#125 Zakupoholizm


Opublikowane: 7 July 2008 | Komentarze: 26
Kategoria: [Rozważania]

Zakupoholizm paliwowy

Przy okazji sezonowych wyprzedaży, które nota bene właśnie nastały, wiele czyta się o zakupoholizmie… dotykającym głównie kobiet. Że nie potrafią racjonalnie myśleć, że dają się nabierać na fake’owe promocje, że nie potrafią skończyć shoppingu po trzech parach butów i ośmiu bluzeczkach – ciągle chcą więcej i więcej. Doprawdy, nienasycona to płeć!

W sobotę wieczorem, podczas robienia podsumowania czerwcowych wydatków, Ryba zaskoczyła mnie pewnym pytaniem:
- A musisz, Misiu, tyle na benzynę miesięcznie wydawać?
- Wiesz, mam daleko do pracy…
- Nie zmieniaj tematu. Wiesz przecież, że szukamy oszczędności, a ty miesiąc w miesiąc ponad 5 stów w paliwie topisz. Nie da się tego jakoś ograniczyć?

Dyskutowaliśmy jeszcze jakiś czas i powiem szczerze, że nie było łatwo. Ryba, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, nakazała mi „od dziś” stosować zasady eco-drivingu. Skąd u licha ciężkiego w tej kobiecie taka wiedza o nowinkach z branży auto-moto?! Niepotrzebnie czasami zmuszałem ją przemocą do czytania co poniektórych notek… na własnej piersi wychowałem sobie potwora…

Eco-driving… czemu nie? Opiszę wkrótce i przedyskutuję z Wami wyniki. Na razie w to nie wierzę. Mało tego – niektóre z proponowanych praktyk uważam za zabójcze dla większości silników, a niektóre z kolei za kompletnie pozbawione sensu. Ale o tym niebawem.


 

Dziś podzielę się z Wami pewnym przemyśleniem: jestem zakupoholikiem. I wy też, tylko nie zdążyłem Wam tego wcześniej uświadomić. Co dziś czynię. No bo posłuchajcie…

Jak często dopada Was niepohamowana chęć zakupu benzyny do auta? Tylko szczerze – 3 razy w miesiącu? Cztery? A może częściej! I pomimo tego, że niedawno kupowaliście tę samą benzynę, dziś chcecie mieć ją znowu… To jest chore!
Mnie dopada coś takiego średnio 3 razy w miesiącu. Raz na jeden koma pięć tygodnia. To prawie tak samo często, jak u Ryby pojawia się chęć kupienia sobie nowej torebki! Czy to już jest jednostka chorobowa, czy jeszcze niewinna, hedonistyczna zachcianka?

Wszystko zaczyna się niewinnie – jadę sobie ukochanym autem i nagle, zupełnie niespodziewanie zaczynam myśleć o ulubionej stacji. O Shellu, jeśli jestem akurat świeżo po wypłacie, lub Neste, gdy zbliża się koniec miesiąca. Staram się odganiać od siebie pragnienie zalania baku. Odganiać jak najdalej. Pogłaszam radio, otwieram okna i wietrzę auto, czasami staję na poboczu i dla lepszego ukrwienia mózgu robię na pobliskim trzepaku kilka fikołków i wymyków. Bywa, że i fiflaka strzelę, jeśli chodnik jest równy… Niestety, jak tylko ponownie uruchamiam silnik, w mojej głowie zapala się pomarańczowa lampka – stacja, stacja, stacja…

Staram się to olać. Staram się być silniejszy. Staram się być panem sytuacji. Mijam jedną stację – jadę dalej prosto mimo włączonego wcześniej kierunkowskazu. Mijam drugą, lecz me oczy tęskno patrzą za nią we wsteczne lusterko. Mijam trzecią, chlipiąc na widok estetycznych dystrybutorów. Mijam czwartą i piątą… i w końcu docieram do kresu wytrzymałości. Mózg wypalony tajemniczym i bezlitosnym, nigdy niegasnącym pomarańczowym blaskiem, resztkami szarych komórek, zdolnych w tej bursztynowej łunie to jakiegokolwiek myślenia każe mi zajechać pod dystrybutor. Przegrałem…!!!

Odkręcam korek wlewu, czemu towarzyszy przejmujący syk wciąganego w głąb baku powietrza. Tankuję do pełna – to silniejsze ode mnie. Jestem uzależniony od strzałów dystrybutora. Trzymam wciśnięty spust do końca. Trzask – odskoczył. Ściskam go ponownie. Trzask! I jeszcze raz. Trzask! Trzask! Trzask! Potem podnoszę do góry gumowy wąż, by zlać do baku wszystko, co w wężu pozostało. I jeszcze kropelka. I jeszcze jednak. No choć, maleńka… come to daddy… oh, yes!

Pasztetron, czyli Megatron na pasztetowej diecie

Płacę i odjeżdżam z poczuciem winy. Z poczuciem winy wielkim jak słoń. Ogromnym jak mamut. Nie – jak Transformers! Cholerny, zły Transformers, co upasł się pasztetem. Pieprzony Pasztetron…!!!

A Ryba w domu nie pomaga mi dojść do siebie. Nie daje mi zapomnieć…
- Gdzie byłeś?
- Musiałem zatankować…
- Znowu?!

Tekst opublikowałem dnia 7 July 2008 r., umieściłem w kategorii: [Rozważania] oraz oznaczyłem tagami:

Jeśli masz ochotę przeczytać coś podobnego, kliknij w wybrany link kategorii lub tagu,
albo po prostu przejrzyj archiwum wszystkich tekstów.


Liczba komentarzy: 26

  1. Renek ( July 7th, 2008 10:47 )

    Pewnie za te 500zł robisz miesięcznie z 1400 km. Pomyśl, że jakbyś miał równie mocnego diesla, to spokojnie kulałbyś się jeszcze z 500 dodatkowych km. A na gazie… hoho… jeszcze ze 100km więcej. Pytanie: tylko czy miałbyś gdzie tyle jeździć… ;)

  2. mms ( July 7th, 2008 11:27 )

    Bardzo trafna uwaga :) tez czasami muszę nalac… Cholera walczę z tym ale potrzeba jest zawsze silniejsza i zawsze wygrywa… Może B. założysz jakieś kółko wsparcie dla petrol-addictów? A może przesiądziesz się do lektyki? Kasa na 4 Big-Mac’i dziennie dla obsługi w mniejszym stopniu zdrenuje Ci kieszeń.

    Pozdrawiam

    BTW
    Fajna relacja z BMWSPLP!

  3. Ćwir ( July 7th, 2008 11:35 )

    Skoro syczy przy otwieraniu to chyba zdechło odpowietrzenie zbiornika. Sprawdź, bo może paliwo wcale się nie kończy tylko pompa nie ma siły go pociągnąć a Ty niepotrzebnie wlewasz gdzieś w progi albo pod samochód ;)

  4. Blogomotive ( July 7th, 2008 12:15 )

    @Renek: Cóż, jakbym nie miał gdzie jechać, to bym na noc zostawiał auto włączone z klimą – rana wsiadam i super chłodek. Skoro za darmo, to warto.
    @MMS: Kółko wsparcia? Jeśli już, to iść trza by po całości: paliwoholicy, olejoholicy, płyno-do-spryskiwaczy-holicy, choinko-odświeżaczo-holicy, myjnioholicy… A i to pewnie nie wszystko…
    @Ćwir: Jak syczy, to znaczy że do baku wejdzie co najmniej 60 litrów. Zauważyłbym, gdyby poszło w progi lub pod auto. Chyba… ;)

  5. btd ( July 7th, 2008 13:15 )

    Poświeć zapalniczką to zobaczysz czy gdzieś nie ucieka. A my wieczorem w faktach że patrzałeś :->

  6. Ćwir ( July 7th, 2008 15:24 )

    Jeszczem nie słyszał, żeby kto zapalił polską benzynę od zapalniczki. Prędzej zajarasz “wodę” z Wisły ;)

  7. O ( July 7th, 2008 15:37 )

    @Ćwir
    benzyna się nie pali/wybucha tylko mieszanina jej oparów z tlenem/powietrzem/innym utlenieczem.

  8. Szmajdziul ( July 7th, 2008 23:24 )

    Też tak mam :) Jak zobacze że na wskaźniku zejdzie poniżej połowy – musze zatankować :) Do pełna…

  9. psoras ( July 8th, 2008 13:24 )

    Pewnie to będzie profanacja, ale… możesz jeździć autobusem za 66 zeta miesięcznie 8)

  10. jose ( July 8th, 2008 15:35 )

    To co ja mam powiedzieć? Jak stacje widze conajmniej 2 razy w tygodniu, a czasami nawet czesciej? To fobia :p Zdecydowanie musze wiekszy bak zainstalować :D

  11. Ćwir ( July 8th, 2008 15:55 )

    Z dużym bakiem można jeździć po paliwo na Ukrainę i rozrabiać z wodą pół na pół. Wychodzi z tego jakość Orlenu za mniej niż 2 zł/litr. ;)

  12. jose ( July 8th, 2008 16:17 )

    Jakość orlenu – oksymoron :D

  13. Kanapon ( July 8th, 2008 17:47 )

    Nie jestem specem w branży paliwowej… ale w tej chwili mam jeszcze ćwierć baku ropy zatankowanej we Wiedniu, na marginesie dodam, że tańszej od naszej o jakieś 50 groszy na litrze!!!. I dam sobie głowę uciąć, że moja wanienka na tym austriackim dieslu jeździ ciszej, płynniej i delikatnie szybciej niż na siarce z orlenu (czy innych BP, shellów, statoilów – podobno oni wszyscy kupują podstawowe paliwo w PKN Orlen).

  14. R ( July 8th, 2008 19:09 )

    Spróbuj jeździc moim, ze spalaniem na poziomie 25 l/100 w mieście…

  15. AutoFoto ( July 10th, 2008 08:20 )

    O taaak… Zawsze przy tankowaniu dobijam za te 20-30… 50 zł więcej ;-) Ale dojeżdżając z Ursynowa do Centrum do pracy plus weekendowe wypady i zakupy wydaje lekko 600-800 zł miesięcznie (LPG). A gdzie ubezpieczenie, serwis… Za co ja jem? ;-)

    Ale eco-driving to bullshit. Stety lub nie uważam, że pieprzenie się z wysokimi biegami zwyczajnie szkodzi silnikowi, podobnie jak czyni zawalidrogą w mieście i jest niebezpieczne (brak mocy pod nogą do szybkiego wykonania manewru). Fakt, że szkoła jazdy mojego ojca nakazuje wrzucanie “piątki” przy 55 km/h i hamowanie silnikiem/luz gdzie się da, ale on jeździ na Podlasiu, gdzie natężenie ruchu w stosunku do stolicy wypada skromnie ;-) Do tego nie słuchaj radia, nie używaj klimatyzacji, gaś światła i w ogóle siedź w samochodzie jak na I Komunii w kościele.

    Więcej akurat nie napiszę, dopijam kawę i spadam, ale witam po przerwie i cieszę, że blog w świetnej formie :-)

  16. jacekk ( July 10th, 2008 23:51 )

    @ Kanapon
    tankuj na lotosie ;] prosta sprawa :P na dieslu [teraz juz mam benzyne] nigdy sie tam nie zawiodlem, i to na tym zwyklym.. lepszy niz inne extra power diesle :] gdzies wyczytalem ze grupa lotos ma rope arabska czystsza niz rosyjska – orlenowa [cos w tym musi byc] btw. BP podobno bierze paliwo wlasnie od grupy Lotos wiec tam tez mozna sprobowac :P

  17. Kanapon ( July 11th, 2008 07:12 )

    @ jacekk
    Akurat BP kupuje w orlenie. Podobno Statoil ma lepszą ropę. Nie sprawdzałem tego jeszcze, ale mój serdeczny przyjaciel, który ma identyczną wanienkę jak moja, tankuje czasem na Statoil i twierdzi, że po takim paliwie jego ropniak jeździ lepiej i kulturalniej. To wiadomość ze środy 09.07.2008… sprawdzę. Ja jeszcze jeżdżę na resztkach ropy z Austrii… aż żal dolewać teraz tego orlenowego syfa. A wracając do Lotosu – nie da rady – ja, jako firma, związałem się z BP – tak mi wygodniej… BP mam w KRK całą masę a Lotosów… z pamięci wymienię 1, ale całkiem daleko od domu :)

  18. Salieri ( July 11th, 2008 11:23 )

    Ja od jakichs 80tys km (prawie 3lata) jezdze na ropce z Carrefoura i szczerze mowiac nie widze roznicy miedzy ON z orlenu, zwykla jak i verva. Na carrefourze jest w tym momencie 12gr taniej na litrze, wiec zdecydowanie bardziej oplaca mi sie tankowac wlasnie na carrefourze, biorac tez pod uwage to, ze sporo jezdze.

  19. Szmajdziul ( July 11th, 2008 18:14 )

    Widze że nie jestem jedynym który na orlen patrzy spod byka :P Kiedyś (rok temu dokladnie jakoś tak) zalałem benzyne, i samochód padl mi na wyjeździe ze stacji. Bak, przewody i wtryski trzeba było czyścić bo tajemniczym sposobem sposobem zatankowałem jakiś szlam. Od tamtego czasu orlen omijam :). Za to polecam paliwo ze stacji CHROM-u (bynajmniej jak ktoś jest z okolic Lipian w zachodniopomorskim :P)

  20. Kanapon ( July 11th, 2008 18:46 )

    Nic osobistego, ale strasznie razi:

    bynajmniej: wcale, zupełnie, ani trochę, zgoła (zwykle w połączeniu z następującą partykułą nie)

    bynajmniej: partykuła wzmacniająca przeczenie zawarte w wypowiedzi, np.: Nie twierdzę bynajmniej, że jest to jedyne rozwiązanie.

    Pozdrawiam wszystkich :)

  21. Salieri ( July 12th, 2008 00:23 )

    Kanapon-sluszna uwaga, z tego co zauwazylem rowniez w moim srodowisku, duuuuza czesc ludzi mysli, ze “bynajmniej” znaczy to samo co “przynajmniej”.

  22. Ćwir ( July 12th, 2008 11:40 )

    Tak na marginesie (lewym) na żadnym CPNie lepiej nie tankować zaraz po wizycie cysterny. Bydle ma w zwyczaju zabełać syfem w baniaku i można zalać do baku wszystko to, co się przez lata na dnie osadziło wraz z wodą i resztkami “eksperymentów” z tzw. komponentami paliwowymi. Warto też zwrócić uwagę a relacje tych, którym bryka zdechła jeszcze na stacji. Zwykle widzieli wyjeżdżającą cysternę :)

    A na prawym marginesie istnieją filtry paliwa ze szklanym odstojnikiem i czujnikiem wody takie jak do maszyn rolniczych. Kto wrażliwy na syf, ten może sobie dołożyć taki zestaw z brzęczykiem i liczyć, że to zadziała.

    Na środkowym marginesie, spuście sobie syf z filtra paliwa jak kto ma zaworek :)

  23. mms ( July 12th, 2008 13:09 )

    Hmm… Ja tankuję na BP i złego słowa nie mogę powiedziec na jakośc paliwa (jeżdżę na benz.). Co ciekawe wszystkie koncerny paliwowe w Pl biorą paliwo od Orlenu lub Lotosu. Wyjątkiem jest Shell który najlepsze paliwa (V-Power) transportuje z Niemiec. Natomiast Statoil jaka jedyna firma zezwala na zewnętrzny audyt jakości swoich paliw. Miałem gdzieś parę ciekawych rzeczy na ten temat, jak znajdę to wrzucę.

    Pozdrawiam

  24. Szmajdziul ( July 12th, 2008 17:48 )

    Heh Ćwir, ja tam cysterny nie widzialem, ale może gdzieś za krzaczorami przemykała chyłkiem ;)

  25. Dawid/ Ogloszenia motoryzacyjne ( July 22nd, 2008 21:47 )

    Witam
    Czy ktos mi powie dlaczego cena paliwa tak szybko rosnie, to jest okropne to co sie dzieje na polskim rynku , nie wiadomo jaki silnik wybrac.

  26. Ćwir ( July 22nd, 2008 22:32 )

    Rośnie bo w USA drukują dolary na trzy zmiany. Bierz jaki chcesz, i tak zaraz litr będzie po 10 zł a chleb też coś koło tego :) Ale pomyśl o rowerze puki są tanie.



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!