#95 Umoczyłem palce w Metrze

Jak wróciłem do domu i wszystko opisane poniżej opowiedziałem Rybie, spojrzała na mnie wymownie i rzekła:
- Coś ty się z Gosiem na rozumy powymieniał? Kiwać to ja, a nie mnie! Herbatę mi zrób i spać idź. Ja tu mam zaraz Trinny i Susanne i spokój chcę mieć!
Zrobiłem więc herbatę i ze łzami w oczach położyłem się do łóżka. Nie mogłem zasnąć – czułem się taki sponiewierany, niedoceniony i… i… spantoflowany. Wziąłem laptopa na kołdrę i wszystko to spisałem. Ciekawe, czy w tę poniższą opowieść chociaż wy mi uwierzycie…
Idę ja sobie, proszę ja was, ulicą Chełmską w Warszawie. Zimno, deszcz siąpi i jak na złość, na stronę mi się iść zachciało. Patrzę, a tu po lewej taki nowoczesny budynek stoi – ze szkła i stali cały. No – myślę sobie – skoro taki hajwaj, to i kibel w środku być musi. Zaszedłem więc i strażnika pytam, ale on jakoś tak niejorgnął czy coś, albo obudził się wręcz. Tak, poigrał z mym drogocennym w tej pełnej żółci chwili czasem, więc bez litości na jego „Słucham?” parsknąłem:
- Spotkanie tu mam. Szybko, bom spóźniony!
Spojrzał na mnie oczyma niewidzącymi.
- Spotkanie! Ja! Już!
Spuścił wzrok na kartkę a jego ręka powędrowała na czerwony przycisk.
- O żesz ty chamie, bucu jeden! – rzuciłem się na niego – Posiłki wzywasz gdy jam spóźnion jest?!
Coś obok zabrzęczało i szklane drzwi stanęły otworem. Pomogłem Panu wstać, podniosłem krzesło, które pod naporem mego skoku wraz z nim na plecy padło, i niczym błyskawica, Flash Gordon i Robert Kubica pomknąłem w kierunku WC. Na ostatniej prostej zakończonej drzwiami do ustronnej kabiny zwolniłem do przepisowej prędkości pitstopowej.
- Uuuuu…!!! – westchnąłem. Wiedziałem już, żem garderobę uratował.
Opuściłem WC rozluźniony. I wtedy nieoczekiwanie za nadgarstek złapała mnie pewna pani i siłą zaciągnęła do sporej sali, w której kilkadziesiąt osób siedziało przy komputerach i coś pisało. Chciałem zaoponować, że ja tu tylko wucet, i że już spoko, zapłacę jak trzeba, ale dostałem jakąś kartkę z nagłówkiem “Motoryzacja/Turystyka, strona 6″, posadzono mnie przy komputerze i kazano pisać.
A com napisał i czy ładnie… o tym się w środę przekonacie. O ile dacie radę zdobyć ten specjalny numer gazety Metro. Specjalny, bo przez takich jak ja, przypadkowych ludzi z łapanki wyredagowany. Sam jestem ciekaw, co w nim będzie. Szczególnie czekam na tekst takiego jednego gościa – ponoć jak zabierali go z przystanku, to spał. Obudził się nad komputerem i zaczął w malignie pisać. „To może być prawdziwa bomba” – szeptali pomiędzy sobą redaktorzy, czytając mu z ekranu przez ramię.
Się zobaczy w środę 5 grudnia. Zachęcam!
Jeśli masz ochotę przeczytać coś podobnego, kliknij w wybrany link kategorii lub tagu,
albo po prostu przejrzyj archiwum wszystkich tekstów.
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!





A który to będzie twój materiał? Z chęcią poczytam :)
Czytaj gamoniu :P
“Motoryzacja/Turystyka, strona 6″
Zeskaneruj i wywieś, poszydzimy ;)
[...] blogomotive [...]
[...] Redagujemy Metro, Metroblox. Robota prawie gotowa, Metroblox.bolx.pl, blogomotive, mediafun, narower, ciezkiedni, grafica, Paweł [...]
czytalem w metrze Twoj art. Smieszny. Gratulacje
E tam, smieszny. Pouczajacy i pelen prastarych madrosci ludowych. Research, jaki wykonalem przed jego napisaniem, porownac mozna tylko do morderczej pracy Erin Brokovitz. Ale warto bylo. Otrzymuje setki listow i kartek pocztowych z zyczeniami pomyslnosci. Pisza do mnie ludzie mlodzi i starzy, zdrowi i chorzy, noszacy plaszcze i kurtki… normalnie wszyscy. Jest mi tak milo, tak błogo. I teraz jeszcze ty, Marcinie, na dokladke z tak subtelną recenzją :-) Uff, miód na me sterane klikaniem paluchy…
Dziękuję bardzo za informację o moim blogu w Metrze. :) Niestety, nie dane mi było jej przeczytać, gdyż przegapiłam dzisiejszy numer :(
jest może gdzieś do przeczytania w necie?
Czytalem, czytalem :) 3masz poziom Blogomtive :D oby tak dalej!!!
Wrzuć skan artykułu, bo nie idzie dostać tę gazetkę gdy się w samochodzie siedzi..