#120 Tryblogia ci moja ostatnia…?


Mach 1 - z taką prędkością biegam...

“Toż to jakaś paranoja!” – pomyślałem na widok Jeremy’ego Clarksona. Nie dość, że gość ma zwyczaj dzwonić do mnie w środku nocy z gratulacjami i pochwałami po publikacji prawie każdego posta (o ile oczywiście jakiś translator mu go przystępnie przetłumaczy), to jeszcze teraz – na tym pieprzonym końcu świata mnie zdybał i niepozornym Focusem dogonił! Ten bloody Angol nie ma za grosz taktu!

- Chłopaki, olejmy go – szepnąłem do Chakiera i Leniucha, odwracając głowę tak, by mnie Jeremy nie rozpoznał. – To oszołom. Jak się dowie, że jesteśmy tu M6-tką, nie odczepi się od nas do końca weekendu…
- Wanna lift, mate? – powtórzył nieco głośniej Clarkson.
- Jez, ofkohs – z francuskim zaśpiewem odpowiedział Chakier. Nim zdążyłem zaoponować, chłopaki już ładowali się na tylną kanapę Forda.
- What about your friend? – spytał Clarkson wskazując na mnie swym wydatnym podbródkiem.
- He łil łoh – rzekł Leniuch, o dziwo również z francuska.
- He will what?
- Łil łoh. Baj fooh. Piechota. Andechstend?
Clarkson nic nie odrzekł. Ukradkiem ujrzałem w jego oczach załamkę. Założę się, że już więcej żadnego polskiego “stopa” nie zabierze… Cholera jasna! Patrząc ukradkiem na jego załamkę ukazałem mu swą twarz! O do diaska!
- Blogo! Yo, Blogo! It’s really you! – ryknął całą swą wielką gębą.
Niewiele myśląc ruszyłem przed siebie… biegiem… pełnym pędem. Naprawdę nie chciało mi się z nim teraz gadać!

Gwiazdy na podeszwach nowiutkich Consów, kupionych specjalnie by chłopakom zaimponować (a te szuje nic-a-nic nie zauważyły), migały niczym diody. Naprawdę gnałem!
- Blogo, wait!!! – darł się Clarkson gdzieś z tyłu. – Why don’t you…!
Reszty nie usłyszałem. Wokół mnie rozległ się porażający grzmot i wszystko potem ucichło. Mach 1… dawno tak szybko nie biegłem…

W ciągu pierwszej sekundy pokonałem 340 metrów. Jedenaście sekund później byłem już troszkę ponad 4 km od oszołomionego Clarksona. Byłem bezpieczny… Przy tak wielkich prędkościach świat wygląda inaczej. Wszystko wokół błyskawicznie umyka w tył. Przed sobą widać tylko tunel. Tunel, na którego końcu jest… BANKOMAT???!!!


 

- Guys, c’mon, wake him up – usłyszałem jak przez mgłę. “Czy mgła wpływa na słuch?”, pomyślałem. “Chyba nie. Wszak gdyby tak było, na kursach nie uczono by podczas wyprzedzania we mgle dawać znaki klaksonem, bo byłoby to bez sensu. Ten klakson… Klakson? Oh shit! Clarkson!!!” – przeprowadziwszy w myślach szybką dedukcję poderwałem się na równe nogi. Tak jak się spodziewałem, przede mną stał Jeremy oraz Chakier z Leniuchem. Patrzyli na mnie z podziwem. Na mnie, i gdzieś za mnie… Odwróciłem się i wtedy wszystko zrozumiałem. Za mną, wgnieciony w solidną ścianę banku, dyskretnie dymił zdruzgotany bankomat. Wyglądał, jakby strzelił w niego piorun. Wyświetlacz zalany był czarnym płynem, miejsce do wsuwania karty było rozerwane a rolka wydruków powiewała swobodnie wystając z rozszarpanej szczeliny. A u mych stóp, oraz wszędzie wokoło, szeleściły niebieskie banknoty.

- Wygląda na to, że mamy za co odkupić te cukierki – wyplułem te 10 słów i przecinek wraz z krwią. To były ostatnie słowa, które zdołałem wypowiedzieć. Osuwając się na ziemię, pozwoliłem sobie jeszcze na jeden, niewinny spójnik:
- iiiiiii…
Upadłem.

- What did he say? What did he say? – ledwo dosłyszałem słowa Clarksona.
- Nozing – z francuska zgasił go Chakier.

Ostatkiem sił pomyślałem o tym, co mnie czeka. Czy w tej okolicy jest chociaż jakiś porządny weterynarz, bo przecież na szpital liczyć nie mogę? Czy chłopaki staną na wysokości zadania i na czas oddadzą M6 do centrali? Czy pieniędzy z bankomatu wystarczy na implanty oraz korektę nosa? Czy Clarkson wreszcie da mi spokój? Czy moi czytelnicy będą chcieli klikać? Czy Pudzian wygra “Taniec z gwiazdami”?

Te i inne pytania kołatały się w mej głowie… robiło mi się coraz bardziej błogo… aż zemdlałem. Ponownie. I tym razem na dobre…

Nawigacja po Tryblogii dla zagubionych:
Odc 1. BMVista M6
Odc 2. Tryblogia, odcinek 733+ (by Chakier)
Odc 3. Tryblogii cz.III (by Leniuch)
Odc 4. Tryblogia Quattro
Odc 5. Tryblogia, odcinek 586 (by Chakier)
Odc 6. Tryblogia… (by Leniuch)
Odc 7. Tryblogia ci moja ostatnia…?
Odc 8. Tryblogia, odcinek 387 (by Chakier)
Odc 9. Czyżby wkrótce u Leniucha?




Wpis opublikowany dnia 19.05.2008
Kategoria: Wydarzenia, [Wypadki] | Tagi:
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 6

  1. Renek ( May 20th, 2008 09:24 )

    Ja tam klikam po tych 2 innych blogach. Nie pękam. Ale co fakt, to fakt – powinieneś wszystko do siebie ściągnąć. Taka archiwizacja…

    BTW: Pudzian wygra. Bo jeśli nie, to wciśnie jurorów pod parkiet a na Corvetcie usiądzie. I niewiele zostanie z jej plastikowego nadwozia…

  2. leniuch102 ( May 20th, 2008 10:04 )

    cóż za finisz… to był kurka jedyny bankomat w okolicy!

  3. jaccenty ( May 20th, 2008 13:41 )

    nic nie zrozumialem z tego tekstu

  4. oskarEK ( May 20th, 2008 15:34 )

    A co tu jest do rozumienia? Gnał, przygrzał, zemdlał. Idealna rzecz do kawy. Lepsza od cistka marchewkowego. Ja tam nie narzekam… (-;

  5. Lufa ( May 21st, 2008 00:09 )

    A ja rozumiem, że mutant ze sklepu nie oddał chłopakom karty i pewnie dlatego Blogo przydzwonił z dyńki w pudło aż mu rolka wyskoczyła.

  6. sz ( May 21st, 2008 12:01 )

    niniejszym przyznaję ci zaszczytny tytuł najgorszego odcinka tryblogii :)



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich