#112 Dzienny test świateł (epilog)

Po tych wszystkich przejściach, dziś pozostało mi już tylko pożegnać się z wypożyczonymi samochodami… a przynajmniej z większością z nich, wszak z Passatem pożegnałem się, nim jeszcze na dobre się z nim przywitałem. Początkowo ta kradzież bardzo mnie ucieszyła (bo roboty mniej), lecz dziś, gdy mam stanąć przed ludźmi z VW i powiedzieć, że Passata nie zwrócę, bo mi jakieś osiłki go podwędziły mordę przy okazji obijając, już takie zabawne mi się nie wydaje. Ale cóż począć – powiedziało się A, trzeba powiedzieć i B. Sprawdziło się olej, trzeba bagnet na miejsce wcisnąć. Drzwi się zamknęło, trzeba pilotem piknąć. Zaparkowało się na zjeździe, trzeba zaciągnąć ręczny. Spryskało się szybę, trzeba…
Postanowiłem zacząć z grubej rury i od razu do Volkswagena zajechać. Wsiadłem w Audi R8 (Boże, jakże wspaniale się w tym aucie siedzi!!! Nisko, skrycie i gangstersko!) i w mgnieniu oka zajechałem pod siedzibę Kulczyka. Parkując przed głównym wejściem kątem oka zauważyłem, jak zbliża się do mnie poznany niedawno facet – ten sam, który wręczał mi kluczyki i dokumenty do Passata i tej R-ósemki. Wysiadłem, przywitałem się z nim i wręczyłem mu kluczyki do Audi.
- Dokumenty zostawiłem w schowku.
- OK.
- To cóż… do widzenia – rzekłem i odwróciłem się na pięcie.
- Chwileczkę!
Wiedziałem. Wiedziałem. Wiedziałem, że się do czegoś przyczepi.
- A Passat?
- Co proszę? – udałem zdziwienie.
- Passat.
- Ach, Passat! – udałem załapanie.
- Tak. Passat.
- No oczywiście, że Passat – udałem zrozumienie.
- Więc gdzie Passat?
- Yyy… gdzie jest Passat…? – udałem zastanowienie.
- Właśnie.
- Więc Passat – udałem przejście do rzeczy – otóż Passat… więc on jest… znaczy się powinien być, jak mi doniesiono… zapewne jest… nie o to chodzi, że nie jestem pewien, ale chciałbym być precyzyjny… więc o ile wiem… ktoś mi mówił… być może… wie Pan…
- Wiem proszę Pana jedno – powinien być tutaj. Dziś. Właśnie teraz.
- Przepraszam, to pilny telefon, muszę odebrać – udałem, że telefon mi w kieszeni wibruje – Halo! O witam, witam. Tak, oczywiście że mogę rozmawiać. Tak, mam sporo czasu, możemy w szczegółach omówić ten projekt. Tak, myślałem nad tym…
Jak katarynka gadałem do wyłączonego telefonu, powoli, acz systematycznie oddalając się od gościa z VW. Krok po kroku zbliżałem się do otwartego szlabanu. Gdy kątem oka dostrzegłem, jak nerwowo zamachał rękoma do kogoś w budce strażniczej, nie czekając ani chwili dłużej wystrzeliłem przed siebie jak z procy. Pierwszy sus – przekroczyłem 20 km/h. Drugi sus – poły rozpiętej kurtki zafurkotały na wietrze. Trzeci sus – siwiejące na skroniach włosy aerodynamicznie zaczesały mi się za uszy. Czwarty sus – rozciągnięta pędem powietrza twarz zafalowała niczym źle wybrany żagiel. Piąty sus – pieprznąłem głową w opuszczany naprędce szlaban.
- Halo! Jest Pan z nami? Halo!
Otworzyłem oczy i spojrzałem w górę. Nade mną pochylał się facet z VW oraz jakiś odziany w granatowy garnitur wąsacz.
- Ojej… – jęknąłem.
- Wyjaśni Pan sprawę z Passatem, czy mamy opuścić szlaban ponownie?
- Wyjaśnię – odparłem zrezygnowany i z wysiłkiem uniosłem się do pozycji siedzącej. Wyśpiewałem im wszystko jak z nut…
(…)
- Nie mógł Pan tak od razu mówić?
- Ale ja myślałem… czułem, że to niedobrze… się bałem…
- Proszę Pana! Nam Passaty z tego parkingu znikają co najmniej 3 tygodniowo. Naprawdę kradzież tego jednego nic nam w statystykach nie zmieni. Ważne, że R8 Pan zwrócił – tych bolidów zbyt wielu na Polske nie przysłali.
- Uff… – odetchnąłem, tym razem bez udawania.
- A zapytam jeszcze na koniec, jak Audi w teście wypadło?
- Cóż… jeśli mam być szczery, to niezbyt dobrze. Te błyszczące punkciki wszędzie na drodze… to naprawdę męczy…
- Wiedziałem! Pisaliśmy nawet do Niemiec, ale co my możemy! Ktoś się z nami liczy?! Jak nic znów się użytkownicy (tak jak w przypadku TT-tki i jej problemów z prowadzeniem przy wyższych prędkościach) zbiorą pod centralą w Niemczech i wtedy tam na górze zareagują. Na razie to problem niszowy – wątpię, by ktoś, kto wydał tyle kasy na tak zaawansowany wóz narzekał na światła. Na bank uzna, że skoro tak jest, to tak ma być. Przecież ten superkar jest tak zaawansowany technologicznie, że…
Oddaliłem się pocichutku pozostawiając go wraz ze swoimi żalami. Chętnie bym się wspólnie powywnętrzał, ale przede mną jeszcze sporo aut do oddania.
Nie chcę specjalnie tego postu przeciągać, więc napiszę w skrócie:
- Oddając Lexusa LS 600h usłyszałem krótkie „Dziękuję”. Nic więcej – zero pytań o wyniki testu i wrażenia z jazdy. Ci od Lexusa to pewni siebie twardziele. Znają wartość auta i wisi im czyjaś opinia.
- Oddając Forda Kuga było zgoła inaczej – kilka osób skakało koło mnie niczym gromada posłów Janowskich dopytując się o wrażenia, opinie, wyniki testu oraz moje predykcje na sprzedaż. Jako że nie chciałem nikogo zranić (bo nie ma co ukrywać – ten Ford jest dość brzydki i jakby na siłę zrobiony, a tak cholernie srebrne wnętrze podobało mi się tylko podczas prezentacji koncepcyjnych wersji Mondeo, a potem spowszedniało, staniało i obrzydło) wypowiadałem się dość zdawkowo, czym tylko irytowałem pobudzonych pracowników Forda. Skończyło się na tym, że ugryziony przez jednego z nich w łydkę ruszyłem znanymi wam już susami w stronę bramy wyjściowej. Nauczony doświadczeniem zgrabnie uchyliłem się przed opadającym szlabanem i zniknąłem w tłumie przechodniów.
- Oddając Mercedesa CLS ja z kolei chciałem kilka słów z kimś kompetentnym zamienić. Chciałem pochwalić wnętrze, prześliczną sylwetkę i ogólny design auta. Niestety kluczyki i dokumenty odebrał ode mnie pan parkingowy (również z wąsem – czyżby tak kazał jakiś zwyczaj lub regulamin?), który jedne, co o tym wozie miał do powiedzenia, zawarł w krótkiej prośbie: „Zabierz Pan wszystko ze środka, bo jutro będzie sprzedany”. Och, jakże zazdrościłem przyszłemu właścicielowi…
- Oddając Fiata 500 i Alfę Romeo 159 nie omieszkałem napaść z drobną uszczypliwością na tego faceta, co w skrytce Fiacika zostawił mi wejściówkę do Utopii. Niestety on nie podjął wyzwania i jedyne, na co się zdobył, to rzeczowe zaprzeczanie w stylu: „Nie wiem o czym Pan mówi. Nie mam z tym nic wspólnego. Proszę nie imputować mi tego typu zagrywek. Jest już późno. O, telefon mi dzwoni. To bardzo ważna rozmowa i muszę ją teraz odebrać”. Gnojek!
Na koniec, by ten męczący i nie zawsze miły dzień zakończyć przyjemnym akcentem, zostawiłem sobie BMW serii 5. Nim podjechałem pod warszawską centralę, zrobiłem kilka rundek po mieście. Uwierzcie mi – nie ma lepiej prowadzącego się auta. Na świecie!
Zdanie wozu odbyło się bezproblemowo. No, prawie bezproblemowo , bo gość trochę w temacie testu i wyniku „piątki” dociskał. Postanowiłem więc bronić się atakiem.
- Nie, wyników testu Panu nie zdradzę, ale jedno, co mogę powiedzieć to to, że miałem spore problemy z trójwymiarową projekcją świateł w tym aucie, rozumie Pan?
- Tak, doskonale to rozumiem.
Akurat!
- Wątpię, by mnie Pan rozumiał. Mówię o trójwymiarowej projekcji dziwnych obiektów.
- Tak, wiem o co Panu chodzi.
- Dziwnych i zaskakujących. Nie tęczy czy jakiś plamek. Obiektów w pełnym 3-D!
- I…?
Jakie „i”?! Mówię facetowi, że auto które rozchodzi się na świecie jak świeże bułeczki rzuca przed maskę trójwymiarowy widok czegoś-tam-durnego, a on się mnie pyta jakimś spójnikiem?!
- I, proszę Pana… – zawiesiłem na chwilę głos by nabrać oddechu i ustawić odpowiednio przeponę na definitywne przybicie go do ziemi kontynuacją mej wypowiedzi – …może ja sobie nie życzę mieć przed autem wielkiej żółtej kaczki!
- Wie Pan, mnie też ta kaczka nie zachwyca. A jeździł Pan z rybką? Albo wielbłądzikiem? Ja osobiście właśnie tego garbuska najbardziej lubię, ale koledzy często z wróbelkiem jeżdżą.
Zatkało mnie. Wcześniejsze napięcie przepony i zbytnie napowietrzenie trochę mnie rozdęło. Obym tylko nie dostał czkawki…
- Ja… jak to. To można wybierać projekcję stworzonka?
- Oczywiście. iDrive’a pozwala nawet wyłączyć tę opcję kompletnie…
- Wyłączyć kom…yp… pletnie…?
Stało się. Dostałem czkawki. A miałem zgrywać chojraka…
- Oczywiście. Nie myślał Pan chyba, że zmuszamy naszych klientów do niechcianych spotkań z wielkim wróbelkiem, gdy oni sobie tego nie życzą?! BMW to nie jest firma, które zmusza wszystkich do pchania przed maską błyskających kuleczek, jak to niewydarzone Audi! Mam nadzieję, że Pan to napiętnuje.
- Oczy… yp… wiście.
Dobry jest! Niezłe rozpoznanie konkurencji i market research. Nie w kij dmuchał. Normalnie bym pogadał, ale z tą czkawką żaden ze mnie dyskutant – jeszcze przy dłuższym wyrazie beknę…
Miałem już podziękować i się oddalić, gdy zaświtał mi w głowie pewien pomysł.
- Wie Pan, jeszcze je… yp… den drobiazg. Co trzeba zrobić, by gdzieś tak… yp… na początku kwietnia wypo… yp… pożyczyć na dwa, no góra trz.. yp…trzy, dni BMW M6?
- Pogadać ze mną.
- A więc widzi Pan… yp… zauważyłem pewne niekon… yp… sekwencje w interfejsie systemu iDrive i… yp… mam znajomych, wspólnie z którymi chciałbym się przyj… yp… rzeć temu od środka i może coś… yp… poprawić lub zasugerować byśmy mogli.
- A o kim Pan mówi?
- Charuzju… yp… sz…
- A, pan Chakier – przerwał mi rozmówca – wiele o nim słyszałem. Myślę że możemy spróbować. Jestem otwarty na niestandardowe wydarzenia medialne. Tylko proszę mieć na uwadze fakt, że jak sprawa się wyda, żeście coś gmerali, to ja się od tego odetnę, chyba Pan to rozumie.
- Oczy… yp… wiście.
- I jeszcze jedno – proszę znaleźć sobie jakieś ustronne miejsce do tych przeróbek. To nie jest typowa sytuacja, gdy kilku blogerów grzebie w nowiutkim M6.
- Dokładnie! Mam to prze… yp… myślane. Zrobimy to na bagnach… yp…
- O! Czyżby u leniucha?
- To Pan go… yp… zna?
- Proszę go ode mnie pozdrowić!
- Nie… yp… omie… yp… szkam… yp…
Niedobrze. Z tych emocji czkawka mi się nasiliła. Zaraz przestanę być rozumiany…
- To kiedy?
- Po… yp… czą… yp… tek… yp… kwie… yp… tnia… yp?
- OK, jesteśmy umówieni.
- Yp… yp… yp…
Mamy trochę ponad 2 tygodnie na dogranie planu. Z tego co wiem, to Chakier i Leniuch już szykują się na akcję! Oj, chyba będzie się działo! Yp…
Dzienny test świateł – nawigacja dla zagubionych:
część pierwsza | część druga | interludium | część trzecia | część czwarta | epilog
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

wszyscy się pewnie zastanawiacie jak wygląda blogmotive? oto kilka anonimowych fotek
http://tnij.lua.pl/ciekawostka/
Te zdjecia sa obrzydliwe!
no coz…naga prawda! ;)
@Kozioł: Oceniając Twój komentarz w kategoriach wykopu: Suchar! Umrzyj! Spam!
Nie dałem Ci bana tylko dlatego, że nigdzie na tych fotkach nie znalazłem nikogo oprócz siebie (ani Ryby, ani Margolci). Dopóki tykasz mnie, moją rodzinę zostawiając w spokoju, masz czyste konto. Ale…! :)
Blogomotive daj temu typowi bana. Mam juz szczerze dosc tego Gracjana. Widze ze nowy sposob na efekt mulimedialny to udawac geja w necie. OBRZYDLIWE!!!
A teraz wracajac do testu. Jest opcja z niedziwedziem polarnym w BMW?? :D
@Bombel: Chciałbym, ale tym typkiem jest… kobieta! Jedyna czytelniczka. Płeć piękna. Jakże mam banować pierwszą jaskółkę…? ;)
@Blogomotive:
dostalam link od kolezanki i trafilam na ten blog. po przeczytaniu wszystkich czesci Testu Świateł mam mieszane uczucia..chcialam poznac konkrety, bo interesuje sie motoryzacja od piaskownicy, ale kuźwa, jak mogles dać sobie teczke za****ć????!! takie dokumenty trzyma sie w laptopie, ludzie Ci zaufali, a Ty biegasz z teczką jak jakiś akwizytor. ciesz sie ze żyjesz, ci bandyci to pewnie po sterydach byli i mózgi mają wypłukane i nie wiedzą kiedy przestać bić. ale musze Cie pochwalic, a mianowicie: jesteś bardzo…fotogeniczny! szkoda ze na tych zdjeciach nie robisz jaskółki HAHAHAHA
-rozmarzyłam sie. dobra, luzik, buziaczek :* pa!
@Blogomotive to moze chociaz warna jakiegos :P
bombel uspokuj sie!! a jak nie potrafisz normlnie to trzy czopki głęboko wiesz gdzie i do spania:)
hehehe, zajebista stronka! czopki, geje, zmyślone opowiadania hehehe
no wiadomo:P
@miśka: Mówiłem mu, żeby trzymał te dokumenty w laptopie, ale nie chciał. Twierdził, że jak trzyma laptopa zawiasem w dół, to jest ok, ale jak weźmie inaczej to mu wypadają. No i zatrzask od ekranu robi dziury w papierze.
Kupię M6 na Mokotowie. Może być do remontu :)
Podobno w CLS-ie brakowało zapalniczki, uchwytu do napojów, gałeczki od automatu i jakiegoś drewnianego wykończenia. To jeszcze mogę zrozumieć, ale…panel od klimatyzacji na pewno nie pasuje do Almery.
Chociaż, bo ja wiem…
No, przeciez kazali wyjac swoje rzeczy :-D A zabki juz nowe?