(m20) Przerwa do odwołania
Drodzy Czytelnicy! Z przykrością muszę oznajmić, iż blog doznał poważnej stłuczki i przez najbliższy czas (dłużej nieokreślony, bo z mechanikami nie idzie się dogadać) będzie stał nieaktywny w warsztacie (warśtacie?).
Jechałem sobie jak gdyby nigdy nic i nagle z zza zakrętu zaatakowała mnie chmura pyłków traw. Tak wielka i gęsta, że spietrałem się w nią wjechać i rozpocząłem manewr wymijania… niełatwy do przeprowadzenia biorąc pod uwagę mą gangstersko-półleżącą pozycję za fajerką. Rozpoczęty na szosie manewr zakończył się w chmurze pyłków – czyli de facto manewr kompletnie nie wyszedł. Za to już sekundę później z mego nosa wyszedł glut. Z mych oczy wyszły łzy. W gardle wyszły zadrapania. A w głowie coś zaczęło boleć. Straszne wewnętrzne urazy – zupełnie niewspółmierne do zdarzenia…

Reasumując: organizujcie wieczorne czuwania, wspominajcie mnie wesoło a w chwilach nudy i zwątpienia zaglądajcie do (jakże elegancko i logicznie pogrupowanego) archiwum. I’ll be back… bo jest co opisywać: tryblogię trza zakończyć, Sharon Stone wam przedstawić, Roberta niebawem na BMW Pit Lane przywitać i bajki z tysiąca i jednego kilometra podróży po Polsce spisać. A gdzie Zlotomotive czytelników? A gdzie errata do dieslofobii? Będzie, będzie… ino się sytuacja biometeo unormuje… ino wena wróci… ino się zachce…
Odpocznę chwilę od was, wy odpocznijcie chwilę ode mnie – wszystkim to dobrze zrobi… ;)
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

pewnie rozwaliłeś jakieś auto testowe i musisz wyjechać zbierać ‘jagody’ xD
tym razem muszę wysłac komenta, choć zwykle tego nie robię. Od pewnego czasu zastanawiam się co tez na tym blogu waniaje… i w końcu wiem – tu czuć absurd a la Jasio Śmietana.
Głęboki szacun :-)
Aha. Wysokie stężenie ,,trawy”. Załapałem. Jasne. Capisco. Roger. Czaję bazę. Kumam czaczę. Zjarzyłem. Nie mów nic, rozumiem…
To kiedy Cię wypuszczają z odwyku?
To nie jest w porządku Blogo!
Ja tu czekam już taki kawał czasu na tryblogię niczym na Duke Nukem Forever, a Ty coś kombinujesz…
Oj nieładnie, nieładnie..
Ja wiem! Ja wiem co się stało!
W czasie testów kosiarki do wysokiej trawy Blogo wzniecił chmurę pyłków, której następnie nie ominął, bo w gangsta-pozycji nikczemny wzrost utrudnił mu wgląd w ruchy przeciwnika. Powyższa tabelka to screenshot z komputera pokładowego pokazujący parametry pracy maszynerii w czasie kolizji z chmurą. Jak widać komputer przewidział rozwój sytuacji i w podpowiedzi wyświetlił strzałkę w górę, lecz Blogo pewnie nie czytał instrukcji i nie wiedział że ma po prostu wstać z siodełka i spojrzeć na wroga z góry, nie wymanewrował i łubudu. Teraz ma wewnętrzne urazy i złom w ogródku.
Żeby wam za smutno podczas tej rozłąki nie było: http://www.metacafe.com/watch/1370399//
Kierowca ma mistrzowską dykcję.