#130 Najlepszy resorak świata


Reklama prasowa Hot Wheels

Każdy młody chłopiec bawił się resorakami. Ale nie, żeby nimi tylko trzaskać w szafę lub w siebie czołowo – tak robili ci, którzy dziś, mimo iż nie pracują, zawsze znajdą kapustę na 4 piwka wieczorkiem pod blokiem. I zawsze, jak się do bloku wchodzi mijając ich na schodach, słychać: “Kierowniku, 2 zeta do jutra… Miszczuniu, nic więcej nie proszę.” Nigdy nie pożyczamy, bo im raz wystarcza, by się przyzwyczaić – ale oni i tak następnego dnia znów próbują. Niczym te ich resoraki – co chwilę walą w mur. Zupełnie bezcelowo…

My, ci mądrzejsi i dziś o wiele lepiej uposażeni, bawiliśmy się resorakami zgoła inaczej. Delikatnie upuszczaliśmy je na biurko patrząc, jak kolebią się na swoich sprężynkach. Zaglądaliśmy do ich plastikowych wnętrz próbując odczytać maksymalną wartość na prędkościomierzu. Podnosiliśmy maskę silnika i wyobrażaliśmy sobie jego rasowy gulgot. Z wielkim wyczuciem jeździliśmy nimi po podłodze symulując poślizgi i zakręty “in slow motion”. Usypiając oglądaliśmy je z profilu, wyobrażając sobie, jak to byłoby super mieć taki wóz naprawdę. Resorak w naszych dłoniach skłaniał nas do marzeń…

Stary koń już jestem – rodzina, dziecko, samochód, blog, praca – jak niby w tym kieracie znaleźć czas na marzenia? No bo co – mam jak zip leżeć sobie klejnotami do góry z półprzymkniętymi oczyma nie bacząc na: “Tatusiu, popatrz! Musisz popatrzeć!” albo “Niech ten kubek tu nie stoi, włóż go do zmywarki”? Nie, nie da rady się tak od wszystkiego odłączyć. Poza tym mam wszystko – stół Jokkmokk w kuchni, oliwkową ścianę w salonie (pewnie lada miesiąc znów padnie hasło do przemalowania…), Consy z Outletu za 169zł, służbowego Asusa z opcjonalnymi XP-kami, kartę Floty a nawet zawsze pełne pojemniki na lód. No i o czym do jasnej cholery miałbym jeszcze marzyć?!

A jednak… najpierw spotkałem się z tym gdzieś w sieci. Potem w drukowanym Top Gear. Dziś zaś wyguglałem samodzielnie. Kopareczka na glebie. Japonia w jamochłonie. Przytyk, jakby mi kto knebel wcisnął. Powiedzieć, że teraz mam o czym marzyć, nie odda istoty mej fascynacji. Teraz nie mogę o tym NIE marzyć. Przed Państwem – Honda Racer Hot Wheels:

Honda Racer Hot Wheels

Honda Racer Hot Wheels

Honda Racer Hot Wheels

Honda Racer Hot Wheels

Honda Racer Hot Wheels

Honda Racer Hot Wheels

Honda Racer Hot Wheels

Cofnąłem się do lat dzieciństwa. Wyobrażam sobie, jak w krwiście-czerwonym kasku odwożę Margolcie tym Racerem do przedszkola. Jak pani Regina wychodzi i kciukiem w górze wyraża aprobatę, z podziwem kiwając głową i z uznaniem wysuwając na wierzch dolną, sztuczną szczękę. Jak woźny Mieczysław upuszcza grabie i niczym pająk z odwłoku, wysuwa z ust wilgotną nić śliny łącząc się nią z butami. Jak ojciec Zuzi wysiadając ze swojej służbowej Octavi w kompletnym osłupieniu zamyka auto i wciąż na mnie patrząc, tyłem zmierza do przedszkola. Jak Zuzia zamknięta w aucie najpierw cichutko, a potem histerycznie woła tatę, kopiąc nóżkami w obleczony pokrowcem typu “tuning” fotel pasażera…


 

To projekt inżynierów Hondy zrobiony na którąś-tam rocznicę istnienia Hot Wheels. Ponoć ma 20 litrów pojemności i 10 cylindrów w układzie V, a każdy cylinder jest wielki jak 2-litrowa butelka coli. No… wielka jak wielka… w skali 1:64. Pal licho szczegóły – powiedzcie sami, czy nie jest to idealny model, by znów stać się dzieckiem? Popatrzcie na fotki i uruchomcie wyobraźnie. Wiem, że od lat nie używana… znam ten ból… ale jak już się uda, to potem jest naprawdę fajnie…

Ponoć myśląc o czymś intensywnie przed snem można wpłynąć na treść tego snu. Cóż… dziś dzień brudasa, kładę się bez mycia, póki powyższe zdjęcia jeszcze są w mojej pamięci świeże…

PS. Rybciu, jeśli to kiedyś przeczytasz, to wiedz, że to taki żarcik był… hihihi… gdzie jak, bez mycia, do wspólnego łóżka, no co ty…? Tak tylko trochę przed chłopakami szpanuję, wiesz jak jest… ;)




Wpis opublikowany dnia 28.08.2008
Kategoria: Honda, [Rozważania] | Tagi:
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 11

  1. chakier ( August 28th, 2008 11:38 )

    U mnie na wsi, w Realu ,,serwis sprzątający” jeździ podobnym. Też ma takie dwa wloty po bokach, co odkurzają, a środkiem zmywa podłogę.

  2. Kanapon ( August 28th, 2008 18:10 )

    fajne to cacko, tylko mam wrażenie, że pani Regina z uznaniem wysuwając na wierzch dolną, sztuczną szczękę – odgryzła całkiem spory kawałek przodu…

  3. mivipe ( August 28th, 2008 18:32 )

    Po raz pierwszy zobaczyłem go w Top Gear.. Na mnie zrobił ogromne wrażenie.
    Wyobraźnia zadziałała.

  4. Renek ( August 28th, 2008 23:40 )

    Jak się tak dokładnie przyjrzeć, to ta Honda nie ma szans skręcać. Przednie koła nie mają ani milimetra luzu w nadkolach…

  5. wicherek ( August 29th, 2008 21:22 )

    @Renek: a widziałeś hotwhellsa ze skręcającymi kolami?

  6. chakier ( August 30th, 2008 23:49 )

    Ja widziałem. I co? Łyso teraz?

  7. tk ( August 31st, 2008 01:52 )

    Ta, chyba jak kody wpisałeś to skręcał. I co? Łupież teraz?

  8. chakier ( August 31st, 2008 10:46 )

    Po prostu macie hotwheelsy dla przedziału wiekowego 3 do 7 lat. W tym wieku dzieci jeszcze nie zawsze rozróżniają kierunki prawo-lewo, więc na wszelki wypadek to hotwheelsy nie mają skrętnych kół…

  9. Globy/AutoFoto ( October 14th, 2008 09:25 )

    Czaaad! Chociaż ja oprócz wspomnianego telepania na sprężynkach odkryłem inną pasję – pucowałem drobniutkie plastikowe “szyby” oraz woskowałem metalowe nadwozia, używając koniuszków palców ;-) Zostało do dziś. A tak w ogóle witam po przerwie, tęskniłem za lekturą.

  10. elmer ( October 22nd, 2008 13:27 )

    ja tam nie mial bym nic przeciwko, jak by takie cos wypuscili “dla ludu”.

  11. (s19) Oldsmobile Golden Rocket : BLOGOMOTIVE – rasowy blog motoryzacyjny ( September 3rd, 2010 11:46 )

    [...] nie komentuję – brak mi słów. Wygląda jak praprzodek tego mistrza – tyle, że jest chyba jeszcze fajniejszy. Ponoć za inspirację posłużyły dwie torpedy. [...]



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich