#110 Płaczące oczy Tajfuna


Opublikowane: 14 February 2008 | Komentarze: 20
Kategoria: [Tuning] [Wydarzenia]

GMC Typhoon Dunlop VTG No Limit

Niektórzy z was pewnie słyszeli o aucie zwanym Tajfun. To taki mocno przerobiony przez team Dunlop VTG No Limitniemłody już GMC Typhoon – specjalnie z myślą o wyścigach na 1/4 mili przygotowany. Ponad 1230 koni, ponad 1400 niutonometrów, napęd 4×4 – tu krótki filmik dla ciekawskich. Na codzień jeździ na lawecie, ale nie dalej jak wczoraj stanąłem obok niego na światłach…

To znaczy on stanął, bo wyjechał akurat z parkingu koło przychodni weterynaryjnej i zatrzymał się na prawym pasie, tuż koło mnie. Przed nami pusta i równa droga. W naszych żyłach testosteron i adrenalina. Warknąłem silnikiem. On zawył turbiną. Ja miałem na tylnej szybie naklejkę „Dziecko w samochodzie”. On miał na bocznej „King of Europe 2007”. Nie spękałem. Spojrzeliśmy na siebie a zaraz potem na sygnalizator. Czerwone. Czerwone. Czerwone… Zielony ludzik zaczyna migać. Wprowadzam silnik na obroty i zapinam jedynkę. On włącza kontrolę startu. Przerażeni rykiem silników ostatni piesi zbiegają z jezdni. Czerwone. Czerwone. Żółte. ZIELONE!!! Ruszyliśmy…


 

Wyścig trwał aż kilkanaście sekund, bo i dystans o wiele dłuższy był niż ćwierć mili. Ci, którzy to widzieli z zewnątrz mówili, że stały sobie dwa auta na światłach, potem zaczęły warczeń i nagle… zniknęły, zostawiając po sobie jedynie małe chmurki dymu. W dzisiejszym „Paśmie” (to taka ursynowska, darmowa gazetka) poruszono temat wandalizmu – ktoś ponoć na przejściu dla pieszych zamazał pasy – nie wiedzieć czemu, zrobił na nich 4 grube, czarne linie. Pewnie młodzież. Pstro im w głowie… Było też coś o porzucaniu na ulicy kotów w klatce, ale to chyba nie bardzo na temat…

O ile wszyscy naoczni świadkowie zdarzenia są zgodni, co do jego przebiegu (wszyscy jak jeden mąż twierdzą, że auta po prostu nagle zniknęły) – o tyle ich kierowcy, czyli my, wiemy dokładnie, co się wydarzyło. Chcecie znać prawdę? A więc sytuacja wyglądała następująco:

(1) Tajfun ruszył i mocno mnie odsadził na starcie, ale…
(2) …ja szybko nadrobiłem stratę i już się prawie z nim zrównałem…
(3) …gdy on dość mocno przyspieszył i mi trochę uciekł, lecz…
(4) …ja ostatecznie dogoniłem go, wyprzedziłem i pierwszy dopadłem następnych świateł.

Ale jak widzicie, obiektywna relacja ma w sobie tyle emocji, ikry i pasji, co 45-litrowa zmywarka Beko. Do zabudowy. Prześledźmy zatem bieg wydarzeń z naszego punktu widzenia – jego i mojego. Oto, jak całe zdarzenie zapamiętał kierowca Tajfuna:

(1) Zapada decyzja (poparta jednoznacznie lekceważącą mimiką) o pokazaniu frajerowi w Almerze, gdzie jego miejsce.
(2) Uruchomienie procedury startowej i kolejna poniżająca mina do bęcwała z Nissana.
(3) Obserwacja świateł. Zielone! Wreszcie!
(4) Strzał ze sprzęgła i pozostawienie imbecyla w Almerze w tyle.
(5) Zadowolenie.
(6) Pełna zdumienia obserwacja Almery zbliżającej się w lusterku.
(7) Profilaktyczne uruchomienie instalacji Nitro i wyrzucenie z auta wszystkich cięższych przedmiotów (łącznie z kotem w klatce wiezionym do domu od weterynarza).
(8) Zadowolenie i dumna melo-sylabizacja: „po-za-mia-ta-ne”.
(9) Pełna zdumienia obserwacja Almery zbliżającej się w lusterku, połączona z czkawką.
(10) Pełne przerażenia, acz trzeźwe zauważenie, że nie świeci się w Almerze jedna żarówka w podświetleniu tylnej tablicy rejestracyjnej.
(11) Załamanie i chęć wtulenia się w kocurka. Kocurku, kici kici. Kocurku? Kocurku…???!!!


 

Z mojej zaś strony historia miała się następująco:

(1) Taki z niego „King of Europe”? Łyknę go na światłach, hehe.
(2) Przegazówka.
(3) Obserwacja świateł. O, już zielone?!
(4) Spóźniony strzał ze sprzęgła i jakiś taki przymulony odjazd.
(5) Zwolnienie ręcznego. Gapa ze mnie…
(6) Doganianie z zadowoleniem.
(7) Zdziwienie jego odskokiem i pozostanie w tyle.
(8) Wyłączenie klimatyzacji oraz domknięcie okien.
(9) Doganianie i omijanie rzucanych pod koła przedmiotów. O! Kot???
(10 Wyprzedzenie.
(11) Wygranie, wyhamowanie, zatrzymanie i poczekanie.

Nie było łatwo, ale nie oszukujmy się – amerykańska przyciężka, wielkogabarytowa i benzynochłonna technologia ma się nijak do wysokoobrotowego japońskiego majstersztyku. Było nieźle, ale gdybym jeszcze tylko na ręcznym nie startował i przez pół trasy na klimie nie zapodawał… to kto wie, kto wie… zdążyłbym jeszcze na mecie przed jego przyjazdem sobie płynu do spryskiwaczy dolać.


 

Tekst opublikowałem dnia 14 February 2008 r., umieściłem w kategorii: [Tuning] [Wydarzenia] oraz oznaczyłem tagami:

Jeśli masz ochotę przeczytać coś podobnego, kliknij w wybrany link kategorii lub tagu,
albo po prostu przejrzyj archiwum wszystkich tekstów.


Liczba komentarzy: 20

  1. Ostry ( February 14th, 2008 02:37 )

    Rozumiem, że tą “wypaśną” Toyote Supre (ta co ma 1200 KM czy jakoś tak), też byś pozamiatał ?:)

  2. btd ( February 14th, 2008 07:47 )

    Nawet sie nie usmiechnalem :-/
    Jakas taka cienizna. Gdybym byl zlosliwy to bym powiedzial ze cienkie jak almera :->
    No ale zwale to na wygrana audi r8 a nie jakiegos bmw w plebiscycie ;-p

  3. Pawel ( February 14th, 2008 11:12 )

    Może w nadchodzącym sezonie powinieneś wystartować z całą rodzinką w specjalnie utworzonej kategorii “Family Cup”? Kierowcy wszystkich Skodzianek, Nissanów, Opli – mogliby chociaż na chwilę odrzucić myśl, że poruszają się zakupowozami…

  4. peter ( February 14th, 2008 11:58 )

    …o dynamice wozu z sianem…

  5. frustrat.net ( February 14th, 2008 15:21 )

    Trzeba bylo podpiac sie pod jego hak – mialbys wieksze szanse w swoim “prawie Skyline’ie” ;]

  6. Blogomotive ( February 14th, 2008 15:57 )

    @Ostry: Też. Co rano na zimnym silniku ją w drodze do pracy tłamszę.

    @btd: Sam jesteś cienki. Jak Mustang… ;-)

    @Paweł: 1/4 mili z fotelikiem dla dziecka, zakupami z Auchan w bagażniku i choinką w sznurkowym worku przywiązaną do dachu. Trza by temat rozwinąć i pociągnąć. Myślę, że SSS by na to poszło…

    @Peter: To chyba jeszcze nie widziałeś wozu pełnego siana, jak się na zakręcie wywala. Siedzący wyyysoko na pace rolnik spadając nabiera takiej dynamiki, że tuż przed uderzeniem w ziemię rozlega się potworny huk. To jego spadające cielsko przekracza prędkość dźwięku…

    @Frustrat: Ej, ale ja go objechałem jak chciałem. Gdybym był za jego tylny hak zapięty, to podczas wyprzedzania bym go o 180 stopni obrócił! A na to nie pójdę. Safety first!

  7. mms ( February 14th, 2008 17:38 )

    W związku z powyższym felietonem i telefonem do mnie b. późnym wieczorem pozwolę sobie zacytować (pokrótce) rozmowę telefoniczną, którą odbyłem z moją małą (9 lat) kuzynkę z W-wy:
    (K)uzynka-M…!!!
    (J)a-Tak J… co się stało? Czego chcesz od wujcia?
    K-R… wrócił wczoraj wieczorem do domku. Ale … …
    J-Uspokój się. Powiedz wujciowi co się stało.
    K-Jakiś wariat w Almerze potrącił wczoraj Mruczusia na światłach. Ledwo co wyzdrowiał w klinice, a tu… buuuuuuuuuuuuuuuuu… Mój Mruczuś… buuuuuuuuuuuu…
    J-Spokojnie J… Spokojnie – obiecuję Ci, że go znajdę i na nowo zdefiniuję u niego pojęcie psychodelicznego odczuwania bólu…
    K-Dzięki wujku. Zawsze można na Ciebie liczyć.
    J-Zawsze…

    Blogomotive – mam nadzieję, że nie przechulałeś jeszcze kasy od Audi. Mruczuś był rasowym kotkiem… Jak się już dogadamy co do kwestii odszkodowawczych to zapraszam do siebie na działkę na grilla. Wpadnie paru kumpli (takich przybranych wujków J.) z Sankt Petersburga. Napijemy się, pogadamy…

  8. Blogomotive ( February 14th, 2008 17:51 )

    @MMS: Hehe… a na grilu to planujecie podsmażyć kiełbaski, czy mnie?

  9. mms ( February 14th, 2008 18:37 )

    @Blogomotive – Uroczyscie obiecuję, że nie trafisz na imprezę jako pozycja w menu. Żaden ze mnie Idi Amin ;) Ale może się zdarzyć (oczywiście zupełnie przypadkowo!!!), że mogę akurat zalewać betonem taki tam mały dół do odpływu retencyjnego.
    Pozdrawiam i zapraszam!

  10. chakier ( February 14th, 2008 21:26 )

    K*&^! Jak jeszcze raz przeczytam w komentarzach o ,,chulaniu” to mnie krew zaleje…

  11. Blogomotive ( February 14th, 2008 23:28 )

    Ech, Chakier… czy ty się czasem nie zapominasz? To nie jest Twój blog. Tu tylko ja mogę czytelników ganić, obśmiewać i wyszydzać ;)

    @MMS: Nie pękaj. Ja też często mówię “chulać”! Co prawda nie piszę w ten sposób, ale owszem, mówię przez “ce-ha”… ;)

  12. mms ( February 14th, 2008 23:46 )

    @Blogomotive&Chakier – Na potrzeby udzielenia wyjaśnień w kwesti użycia nieprawidłowej, w sensie wykładni ortograficznej, formy spółgłoski “HA” przyjmijmy działanie w zamiarze wykorzystania zasady “licentia poetica” na potrzeby zapisu utworzonego na blogu o godz. 17:38 GMT+1. Pragnę dodatkowo złożyć samokrytykę za zbrodnię dokonaną na języku naszym umiłowanym ojczystym, co pozostaje w oczywistej kolizji z wykorzystaniem zasady “licentia poetica”, lecz przedłożoną kwestię zostawiam osobą zainteresowanym do swobodnej interpretacji i wyciągnięcia stosownych wniosków.
    Posypując głowę popiołem i odchodząc w nicość… Pozdrawiam :(

  13. Jeży ( February 15th, 2008 08:59 )

    Przykro mi to stwierdzić, ale walentynkowy post brzmi jak spam wysłany mailem o przedłużaniu penisa. Prosimy szanownego ptaka o nie obniżanie lotów ;-)

  14. Kompetencja ( February 15th, 2008 10:02 )

    …a później tajfun został porzucony i skończył tak jak inne super-fury: http://www.joemonster.org/Jak-odchodza-supersamochody

  15. Kanapon ( February 17th, 2008 20:41 )

    @mms: jak już chcesz być takim purystą językowym to przeczytaj fragment Twojej ostatniej wypowiedzi i sam znajdź w niej błąd :)
    cytat:
    “…przedłożoną kwestię zostawiam osobą zainteresowanym do swobodnej interpretacji…”

    Pozdrawiam

    “OM”

  16. mms ( February 17th, 2008 21:13 )

    @Kanapon – fakt – teraz to OSOBiście sprawdziłem :) pisałem to na skraju załamania nerwowego spowodowanego wcześniejszymi wypowiedziami prawdziwych purystów językowych.
    Również pozdrawiam

  17. chakier ( February 17th, 2008 23:06 )

    @mms: Gdyby na ten blog trafili *prawdziwi* puryści językowi, to by kamień na kamieniu nie pozostał…

  18. Blogomotive ( February 17th, 2008 23:19 )

    @Chakier: Dla czego? Po czym tak wynosisz?

  19. mms ( February 17th, 2008 23:58 )

    Następnym razem trzeba by było prof. Miodka lub reprezentację Rady Języka Polskiego poprosić o ocenzurowanie komentarzy żeby “kfasuf” (TO BYŁ CELOWY BŁĄD :) nie było.
    A na serio: moja czcigodna rodzicielka jest z wykształcenia polonistką. Jak sięgam pamięcią wpajała we mnie poprawną pisownię, wymowę itd. Ale póki nikt tutaj nie pisze “sóper ten blok, bende go napewno otwiedzał i komentował bo koham samohody i motoryzacje a pozatym to jest to zajebiśćie fszystko opisane” to kilka literówek (w moim przypadku nie wynikają one raczej z braku wykształcenia) wielkiej tragedii nie czyni. Przynajmniej dla mnie. Ale żeby oddać sprawiedliwość dodam, że jeszcze raz k..wa ktoś napisze “dla czego” to mnie jasny piorun strzeli :DDD
    Pozdrawiam

  20. Malfeusz ( February 26th, 2008 16:37 )

    “5) Zwolnienie ręcznego. Gapa ze mnie…”
    Nie no padłem… taki rasowy kierowca zapomniał o takim szczególe… ehh gdyby nie ten fakt, to przed przyjazdem Tajfuna zdążyłbyś oprócz uzupełnienia płynów auto odpicować i ot, przy okazji, papierosa wypalić ;]



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!