(m25) Zdradzony przez drzwi
Jestem w trakcie czytania ostatniej książki Jarka Klaksona i mą uwagę zwrócił jego pełen zachwytu tekst o prastarym superkarze – Jaguarze XJ220. Pamiętam jak też kiedyś się nim jarałem, ale nie dlatego, że taki niski, szeroki i szybki był, ale głównie dlatego, że taki bardzo od czapy. Nie oszukujmy się – Jaguar tak wyglądać nie może. Tak może wyglądać Koeniggseg lub jakieś wczesne studium Maclarena F1. Ale nie Jaguar. Coś mi w tym wozie zawsze śmierdziało fake’iem. Nie miałem jednak na to dowodów.
Do wczoraj, gdy na zapytanie “XJ220″ w YouTube na pierwszym miejscu wyskoczył najnudniejszy filmik o samochodach, jaki w życiu widziałem. Ktoś wsiada to auta i powoli odjeżdża z parkingu. No dramat – oglądanie go zajęło mi dobre 2 godziny, bo co kilkanaście sekund ciąłem komara. Urocze, ale czoło boli od ciągłego trzaskania w klawisze…
Nuda, prawda? Nic się nie dzieje. Polski film. A właśnie, że nie! Kluczowa jest 34 sekunda, kiedy kierowca zamyka drzwi. Posłuchajcie, jak to brzmi – jakby ktoś do plastikowego wiaderka na mopa wrzucił małą motyczkę do pielenia balkonowego ogródka. Wyszło szydło z worka – ten wóz to ściema. Plastikowa atrapa z prze-mocarnym silnikiem. Tylko Angole mogli dać się na to nabrać…
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

W sumie jest to klekot typowy dla forda :-)
(nawet taki super-jaguar ma fordowskie zamki, więc resztę drzwi pewnie też)