BBC08 Ćwierćfinał 39-42/51
Dziś 2 dzień ćwierćfinału w konkursie Best Bloggers’ Car 2008 i cztery ekscytujące pojedynki. Koniec głosowania we wtorek 27 stycznia o godzinie 23:59. Kierując się emocjami wywalcie z gry 5 zbytecznych wozów!
Standardowe słowo wstępne
Jak wiecie, żaden ze mnie fachowiec, więc auta opisałem subiektywnie. Punktujcie mnie w komentarzach – Wasze uwagi pomogą innym w podjęciu właściwej decyzji. Bo tu nie ma żartów – kto przegra, ten odpada. Miłej zabawy!
Pojedynek #39
Alfa Romeo Brera vs. Mazda 6
Ten pojedynek to istne szaleństwo. Włosy sobie rwę z głowy. Od zmysłów odchodzę. Obłęd!
Z jednej strony prześliczna Brera – unikalny 3-drzwiowy hatchback tutaj w pełni zasłużenie określany mianem coupe. Śliczna linia, jedne z najpiękniejszych przednich świateł, wspaniałe wnętrze i ten smaczek obcowania z dziełem sztuki – kilka jest aut na świecie takie emocje wywołujących. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
Z drugiej zaś strony prześliczna Mazda 6 – genialnie zaprojektowany wóz, który udowadnia, że w klasie dyrektorskich aut służbowych nie wszystko musi wyglądać jak Mondeo lub Vectra. Piękna linia, dobre silniki, ponętne wnętrze i aura unikalności, spowodowana dalekowschodnim pochodzeniem oraz niskimi (to zaskakujące!) wynikami sprzedaży w Polsce. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
Pojedynek #40
Fiat Qubo vs. Audi A5
Ten pojedynek to istne szaleństwo. Włosy sobie rwę z głowy. Od zmysłów odchodzę. Obłęd!
Z jednej strony prześliczny Fiat Qubo – mimo iż wesoły i pocieszny, to jednak charakterny. W Stanach projektuje się auta dla młodzieży z bogatych domów – by sobie mogli na surfing podjechać, pod klubem się pokazać i dziewczynę uwieść w samochodowym kinie. Qubo jest właśnie takim autem w Europie – jest praktyczny, ładny i kosztuje dokładnie tyle, ile do wydania ma europejska młodzież z zamożnych rodzin. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
Z drugiej zaś strony prześliczne Audi A5 – encyklopedyczne coupe (o co trudno w dobie niskich sedanów i rozciągniętych hatchbacków określanych właśnie tym mianem) o przepięknych proporcjach, wspaniale wykonanym wnętrzu i odpowiedniej gamie doskonałych silników. Wygląda lepiej niż jeździ, a jeździ lepiej niż wygląda. Ma wszystko, co coupe mieć powinno plus coś, co powinno mieć każde auto – charakter tak silny jak sto skurczybyków. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
Pojedynek #41
Nissan GT-R vs. Mercedes klasy C
Ten pojedynek to istne szaleństwo. Włosy sobie rwę z głowy. Od zmysłów odchodzę. Obłęd!
Z jednej strony prześliczny Nissan GT-R – od dziś po wsze czasy ideał, ikona, wzór samochodów sportowych przez duże Z (Z jak Zapierdalacz). Tak szybki, że wielu wręcz nie wierzy w jego istnienie. Tak piękny, że Włosi masowo popełniają samobójstwa na śmierć zażerając się spaghetti. Tak wyrafinowany, że CERN prowadzi wewnętrzne dochodzenie w sprawie domniemanej kradzieży wyników wieloletnich badań i doświadczeń. Tak doskonały, że gdyby nie pewne historyczne zaszłości, na podstawie rozkładu cykli wtrysku w jego silniku określano by czas równy 1 sekundzie, a zbalansowanie nadwozia podczas hamowania na łuku pomnożone przez masę atomu berylu stanowiłoby podstawę do stworzenia perfekcyjnego wzorca kilograma. Po wsze czasy. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
Z drugiej zaś strony prześliczny Mercedes klasy C – idealny wóz dla mężczyzny, który osiągnął wystarczająco w życiu dużo, by nie musieć udowadniać swojej pozycji. Klasa C prowadzi się wyśmienicie – próżno szukać w niej sportowej nutki – to naprawdę jest niepotrzebne w wozie, który prezentuje tak wysoki poziom komfortu i klasy. Klasa C wygląda świetnie i, co ważne, daje wybór – albo mega elegancja w wersji Classic z tradycyjną gwiazdą na stojaku, albo lekka domieszka wyzywającej agresji w wersji Avantgarde z „fajerą na grillu”. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
Pojedynek #42
Alfa Romeo MiTo vs. Mercedes CL vs. Citroen C5
Ten pojedynek to istne szaleństwo. Włosy sobie rwę z głowy. Od zmysłów odchodzę. Obłęd!
Z jednej strony prześliczna Alfa Romeo MiTo – auto, które nie tylko udowadnia, że maluch może być ostrzejszy od papryczki jalapeno i noży kuchennych z Telezakupów Mango, ale czyni to w sposób druzgoczący konkurencję. W czerwieni ta mała Alfa jest seksowna niczym Tyra Banks i Charlize Theron razem wzięte. W bieli to bez wątpienia Shannen Doherty lub Victoria Beckham. W srebrnym metaliku jest jak Pamela Anderson. Jak Pamela wygląda również, gdy zaparkuje obok Jaguara. W czerni przypomina Christinę Applegate, Salmę Hayek a nawet Monicę Belluci. W wersji ze skórzaną tapicerką jest wcieleniem Angeliny Jolie. Gdyby była w ciapki, wyglądałaby jak Lucy Liu. A gdyby była w jeansach, przypominałaby Jennifer Love Hewitt. Nawet w nietypowej zieleni wygląda jak Kylie Minogue. A gdyby w ofercie był róż, wyglądałaby jak Halle Berry. Wymieniałbym dalej, ale jak każdy facet potrafię nazwać tylko kilka kolorów. Acha – nawet po wypadku, z wystrzelonymi poduszkami nie wygląda specjalnie źle. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
Z drugiej zaś strony prześliczny Mercedes CL – auto tak „mighty”, że w języku polskim brak na jego określenie odpowiednich słów. Ten wóz nie jedzie, nie stoi i nie skręca – on po prostu jest. W każdym ułamku sekundy przebywanej trasy on jest, trwa wczepiony swą potęgą w asfalt rzucając czarny jak smoła cień na wszystko wokół. Mercedes CL nie musi porażać dźwiękiem silnika, osiągami i komfortem. On tego nie musi – on to może. Jak zechce. Kiedy zechce. Ten wóz to mieszanka wodnego łóżka z prezydenckiego apartamentu hotelu Ritz z japońskim horrorem o dzieciach z czarnymi oczami i wodzie lejącej się z kranów. Kierowca leży na łóżku wodnym. Świat poza autem robi w gacie ze strachu. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
Z trzeciej zaś strony prześliczny Citroen C5 – auto, które do wszystkich motoryzacyjnych kultur świata włożyło swoje dłonie, by pobrać wszystko co najlepsze. Jest do cna francuskie, oferując komfort i masę niestandardowych rozwiązań. Jest do cna niemieckie, oferując prestiż i odpowiednią charakterystykę prowadzenia. Jest do cna japońskie, oferując niezawodność i mnogość użytecznych gadżetów. Jest do cna brytyjskie, oferując ponadczasowy styl i świadomość obcowania z rzeczą ponadczasową. Jest do cna włoskie, oferując emocje i świadomość jazdy autem, które już podczas projektowania sprawiało swoim twórcom mnóstwo frajdy. Absolutny nr1 w moim garażu marzeń.
EDIT 8 minut później: Przeczytałem ten post na spokojnie i wychodzi na to, że mam 9 garażów marzeń. Z jednej strony to mało realne, ale… jest to równie mało realne, jak posiadanie jednego garażu marzeń. Zatem… niech zostanie jak jest, nie będę tego poprawiał.
PS. Research wykonany przy wyszukiwaniu fotek do tego postu był jednym z przyjemniejszych, jakie w historii tego bloga wykonałem. Kto wie, czy jakiś kolejny post w niedalekiej przyszłości nie będzie stanowił idealnego pretekstu do kolejnych poszukiwań. Ale wtedy to już może pójdę, że tak powiem, bardziej w hard…
Sprawy organizacyjne:
> Głosujemy do wtorku (27-01-08) do godziny 23:59
> Szczegóły i aktualne wyniki ćwierćfinałowe: www.blogomotive.pl/BBC
> Kolejny ćwierćfinałowy pojedynek już jutro!
> Znasz zasady walki?
Jeśli masz ochotę przeczytać coś podobnego, kliknij w wybrany link kategorii lub tagu,
albo po prostu przejrzyj archiwum wszystkich tekstów.
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!





Jeden z lepszych postów XXI wieku! Ujmujący, prowokujący i… podniecający ;)
#39 jak zwykle sentyment
#40 pocieszna zabawka rodem z Cricolandu kontra Mega Wypas. Szczerze mówiąc to coupe nie przypadło mi specjalnie do gustu, ale wybór może być tylko jeden.
#41 Nissan, tym razem za kąt skrętu kół na centralnym wyświetlaczu. Kiedyś myślałem, że takie rzeczy to tylko w erze…
#42 Ritz, apartament prezydencki, łózko wodne….przecież ja tu mieszkam.