#112 Dzienny test świateł (4/4)

- O, wiedzę, że się Pan ocknął. Jak się Pan czuje?
- Zimno mi, Panie Doktorze. Cholernie zimno…
- To normalne po pełnej narkozie.
- … a co… się stało…?
- Policja Pana przywiozła w kiepskim stanie. I właśnie chciałem się dowiedzieć od Pana, co się stało? Upadł Pan na twarz? Piętnastokrotnie?
- Eeee, Panie Doktorze, nie ma o czym mówić. Taką przygodę miałem drobną… coś nietypowego chciałem przeżyć.
- No, to przeżył Pan. Cudem…
- Wsiadłem w Audi R8 i pojechałem wieczorem na to ostatnie piętro parkingu Galerii Mokotów. Ledwo tam wjechałem, bo te podjazdy nie dość, że strome, to jeszcze ciasne – prawię się zawieszałem na górze każdego piętra. Tłok był jak cholera a na samej górze wcale nie mniejszy…
- Po co w ogóle Pan się tam pchał?
- Przygoda, Doktorze, przygoda… Poza tym chciałem się z nimi dogadać. Jestem znany na mieście, więc myślałem, że będzie respekcik, sztama i się rozejdziemy w zgodzie. Najwidoczniej chłopaki niewiele czytają… Ale wracając do tematu… stali tak z boku, na końcu po lewej. Normalni złodzieje – byczki takie. Czterech ich było opartych o lekko zglebionego Gofla czwórkę…
- Zglebio… co?
- Znaczy się zawias pewnie mu ścieli i w niskie laczki obuli. No i stali tak i obczajali Audi, jak się zbliżałem. Nie wiedzieli jeszcze, że ja to ja. Jak nic leszcze myśleli, że jakiś Don Corleone podjeżdża, bo każdy z nich jeszcze bardziej łeb w ramiona schował, by zbytnio szyi nie eksponować. Wie Doktor przecież, że u nich suma długości szyi i penisa jest zawsze stała?
- Jak to?
- Normalnie. Im krótsza szyja, tym dłuższy siur. No i tak się prężyli… a w zasadzie kurczyli na pokaz. I wtedy wysiadłem – od razu jorgnęli, że żaden ze mnie bonzo. Ten co stał najbliżej podszedł i zapytał, czy mam 10 kafli. Ja spokojnie, rozejrzałem się, przysiadłem lekko na masce R-ósemki i powiedziałem im to, co zawsze w takich sytuacjach mówią bohaterowie filmów – że najpierw chcę zobaczyć Passata. To, co stało się chwilę później, również przypominało filmy – tyle, że bardziej te z Van Dammem. Moja ślina zmieszana z krwią zawiesistą mgłą zrosiła przednią szybę Audi. Niestety z emocji zapomniałem samochodu wyłączyć, więc wycieraczki uruchomione czujnikiem deszczu zdążyły mi (zanim się ocknąłem i wróciłem do pionu) kilka razy przelecieć przez twarz…
- To wtedy Pan stracił te górne jedynki?
- Wtedy chyba tylko tę prawą. Tak, tylko jedną. Pamiętam ten cichy stuk, gdy wycieraczki zepchnęły ją z szyby na ziemię.
- Długo Pana bili? Tak cały czas łomotali?
- Grzali mnie równo. No, z małymi przerwami na pytania, gdzie jest kasa. Na szczęście tylko trzech mnie lało – ten czwarty coś mi w aucie gmerał. Niespecjalnie miałem czas, by się przyjrzeć, ale kątem oka, tak pomiędzy sierpem w skroń a liściem na żuchwę zobaczyłem, jak przeglądał tę teczkę, wie Doktor…
- Nie. Jaką teczkę?
- No tę z pomiarami z testów. Miałem tam zapisane wszystko – jak daleko światła sięgają, ile luxów robią, czy jest samooślepienie. Takie tam… on zaczął to przeglądać i jakoś tak zmarkotniał. Powiedział tym trzem, co mnie lali, że ja tu jakieś chryje z autami robię i że albo dla Ruskich je szykuję, ale jakieś większe zlecenie na mieście jest.
- I co na to ci trzej?
- Normalnie napieprzać mnie przestali. Wzięli tę teczkę, wsiedli do Golfa i pojechali.
- A Pan?
- Ja długo zastanawiałem się, co zrobić, ale ostatecznie zdecydowałem się zemdleć…
…
- Co teraz Pan zamierza?
- To zależy, ile mi się tu zejdzie…
- Wie Pan, w każdej chwili może się Pan na własne życzenie wypisać.
- Chyba będę musiał. Powinienem te wszystkie auta zdać jak najszybciej. Nie chcę kusić losu. Passata już mi podwędzili. Teraz te wyniki testów. Porażka na całej linii.
- Słyszałem rozmowę policjantów. Mówili, że Audi nietknięte. Pewnie się ci bandyci trochę przestraszyli tych danych z teczki. Skoro rzeczywiście były tam nazwy wszystkich tych aut i jakieś liczby, mogli to wziąć za jakieś wschodnie zamówienie lub wstępne rozpoznanie.
- A niech się boją. Grunt, że jestem zdrów, operacja się udała i mam realną szansę oddać te wozy na czas. A z tymi danymi testowymi coś się wymyśli…
…
- Chwileczkę, Panie Doktorze. Mam jedną prośbę…
- Słucham.
- Czy może mi Pan podać lusterko?
- Yyy… w Pana stanie… nie zalecałbym jednak.
- Zależy mi. Naprawdę.
- Po co to Panu? Jakie to ma znaczenie? Żona i córka się przyzwyczają. Może to trochę potrwa, ale przywykną. Zapewniam Pana.
- Proszę mi podać to cholerne lusterko!
- Proszę.
- O matko…!
Dzienny test świateł – nawigacja dla zagubionych:
część pierwsza | część druga | interludium | część trzecia | część czwarta | epilog
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

Słyszałem, że CBA już szuka tej teczki po kraju, ostatnio nawet do mnie dzwonili z pytaniem, czy czasem moi chłopcy jej nie pożyczyli. Oczywiście nic z tych rzeczy, ale ostatnio dzwonił do mnie jakiś tajniak, że tanio Paska odda. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia/wyglądu.
Normalnie sie popłakałem… bynajmniej nie ze współczucia ;-)
@Blogomotive – ten gościu w tle to czasem nie dr Mirosław G.?
Pozdrawiam :)
@Blogomotive. Chodza słuchy, że to był Krzysztof Jarzyna ze Szczecina :)
@Blogomotive: usuwam tę stronkę z zakładek!!!! :P
@Rico: Wcale ci się nie dziwię, bo ja również ze współczucia nie płaczę. Ja ze współczucia się szaleńczo brechtam…
@MMS & Bombel: W tle stoi Dr Quinn. Celebrytami opiekują się tylko celebryci.
@Pętliczek: Ty se usuwasz stronę, a mi usunęli resztki lewej górnej jedynki. Naprawdę chcesz się licytować na usunięcia?!
W “branży” poszła fama, że typy za tą teczkę w Wolfsburgu jeszcze parę “Pasków” (już pociętych na części dla ułatwienia transportu) dostali. Podobno VW zażąda powtórzenia testu(który zresztą wygra), “Pasek” dostanie nowe lampy( błyskawiczny facelift), a Ty…dożywotnio opłacone członkostwo ” VW Passat Club Polska” i kopertę( na jedyny na pewno styknie). Czasem nie warto być obiektywnym, szczególnie że z Audi zabrali rachunek telefoniczny z adresem…
@Blogomotive: Pozdrawiam Cie!
:P
btw: oglądałeś film “Rise Of The Footsoldier?”
- ciesz sie że nie trafiłeś na Kebabów – marzyłbyś wtedy żeby Ci usuwali te resztki jedynki (nawet na żywca) niż być ‘przesluchiwanym’ przez turecką mafię:P
//film oczywiście polecam
PS: jeszcze się wstrzymam z tym usuwaniem – poczekam na epilog (oczywiście z niecierpliwością!!!!:D )
Rafal, Passat sie znalazl, dzwonili ze przepraszaja, oddali kluczyki, auto jest umyte i bak pelny. Tak a propos – widziales lutowy AS z wynikamu crashtestow m.in. Almery? Twardy facet jestes…
Pozdro z ‘konca swiata’ :-)
Prawdziwy men co podjeżdża pod Utopię nowym Cinquecento nie płacze po jedynce tylko se rusza z dwójki :)