#124 BMW Pit Lane w zatyczkach 3


Premiera BMW X6

Patrząc na cały tegoroczny BMW Pit Lane z perspektywy tych kilku minionych dni dochodzę do wniosku, iż korzyści wynikające z faktu stosowania profilaktyki słuchu mają się nijak do tego, co będąc głuchym jak pień straciłem. Dość powiedzieć, że zawiodłem Roberta. Chciał chłopak pogadać, powspominać, może nawet się wyżalić – ale byłem głuchy na jego prośby i umizgi. Głuchy w sensie dosłownym…

27.06.2008 | 1 komentarz | Czytaj dalej »





#124 BMW Pit Lane w zatyczkach 2


Bolid F1 w rozsypce

Czasami można podjąć nie do końca mądrą decyzję. Czasami można zjechać z autostrady nie tym zjazdem. Ale nigdy, przenigdy nie można być niekonsekwentnym. Podjąłeś słabą decyzję? Nie wycofuj się – brnij aż do końca. To lepiej, niż się trzepotać pomiędzy coraz to nowymi pomysłami. Wybrałeś nie ten zjazd – jedź dalej. To lepiej, niż cofać, wjeżdżać na wstecznym na autostradę i ciąć po obszarach zakreskowanych. W życiu trzeba być konsekwentnym – dlatego zatyczek z uszu postanowiłem nie wyjmować… Pomimo tego, iż miałem wrażenie, że niespecjalnie mi służą…

25.06.2008 | Komentarze: 4 | Czytaj dalej »





#124 BMW Pit Lane w zatyczkach


Robert Kubica rozdaje autografy

Większość z Was pamięta pewnie krótki tekst o zeszłorocznym BMW Pit Lane Park (czy jak to niektórzy zwykli pisać Pit Line), prawda? Masłożerców zapraszam tutaj. Nawiązuję do tego postu sprzed roku z jednego prostego względu – ucząc się na błędach tym razem postanowiłem uszy swe zabezpieczyć jak należy. Od razu na wejściu do Pit Lane’u wsadziłem sobie w małżowiny zatyczki. A dla pewności Znajomego PR-owca poprosiłem jeszcze o szpanerskie słuchawy wygłuszające wszystko. W pełnym rynsztunku, stojąc nieopodal kręcącego bączki bolidu słyszałem szum własnej krwi w żyłach. Poza tym nie słyszałem nic. Kompletnie nic. Pełna izolacja…

24.06.2008 | Komentarze: 8 | Czytaj dalej »





#123 BMW Pit Lane Park 2008


BMW Sauber F1 Team Pit Lane Park 2008

Wszystko jest niby fajnie – jestem zabawny, uśmiechnięty i jak parskam śmiechem, to zraszam wszystko w odległości metra ode mnie. Innymi słowy – wszystko w normie. Ale jak wieczorem zasiadam przed komputerem by przyblogować – zapał gdzieś znika. Niby wiem co pisać. Niby wiem jak historię ciągnąć. Niby mi się chce… a się nie chce. Wiem jednak, że dłużej tego ciągnąc nie mogę. Wóz albo przewóz. Piszę albo bloga zamykam. Półśrodki są dla mięczaków!

20.06.2008 | Komentarze: 8 | Czytaj dalej »





(m21) Pytania do Roberta


Incoming call: Znajomy PR-owiec.

- Dotarło do Pana zaproszenie?
- Tak. Będę.
- Robert liczy na jakieś błyskotliwe pytania do Pana.
- Acha…
- Da Pan radę?
- Yyy… tiaaa… błyskotliwe, Pan mówi?
- No nietypowe żeby były. Robert ma już dosyć tych wszystkich pytań o Heidfelda, inne oferty i to czy jeszcze stanie na podium. Czy Robert może na Pana liczyć?
- Hmmm… bo widzi Pan…
- OK. Krótko. Co mam odpowiedzieć Robertowi?
- No dobra… może liczyć na błyskotliwe pytania.

Ej, fachowcy czytelnicy – pomożecie? To jedyna okazja, by na Wasze pytanie (zadane moimi rozpulchnionymi przez alergię ustami) odpowiedział SAM ROBERT. Czekam do piątku do 19:00. Kombinujcie takie pytania, bym się zbytnio nie zbłaźnił, jak to zawsze mam w zwyczaju na tego typu imprezach…

12.06.2008 | Komentarze: 17 | Czytaj dalej »





(m20) Przerwa do odwołania


Drodzy Czytelnicy! Z przykrością muszę oznajmić, iż blog doznał poważnej stłuczki i przez najbliższy czas (dłużej nieokreślony, bo z mechanikami nie idzie się dogadać) będzie stał nieaktywny w warsztacie (warśtacie?).

Jechałem sobie jak gdyby nigdy nic i nagle z zza zakrętu zaatakowała mnie chmura pyłków traw. Tak wielka i gęsta, że spietrałem się w nią wjechać i rozpocząłem manewr wymijania… niełatwy do przeprowadzenia biorąc pod uwagę mą gangstersko-półleżącą pozycję za fajerką. Rozpoczęty na szosie manewr zakończył się w chmurze pyłków – czyli de facto manewr kompletnie nie wyszedł. Za to już sekundę później z mego nosa wyszedł glut. Z mych oczy wyszły łzy. W gardle wyszły zadrapania. A w głowie coś zaczęło boleć. Straszne wewnętrzne urazy – zupełnie niewspółmierne do zdarzenia…

Pyłki traw - fuck off!

Reasumując: organizujcie wieczorne czuwania, wspominajcie mnie wesoło a w chwilach nudy i zwątpienia zaglądajcie do (jakże elegancko i logicznie pogrupowanego) archiwum. I’ll be back… bo jest co opisywać: tryblogię trza zakończyć, Sharon Stone wam przedstawić, Roberta niebawem na BMW Pit Lane przywitać i bajki z tysiąca i jednego kilometra podróży po Polsce spisać. A gdzie Zlotomotive czytelników? A gdzie errata do dieslofobii? Będzie, będzie… ino się sytuacja biometeo unormuje… ino wena wróci… ino się zachce…

Odpocznę chwilę od was, wy odpocznijcie chwilę ode mnie – wszystkim to dobrze zrobi… ;)

10.06.2008 | Komentarze: 6 | Czytaj dalej »





#122 Juma rodzi jumę


Skręcaj z traski po białe kiełbaski

Nim efektownie i z werwą (vervą?) zakończę tryblogię, postanowiłem dać przedsmak tego, co między innymi wydarzy się na tym blogu wkrótce. A mowa tu o kilku felietonach z tysięcy kilometrów, które przebyłem ostatnimi czasy. I o tych “sytuacjach drogowych”, których doświadczyłem bądź świadkiem ich byłem. Dziś, niejako na rozgrzewkę, o zuchwałej kradzieży. Zimna krew. Na pewniaka. Tak kraść, to ja rozumiem!

01.06.2008 | Komentarze: 5 | Czytaj dalej »







Polecam: Części do aut amerykańskich