#128 Auto nie dla chłopców

Od dość dawna uważam, że w większości przypadków z dwóch modeli znajdujących się na szczycie cennika jakiegoś producenta powinien pozostać tylko jeden. Dwa są zbytkiem i ordynarną próbą wyłudzenia ogromnych pieniędzy za to samo, opakowane tylko w inny pancerz marketingowych marzeń . Lecz od niedawna moja teoria dość mocno się chwieje… Wiary nie dacie, jakie auto ją podkopało!
[Wiem, że biomed dziś niekorzystny, ale tym razem (tak dla odmiany ;) zmuście się i przeczytajcie do końca - to dla mnie ważne]
Nie ma co uogólniać – spójrzmy na konkrety!
Na szczycie listy modelowej w Jaguarze (nie licząc „sportowego” XK) od lat dumnie stoi niczym niewzruszony XJ. Genialny w kształcie, wspaniały we wnętrzu (Polak je robił! Polak!). Gdyby całą Wielką Brytanię zgarnąć do jednej papierowej torebki i zalać wrzątkiem – napój smakowałoby jak XJ. Esencja Anglii. A cóż można powiedzieć o tańszym modelu XF? Coś więcej poza tym, że nie jest specjalnie w klimacie marki? Coś więcej poza tym, że ma nowoczesne wnętrze? Coś więcej poza tym, że z zewnątrz wygląda zupełnie jak nic konkretnego? Otóż to… XF jest zbyteczny. Upakujcie całą tę jego nowinkowość w gustowne blachy modelu XJ i sprawa zamknięta. Nie stać cię na topowy model? Bierz luksusowe Mondeo (czyt. X-Type). Stać cię? To się nie rozdrabniaj i kupuj prawdziwego Jaga.
W Lexusie sprawa wygląda dokładnie odwrotnie. Po jakiego grzyba wydawać fortunę na przeogromny i na wskroś amerykański model LS, skoro o wiele taniej można kupić nie mniej zaawansowany technicznie a o wiele ładniejszy model GS. Wszak to chyba jedyny w swojej klasie tak sportowo narysowany sedan! Jedno za LS-em przemawia – te potrójne reflektory diodowe. Tylko to. A to za mało…
W Audi jest podobnie jak w Jaguarze – wyższy model wypiera niższy. Oj, jak bardzo bym chciał, by Audi A6 zniknęło z powierzchni ziemi. To fatalny wóz – koszmarnie nijaki z zewnątrz (sedan długi i zbyt gładki, kombi nie ma nic fajnego poza diodami w tylnych lampach), beznadziejny w środku (co z tego, że z doskonałych materiałów, skoro brzydkie w rysunku i niedorobione designersko w detalach to wnętrze) i słaby w wizerunku (no nie mówcie mi tylko, że grzeje was ten plastikowy grill i światła smutne niczym zalane skórą oczy spaniela…?). Audi A8 stoi zaś na drugim biegunie doznań – jest nieziemsko proporcjonalne, wysmakowane wewnątrz i ma styl. Styl, którego nie sposób się doszukać w zbyt długim, zbyt gładkim i zbyt podobnym do parówki ze Statoila Audi A6.
W Volvo znów odwrotnie – mniejsze S60 powala sedana S80 na deski. W pierwszej rundzie – choć nie da się ukryć, że próbował wstać. 7… 8… 9… nokaut! Ale w tym pojedynku nie szło o urok (którego nowej wersji S80 odmówić nie można), cenę (nie tak znowu wyższą) ani o prestiż. Tu walka toczy się o miejsce w segmencie. Bo Volvo aspiruje wyżej, niż na to zasługuje. S60-tka będąc konkurentem Vectry stara się podskakiwać BMW serii 5. S80-tka mogąca jak równy z równym walczyć z Audi A6, obszczekuje niczym ratlerek większą i bardziej prestiżową klasę S. Tu nie ma dyskusji – rynek wybrał lepsze Volvo – S60. Ale ja się od niego odcinam… bo śmierdzi (co uzmysłowił mi Szymon przy jakiejś tam okazji). Nie dziwi mnie już zatem popularność tego modelu w firmach farmaceutycznych – wszak nie ma siły, by wożący na co dzień torby pełne medykamentów rep czegoś niechcący nie stłukł. A zapach jodyny, szałwi czy innej waleriany zagłuszy wszystko.
W Mercedesie na szczycie gamy modelowej od lat dumnie puszy się klasa S – synonim luksusu i komfortu. Obecna generacja znów jest ogromna i ciężka (żal mi trochę poprzedniego modelu – tak elegancko ukrywał masę i wymiary) i pełna nowoczesnych gadgetów, które zgodnie z obecnymi trendami psują się zaraz po wyjechaniu z salonu (pamiętacie tę przygodę?). Spokojnie bym się bez niej obszedł. Ja tak, ale świat już nie. Bez S-klasy nie ma klasy „S” – szczytu szczytów motoryzacyjnej masówki. A skądinąd ładnej i solidnej E-klasie czas już niestety wyłączyć taśmy produkcyjne i wstrzymać wsparcie serwisowe. Te wszystkie wyprodukowane i kupione już auta niech dojeżdżą swoich dni z kolorowymi tablicami na dachu i tandetnymi cennikami „za 1km” na szybach od strony chodnika.
BMW? Wiadomo – dynamiczna, przełomowa w designie i rasowa we wnętrzu seria 5 deklasuje wszystkim co ma tę zbyt ciężką, zbyt masywną i zbyt pozbawioną stylu serię 7. Trzeba coś więcej dodawać? Otóż trzeba… bo od jakiegoś czasu coraz częściej zauważam facetów w sile wieku i luźnym stroju za kierownicą BMW serii 7. Na bank nie są kierowcami zatrudnionymi w URM-ie. Na bank nie byli szkoleni do tego, by w razie strzału zasłonić ciałem jakiegoś Zawiasa czy innego Lewara z Pruszkowa. Na bank nie szmuglują Rosjanek do niemieckich burdeli ani całymi dniami nie przesiadują w Gymnasionie. Są normalnymi gośćmi, których stać na „siódemkę”.
I wiecie co? Imponują mi. Wszyscy oni, jak jeden mąż, postanowili pokazać światu, że już nie muszą. Nie muszą zarządzać sprzedażą w zachodniej firmie i cały dzień chodzić z patykiem Bluetooth w uchu. Nie muszą codziennie czytać „Parkietu” i mieć na biurku 3 płaskich monitorów. Nie muszą 3 razy w tygodniu dokonywać w swojej prywatnej klinice setek zapłodnień in vitro. Gdyby to musieli – to by jeździli BMW serii 5. Właśnie dlatego „siódemka”, mimo że trochę niezgrabna i niezbyt wytworna, ma swoje miejsce w palecie modeli. Jest miejsce dla obu – bo wybierając jedno z tych aut pokazujesz światu, kim jesteś: młodym wilkiem czy młodym rentierem. Chłopcem czy mężczyzną. Zwróćcie kiedyś na nich uwagę, tak przy okazji…
…….
Cóż… nieuchronnie zbliża się mój ślub z Rybą. Nadciąga wielkimi krokami. Ile to jeszcze – 2, 3 tygodnie? O matko… Wszystko jest do ogarnięcia i zaplanowania poza jedną sprawą – czym podjechać pod USC? Pierwszym wyborem do niedawna był Mercedes CLS. Nie dziwota, prawda? Dziś jednak ostatecznie zdecydowałem – seria 5 lub seria 7. Bo od niedawne uważam, że te auta coś znaczą, coś mówią…
Sęk w tym, że się waham. Pomożecie?


Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

Bierz siódemkę. Wygląda prawie jak sprzed Bangla.
Każdego faceta kiedyś to czeka :>
Ja mam jeszcze mniej więcej rok czasu…
BTW. zamiast BMW, bierz Citroena C6 :D
Alfą 159 jedź. Tylko wynajmij tak ze 3 egzemplarze, żeby mieć jakieś backupowe. Tak na wszelki wypadek.
Bierz nowiutką 7-kę!
W końcu siódemka, podobno, jest szczęśliwą cyfrą!
No i mi się cholernie podoba…
Ja wziąłem porsche 924 na żółtych blachach, więc Ci w podjęciu decyzji nie pomogę. ;)
To Ty masz nieślubne dziecko!???
@ktus: Ej, nie mam nic do Bangla. Dzięki niemu współczesne auta wyglądają jak trzeba. Mercedes, Lexus, Mazda, Audi – wszyscy trochę z jego designu sobie coś uszczknęli. Serio.
@Ostry i krzychoo: C6 i Alfę to, tak jak wspomnieliście, trza brać wraz z zamiennikami. A to spory ambaras i się w stresie bym pogubił.
@tommi: Dla Chińczyków szczęśliwa jest 8-mka. I co teraz?
@Krzysztof Lis: I jak, zgubiłeś na trasie cały olej?
@Chakier: A co? Stać mnie…
Nie, tylko zapalić nie chciał żeby nas zawieźć ze ślubu na wesele. Szczęśliwie widzieli to tylko świadkowie. ;)
Bierz Reno Rapid i się nie kompromituj.
Szit, małpę zjadło.
http://flickr.com/photos/73398361@N00/374479474/sizes/o/
A ja stawiam na volvo ale s60 jest teraz za przystępniejszą cenę 99 tysi i moim zdaniem jest zgrabniejsza od s80 bo jeśli chodzi o wykończenie i inne tego typu bajery to i w jednym i w drugim na wysokim poziomie.
@qwesz, o Subaru Legacy/Outback słyszał? Za podobną kapuchę dostajesz napęd i foksteriera. Tfu, tego… wilczura… albo boksera.
Wreszcie ktoś tutaj docenił BMW i GENIALNEGO!!! Krzysztofa Bransoletkę. Blog tym bardziej zyskał na moim szacunku.
@B – Co do fury na ślub to przełóż termin jeszcze jakieś kilka tygodni i podjedź pod USC nową piękną!!! 7ką (F01). Ew. weź pod uwagę inne fury koncernu i śmignij Rolls’em. Wyżej już chyba nie można :)
Pozdrawiam i gratuluję
W takim razie po wstąpieniu w związek obowiązkowo musisz zmajstrować drugie. Legalne ;)
Śmignij na ślub Malarem, którego może dostaniesz na kawalerskie :) Ciekawe co na to Ryba?
Co tam Ryba! Ja byłbym najszczęśliwszy na świecie. Kaszlak to podstawa – zbliża się zima, a lepszego wozu na śnieg świat nie zna!
@Chakier: Dzieci legalne mają przerąbane. Ten hologram na czole i banderola na nadgarstku strasznie je szpecą.
Słyszał słyszał ale kto co lubi ze tak powiem mi tam bardziej odpowiada taki wóz http://www.volvos60.com.pl/ może trochę spokojniejszy ale daje rade i taki wiedz „limuzyno waty „wiem lekko na wyrost powiedziane ;)
Alfa 159!
A jak już coś z listy yo na jeden raz weź “siódemkę”
Ma padać. Wal Superbem. Bedzie gdzie parasolke skitrać.
hajta sie , a zaproszenia to gdzie ?
hmmm
Nie wazne czym pojedziecie, wazne zebyś szczęśliwy byl :)
niech się żeni, dlaczego ma mieć lepiej niż ja???
@Robek: Jak będzie deszcz to odwołujemy imprezę. Nie mam zamiaru z przyklapniętą grzywką i wilgotną szyją na zdjęciach dla potomności się uwieczniać. Że nie wspomnę o Rybie i jej ślubnym, nietanim makijażu spłyniętym za dekolt…
@Jeccenty: Ja miałem normalnie tu napisać, że ślub bierzemy w [cenzura] dnia [cenzura] o godzinie [cenzura], bo nie miałbym nic przeciwko Wam wszystkim (szczególnie, że większość pewnie poczułaby się do przyniesienia czegokolwiek, choćby koperty), ale Ryba się zburchliła i powiedziała, że ona sobie nie życzy w tym tysięcznym tłumie nie móc rodziców i świadkowej znaleźć.
@Kanapon: Mówisz? Podrzuć jakieś szczegóły, bo jeszcze mam kilka dni do namysłu. W ostateczności będzie “Uciekający Pan Młody”…
Ja jechałem Polonezem (w ostatnich dniach najlepszego z ustrojów). Podobno stare wraca …
Aby nie Chrysler 300C… To takie przaśne ;-)
No dobra — na czym stanęło?
@Lis: Na białym BMW 530i. Identycznym jak na powyższej fotce. 6 dni go w sumie miałem. Dawno to było, ale zebrać się do opisania wrażeń nie mogłem. Kto wiem, może już niebawem…