#137 Prem7erowe dzielenie 5/5


Jakiś czas temu wydało mi się, że wokół mnie jest coś więcej niż tylko ciepła ciemność i to blade, ekologicznie przygaszone światełko gdzieś tam, daleko. Lecz szybko odepchnąłem tę myśl – było mi błogo w tym stanie, pływam na falach miękkiej i ciepłej czerni i o nic się nie musiałem troszczyć. Przed chwilą jednak wyraźnie usłyszałem, że nie jestem tu sam. Jakieś wytłumione głosy, rozbłyski światła… i ten zapach… taki sterylno-alkoholowy…
- O! Już jest Pan z nami! Ciekawe, co Pan pamięta…?

Światło wpadające w maksymalnie rozszerzone źrenice powoduje straszliwy ból. Mózg jest wtedy bezradny – topione zalewem fotonów dno oka produkuje swoimi receptorami tak wielkie ilości prądu, że spokojnie mogłoby tym zabić drwala z Alaski, a jego flanelową koszulę przetopić na dziecięcy śliniak – taki z kieszonką na ulaną zupkę. Dawno nieużywane struny głosowe starają się bezładny chark uformować w najprostsze przekleństwo. Uwiędłe kończyny trzepią się na boki. Z napęczniałych odleżyn sączy się osocze. Wenflony kłują, rurka w nosie przeszkadza, pielucha uwiera… No, nikomu tego nie życzę!
- Podajcie mu 200 miligramów epinefryny, encefalograf radialny doustnie, capivit A+E dożylnie i dwie miarki defibrylowanego EEG jak się uspokoi. A, i nie zapomnijcie o broncho-cyto-glakso-metylo-fenystolo-glaminie, to go powinno otrzeźwić. Chcę go mieć za godzinę w pełni sprawnego. Chętnie się dowiem, co pamięta. No, już już już… do roboty!


 

- Długo tu leżę?
- Długo.
- Ale dzień? Dwa?
- Od 21 listopada.
- Czyli?
- Dziś mamy 20 grudnia. Czyli 29 dni.
- He he he… niezłe. Sprytnie pochowaliście kamery. Pozdrawiam „Śmiechu Warte”! Tiu tiu… 29 dni, he he he…
- Chmmm… siostro, jeszcze 4 jednostki vichy-pour-homme w ten wenflonik na prawym nadgarstku…

…….

- Ostatnie wspomnienie?
- Dupa…
- …?
- Wielka, zbliżająca się dupa. Próbowałem uniku, ale jakoś tak bez woli walki… chyba chciałem, by ta dupa, na mnie… no, tego… Czy to coś znaczy, Panie doktorze?
- Czy w dzieciństwie ktoś Pana dotykał? Yyy… TAM dotykał…?

…….

- Wiem, że to niemożliwe, bo po tej dupie odpadłem, ale gdzieś z tyłu głowy mam wspomnienia dotyczące samochodów…
- Wirowały? Liczył je Pan?
- Siedziałem w nich.
- Z przodu?
- I z tyłu też. Dotykałem, głaskałem, przełączałem… bardzo miło to wspominam… Czy to coś znaczy, Panie doktorze?
- Czy w dzieciństwie ktoś Pana dotykał? Yyy… TAM dotykał…?

- Każdy był inny, a jednak taki sam. Różniły się kolorami i drobiazgami, ale generalnie były identyczne. Identyczne, tylko trochę inne.
- Co Pana w nich pociągało?
- Detale. Och, jakże były dopracowane. Pokrętła tak miło gumowe, przyciski lekko zamszowe, fotele delikatne i pachnące, kierownice masujące wręcz dłonie, podszybie miękkie jak pościel. I ta pozycja…
- Tak?
- … za kierownicą. Marzenie! Idealnie głęboko, nisko i rajdowo. A jednocześnie chilloucik i gangsta. Nigdy, przenigdy nie siedziałem w tak mistrzowskim aucie! Gdybym mógł, zamieszkałbym tam. Zamknąłbym drzwi, włączył radio i głaskał materiał na boczkach drzwi. Czy to coś znaczy, Panie doktorze?
- Czy w dzieciństwie ktoś Pana dotykał? Yyy… TAM dotykał…?

- Pamiętam rozmowy. Wiele rozmów, z różnymi ludźmi. Polacy, Niemcy, Anglicy. Był nawet ktoś z bardzo daleka… z Zambii chyba… nie był sam, miał kozę i zebrę. Pamiętam, że jak się rozbiegły, pomagałem mu ich szukać. Tak je wołaliśmy… Łojeeeeeeuuuaaa! Łojeeeeeeuuuaaa! I przyszły. Urocze…
- Kozy też Pan dotykał?
- Tu i tam… ale nie o tym, nie o tym… I te ich światła, te ringi, te tylne paski – gdyby tylko Pan doktor to widział, jak one nęcą i kuszą. „Wsiądź” – wołają. „Kup mnie” – proszą. Czy chcę kupić? Nie, nie stać mnie. Ale czy chcę mieć? Zdecydowanie!
- Tak dobre te wozy?
- Och, doktorze! Z wielu aut chleb jadłem, ale ta nowa siódemka… och! Jedno w niej mnie boli – że jakoś tak z zewnątrz nie wygląda inaczej niż inne auta. Wyładniała, wyobliła się i odciążyła… jest naprawdę śliczna i proporcjonalna, ale gdzieś brak mi czaru i potęgi poprzedniej wersji. Poza tym, poprzednia stworzyła wszystkie jeżdżące dziś po drogach auta! Poprzednia siódemka jest matką wszech-aut! Matką, rozumie Pan? Czy to coś znaczy, Panie doktorze?
- Czy w dzieciństwie ktoś Pana dotykał? Yyy… TAM dotykał…?


 

- Bo niech Pan spojrzy na to z boku, obiektywnie. Poprzednia siódemka była krytykowana. Jeździli po niej jak po łysej kobyle. Że ciężka i czołgowa. Że ma przylepiony na siłę bagażnik. Że iDrive do niczego się nie nadaje i lepsze od niego jest 89 przycisków. A potem, gdy fala krytyki ucichała, Audi wypuściło A8 ze swoją mutacją iDrive’a, zwaną MMI. A Mercedes zaszczycił rynek nową S-klasą kompletnie pozbawioną przycisków, z wielkim manipulatorem systemu Command i klapą bagażnika równie przerysowaną jak w BMW. Poprzednia siódemka jest wzorcem dla wszystkich dzisiejszych luksusowych aut. Od niej wywodzi się wszak obecna piątka. Śliczna, acz potężna i gdzieniegdzie dziwnie połamana. Cóż zrobił Mercedes, jak tylko krytyka przycichła? Wypuścił równie ciężką i pogiętą klasę C. Audi to samo – z opływowego i parówkowego designu przeszło na kanciasty i połamany. Chris Bungle to geniusz! Bez niego wszystkie auta wyglądałyby dziś jak jeszcze bardziej zaokrąglone A6.
- Chmmm… zastanawiam się, siostro, czy to nie pora już na dekarbidoksynę. Myślę o trzech jednostkach. Może siostra przygotować?
- A ta obecna siódemka jest niestety tylko ładna. Śliczna nawet. Sęk w tym, że nic nowego nie wnosi. Owszem, ma parę bajerów. Jej karoseria na przykład jest tak sztywna, że żadne zabiegi tubingowe w stylu rozpórek i dodatkowych spawów nic więcej nie wniosą. Akumulator (a nawet chyba dwa) ma w bagażniku po stronie pasażera, by auto z samym kierowcą było lepiej wyważone. iDrive jest teraz naprawdę intuicyjny i łatwy w obsłudze. Head-up display wyświetla więcej, ładniej i mniej inwazyjnie. A dywaniki skłaniają do jazdy na bosaka.
- Tutaj siostro, w wenflonik… A co tam, niech będą 4 jednostki.
- Piękne auto… cudne i błogie… nie, to mi błogo… Doktorku, mów mi Błogo. Błogomotif. Hehe… Chrrrrrrrr… fiuuu… chrrrrrr… fiu…

. . . . . . .

cz.1 | cz.2 | cz.3 | cz.4 | to jest część 5




Wpis opublikowany dnia 20.12.2008
Kategoria: BMW, Wydarzenia | Tagi: , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 6

  1. bbkamil ( December 20th, 2008 03:04 )

    dobrze Ci zrobił ten odpoczynek. chociaż nie potrafię zrozumieć jak można tak intensywnie myśleć o jednym samochodzie. może i jest ładny, ale żeby leżeć i ciągle nie móc wyjść z podziwu? przez miesiąc?

  2. chakier ( December 21st, 2008 12:37 )

    Blogo, nie wywlekaj mrocznych stron swego dzieciństwa teraz, na blogu. Zrobisz to potem, jak już będziesz bardzo sławny, i za o wiele większą kasę!

  3. Lagunault ( December 21st, 2008 15:59 )

    Podobno “7″ też świetnie jeździ. Lekko i zwinnie, jakby była dużo lżejsza niż jest. Może nie powinienem o tym mówić, bo nasz pisarz się przekręci w tym szpitalu z pragnienia, jak sobie to uświadomi ;)

  4. Lagunault ( December 21st, 2008 16:04 )

    A, no i chris bAngle :)

  5. Blogomotive ( December 23rd, 2008 00:34 )

    @Chakier: To wierzchołek góry lodowej. Wypaliłem na zachętę.

    @Lagunault: A ja myślałem, że siódemka, jak każde BMW, nie jeździ lekko tylko ciężko. Myślałem, że zamiast kierownicy ma 2 wajchy – lewą od lewej gąsienicy, prawą od prawej. Ech… głupi ja, głupi ;) BTW: Fakt, Bangle nie bungla…

  6. Noqa ( December 31st, 2008 00:32 )

    bAngle?

    Czyli “be Angel?”



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich