#92 Opony zimowe nie istnieją!


Opony letnie kochają błoto pośniegowe…

Ilekroć dzieliłem się poniższymi spostrzeżeniami ze znajomymi, wychodziłem na wioskowego gupka. Takiego prostego chopka.
- Śmigaj w góry na letniaczkach!
- Sprawdzimy się w styczniu na zakrętach!
- Może ci pożyczyć, jak cię nie stać?
Mówili. Śmiali się. Drwili. A mi było przykro. Raz nawet płakałem. Targały mną torsje żałości i konwulsje odrzucenia. Gluty waliły mi z nosa. Z ucha sączył się smutny wosk. Kleiste łzy kapały z brody na parkiet. Lewa noga poszła mi na tej breji w bok i chlup… leżałem w kałuży wyszlochanych wysięków. Wstyd!

Czasami zbyt szybko uderzam w płacz. Czasami zbyt nerwowo reaguję. Ale charakter mam niezłomny. Twardy. Z przemyślanych tez się nie wycofuję. I powiem to wprost – „opon zimowych” nie ma. Po prostu takowe nie istnieją! Wiem, co mówię – mam swój motoryzacyjny blog, więc jestem fachowcem!

Zawsze przed nadejściem zimy pisma motoryzacyjne testują kilkanaście „opon zimowych” z podobnego segmentu. Zawsze w tym teście jako referencyjna występuję jakaś jedna opona letnia. A oto, czego te testy ZAWSZE dowodzą:


 

Mieszkam w Warszawie i jeśli w tym roku nie pojadę w góry (a jest to niestety wysoce prawdopodobne, bo Margolcia zgodnie ze wszystkimi poradnikami rozpoczęła swoją przygodę z przedszkolem od serii infekcji, a nic nie wskazuje na to, by miał bobas przystopować) to całą zimę auto spędzi na zasolonych i rozmoczonych stołecznych drogach głównych pierwszej kategorii odśnieżania. No, może przez kilka dni drogi te będą pełne pośniegowego błota. No, może jednego dnia będą białe. Teraz, po wygranej Tuska wszystko wydaje się piękniejsze. Na bank MPO również nie zostanie przez zimę zaskoczone i moje przewidywania co do zasalania dróg się sprawdzą.

Po co zatem, logicznie rzecz biorąc, rezygnować z opon letnich, gdy wszelkie testy wskazują na ich przewagę na drogach, których się tej zimy spodziewamy? Chyba nie dlatego, bo tak nam podpowiadają firmy oponiarskie, sugerując zmianę opon przy +7 st.C? To absurd. Gdyby „opony zimowe” nosiły nazwę taką, na jaką zasługują – czyli „opony śnieżne” – jak byście się zachowali? Ustawialibyście się w kolejkach do wulkanizatorów przy pierwszym zimnym październikowym podmuchu? Ech, marketing rządzi światem, bez dwóch zdań…

- – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – -
Więcej rewelacji o “zimówkach” TUTAJ.
- – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – -


 




Wpis opublikowany dnia 20.11.2007
Kategoria: [Bezpieczeństwo], [Porady], [Rozważania] | Tagi:
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 28

  1. Nygers ( November 20th, 2007 18:32 )

    Pozyczyc ci opony zimowe? ;]

  2. Andrew ( November 20th, 2007 18:40 )

    Hohohoh wydaje mi się ze wywolasz burzę tym postem. Nie mieszkam w warszawie , a w gdańsku i nawet na suchej drodze przy 3-4 stopniach czuje roznice miedzy oponą letnia a zimowa. Fizycznie nie mozliwe jest aby opona letnia zachowywala sie tak samo przy 38 stopniach i 3 stopniach a co dopiero przy – 10 czy wiecej, mieszanka gumy ‘letniej’ przy niskich temp twardnieje i gorzej radzi sobie z odprowadzeniem wody. W lecie jezdzę na oponach DUNLOP SP SPORT 01 a w zimie na GOODYEAR Ultra Grip 6 i zawsze zmnieniam opony kiedy temp spadnie ponizej 5-6 stopni. Naprawde proponuje samemu sie przejechac w roznych warunkach na roznych oponach i powiem wiecej, roznymi samochodami. A napewno zmienisz zdanie. Bo różnica jest wyczuwalna i to znacznie, nie mowiać o tym jak samochod zachowuje sie w zakretach na morej nawierzchni. Proponuje poczytac troche fachowych materiałów ( i bynajmniej nie tendencyjnych testow z auto swiata czy reklamowek firm oponiarskich ), proponuje podreczniki z biblioteki jakiejs uczelni technicznej. Napewno niektóre opony letnie całkiem dobrze prowadzą się zarowno latem jak i zima, i wtedy roznica jest prawie nie wyczuwalna, jednak jest prosta zaleznosc im opona ‘lepiej trzyma latem’ tym gorzej zimą i na odwrót. Takze jak mowie z mojego doswiadczenia na roznych oponach wygladalo to roznie, ale na oponach DUNLOP SPORT SP 1 , ktore prowadzą sie latem na suchej drodze wysmienicie, caly czas czuc przyczepność ( a nie jest to jakas mega opona z wyzszej polki ) to zimą się to diametralnie zmienia, nawet na mokrej nawierzchni latem jest o wiele gorzej. Pozdrawiam

  3. Joseph ( November 20th, 2007 19:38 )

    Przestań… Jeździłeś kiedyś w zimę na zimówkach( czyt. oponie błotno-śniegowej)? Odstaw na bok te brednie z auto-szmaty czy innych brukowców. Nie ma szans zeby opona letnia była lepsza zimą niż zimówka! Napiszę tak:
    1. Zrób sobie test o którym pisze mój przedmówca
    2. Wyjedź z zasypanego śniegiem, pełnego zasp parkingu…

    pzdr

  4. Wojtek ( November 20th, 2007 19:57 )

    Czesc! U nas generalnie nie zmienia sie opon na zimowe w okresie zimowym (sr. temp ok 6-7C w zimie i 3-4 dni sniegu) ale w zeszlym roku pojechalem ze znajomymi (takie samo auto jak nasze – 2003 Passat 1.8T) w gory. Oni wyjechali na zimowkach bez zadnego problemu (15cm swiezego sniegu) a nas wypychano ze sniegu i nie zalowano komentarzy. Roznica kolosalna – tak samo w sprawie hamowania. W tym roku nie damy sie i zakladamy zimowki!!

    Pozdro z Vancouver!

  5. Transporter Fan ( November 20th, 2007 20:26 )

    Ja na zimówkach jeździłem jeden sezon w maluchu. Na dwóch. Na przednich kołach. Trudno mi oceniać wrażenia, nie mam jak porównać wrażeń dwóch zim…

    Teraz jak pomyślę, że mam kupić do transportera albo do drugiego samochodu komplet opon i felg (*), to mi szkoda sporego kawałka pensji. Jeśli nawet opony zimowe cokolwiek zmieniają, to cóż… oszczędzę sporo kasy a za to raz czy dwa odkopię samochód ze śniegu… Saperkę wożę ze sobą. :D

    (*) Koszt felg zwraca się pewnie po 2-4 latach wymieniania opon co sezon.

  6. Krakus (jeździ w góry co tydzień na narty i musi stać w korkach przez warszawiaków wyciąganych z rowu) ( November 20th, 2007 20:35 )

    Mieszkam w Warszawie i jeśli w tym roku nie pojadę w góry

    Dzięki Bogu.

  7. Stary wentyl ( November 20th, 2007 20:36 )

    Ciekawym cóż to za góry masz, które wymagają zimówek bo w normalnych Bieszczadach albo dajesz na łańcuchach albo nigdzie nie jedziesz, więc zwykłe slicki po ósmym sezonie, o ile zdołasz na nich dojechać w okolice, będą równie dobre co każde inne Mega Winter Gripy.

    Bajki o mieszance można sobie włożyć do weka i zakisić. Na przykład wszystkie gumy 4×4 oprócz pustynnych i budowlanych toporów (których nikt w Europie nie kupuje), są robione z mieszanki M+S a zimówek się nie produkuje. I słusznie bo przynajmniej w naszej strefie klimatycznej w zimie potrzeba gum uniwersalnych, jako że syf na drodze co dzień jest inny. Z jakiegoś powodu testy uwzględniają goły asfalt. Co innego w Skandynawii gdzie nikt nie liże dróg aż wyjdzie czarne spod białego i testy opon zimowych nie uwzględniają jazdy po betonie. U nich rzeczywiście guma letnia ssie, zimowa rządzi, a kolcowania rządzi dwa razy.

    Porównywanie dwóch zupełnie różnych gum jak Andrew proponuje jest dokładnie jak porównywanie Ka z Mondeo – jedno Ford i drugie Ford. Jeśli już coś porównywać to gumy jednego producenta z jednej mieszanki i dopiero tu okaże się, że nie mieszanka a kształt bieżnika ma znaczenie. Przykład mam słaby ale lepszy niż żaden. BFG MT (letnie) i AT (całoroczne). Wg. producenta mieszanka całoroczna a jednak na topornych MT miejsce w którym auto się zatrzyma jest gdzieś za horyzontem, na AT tam gdzie trzeba a zimówek nie robią. Wniosek z tego jest taki jak trzeba – całoroczne gumy są OK.

    Co do +7° stopni to mam pewną teorię. Pamiętam jak 4 lata temu media trąbiły, że średnia kiedy temperatura spadnie do +3°, pora zmienić gumy. Zgaduję, że w 2008 będzie to +8° a w 2020 marketingowcy sami się wyrolują i będziemy okrągły rok zapinać na zimówkach.

  8. Blogomotive ( November 20th, 2007 21:43 )

    Wielu z was nie doczytało lub przeoczyło, więc przypomnę: uważam, że w naszych (moich) warunkach miejskich letnia opona lepiej sobie z zasoloną breją poradzi. Napisalem również, że wg testów zimówka na šniegu bije letnią, więc przytaczanie przykładów zakopywania sie w šniegu jest… co najmniej nie na miejscu :)

    Nigdzie nie napisałem, że kiedykolwiek byłem (lub zamierzam pojechać) na letnich oponach w zašnieżone góry. Nigdzie również nie napisałem, że swoich zimówek nie założe tej zimy. Będę z tym zwlekał, be w te +7 st.C. nie wierzę. Ale w koñcu pęknę… jak wy wszyscy… :)

    Jak poszperam w sieci, podlinkuje testy. Gdyby Ryba nie wyrzuciła mi wszystkich pism motoryzacyjnych, testy bym zeskanował i już by tu były. A tak… cóż… Gdyby nie Margolcia, pewnie już dawno bym się… na pięcie… i w długą

  9. chakier ( November 21st, 2007 00:17 )

    @Blogomotive: A nie raczyłeś spojrzeć na to wszystko z punktu widzenia OPONY? Oczywiście Tobie jest to tak zwana ‘wsio Ryba’ (pozdrawiam!). Ale jak musi się czuć taka letnia opona, gdy zmusza się ją do pracy w warunkach na które się nie pisała? Co byś powiedział, gdyby po letnim sezonie zbierania truskawek w Hiszpanii właściciel hacjendy wyekspediował Cię do pasania fok na Arktyce, tłumaczą to Twoją lepszą wydajnością niż przeciętnego Eskimosa – choć przecież Ty podpisywałeś kwit na pracę w Hiszpanii! Pomyśl o tym…

  10. Phelippe ( November 21st, 2007 00:37 )

    co jak co ale ten post to chyba pisałeś tylko po to aby wywołać małą burzę wokół swojego bloga[u]?!… Ty chyba naprawdę nie wierzysz w to co napisałeś o tych oponach … ?!

  11. leniuch102 ( November 21st, 2007 07:58 )

    he he, blogo-prowokator.
    ja to bym chętnie sprawdził, czy letnie radzą sobie z breją, ale na drogę mam podjeździk leciuchno pod górkę i w letnich strasznie trudno go pokonać :-).

  12. Szymeq ( November 21st, 2007 10:50 )

    To tak jakbyś w zimę śmigał w sandałkach … no co ? Przecież się da :). Mam u siebie w pracy takiego delikwenta co twierdzi, że zimówki są do bani, że auto odpala tylko na gazie i to w każdych warunkach, że abs to jest dla idiotów… No cóż może i ma rację.. ja jednak wolę nie doświadczać i śmiagam na oponach błotno- śniegowych. Jest tylko jedno ale :- jak bedziesz przeginał pałę ze świadomością, że nic Ci się nie zdarzy bo masz zimówki asr,tcs itd to przejedziesz sie szybko … do rowu w najlepszym wy/przypadku….
    Pisałem tak osobowo bo łatwiej sie pisze :)
    Pozdrawiam

    p.s. nieee no i jeszcze trzeba liczyć…;) .. kup sobie liczydełko a nie innych zmuszasz ;)

  13. Phelippe ( November 21st, 2007 11:19 )

    @leniuch102: może nie blogo-prowokator tylko akurat taki prowokujący wpis wyszedł [przypuszczam ze nie przez przypadek bo zobacz jaki ruch w postach :)) ] … bo reszty nie pamiętam żeby poruszała tak drażliwe tematy :P
    pozdr dla wszystkich:)

  14. Blogomotive ( November 21st, 2007 13:19 )

    Rureczka wam wszystkim zmięknie, jak dogrzebię się do archiwalnych numerów “Motoru” lub “Auto Świata” z testami opon zimowych vs. jedna letnia. Mam kilka tych numerów upchanych w aucie pod wykładzinami – by Ryba ich nie wypatrzyła po ostatniej akcji czyszczenia półek.

    I ja tak myślę na serio – a wiele o tym myślałem – że w naszych zimowo-miejskich warunkach dobre i głębokie opony letnie są lepsze. Poza jednym wyjątkiem – gdy naprawdę zasypie wszystko śniegiem, w ten jeden dzień te letnie będą duuużo gorsze od zimówek. I pewnie z nadzieją na taki dzień, jednak zimowe kapciochy oblekę. Ale spokojnie, bez nerwów… przy obecnych temperaturach (oscylacja wokół zera) jeszcze nie ma po co. Teraz letniaczki są lepsze. A jak odnajdę te testy – zwrócicie honor i tyłem się wycofacie! :)

  15. btd ( November 21st, 2007 16:24 )

    Najwyzej w razie wypadku ubezpieczalnia odmowi ci wyplaty odszkodowania. Jasne, nie warto zmieniac opon. :->

  16. Renek ( November 21st, 2007 16:32 )

    Nie ma prawa odmówić. Nie ma obowiązku zmiany ogumienia. Ma być sprawne i nie-za-stare. A czy letnie, czy zimowe, kwestia gustu… Fakt, że niektóre zimówki piękny bieżnik mają i zawadiacko wyglądają, ale ogólnie rzecz ujmująć, letnim kapciochom w designie ustępują.

  17. aktus ( November 21st, 2007 19:59 )

    Letnie opony mają cieńsze nacięcia, przez co mniej hałasują, jednakże właśnie przez nie opona zatyka sie śniegiem i błotem… Twierdzenie, że letnia opona lepiej się trzyma na zakręcie jest dosyć ciekawe. Dlaczego? Nasze kochane polskie drogi w zimę bynajmniej nie są czyste ( piasek, kurz, sól ) i jak się trafi na “szybkim prawym” na taką niespodziankę, to obojętnie jaka to by nie była opona i tak samochód ujedzie w bok i tak. Czy te “badania” mówiły coś o różnicy prędkości przy której wypada się z drogi? ile to może być? 5km/h? 10 km/h? Czy mówiły one na jakim zakręcie było to doświadczenie przeprowadzane?
    Kolejne stwierdzenie, że w sumie w zimę tylko przez te kilka dni pada śnieg jest również dość wesołe. W końcu po co zakładać opony zimowe, skoro jak spada śnieg można zwolnić do 30km/h ( sad but true ). Mieszkam w Tychach, w mieście rond. Obok mnie jest rondo i jak zaczyna śnieżyć czasem chodziliśmy z kolegą na “teatrzyk”. Zgadnijcie które samochody wyjeżdżały przodem bez wpieprzenia sie w krawężnik, bez jazdy bokiem lub tyłem? Te z oponami zimowymi. Generalnie od razu można poznać kto na jakich oponach jeździ po prędkościach przejazdu i po sposobie opuszczania łuków.

  18. btd ( November 22nd, 2007 00:00 )

    @aktus: Witam krajana tyszanina :)
    Tak, na rondach jest ciekawie, dobre jest tez patrzenie kto nie wjezda pod inne auto bo nie potrafi zahamowac przed rondem :)
    Tylko male sprostowanie – bokiem to czesc osob wyjezda w sposob zamierzony ;-)

  19. aktus ( November 22nd, 2007 10:38 )

    To akurat widać po… zablokowanych kołach ;) czy ktoś chce specjalnie wyjechać bokiem ( co jest dużo łatwiejsze i bezpieczniejsze na prawo skręcie ), czy też wciska hamulec do podłogi zapierając sie o kierownice :]

  20. Blogomotive ( November 22nd, 2007 10:46 )

    Śmiejcie się, dworujcie… ja i tak znajdę te porównania zimowek z letnimi na zmrożonych i zaśnieżonych drogach! To już nie jest chęć. To jest przymus. Wchodzicie mi na honor. Takich rzeczy nie odpuszczam!

  21. Phelippe ( November 22nd, 2007 13:14 )

    @Blogomotive … szukaj tych gazet bo nikt nie uwierzy :P tylko z ktorego one sa roku?!

  22. Blogomotive ( November 22nd, 2007 13:17 )

    @Phelippe: Jakoś sprzed 2-3 lat będą. Znaleźć, to ich nie mam szans, bo po akcji wyniesienia ich z domu jeździły ze mną całe lato i jesień w aucie, po czym zamokły, podgniły i obrodziły w rzeżuchę… więc je wyrzuciłem. Ale ziemię ruszę, by wam udowodnić!

  23. Stary wentyl ( November 22nd, 2007 23:11 )

    Nie wiem czego tam nie kumkacie ale chyba wiem co jest w tym teście. Zapewne kolejne potwierdzenie truizmu, że opona w czasie jazdy nagrzewa się. Mieszanka zimowa jest dla tego zimowa, że guma ma w założeniu osiągać optymalne parametry w warunkach permanentnego wychłodzenia, czyli na śniegu i lodzie. Tam i tylko tam. Stąd na asfalcie ssie. Za miękka guma dodatkowo pocięta lamelami “płynie”. Zimówki na beton to ściema i skok na portfel.

  24. aktus ( November 23rd, 2007 00:37 )

    No a oczywiście przy głupich zawodach ścigaczy ( np moto 500 ) zamiast opon zakładają betonowe wytoczone walce? W bolidach F1 najtwardsza mieszanka gumy jest około 10x miększa od “cywilnej”. Z takiej samej gumy robione są buty do wspinaczek po skałkach ( kto je miał na nogach to wie, jak bardzo różnią sie od normalnych bucików ). Jedyna przewaga letnich opon polega na posiadaniu cieńszych rowków, przez co w teorii jest większy punkt styku gumy z gruntem. Spornym może być jedynie to, co daje więcej – co powoduje lepsza przyczepność. Czy o ułamki cm kwadratowego większa powierzchnia styku opony letniej, czy też miękkość opony zimowej, która kształtuje się pod wpływem nierówności.

  25. Blogomotive ( November 23rd, 2007 08:52 )

    Znalazłem! Mam ten test zimówek i jednej opony letniej. Niestety… miałem racje. Dzis wieczorem to opiszę. Ale co poniektórym będzie głupio… :)

  26. aktus ( November 23rd, 2007 11:43 )

    Jeśli to auto świat, to nie musisz publikować ;)

  27. nyssan ( November 23rd, 2007 22:42 )

    Taak. Od czego tu zaczać…
    Żeby nie było-zimówki mam od zawsze! Od zawsze tzn od momentu umieszczenia słowa zimówka na naszym rynku. Bywały różne, w zależności od zasobności sakiewki i .Auta też różne. I z pełną odpowiedzialnością głoszę, że zimówka daje radę, ale tylko na śniegu. I to pod warunkiem, że nie jest to np. rozmiar 235/40/17. Widzieliście zimówki w WRC-ach? Nawet w nadkolu Tico sie upchną.Byłem ongiś na rajdzie Monte Carlo i daję słowo, że większość “cywili” miała letniaki. A fury nie byle jakie.
    Ja raczej pękam przed “kolesiami 200KM” na zimówce latem.

  28. Zbigniew 'zibi' Jarosik ( November 10th, 2011 10:15 )

    Zimówka mast hew. Zrobiłem swego czasu ciekawy eksperyment – w czeszce założyłem na przód zimówki, na tyle zostawiłem letniaki. Żeby nie to, że żona tym jeździ od czasu do czasu to newer-ewer bym nie zakładał innej konfiguracji. Każde mocniejsze dodanie gazu na nawet minimalnie skręconych kołach powodowało, że tył radośnie spierdalał w bok ;D Większość skrzyżowań robiłem bokiem ;D

    Porównanie – przód szedł jak po szynach, tył – jak na rolkach. Na mokrym, na suchym, na śniegu, na lodzie, na brei. Różnica w przyczepności była w funkcji spadku temperatury – im niższa temperatura tym chętniej czeszka robiła boczki.

    Ok, zgadzam się z tym, że była różnica jakościowa w oponach zimowych i letnich, zimówki były nówki sztuki, letnie – pół roku jeżdżenia za sobą, ale nadal stan co najmniej dobry. I mój test można by o kant rzyci rozbić, żeby nie ta zależność od temperatury. Jeśli by to, co Blogo napisał, było prawdą, to niezależnie od temperatury powinienem mieć zbliżone parametry uślizgu tylnej osi. A tu mieszanka zimowa sprawowała się po prostu lepsiej.

    Eh, zaczynają się przymrozki, już czuję, jak mi czeszka zaczyna kręcić tyłkiem przy solidnym kopnięciu ze świateł, bo jeszcze laczki mam plażowe. Trza się do oponiarzy wybrać, bo moje winterconti pewnie na Ukrainie (oby im chuje pousychały, skurwysynom jebanym, co moją zieloną mi zajebali… – sorry, poniosło).



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich