#93 Zimówka letniej nie podskoczy

Opublikowane: 26 November 2007 | Komentarze: 33
Kategoria: [Bezpieczeństwo] [Porady] [Rozważania]

Opony zimowe nie istnieją. To czysty marketing…

Stało się. Jak obiecałem, tak będzie. Słowno moje droższe niźli Veyron! Napiszę o tym, o czym wielu z Was (sądząc po buńczucznych komentarzach i nieudanych próbach sprowokowania mnie do płaczu) nie chciałoby przeczytać. O tym, że w miejskich warunkach zimą opona letnia bije zimówkę na głowę. I o tym, że tak naprawdę opon zimowych nie ma. To wszystko są opony mniej lub bardziej śnieżne! Ale po kolei…
Czytaj dalej >>

#!! Przerwa weekendowa

Opublikowane: 23 November 2007 | 1 komentarz
Kategoria: [Rozważania]

Administracja vortalu motoryzacyjnego “Blogomotive” informuje, iż od dnia 23/11/2007 (pt) godz. 23:30 do dnia 25/11/2007 (nie) godz. 23:30 (a może i deczko dłużej) serwis będzie w permanentnym remoncie.
Czytaj dalej >>

#92 Opony zimowe nie istnieją!

Opublikowane: 20 November 2007 | Komentarze: 27
Kategoria: [Bezpieczeństwo] [Porady] [Rozważania]

Opony letnie kochają błoto pośniegowe…

Ilekroć dzieliłem się poniższymi spostrzeżeniami ze znajomymi, wychodziłem na wioskowego gupka. Takiego prostego chopka.
- Śmigaj w góry na letniaczkach!
- Sprawdzimy się w styczniu na zakrętach!
- Może ci pożyczyć, jak cię nie stać?
Mówili. Śmiali się. Drwili. A mi było przykro. Raz nawet płakałem. Targały mną torsje żałości i konwulsje odrzucenia. Gluty waliły mi z nosa. Z ucha sączył się smutny wosk. Kleiste łzy kapały z brody na parkiet. Lewa noga poszła mi na tej breji w bok i chlup… leżałem w kałuży wyszlochanych wysięków. Wstyd!
Czytaj dalej >>

#91 Motozabobony

Opublikowane: 19 November 2007 | Komentarze: 7
Kategoria: [Obyczaje] [Porady] [Wypadki]

Gdy ci czarny kot przebiegnie drogę, uwierz, że to pech!

Hołek ponoć nigdy nie wyjeżdża na OS bez malutkich skarpeteczek swojej córki w kieszeni. Ja z kolei już raz wracałem się z rodziną przeszło 100 km do domu (a na wakacje do Kołobrzegu jechaliśmy) po mój magiczny naszyjny amulet, który zawsze, ale to zawsze mam założony. A wtedy akurat zawieruszył się w łazience. Ale nie ma bata bym gdzieś się bez niego wypuścił. Nota bene jest dość unikatowy: w małej plastikowej fiolce, w specjalnym płynie pluska się ziarnko ryżu, a na nim… pewna zdolna pani napisała malutkim pędzelkiem zdanie… całe zdanie, które Ryba wymyśliła dla mnie. Słyszeliście kiedyś o takim dziwie?
Czytaj dalej >>

#90 Google AdRoads bez przyszłości

Opublikowane: 17 November 2007 | Komentarze: 3
Kategoria: [Rozważania]

Nie znasz odpowiedzi? Pchasz 10 kilometrów. Google AdRoads jest bezwzględne!

Wdałem się niedawno w dyskusję dotyczącą zarabiania na blogach. Te wszystkie banery, adsensy i inne reklamy… ale STOP, czerwone światło… co ja robię! Przecież to jest blog motoryzacyjny! No właśnie… zastanówmy się zatem, czy nie można by jakoś reklam wdrożyć do naszej codziennej motoryzacji…
Czytaj dalej >>

#89 Wymarzony kompan w podróży

Opublikowane: 13 November 2007 | Komentarze: 15
Kategoria: [Obyczaje] [Rozważania]

We Wrocławskim korku z siedzenia pasażera kierował Jacek

I znów przyszło mi jechać do Wrocławia. Tym razem jednak nie jechałem sam – obok mnie siedział Jacek – młody mężczyzna wielu umiejętności, który zaledwie kilka dni temu zdał teoretyczny, wewnętrzny egzamin (za drugim podejściem) z przepisów ruchu drogowego. Rzec by można, że jechałem z ekspertem. Sęk w tym, że ten ekspert cierpiał na cholernie upierdliwą dolegliwość – krępowała go jakakolwiek cisza, więc wypełniał ją swoim tubalnym głosem. A że lat ma ekspert ten niewiele, to i pstro w dyńce że hej. Nie wierzycie? Czek-dis-ałt!
Czytaj dalej >>

#88 Wszystkich łyknę spod świateł!

Opublikowane: 11 November 2007 | Komentarze: 11
Kategoria: [Rozważania]

Shell V-Power Racing - jakoś nic nie czuć. Po co zatem przepłacać?

Wczoraj wieczorem zatankowałem na Shellu V-Power Racing (minimum 100 oktanów)! Nooo!!! Wrum, wrum… ale ta Almera rwie! Człowieku – na każdym biegu pod odcięcie idzie! Normalnie na jedynce piszczy jak dzika a w zakręcie na mokrym to wewnętrzne koło jak śmigiełko wiruje!
Czytaj dalej >>

#87 Wyposażenie dodatkowe

Opublikowane: 8 November 2007 | Komentarze: 6
Kategoria: [Porady] [Rozważania]

Salonowe przekręty na cenach

Filozofia sprzedaży dodatkowych akcesoriów w salonie, wraz z kupnem nowego auta, woła o pomstę do nieba. Sporym absurdem są np. felgi aluminiowe. Na ogół auto stoi na kołpakach, ale jak chcesz alusy, to np. dopłata wynosi 2000 zł. Do jasnej cholery – 2000 zł to kosztują na rynku markowe felgi aluminiowe – ale ty przecież w salonie zostawiasz im nówki stalowe, których nie wziąłeś (no, chyba że ci przy okazji na stalówkach dorzucą gumy zimowe, ale to już inna bajka). Co zatem zrobić? Chyba lepiej brać na kołpakach i za te 2000 zł kupić normalne, firmowe alusy – a stalówki puścić na aukcji po 100 zł za sztukę i masz alufelgi 400 stówki taniej.
Czytaj dalej >>

#86 Wyzbyć się uprzedzeń

Opublikowane: 5 November 2007 | Komentarze: 17
Kategoria: Fiat Maserati

Fiat Linea - niezłe cacko

Gdybym potrafił teraz, tak w tej chwili, już… wyzbyć się wszystkich uprzedzeń i niechęci do niektórych aut, i gdybym miał w kieszeni solidna gotówkę, ale nie jakieś 100 tysięcy, tylko coś w okolicach 50-60 tyś, i gdybym miał dziś, teraz już kupić sobie auto… bez żadnych uprzedzeń powtarzam… to… kupiłbym sobie miniaturę Maserati… Fiata Lineę bym kupił… bez namysłu.. za wygląd… styl… cholernie rasowy styl…
Czytaj dalej >>

#85 Nie jest łatwo być „gerberem”

Opublikowane: 2 November 2007 | Komentarze: 11
Kategoria: Lexus [Bezpieczeństwo] [Obyczaje] [Porady] [Rozważania] [Wydarzenia] [Wypadki]

Gerbery w bagażniku

Normalnie, jak zbliża się 1 listopada i wiem, że trzeba będzie bezpiecznie przewieźć rodzinę pomiędzy 3 cmentarzami, stresować zaczynam się już w okolicach 28 października. Bo to, że ja jeżdżę dobrze i zmyślnie nie znaczy, że jakiś właściciel kapelusza nie będzie się na podporządkowanej spieszył i mi w bok nie przypakuje. Ale w tym roku postanowiłem zastosować się do prastarej mądrości pracowników Sanepidu mówiącej, że roztoczem być jest dobrze – ale jeszcze lepiej jest być odkurzaczem. I tym sposobem, wyjątkowo i z premedytacją, w dniu Wszystkich Świętych zostałem encyklopedycznym „gerberem”. Wszak wchodząc między wrony lepiej krakać tak jak ony…
Czytaj dalej >>