#93 Zimówka letniej nie podskoczy


Opony zimowe nie istnieją. To czysty marketing…

Stało się. Jak obiecałem, tak będzie. Słowno moje droższe niźli Veyron! Napiszę o tym, o czym wielu z Was (sądząc po buńczucznych komentarzach i nieudanych próbach sprowokowania mnie do płaczu) nie chciałoby przeczytać. O tym, że w miejskich warunkach zimą opona letnia bije zimówkę na głowę. I o tym, że tak naprawdę opon zimowych nie ma. To wszystko są opony mniej lub bardziej śnieżne! Ale po kolei…

Zacznę od tego, że podpieram się we wszystkich poniższych wywodach testem z zakupionego niedawno Auto Świata (Nr 44/641, 29/10/2007). Test ten nie jest doskonały i zbyt precyzyjny, ale jest jedyny, jaki udało mi się znaleźć. Gdyby nie majowy nakaz Ryby dotyczący wyrzucenia wszystkich gromadzonych skrupulatnie przez lata pism motoryzacyjnych – wspierałbym się dziś naprawdę genialnymi testami sprzed 2 czy 3 lat, gdzie dokładnie opisano temperaturę powietrza i drogi oraz zaprezentowano z imienia i nazwiska tę oponę letnią, która w zimowych warunkach skopała tyłek / kołpak / wentyl wszystkim wiodącym zimówkom. Ale cóż, jest jak jest. Najważniejsze, że tym razem to większość z Was uderzy w szloch, upuści sobie gluty z kinola i wtulona w ukochaną, waniliową choinkę uśnie snem loosera! Ha-ha!

Testy opon zimowych (i jednej letniej) na śniegu

Zacznijmy od sprawdzenia, jak opony radzą sobie na zaśnieżonej drodze. Nie będę ukrywał, że tu zaskoczenia nie będzie. Letnia da ciała. Zimówka (ups… sorry… śniegówka być powinno) górą.

Trakcja – średni uciąg na śniegu (tutaj fragment Auto Świata)
Totalna porażka opony letniej. Nie mam pojęcia, ile to jest 592 niutony, ale przy założeniu, że tyle właśnie trzeba, by niczego niespodziewającemu się sprzedawcy precelków podprowadzić na skrycie podpiętym holu jego mobilny wózeczek, to mając najlepszego w tej konkurencji Dunlopa SP Winter Sport 3D można to zrobić nawet 4 razy szybciej. Lub w tym samym czasie można 4 takie wózeczki zajumać. Wyobraźcie sobie te kilogramy poznańskich precli i karmelowych szyszek! Idealne smakołyki na długie, zimowe wieczory. Letnia ssie! Tylko przez ile dni w roku w dużym mieście jeździcie po białych od śniegu szosach? 3 dni? 4? Wątpię, by aż tyle!

Hamowanie na śniegu z 50 km/h (tutaj fragment Auto Świata)
Tym razem dramat letniej jest jeszcze bardziej… dramatyczny. Letnia zatrzymuje się po 66 metrach! To 38m dalej niż najlepszy w tym temacie Vredestein Snowtrac 2. No dupa zbita. Przecież chcąc uniknąć na letnich oponach kolizji z bramą garażową, to nie dość, że bramę tę kompletnie wyrywacie z zawiasów, to jeszcze na swojej masce i przedniej szybie przewozicie ją przez korytarz, salon i kuchnię (oczywiście to zależy od rozkładu domu), by delikatnie ją na ganku sąsiada ułożyć. Letnia ssie! Tylko przez ile dni w roku w dużym mieście jeździcie po białych od śniegu szosach? 3 dni? 4? Wątpię, by aż tyle!

Kierowalność na śniegu (tutaj fragment Auto Świata)
Zaśnieżony tor najlepsza z zimówek (Goodyear UltraGrip 7+) pokonała ze średnią prędkością 70,1 km/h. Letnia niestety nawet nie dała rady pokonać całego toru. Znów porażka! Przecież gdyby taki tor dzielił was od ukochanego McDrive’a i nie bylibyście w stanie tam w ogóle dojechać, to… strach pomyśleć, aż boję się pisać…! Letnia ssie! Tylko przez ile dni w roku w dużym mieście jeździcie po białych od śniegu szosach? 3 dni? 4? Wątpię, by aż tyle!

Slalom na śniegu (tutaj fragment Auto Świata)
Zielonego pojęcia nie mam, o czym mówi przyspieszenie poprzeczne w slalomie, którego najwyższą wartością może się pochwalić mistrz tej konkurencji, wspominany już wcześniej Vredestein. Fakt jest taki, że to coś dla Vredesteina jest 2-krotnie wyższe niż dla letniej. Jeśli dobrze rozumiem, znaczy to ni mniej ni więcej tylko tyle, że jadący obok was pasażer będzie w tym slalomie dwa razy mocniej miotał się od lewej do prawej, łupiąc głową w boczną szybę. Super! Jeśli pasażerem miałaby być Ryba – wtedy zimówka ssie. Ale jeśli siedziałby obok DJ Sznurek – bez wątpienia letnia ssie. Na zimówkach, przy swoim wzroście mocniej pukałby dyńką o górną krawędź drzwi. A przecież wszyscy mu tego życzymy, prawda? Tylko przez ile dni w roku dużym mieście jeździcie po białych od śniegu szosach? 3 dni? 4? Wątpię, by aż tyle!

Testy opon zimowych (i jednej letniej) na mokrym

Koniec ze śniegiem. Przejdźmy na typowo miejskie, rozmoczone od soli drogi. Gdzieniegdzie leży jakaś śnieżna grudka czy czarny sopel, ale generalnie jest mokro. Innymi słowy – typowa zima w mieście.

Aquaplaning (tutaj fragment Auto Świata)
Zaczyna się! Po śnieżnych porażkach opona letnia dogoniła peleton i powoli wychodzi na prowadzenie. Przy 93 km/h tylko letnia nadal jako tako się prowadzi – wszystkie zimówki dawno już zaczęły płynąć. No, obiektywnie rzecz ujmując, nie tak dawno. Parę km/h temu. Ale gdyby od tego zależało, czy zdążysz na czwartkową „Ekipę”, to te kilka km/h różniące wiodącą w tej konkurencji oponę letnią od pozostałych naprawdę miałoby znaczenie! Letnia rządzi! Wszak w miastach najbardziej mokre drogi są właśnie zimą!


 

Hamowanie na mokrym ze 100 km/h (tutaj fragment Auto Świata)
Na letnich staniesz po 46,3 metrach. Na najlepszych w tej konkurencji zimówkach (Continental WinterConti TS810) 5,5m dalej. Fakt, to niewiele. Nawet, jeśli przechodzącej przez ulicę matce z wózkiem ten wózek na swojej masce zabierzesz, to raptem kilka kroków dalej go oddasz. Phi. Gorzej, gdy masz auto obute w Sportivy W55 – wtedy z tym wózkiem jeszcze 7,6m dalej śmigniesz. A to już przesada! Letnia rządzi! Wszak w miastach najbardziej mokre drogi są właśnie zimą!

Kierowalność na mokrym (tutaj fragment Auto Świata)
Specjalny tor na letnich przejedziesz ze średnią prędkością 76,9 km/h. Na najlepszych w tej kategorii zimówkach zrobisz to ze średnią prędkością 72,9 km/h. Niby różnica niewielka. Ale… właśnie, bo zawsze takie testy trzeba jakoś odnosić do wyobrażalnej rzeczywistości… ale jeśli wracasz właśnie z delegacji i zostało ci do domu 100 kilometrów trasy ułożonej (zupełnie przypadkowo) w taki właśnie testowy tor, to na oponach letnich do domu dotrzesz po 78 minutach. Na Michalin Primacy Alpin będziesz 4 minuty później. A na Sportivie kolejne 3 min później. To wystarczająco długo, by przeoczyć pierwszy taniec Steczkowskiej (cóż… nie dała rady kobietonowi nazwiskiem Guzik…) lub co gorsza pierwszą megahumorystyczną wypowiedź Beaty Tyszkiewicz o jej felietonie w Tele Tygodniu! Letnia rządzi! Wszak w miastach najbardziej mokre drogi są właśnie zimą!

Przejazd po mokrym okręgu (tutaj fragment Auto Świata)
Na letniej mokre rondo łykniesz w 14,1 sekundy. Na dobrym zimowym Continentalu raptem w pół sekundy dłużej. Ale już najgorsza w tej konkurencji Sportiva rondo to zrobi w ponad 1,5s dłużej. Niby nic, ale jeśli mielibyście się z kolegami ścigać na… dajmy na to… na 100 okrążeń osiedlowego ronda, to ten obuty w letnie kapciochy skończyłby prawie minutę przed wami z najlepszymi w tym temacie zimówkami. Czyli on już skończył i w McDrive’ie McZestaw powiększony zamawia, a wy jeszcze jak to gówno w przeręblu kręcicie się po osiedlowym rondzie. Wstyd i obciach! Letnia rządzi! Wszak w miastach najbardziej mokre drogi są właśnie zimą!

Testy opon zimowych (i jednej letniej) na suchym

Na razie mamy remis. Na śniegu letnia dostała wciry. Na mokrym zimówki ssą. Czas na specjalność polskiej zimy – suche, odśnieżone i elegancko wybielone solą drogi pierwszej kategorii. To po nich najczęściej (wy, mieszkańcy dużych miast) jeździcie zimą do pracy. To na nich w oparach – daj Boże benzyny (bo oparów gazu LPG nie da się normalnie znieść) – stoją w korku miliony aut. Sprawdźmy zatem, jakie gumy tu brylują. Nie mówcie mi tylko, że macie jakieś nadzieje na zwycięstwo zimówek!

Hamowanie na suchym ze 100 km/h (tutaj fragment Auto Świata)
Letnia stoi po 39,5 metrach. Na tym dystansie najlepsza w tej kategorii zimówka (Hankook IceBear W440) nadal łopocze lamelkami, stęka, ugina się i miękko rozpłaszcza. Staje dopiero 7,4m dalej. Czyli jeśli hamowalibyście awaryjnie przed przeoczonym, stojącym w korku kempingowcem (pytanie tylko, czy takiego woła można przeoczyć?), to mając letnie opony z waszego OC poszłoby tylko kilka niewinnych stówek na jego tylny zderzak. Hamując na zimówkach, wasze przednie światła stłukłyby nawet zlew kuchenny, który na ogół w tych samochodach umieszczany jest gdzieś w przedniej części kabiny. Chała. Letnia znów rządzi! A przecież niektórzy wkładają zimówki już przy +7 st.C i pięknej pogodzie!

Kierowalność na suchym (tutaj fragment Auto Świata)
Testowy tor na letnich pokonacie ze średnią troszkę ponad 100 km/h. Zimówki kilka km/h wolniej. Nie powód, by się z nich naigrywać. No, chyba że na ogonie siedzi wam zagazowany Polonez. Wtedy lepiej mu ucieć – przecież za LPG nie da się jechać. Ja przynajmniej tego zapachu nie trawię…


 

Opory toczenia na suchym (tutaj fragment Auto Świata)
Tu totalne zaskoczenie – opona letnia ma najwyższe (w tym porównaniu) opory toczenia! Naprawdę nie umiem tego racjonalne wytłumaczyć! Jedyne, co przychodzi mi do głowy to pomysł, że ta nienazwana opona letnia występująca w tym porównaniu to jakieś taniutkie Kumho lub nie daj Boże Dębica Passio (ileż ja się o niej złego nasłuchałem – normalnie miejsca na blogu by nie starczyło!). Inaczej się tego wytłumaczyć nie da. Przynajmniej ja nie umiem.

Hałas na zewnątrz na suchym (tutaj fragment Auto Świata)
Letnia w czołówce. Ale tu się nie ma co cieszyć. Wszystko zależy od modelu opony. Poprzednio miałem i Conti Premium Contact i Bridgestone B330 i były one jedwabiście wręcz cichutkie przy obecnych Firestone FHSZ80, które buczą trochę jak autokar na zakręcie – czekam tylko, kiedy mi auto zacznie syczeć i strzelać ciśnieniem podczas hamowania. Ale coś za coś – głośne są, ale rewelacyjne! Reasumując – hałas mi wisi, o ile oczywiście opona nie zacznie gwizdać melodyjki ze Star Wars – tego na dłuższą metę bym nie zniósł…

Koniec omówień i wyjaśnień. Jakie wnioski? Ano takie, że opony letnie są naprawdę dobre. Dobre na cały rok do miasta. Poza miastem wiatr czasami z pola śnieg na szosę zwieje. I te kilka metrów będziesz mógł pokonać na zimówkach szybciej. Jadący za tobą gość na letnich zostanie z tyłu. Do czasu oczywiście, gdy nie odzyska przyczepności (tak zwanego gripu) i cię na mokrym bądź suchym zakręcie (przy podwójnych ciągłych i na zakazie) nie łyknie.

Zwróćcie uwagę, że ani słowem nie wspominałem do tej pory o drodze oblodzonej. Bo i po co? Każda normalna opona (czyli gumowa, bez gwoździ i kolców) na lodzie radzi sobie tak samo. Gładko jedzie na wprost lub nonszalancko wsuwa się do rowu. Sam urok!

A teraz wy wszyscy – obśmiewacze i mądrale – przyjmijcie powyższe argumenty ze skruchą. I nie piszcie mi tu, proszę, o amatorskich testach, jakie bardzo często Auto Świat nam funduje. Albo o nieobiektywiźmie tej redakcji (każdy przecież pamięta zeszły rok, kiedy to w każdym teście wystąpić musiało jakieś auto Skody i go wygrać, przy jednoczesnej obecności tej marki na wszystkich IV okładkach i jeszcze kilku innych reklamach wewnątrz numeru!). Albo o opieraniu mojej argumentacji na jednym (być może źle przeprowadzonym przez niemieckich redaktorów) teście. Nie piszcie, bo mnie to nie ruszy. Jak wspomniałem na początku – takich testów miałem kiedyś (przed akcją „Wyrzuć to, bo się tylko kurz zbiera”) jeszcze kilka. Jest jak jest. Opona zimowa to w sporej części marketing. Gupio wam? :)


 

PS. Ale bez pochopnych wniosków i wycieczek osobistych proszę! Oczywiście, że zamierzam obuć Almerę w opony zimowe (nota bene w 6-letnie, kupione wraz z autem Vikingi Stop 5000, które nawet nie ze względu na przebieg, ale rok produkcji powinny chyba już zasiedlać przydziałkowe ogródki lub jako huśtawka służyć)… zamierzam, lecz jeszcze nie teraz. Jeszcze chwileczkę. Jestem jak każdy facet – by żyć – potrzebuję adrenaliny. Poczekam na pierwszy śnieg. Ale będzie ubaw w drodze do roboty! Już nie mogę się doczekać… :)




Wpis opublikowany dnia 26.11.2007
Kategoria: [Bezpieczeństwo], [Porady], [Rozważania] | Tagi:
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 34

  1. Ostry ( November 26th, 2007 04:49 )

    No to wychodzi remis ze wskazaniem na letnie :D

  2. Grzesiek ( November 26th, 2007 09:16 )

    Blogomotive – mieszkasz w mieście, tak? Ja też, ale w małym, “na prowincji”, u podnóża Sudetów. To jeszcze nie góry, ale całkiem płasko nie jest. W zimie co kilka dni mam te 3-4 dni jeżdżenia po śniegu do pracy. Gdyby nie zimówki, co kilka dni przez 3-4 dni nie bywałbym w pracy, bo nie podjechałbym na letnich pod niewielką górkę po drodze, jak wielu miszczów, którzy “dadzą radę na letnich”, a potem przez nich stoi cała okolica, bo zablokowali drogę. Aha, tak z ciekawości – zdążysz założyć te zimówki PRZED wyruszeniem do pracy jak spadnie śnieg?

  3. Rafal ( November 26th, 2007 09:34 )

    Aquaplaning, letnia lepsza niz zimowka. Tylko przez ile dni w zimie w dużym mieście jeździcie po ulicach zalanych jak jezioro? 3 dni? 4? Wątpię, by aż tyle!

  4. Rafal ( November 26th, 2007 09:44 )

    Ciekawe te Twoje (Autoswiata) wyniki testu. jakos w tescie Motoru kilka lat temu zimowa wypadala zdecydowanie lepiej. I to nie tylko na bialej drodze. Przy jakiej temperaturze byl przeprowadzany test z mokra nawierzchnią? Bo jak w letniej temperaturze to sie nie dziwie ze zimowka przegrala.
    A poza tym to jezdze po osniezonej drodze w duzym miescie wiecej niz 3-4 dni w roku. a to dlatego ze na osiedlach i bocznych drogach jest zazwyczaj ubity snieg ktory nie znika nawet jak przyjdzie krotka odwilz. I wtedy jadac z malej gorki na zakrecie widze roznice miedzy zimowa a letnia opona.

  5. Phelippe ( November 26th, 2007 10:21 )

    wcale nie jest glupio … a teraz mam pytanie .. skoro uważasz ze zakładanie zimówek jest bez sensu to po co sam zakladasz stare zimowe[sniegowe] opony? przeciez nowe letnie beda lepsze od starych 6-letnich zimowek … szkoda siana i czasu na wymiane – za zaoszczedzone pieniadze mozna kupic prenumerate roczna autoswiata… no bo w koncu ile bedzie tych dni podczas zimy, kiedy zimowka bedzie lepsza od letniej … 3? 4? Wątpię, by aż tyle!

  6. RR ( November 26th, 2007 10:28 )

    Udowodniłeś co chciałeś, tylko po co? Nie widzę jakiegoś szczególnego interesu dla firm motoryzacyjnych w oferowaniu dwóch różnych rodzajów opon. Na dwóch kompletach jeździsz dwa razy dłużej niż na jednym. Więc nie podejrzewam tutaj próby uzyskania wzrostu sprzedaży dwukrotnie.

  7. btd ( November 26th, 2007 10:47 )

    Tylko sie ciesz ze mieszkasz na takim zadupiu ;-) gdzie zimy nie dowoza. Na slasku mialbys przesrane.

  8. Blogomotive ( November 26th, 2007 10:58 )

    Nic nie chciałem udowodnić. Po prostu chciałem wam pokazać, że nie warto pewnych spraw przyjmować, bo ktoś często o tym mówi.

    Oczywiście, że nie zrezygnuję z zimówek. Nadal uważam, że w pewnych warunkach są od letnich lepsze. Ale patrząc na fakty, na pewno nie są lepsze przy +7. Przy +2 też nie. Nawet przy -20 na suchej lub morkej (bo zasolonej drodze) nadal rządzą. Tylko, że jak osiedlowe alejki pokryje snieg (a jak wiadomo, osiedlowe alejki są poza jakimkolwiek planem odśnieżania), to z położonego w małej niecce parkingu przez miesiąc nie wyjadę…

  9. aktus ( November 26th, 2007 18:58 )

    -Hamowanie na mokrym – w polskich miastach obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Na niektórych drogach jest to wartość 70-80 km/h ze względu na możliwości. W takim przypadku ( 50 km/h ) droga hamowania drastycznie sie skraca.
    -Hałas na zewnątrz – hałas na zewnątrz mało mnie obchodzi. Ważne, żebym w środku zbytnio nic nie słyszał.
    -H2O, czyli jazda na “mokrym” – tutaj generalnie jest problem, gdyż dużo częściej spotyka się błoto pośniegowe ( zapomnieli o czymś takim, no chyba, że niemieckie drogi są podgrzewane i śnieg od razu zmienia się w wodę ). W polskich warunkach właśnie dlatego są opony na błoto i śnieg potrzebne.
    -Aquaplaning – no raczej w Polsce nie ma takich: http://www.blogomotive.home.pl/blog/BigPhotos/093-AutoSwiat-opony-05.jpg
    kałuż. No chyba, że wyleje gdzieś woda.
    -Trakcja – te cudowne niutony to jest ( najprawdopodobniej ) siła obracająca oponę przy której opona traci przyczepność. Generalnie na drodze jadąc po śniegu należy wciskać 4 razy szybciej pedał gazu, żeby koła zaczęły buksować. A wiadomo, że koła buksujące mają zerową przyczepność i wpadamy w ładny poślizg. To samo dotyczy gór, górek i góreczek ( czyżby potrzeba 4 razy ostrzejszego podjazdu żeby opona zimowa przestała trzymać? ).
    - Przejazd po okręgu – zapraszam do Tychów w celu porównania jazdy :]

  10. chakier ( November 26th, 2007 19:02 )

    Dlatego na zimę najlepszy jest… skuter. Albo to fajne jednoosobowe autko co je Clarkson za zderzak ciągał po BBC

  11. Wojtek ( November 26th, 2007 20:06 )

    Czesc!

    Ciekawostka byloby porownanie wynikow testow opon zimowych np. z Norwegii. To postawiloby caly test w zupelnie innym swietle. Rafal – podobno nadchodzaca zima moze wielu z nas zdziwic niskimi temperaturami i obfitymi opadami sniegu, porozmawiajmy jeszcze raz na ten temat za kilka miesiecy – powiedzmy w maju. Bedziemy mieli wtedy troche inny punkt odniesienia i widzienia bazowany nie na tendencyjnych testach ale bardziej na zdrowym rozsadku popartym odrobina doswiadczenia w prawdziwych zimowych warunkach. Niejedna teoria zostala zmieniona/polepszona/wzbogacona w obliczu nowych zdarzen czy warunkow. Czesc!!

  12. aktus ( November 26th, 2007 21:17 )

    W Tychach pada śnieg. to juz 3 dzień śniegu w tym sezonie. No to w najgorszym wypadku będzie jeszcze 1 dzień białego szaleństwa. Idę do garażu się przeprosić z letnimi oponami ;)
    Co do opon skandynawskich, to tam są zupełnie inne warunki drogowe. Tam się nie odśnieża dróg tylko cały czas się jeździ po białym ( co i według mnie jest lepszym rozwiązaniem ). Można jeździć tam na kolcach ( chociaż raczej powinienem napisać – trzeba ).

  13. Stary wentyl ( November 26th, 2007 22:50 )

    Chłe, chłe, a mówiłem: A nie mówiłem?

    Aktus, nic nie trzeba. Dowolna guma M+S jest perfekt legalna. Za wjazd do miast na kolcach płaci się haracz a gumy z kolcami można wynająć zostawiając swoje cywilne kapciochy w przechowalni.

  14. btd ( November 27th, 2007 08:56 )

    aktus: chcialbym zobaczyc dzisiaj blogomotive w Tychach kolo browaru na letnich :-> Ciekawe co byloby pierwsze – ktos kijem puka mu do drzwi czy zderzakiem wpycha go pod gorke :)
    Ja i tak jechalem bokiem az do Thermy, caly czas pusto i slajdami. :) Uwielbiam zimę :D

  15. Stary wentyl ( November 27th, 2007 11:23 )

    Jeszcze 15 lat temu kiedy nikt nie słyszał o zimówkach, ludzie jakoś jeździli a dzisiaj nagle się nie da. Lameryzm.

  16. btd ( November 27th, 2007 14:38 )

    15 lat temu bylo o polowe mniej aut. I IMHO lepiej uczyli jezdzic. I nie bylo posranych przedstawicieli handlowych. Porownywanie 15 lat temu a dzisiaj to jest dopiero ‘lameryzm’ (nie zebym sie czepial, ale jak juz to lamerstwo).

  17. aktus ( November 27th, 2007 15:24 )

    15 lat temu już były zimówki, tyle tylko, że w Polsce mało kto jeździł na nich. Poza tym wówczas było mniej samochodów które miały po 100+ KM. Dużym fiatem czy też innym poldolotem z napędem na tył na zakrętach i do tego na letnich czy raczej wielosezonowych trzeba było bardzo uważać.

  18. Stary wentyl ( November 27th, 2007 19:07 )

    Otóż porównanie jest doskonałe. Stare fury może nie miały stu wychudzonych szkap ale za to miały byle jakie zawieszenia, łyse gumy i silniki “mocne dołem”, które nie dawały szans na łagodne ruszenie z np. dwójki, kiedy taki Żuk na trójce kopał dziury a czwórki nie było. Kiedyś ludzie potrafili prowadzić samochody a dzisiaj siedzą w środku i wykonują jakieś nerwowe ruchy i dlatego co górka to korek. To jest lameryzm. O ile pamiętam, górki były od zawsze a zimy też jakby konkretniejsze i dawało się radę na Dębicach bez blokowania podjazdów. Mimo ciągłego udoskonalania PR auta jeżdżą coraz gorzej. Jak to kurde możliwe?

  19. btd ( November 27th, 2007 21:30 )

    Z tym ze kiedys ludzie potrafili prowadzic pojazdy to sie zgadzam w 100%. Auta nie byly tak dostepne, a i mniej ludzi czulo potrzebe jezdzenia i w osrodkach dokladniej szkolili a nie masowka. No ale to sie sprowadza do tego co napisalem – bylo mniej aut i mniejszy ruch.

  20. nyssan ( November 27th, 2007 21:54 )

    Mało kto wie, ale kilka lat temu… nasza rodzima policja wraz z poważną instytucją motoryzacyjną przeprowadziła pewne testy.Dotyczyły one właśnie opon zimowych i letnich. Uogólniając: niezależnie od temperatury na mokrym i suchym letniak jest ciut lepszy. Na śniegu to już inna bajka… Testów nie publikowano, bo…pewnie lobby oponiarskie coś tam sypnęło.
    A ja mam na przodzie nowiutkie Dunlopy z asymetrycznym bieżnikiem. Były już na śniegu w Przemyślu i ho, ho. Bo Ty niestety Stary wentyl masz rację.

  21. nyssan ( November 27th, 2007 21:58 )

    …jeździć to trzeba umieć. A zimówka sama nie pojedzie. Tym bardziej pod górkę…

  22. empeg ( November 29th, 2007 11:30 )

    A tutaj news co do zimówek i ubezpieczycieli:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80353,4717297.html

    W skrócie: “Ubezpieczyciele bezprawnie zaniżają odszkodowania za brak opon zimowych”.

  23. Blogomotive ( November 29th, 2007 20:59 )

    No patrzcie. Po wszystkich spodziewałem się zaniżania wypłat (kopalnie, wydawnictwa prasowe, szpitale) ale żeby ubezpieczyciele? No na czym ten świat stoi…

  24. Stary wentyl ( November 30th, 2007 00:08 )

    Dlatego chyba pora rozważyć ochronę prawną. Na przykład DAS ma taką ofertę i choć nie wiem co to warte, oni ponoszą ewentualne koszty procesu z ubezpieczycielem. Kombinuje skubany? Do sądu go. Tu i ówdzie w sieci pojawiają się informacje, że wystarczy pomachać ubezpieczycielowi takim ubezpieczeniem i misio mięknie. Badaliście ten temat?

  25. btd ( November 30th, 2007 07:57 )

    @blogomotive:
    No oczywiście jaja sobie robisz? Ubezpieczalnie są pierwszymi którzy kombinują jak zrobić żeby jak najmniej wypłacić. Jak to wygląda od strony warsztatu robiącego ‘bezgotówkowo’ nie będę pisał bo byłby to potok bluzgów.
    Zresztą nastawienie ubezpieczalni doskonale widać po tym – przychodzisz się ubezpieczyć – fotelik, młoda laska, miło itd, idziesz zgłosić szkode czy po kase – zimno, ciemno, jedna stara baba, stanie w kolejce, nie ma gdzie usiaść.

  26. aktus ( November 30th, 2007 10:38 )

    Pozwolę sobie na antyreklamę jednej “firmy”, która to zwie się Compensa. W grudniu 2006 roku ( około 20 ) ubezpieczyliśmy samochód na 11.000. 20 lutego mieliśmy wypadek. Wypłacili nam 6.400 ” no bo wie pan – wartość rynkowa tego samochodu tyle wynosi”. No w sumie to norma, że samochód traci 4.600 PLN w dwa miesiące, ale nie samochód DZIESIĘCIOLETNI. Żeby było jeszcze weselej, to oczywiście ubezpieczyciel potrącił sobie składkę za drugie półrocze ( ile dokładnie już nie pamiętam, ale pewnie ze 200-300 zł tego było ). I w ten oto sposób z 11.000 zrobiło się 6.100. Jednakże, żeby Compensa zbyt wiele nie musiała wypłacać stwierdziła, że wartość pozostałego złomu ( samochód po pieprznięciu w tira ) wynosi 1.750 zł. samochód sprzedawaliśmy o ile sobie dobrze przypominam do maja, a dostaliśmy za niego jakieś 3 czy 4 stówy ( a podobno warty 1.750 ).
    Zadacie sobie pytanie, po jaką cholerę to pisze. Odpowiedź jest banalnie prosta. Jak to śpiewał Kazik Staszewski “nie ma litości dla skurwysynów”. Teraz AC nie mamy bo generalnie każda firma kantuje klienta. 1.800 zł za roczne ubezpieczenie samochodu wartego 14.000 to trochę dużo ” no bo wie pan ten samochód nie jest nowy, część z jego części jest już stara i zużyta”, co nie zmienia faktu, że przez 5 lat zbierania a raczej odkładania kasy przeznaczonej na AC wystarczy na zakup jeszcze jednego samochodu. Dochodzę do wniosku, że lepszym pomysłem było by co miesięczne wrzucanie “stówy” do słoika ( albo do banku ) od momentu zakupu samochodu.

  27. AutoManiak ( November 30th, 2007 17:44 )

    Wymieniłem opony na zimówki ostatnio. To naprawdę pomaga ;)

  28. Stary wentyl ( November 30th, 2007 19:10 )

    Maniak, mnie też raz pomogło, na kieszeń. Tak mi strasznie zawartość ciążyła, że mi gacie opadały ;) Dopiero po założeniu na felgi okazało się, że taniej by było kupić szelki ;)

  29. aktus ( November 30th, 2007 20:45 )

    Głaskał byś szelki, jak byś samochód z rowu wyciągał na zakręcie ;)

  30. Stary wentyl ( December 1st, 2007 23:57 )

    Eee tam. Gumy all-sezonowe dają całkiem spory margines bezpieczeństwa. Nawet na tych skanach widać, że siedzą gdzieś po środku stawki. Ktoś mi nawet mówił, że w USA nowe auta można sprzedawać tylko z oponami całorocznymi i nie wnikając nawet czy to prawda czy nie, jest to bardzo dobre rozwiązanie.

  31. Barbanera ( November 22nd, 2008 14:38 )

    Od 30 lat jeżdżę na letnich! Trasę w zimie Polska Holandia pokonywałem niejednokrotnie, zero wypadków, dwa kontrolowane poślizgi przy aquaplaning (mokry śnieg i zero oblodzenia)troszkę powyżej 80 km/g przy czym inni (chyba na zimówkach) jechali 30 km/g prawym pasem, a ja środkowym dwa razy szybciej! Kiedyś miałem cztery różne bieżniki z różnych firm i trasę łyknąłem w 16 godzin! Te ściemy z oponami to tylko kasa na ciamniakach! Byle nie przekraczać dozwolonej prędkości na wariata, a różnica będzie minimalna! PS. Na śnieg to łańcuchy, kolce i inne wynalazki, bo zimówki to ściema totalna!

  32. Ser Camember ( January 26th, 2009 18:35 )

    Testy pokazują jedno – w żadnym z tych testów zimówka nie wypada kilkukrotnie gorzej niż letnia – prawdę mówiąc nikt specjalnie różnicy nie zauważy. Ale jak przyjdzie co do czego (czyli trafimy na błoto pośniegowe, śnieg, gołoledź), to zimówka zachowuje się kilkukrotnie lepiej niż letnia!

  33. #92 Opony zimowe nie istnieją! : BLOGOMOTIVE – rasowy blog motoryzacyjny ( September 10th, 2009 14:38 )

    [...] Więcej rewelacji o “zimówkach” TUTAJ. [...]

  34. czarekd ( August 12th, 2011 22:40 )

    Polecam czasopismo “Auto technika motoryzacyjna”.
    Mam tylko jeden numer – ze stycznia 2006 roku. Oprócz opisów różnych rodzajów napędów 4×4, różnych sposobów doładowania silników i kilkunastu innych ciekawych artykułów jest też jeden w którym jest napisane czym różni się zimowa od letniej, w czym jest lepsza, w czym gorsza i dlaczego kiedyś nie było zimówek a teraz są (notabene artykuł nosi tytuł “Zimowa zmowa”, ale jest bardzo obiektywny i nie ma gotowego wniosku na końcu, zmieniać czy nie)



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich