nowa Vectra – szczególnie 5-drzwiowa wersja GTS robi wrażenie (choć przyznam, że przednie światła sprzed liftingu, te kwadratowe, nie były może tak efekciarskie, ale jakoś bardziej do kanciastej sylwetki pasowały – te nowe łezki wydają się takie ni-przypiął-ni-wypiął). I co z tego, skoro nawet jak najniżej opuszczę fotel, nad głową zostają mi ledwo 3cm. Wieczorem to nawet spoko – kręgosłup jest lekko zmęczony, chrząstki między kręgami ściśnięte całodzienną grawitacją, sylwetka przygarbiona i kilka cm mniej. Ale z rańca, gdy wypoczęty i z rozciągniętym po nocy kręgosłupem mierzysz te kilka centymetrów więcej, jadąc do pracy kompletnie demolujesz nażelowaną grzywkę. Do bani.
Poprzednie Mondeo (nowego jeszcze swą obecnością nie zaszczyciłem) miało podobny problem, co Vectra – niby duże auto, niby przestronne, niby z wygodnymi fotelami – a jednak trochę jak przy stole. Kiszka.
I dlatego, bacząc niemalże wyłącznie na pozycję za fajerką, strasznym ostatnio uczuciem darzę nowego Seata Leona! Cóż, patrząc na niego z zewnątrz, trudno uczuciem go nie darzyć – wygląda naprawdę dobrze. Gorzej z wnętrzem – jest nijakie. Poza jedną rzeczą. Poza pozycją. Za kółkiem. Prawie na ziemi. Ledwo głowa wystaje ponad dolną linię szyb. R-E-W-E-L-A-C-J-A! Chciałbym go mieć. Zwykłego. 1,6 litra. W benzynie. Byleby ledwo łypać ze środka.
To jest jakieś podskórne, wrodzone odczucie. Nie potrafię w aucie, w którym siedzę zbyt wysoko, zbyt dużo mnie przez okna wystaje, zbyt mało mam miejsca nad głową… nie potrafię w takim aucie czuć się bezpiecznie i swobodnie. Czuję się, jakbym zaraz miał wysiadać. Podróż w dłuższą trasę strasznie mnie męczy… psychicznie. O co w tym wszystkim chodzi? Pojęcia nie mam…! Ale nic na to poradzić nie mogę…
Mam pewną teorię – po prostu się starzeję i podświadomie szukam auta, w którym mógłbym bez uszczerbku dla podsufitki w kapeluszu jeździć.
Założę się, że każdy z was ma tę jedną, jedyną fobię, przez pryzmat której przygląda się wszystkim autom. Ja muszę nisko siedzieć. A wy? Czy musicie się chłodzić? Czy mieć twarde podparcie żeber i nerek? Czy patrzeć na niebieskie zegary? Czy mieć regulację radia w kierownicy? Czy miękko sunąć nad dołkami? Czy czuć gabaryty auta? Czy nie bujać się w zakrętach? Czy mieć drewno na desce? Czy…?
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

hmmm… moja taka mala fobia sa … felgi … im wieksze da sie zalozyc tym lepiej :) piekny widok: fura i takie wielkie, wrecz ogromne 22″[ np... zalezy od auta;p ] ociekajace chromem felgi, przyciagajace wzrok kazdego przechodnia i innych kierowcow :))
Takich mini-auto-fobii to mam kilka:
- Żadnego drewna w samochodzie (tym bardziej plastikowego drewna),
- Jak najmniej “chromu” wewnątrz i na zewnątrz auta, ale coraz trudniej o to i bardzo mi smutno z tego powodu.
- Absolutnie niedopuszczalne jest, aby auto było wyposażone w pojedyncze światło cofania, umieszczone niesymetrycznie. To samo dotyczy świateł przeciwmgielnych (tylnych ofkors).
Auto, aby nie było ułomne winno mieć obrotomierz oraz wskaźnik temperatury wody.
To tyle tak na szybko. Pewnie jakbym się bardziej napiął to jeszcze bym sobie to i owo wymyślił, ale że w nocy dżunior dał mi z lekka w kość, to chwilo mam płodność ograniczoną. Dobranoc.
nooo tym postem to trafiles w moj gust, obecnie jezdze stara 10-cio letnia mazda 323f – i kocham to autko za szyby bez ramek, wyglad i … POZYCJE za kierownica! siedzi sie w tym tak nisko ze aby wysiasc latwiej jest wykulac sie na chodnik i dopiero potem wstac – mioood!
Żadną fobią nie dysponuję ale powiem czego nie cierpię: aut do których trzeba się schylać. Kto to widział, żeby poważny, stary koń wciskał się do pudła przez szparę tuż nad ziemią? A jak niechcący zaparkuję w centrum przy krawężniku, to zanim dam pokaz gimnastyki artystycznej usiłując wydostać się z pułapki, otwieram drzwi i rzucam na chodnik beret z kartką, że zbieram na Transita. Raz jak mi kumpel dał swojego Pontiaca Firebirda żebym skoczył do centrum, krawężnik miałem na wysokości oczu i zdążyłem uzbierać 3 stówy do beretu zanim mnie dobrzy ludzie wyciągnęli z maszyny. Dopóki nie wymyślą jakiegoś systemu wyciągającego kierowcę za szyję, nie kupię gangsta-wozu.
A bym zapomniał, Blogomotive, żeluj grzywkę w przeciwnym kierunku to się wszędzie zmieścisz ;)
w kwestii pozycji za kierownicą zgadzam się absolutnie (Honda Civic V gen., 1994) – chociaz zaparkowanie przy wysokim krawężniku rzeczywiście jest trudną próbą.
a w kwestii fobii…
hmmm…
mam manię japończyków (że nie wspomnę o hondach). Civic, CRX, Prelude, Legend… (wszystkie z połowy lat dziewięćdziesiątych). kiedyś będę miał wszystkie…
Żeby było duże, solidne, z porządną maską przed szybą i miało silnik powyżej dwóch litrów. Mniejsze do kosiarek.
w jakies dziwnej Vectrze musiales siedziec, majac 193 cm wzrostu i fotel ustawiony w polowie wysokosci mam jeszcze sporo miejsca nad glowa, a z maksymalnie opuszczonym poprostu nie widze drogi przed soba :)
Podzilema zdanie co do Focusa. Mma firmowego 2 gen i strasznie lipnie się siedzi. Jednak ma to zaletę. 26 h w aucie i kregosłup nie nawala. Co do mojego auta to rewelka. Nie dosc ze nisko lezy to jeszcze wyglebione 40 mm. Jak wysiadam to musze sie wspinac na kraweznik :) Co do wymagan to niskie zawieszenie, mily pomruk wydechu i rasowy dziwek stożka :)
A ja sobie ‘doły’ szyb zakleiłem gazetami i jest gites…
Blogomotive masz rację – grunt to nisko siedzieć. Też nie lubię wycierać czubkiem głowy podsufitki. A i łysiny się można nabawić od tego wycierania… A odnośnie Leona – mały czołg, z 1,6l pod maską jest trochę głośno, ale mimo to przyjemnie
@Bombel:
Ja w Focusie po 5 godzinach czuję się jakbym pół dnia worek kartofli na plecach nosił…
Z gazetami trzeba uważac, by nie były to świerszczyki.
Strasznie hałasują.
A poza tym to ja jestem zadowolony :-)
@thm: Z tymi świerszczykami to jest doskonały pomysł. Przynajmniej sobie człowiek popatrzy na ładne krajobrazy stojąc w korku… odstresuje. A w przypadku nie-daj-boże jakiejś drobnej stłuczki kierowcy zamiast wydzierać się na siebie najpierw po przyjacielsku przedyskutują co lepsze artykuły…
Pomysł z podnoszeniem linii okien przez dolepianie na dole szyb pasa z gazet nie jest zly. Ale jako, ze jestem swieżo po remoncie mieszkania, polecam terakotowe cokoły. Wybor jest naprawde ogromny, a przy zabudowaniu znacznej czesci bocznych szyb tymi cokołami, drastycznie rosnie poziom bezpieczenstwa…
terakota? czemu nie. tyle tylko, ze poszycie zewnetrzne od wewnatrz tez trzeba wylozyc. dobre kafelki sa na tyle twarde, ze zatrzymaja kule lub w najgorszym razie bardzo ja spowolnia. poza tym – samochod dociazony, to samochod stabilny, wiec dodatkowe 2 szyny kolejowe pociagniete wzdluz auta pozwola na skuteczniejsze taranowanie innych samochodow
jakby do tych szyn przyspawać jeszcze trzecią przed zderzakiem, to już w ogóle robi się fajnie. bo mozna dodatkową baterię halogenów przyczepićm, orurować to trochę…
no i w korkach nikt nie podskoczy. a wygląd jaki…
(cytując ogłoszenia – “atrakcyjny wygląd”)
baterie tak! ale przeciwlotnicza bo w korkach nikt nie podskoczy ale w glanach juz spoko, wiec moze zajsc potrzeba zestrzelenia go w locie :)
to może jeszcze extra dżezi kul siatki na szyby i reflektory?
Blomogotive po prostu za wielkim schabem jesteś. 2 miesięczna dieta + siłownia i w corsie byś był gangsta. Jak chcesz siedziec nisko to zmień fotel na kubełek choć by sparko – taki na zamówienie, bo pewnie w normalne to się nie mieścisz. Ja w swoim musze mieć fajne laczki, dobre gumy, kierownicę pod brodą taki taki niby rally. o taki bym chciał.
Nie no…gangsterska pozycja za kółkiem..skąd ja to znam – w moim 10 tysięcznym miasteczku pełno takich “gangsterów”…tylko jeśli da nich gangsterski jest golf 2 czy polonez..hmm…no cóż..widocznie naoglądali się za dużo amerykańskich filmów i zaczęli naśladować..jednak nieskutecznie xD
Probowales jazdy bez foteli…?
@r3pr3z3nt: próbowałem, a jakże. Latem to jakoś jeszcze idzie, ale zimą gumowe dywaniki zostawiaja mi takie nieestetyczne, zaczerwienione rowki na tyłku :)
Women Cocksuckers…
Sixty Riley Mason anyone intense impossible. Women cocksuckers Kelly Wells xsx keeping Aven Lee Mili Jay or! …
Mam dokładnie to samo odczucie co Ty ! Kiedy jeżdżę swoim Fiatem Seicento (wysoka pozycja za kierownicą) czuje się beznadziejnie, boje się jazdy, źle się czuje fizycznie i psychicznie. Natomiast kiedy wsiadam w Toyotę Corollę z lat 90 mojego ojca ustawiam sobie nisko oparcie, bez problemu dosięgam kierownicy i nie mam problemu z niedoborem miejsca na nogi ! Kiedy jeżdżę Toyotką to full relaks. Doskonale Cię rozumiem kolego i mam nadzieje że w niedługim czasie zmienię swoje auto na coś bardziej.. gangsterskiego :)
Ja też tak mam!!! Dla mnie auto musi mieć niską pozycję za kierownicą…itd to wszystko co opisałeś. Już myślałem że tylko ja tak mam…wszyscy, których bym nie spotkał czy to kobieta czy mężczyzna wolą wysoką pozycję za kółkiem. Motoryzacja jet moim największym hobby i zbadałem rynek samochodowy i muszę stwierdzić że najniższą pozycję za kierownicą mają auta: wszystkie Audi,nowe modele VW począwszy od GOLFA V , Seaty, Skoda octavia…czyli koncern VW.