#125 Zakupoholizm

Przy okazji sezonowych wyprzedaży, które nota bene właśnie nastały, wiele czyta się o zakupoholizmie… dotykającym głównie kobiet. Że nie potrafią racjonalnie myśleć, że dają się nabierać na fake’owe promocje, że nie potrafią skończyć shoppingu po trzech parach butów i ośmiu bluzeczkach – ciągle chcą więcej i więcej. Doprawdy, nienasycona to płeć!
W sobotę wieczorem, podczas robienia podsumowania czerwcowych wydatków, Ryba zaskoczyła mnie pewnym pytaniem:
- A musisz, Misiu, tyle na benzynę miesięcznie wydawać?
- Wiesz, mam daleko do pracy…
- Nie zmieniaj tematu. Wiesz przecież, że szukamy oszczędności, a ty miesiąc w miesiąc ponad 5 stów w paliwie topisz. Nie da się tego jakoś ograniczyć?
Dyskutowaliśmy jeszcze jakiś czas i powiem szczerze, że nie było łatwo. Ryba, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, nakazała mi „od dziś” stosować zasady eco-drivingu. Skąd u licha ciężkiego w tej kobiecie taka wiedza o nowinkach z branży auto-moto?! Niepotrzebnie czasami zmuszałem ją przemocą do czytania co poniektórych notek… na własnej piersi wychowałem sobie potwora…
Eco-driving… czemu nie? Opiszę wkrótce i przedyskutuję z Wami wyniki. Na razie w to nie wierzę. Mało tego – niektóre z proponowanych praktyk uważam za zabójcze dla większości silników, a niektóre z kolei za kompletnie pozbawione sensu. Ale o tym niebawem.
Dziś podzielę się z Wami pewnym przemyśleniem: jestem zakupoholikiem. I wy też, tylko nie zdążyłem Wam tego wcześniej uświadomić. Co dziś czynię. No bo posłuchajcie…
Jak często dopada Was niepohamowana chęć zakupu benzyny do auta? Tylko szczerze – 3 razy w miesiącu? Cztery? A może częściej! I pomimo tego, że niedawno kupowaliście tę samą benzynę, dziś chcecie mieć ją znowu… To jest chore!
Mnie dopada coś takiego średnio 3 razy w miesiącu. Raz na jeden koma pięć tygodnia. To prawie tak samo często, jak u Ryby pojawia się chęć kupienia sobie nowej torebki! Czy to już jest jednostka chorobowa, czy jeszcze niewinna, hedonistyczna zachcianka?
Wszystko zaczyna się niewinnie – jadę sobie ukochanym autem i nagle, zupełnie niespodziewanie zaczynam myśleć o ulubionej stacji. O Shellu, jeśli jestem akurat świeżo po wypłacie, lub Neste, gdy zbliża się koniec miesiąca. Staram się odganiać od siebie pragnienie zalania baku. Odganiać jak najdalej. Pogłaszam radio, otwieram okna i wietrzę auto, czasami staję na poboczu i dla lepszego ukrwienia mózgu robię na pobliskim trzepaku kilka fikołków i wymyków. Bywa, że i fiflaka strzelę, jeśli chodnik jest równy… Niestety, jak tylko ponownie uruchamiam silnik, w mojej głowie zapala się pomarańczowa lampka – stacja, stacja, stacja…
Staram się to olać. Staram się być silniejszy. Staram się być panem sytuacji. Mijam jedną stację – jadę dalej prosto mimo włączonego wcześniej kierunkowskazu. Mijam drugą, lecz me oczy tęskno patrzą za nią we wsteczne lusterko. Mijam trzecią, chlipiąc na widok estetycznych dystrybutorów. Mijam czwartą i piątą… i w końcu docieram do kresu wytrzymałości. Mózg wypalony tajemniczym i bezlitosnym, nigdy niegasnącym pomarańczowym blaskiem, resztkami szarych komórek, zdolnych w tej bursztynowej łunie to jakiegokolwiek myślenia każe mi zajechać pod dystrybutor. Przegrałem…!!!
Odkręcam korek wlewu, czemu towarzyszy przejmujący syk wciąganego w głąb baku powietrza. Tankuję do pełna – to silniejsze ode mnie. Jestem uzależniony od strzałów dystrybutora. Trzymam wciśnięty spust do końca. Trzask – odskoczył. Ściskam go ponownie. Trzask! I jeszcze raz. Trzask! Trzask! Trzask! Potem podnoszę do góry gumowy wąż, by zlać do baku wszystko, co w wężu pozostało. I jeszcze kropelka. I jeszcze jednak. No choć, maleńka… come to daddy… oh, yes!

Płacę i odjeżdżam z poczuciem winy. Z poczuciem winy wielkim jak słoń. Ogromnym jak mamut. Nie – jak Transformers! Cholerny, zły Transformers, co upasł się pasztetem. Pieprzony Pasztetron…!!!
A Ryba w domu nie pomaga mi dojść do siebie. Nie daje mi zapomnieć…
- Gdzie byłeś?
- Musiałem zatankować…
- Znowu?!
Jeśli masz ochotę przeczytać coś podobnego, kliknij w wybrany link kategorii lub tagu,
albo po prostu przejrzyj archiwum wszystkich tekstów.
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!





Pewnie za te 500zł robisz miesięcznie z 1400 km. Pomyśl, że jakbyś miał równie mocnego diesla, to spokojnie kulałbyś się jeszcze z 500 dodatkowych km. A na gazie… hoho… jeszcze ze 100km więcej. Pytanie: tylko czy miałbyś gdzie tyle jeździć… ;)
Bardzo trafna uwaga :) tez czasami muszę nalac… Cholera walczę z tym ale potrzeba jest zawsze silniejsza i zawsze wygrywa… Może B. założysz jakieś kółko wsparcie dla petrol-addictów? A może przesiądziesz się do lektyki? Kasa na 4 Big-Mac’i dziennie dla obsługi w mniejszym stopniu zdrenuje Ci kieszeń.
Pozdrawiam
BTW
Fajna relacja z BMWSPLP!
Skoro syczy przy otwieraniu to chyba zdechło odpowietrzenie zbiornika. Sprawdź, bo może paliwo wcale się nie kończy tylko pompa nie ma siły go pociągnąć a Ty niepotrzebnie wlewasz gdzieś w progi albo pod samochód ;)
@Renek: Cóż, jakbym nie miał gdzie jechać, to bym na noc zostawiał auto włączone z klimą – rana wsiadam i super chłodek. Skoro za darmo, to warto.
@MMS: Kółko wsparcia? Jeśli już, to iść trza by po całości: paliwoholicy, olejoholicy, płyno-do-spryskiwaczy-holicy, choinko-odświeżaczo-holicy, myjnioholicy… A i to pewnie nie wszystko…
@Ćwir: Jak syczy, to znaczy że do baku wejdzie co najmniej 60 litrów. Zauważyłbym, gdyby poszło w progi lub pod auto. Chyba… ;)
Poświeć zapalniczką to zobaczysz czy gdzieś nie ucieka. A my wieczorem w faktach że patrzałeś :->
Jeszczem nie słyszał, żeby kto zapalił polską benzynę od zapalniczki. Prędzej zajarasz “wodę” z Wisły ;)
@Ćwir
benzyna się nie pali/wybucha tylko mieszanina jej oparów z tlenem/powietrzem/innym utlenieczem.
Też tak mam :) Jak zobacze że na wskaźniku zejdzie poniżej połowy – musze zatankować :) Do pełna…
Pewnie to będzie profanacja, ale… możesz jeździć autobusem za 66 zeta miesięcznie 8)
To co ja mam powiedzieć? Jak stacje widze conajmniej 2 razy w tygodniu, a czasami nawet czesciej? To fobia :p Zdecydowanie musze wiekszy bak zainstalować :D
Z dużym bakiem można jeździć po paliwo na Ukrainę i rozrabiać z wodą pół na pół. Wychodzi z tego jakość Orlenu za mniej niż 2 zł/litr. ;)
Jakość orlenu – oksymoron :D
Nie jestem specem w branży paliwowej… ale w tej chwili mam jeszcze ćwierć baku ropy zatankowanej we Wiedniu, na marginesie dodam, że tańszej od naszej o jakieś 50 groszy na litrze!!!. I dam sobie głowę uciąć, że moja wanienka na tym austriackim dieslu jeździ ciszej, płynniej i delikatnie szybciej niż na siarce z orlenu (czy innych BP, shellów, statoilów – podobno oni wszyscy kupują podstawowe paliwo w PKN Orlen).
Spróbuj jeździc moim, ze spalaniem na poziomie 25 l/100 w mieście…
O taaak… Zawsze przy tankowaniu dobijam za te 20-30… 50 zł więcej ;-) Ale dojeżdżając z Ursynowa do Centrum do pracy plus weekendowe wypady i zakupy wydaje lekko 600-800 zł miesięcznie (LPG). A gdzie ubezpieczenie, serwis… Za co ja jem? ;-)
Ale eco-driving to bullshit. Stety lub nie uważam, że pieprzenie się z wysokimi biegami zwyczajnie szkodzi silnikowi, podobnie jak czyni zawalidrogą w mieście i jest niebezpieczne (brak mocy pod nogą do szybkiego wykonania manewru). Fakt, że szkoła jazdy mojego ojca nakazuje wrzucanie “piątki” przy 55 km/h i hamowanie silnikiem/luz gdzie się da, ale on jeździ na Podlasiu, gdzie natężenie ruchu w stosunku do stolicy wypada skromnie ;-) Do tego nie słuchaj radia, nie używaj klimatyzacji, gaś światła i w ogóle siedź w samochodzie jak na I Komunii w kościele.
Więcej akurat nie napiszę, dopijam kawę i spadam, ale witam po przerwie i cieszę, że blog w świetnej formie :-)
@ Kanapon
tankuj na lotosie ;] prosta sprawa :P na dieslu [teraz juz mam benzyne] nigdy sie tam nie zawiodlem, i to na tym zwyklym.. lepszy niz inne extra power diesle :] gdzies wyczytalem ze grupa lotos ma rope arabska czystsza niz rosyjska – orlenowa [cos w tym musi byc] btw. BP podobno bierze paliwo wlasnie od grupy Lotos wiec tam tez mozna sprobowac :P
@ jacekk
Akurat BP kupuje w orlenie. Podobno Statoil ma lepszą ropę. Nie sprawdzałem tego jeszcze, ale mój serdeczny przyjaciel, który ma identyczną wanienkę jak moja, tankuje czasem na Statoil i twierdzi, że po takim paliwie jego ropniak jeździ lepiej i kulturalniej. To wiadomość ze środy 09.07.2008… sprawdzę. Ja jeszcze jeżdżę na resztkach ropy z Austrii… aż żal dolewać teraz tego orlenowego syfa. A wracając do Lotosu – nie da rady – ja, jako firma, związałem się z BP – tak mi wygodniej… BP mam w KRK całą masę a Lotosów… z pamięci wymienię 1, ale całkiem daleko od domu :)
Ja od jakichs 80tys km (prawie 3lata) jezdze na ropce z Carrefoura i szczerze mowiac nie widze roznicy miedzy ON z orlenu, zwykla jak i verva. Na carrefourze jest w tym momencie 12gr taniej na litrze, wiec zdecydowanie bardziej oplaca mi sie tankowac wlasnie na carrefourze, biorac tez pod uwage to, ze sporo jezdze.
Widze że nie jestem jedynym który na orlen patrzy spod byka :P Kiedyś (rok temu dokladnie jakoś tak) zalałem benzyne, i samochód padl mi na wyjeździe ze stacji. Bak, przewody i wtryski trzeba było czyścić bo tajemniczym sposobem sposobem zatankowałem jakiś szlam. Od tamtego czasu orlen omijam :). Za to polecam paliwo ze stacji CHROM-u (bynajmniej jak ktoś jest z okolic Lipian w zachodniopomorskim :P)
Nic osobistego, ale strasznie razi:
bynajmniej: wcale, zupełnie, ani trochę, zgoła (zwykle w połączeniu z następującą partykułą nie)
bynajmniej: partykuła wzmacniająca przeczenie zawarte w wypowiedzi, np.: Nie twierdzę bynajmniej, że jest to jedyne rozwiązanie.
Pozdrawiam wszystkich :)
Kanapon-sluszna uwaga, z tego co zauwazylem rowniez w moim srodowisku, duuuuza czesc ludzi mysli, ze “bynajmniej” znaczy to samo co “przynajmniej”.
Tak na marginesie (lewym) na żadnym CPNie lepiej nie tankować zaraz po wizycie cysterny. Bydle ma w zwyczaju zabełać syfem w baniaku i można zalać do baku wszystko to, co się przez lata na dnie osadziło wraz z wodą i resztkami “eksperymentów” z tzw. komponentami paliwowymi. Warto też zwrócić uwagę a relacje tych, którym bryka zdechła jeszcze na stacji. Zwykle widzieli wyjeżdżającą cysternę :)
A na prawym marginesie istnieją filtry paliwa ze szklanym odstojnikiem i czujnikiem wody takie jak do maszyn rolniczych. Kto wrażliwy na syf, ten może sobie dołożyć taki zestaw z brzęczykiem i liczyć, że to zadziała.
Na środkowym marginesie, spuście sobie syf z filtra paliwa jak kto ma zaworek :)
Hmm… Ja tankuję na BP i złego słowa nie mogę powiedziec na jakośc paliwa (jeżdżę na benz.). Co ciekawe wszystkie koncerny paliwowe w Pl biorą paliwo od Orlenu lub Lotosu. Wyjątkiem jest Shell który najlepsze paliwa (V-Power) transportuje z Niemiec. Natomiast Statoil jaka jedyna firma zezwala na zewnętrzny audyt jakości swoich paliw. Miałem gdzieś parę ciekawych rzeczy na ten temat, jak znajdę to wrzucę.
Pozdrawiam
Heh Ćwir, ja tam cysterny nie widzialem, ale może gdzieś za krzaczorami przemykała chyłkiem ;)
Witam
Czy ktos mi powie dlaczego cena paliwa tak szybko rosnie, to jest okropne to co sie dzieje na polskim rynku , nie wiadomo jaki silnik wybrac.
Rośnie bo w USA drukują dolary na trzy zmiany. Bierz jaki chcesz, i tak zaraz litr będzie po 10 zł a chleb też coś koło tego :) Ale pomyśl o rowerze puki są tanie.