#145 Passat Wszechmogący

Volkswagen Passat

– Rybciu – rzuciłem w kierunku kuchni. – Gdzie jest mój telefon?
– A gdzie go ostatnio zostawiłeś?
Czy też w takich sytuacjach trafia Was szlag? Nie dość, że pytaniem na pytanie, to jeszcze od razu ze wskazaniem na to, kto jest pierdołą, a kto cwaniakiem. A przecież wszyscy wiemy, że to żony przekładają rzeczy z miejsca na miejsce zupełnie bez przyczyny. Tym razem jednak… telefon rzeczywiście leżał tam, gdzie go zostawiłem. Ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę!
Kontakty. J. Janek Kulczyk. Połącz.
„Telefonuję: Janek Kulczyk”

– Halo?
– Słuchaj Janek…
– Blogo, mam spotkanie…
– Ja na ASAP. Pilna kwestia, bo wiesz… Passat wygrał bibisi
– No widziałem. Też żeśmy tu wszyscy ostro głosowali…
– No i głupia sprawa jest, bo muszę coś napisać, a tak między Bogiem a prawdą to jechałem nim kiedyś może z 10 minut. Możesz mi jednego na noc podstawić? W spokoju sobie pojeżdżę, podotykam, fotki zrobię. Takie tam…
– Wiesz co, podjedź to Rowińskiego w Piasecznie. Jakby tam coś nie poszło, to weź jeszcze odwiedź Auto Vivę na wylotówce na Poznań. W ostateczności Auto Wimar powinien mieć jednego.
– I mam tam podjechać i co?
– Ja do nich zaraz przekręcę. Powołaj się na mnie.
– OK.
– No i wiesz, sorry że tym razem nie pod dom, ale dzwonisz w ostatniej chwili jak z ukropem. Dorośnij trochę, hehe…
– Janek! Przypomnieć ci Rajgród? A Piecki? Pamiętasz, jak się Phaetonem wpieprzyłeś w zaorane pole po pijaku, bo ci się z Touaregiem pomylił?
– Dobra, dobra. Kończę, bo tu Kazik czeka.
– O! Pozdrów go ode mnie.
– Marcinek! Blogo pozdrawia. Co? Aha. On cię też pozdrawiam.
– Dobra, nara.
– No, hej. Dzwoń, jakby co.

VW Rowiński Wajdemajer

Niedziela wieczór. Dochodziła 22:20. Podjechałem pod Rowińskiego w Piasecznie. Pusto. Ani żywej duszy. Wyłączyłem silnik i wysiadłem z auta. Podszedłem pod drzwi salonu i zapukałem. W środku na rozkładanym łóżku polowym drzemał ochroniarz. Zastukałem mocniej. Chrapnął i przekręcił się na drugi bok. Profesjonalista.

Wróciłem do auta i wyjąłem aparat. Przycelowałem i pstryknąłem – to zawsze działa. Nim światło flesza skryło się w za węgłem, koło mnie stał smutny pan – niski, krępy i napięty jak struna.
– Co Pan zrobił?
– Zdjęcie.
– Po co?
– Do albumu.
– Nie można.
– Dlaczego?
– Bo zabronione.
– Jak zabronione?
– Tak samo, jak na dworcach.

Dałem spokój. Nie miało sensu dalej się przekomarzać – ewidentnie był do takich rozmów odpowiednio przygotowany. Przeszedłem od razu do rzeczy:
– Janek dzwonił?
– Jaki Janek?
– No Janek.
– Nie znam żadnego Janka.

W jego oczach dostrzegłem błysk zadowolenia i pewności siebie – najwidoczniej znów nieświadomie wszedłem w przerabiany przez niego na szkoleniach schemat rozmowy. Zmieniłem ton na bardziej urzędowy:
– Czy imię Kulczyk a nazwisko Tradex coś Panu mówi? – spytałem ściszając głos.
– Tak.
– Czy Pan Kulczyk Tradex dzwonił?
– Tak.
– Czy jest dla mnie Passat?
– Tak.
– Gdzie?
– U nas nie ma.
– A gdzie jest?
– Pan Tradex nie powiedział.
– A co powiedział?
– Żeby wydać Panu Passata.
– Więc jestem.
– Ale nie ma.

To nie miało sensu. Ochroniarze kierują się sobie tylko znaną logiką, szlifowaną na błysk na licznych kursach NLP. Nie dość, że kompletnie nic z tego nie rozumiałem, to jeszcze zaczynałem go lubić. Jeszcze minuta rozmowy i zaproszę go na kawę. Odwróciłem się bez pożegnania i wsiadłem do auta.

– Proszę oddać zdjęcia! – ochroniarz podbiegł i bez zbędnych ceregieli złapał mnie za kołnierz.
– Prześwietlę je przy Panu, OK? – zareagowałem błyskotliwie i wyjąłem z aparatu gigową kartę SD.
Ochroniarz spojrzał na nią nieufnie i się zamyślił. Patrzył to na mnie, to na kartę, to na zasnute chmurami nocne, czarne jak atrament niebo.
– Chwileczkę! – rzekł stanowczo sięgając do paska po latarkę. Włączył ja i z bliska oświetlił kartę.
– Co Pan robi?
– To dla pewności. Już w porządku – zgasił latarkę i niezobowiązująco zasalutował – Może Pan jechać.

VW Auto Viva

Auto Viva robi równie świetne wrażenie jak Rowiński – salon jest przeogromny, szklany, elegancki i otoczony czymś na kształt parku. Smaczku wszystkiemu dodaje niepozorna tabliczka „Bentley serwis” stojąca pośrodku trawnika. Szacun!

Nie chcąc marynować cennego czasu od razu zrobiłem zdjęcie. Ochroniarz pojawił się dokładnie w chwili zamykania się migawki. Był postawny, świetnie ubrany i gładko ogolony. Gdyby nie jakiś drapieżnik, pistolet czy inny owad naszyty na klapie marynarki, mógłby uchodzić za managera.
– Co Pan robi?
– Zdjęcie?
– Po co?
– …

Zapewne domyślacie się dalszej części tej bezsensownej szermierki słownej na temat zdjęć, więc przejdę od razu do pytania za milion.
– Janek dzwonił?
– Tak.

O! Ewidentny nowicjusz – nie wciąga mnie w bezsensowne dyskusje tylko wali prosto z mostu. Co za amatorszczyzna.
– I?
– Niestety szef sprzedaży pojechał nim sobie do domu.
– Rozumiem.
– Niech Pan do Skody podjedzie. Tam może być.
– Do Skody?
– Do Wimaru. Oni też wagenami handlują.

Podziękowałem i pojechałem. Muszę pamiętać, by gdzieś zgłosić niekompetencje tego ochroniarza – przecież w tak konkretny sposób nie wolno rozmawiać z nieznajomym. No i karty ze zdjęciem mi nie prześwietlił. Amator.

Auto Wimar

Auto Wimar koło Ursusa nie prezentował się tak wspaniale jak dwa poprzednie salony, ale nie ma co się dziwić – tu się głównie Skodą handluje. Wyjąłem aparat i zacząłem robić zdjęcia. Pstrykając chyba już dwudziestą fotkę ze zdziwieniem dostrzegłem dwóch ochroniarzy, którzy stojąc za szybą w salonie na każdy błysk flesza robili głupie miny i pozowali „na mistrza drugiego planu”. Skoda to jednak inny świat. Podszedłem do nich i pokrótce streściłem kobrę.
– No właśnie bo jest problem – z zakłopotaniem powiedział jeden z nich. – Passata nam wczoraj ukradli, a nowy jeszcze nie przyjechał. Na chwilę obecną możemy służyć starym Superbem.
– Skodą?
– To prawie Passat.
– Wie Pan, prawie…
– Jest dłuższy i ma parasol – z rzeczowymi argumentami włączył się do dyskusji drugi ochroniarz. – I zydle ma grzane.

To nie miało sensu. Passat to Passat – nie jest ani przerośniętą Jettą, ani mniejszym Pheatonem, ani tym bardziej czymś na kształt Superba. Jest jedyny w swoim rodzaju…


 

Pierwsze refleksje jeszcze w trakcie finałowego pojedynku miałem dość nieciekawe – uważałem, że zaangażowanie dwóch licznych fanklubów fałszuje rzeczywiste wyniki. Bo przecież tegoroczny konkurs może wygrać tylko Nissan GT-R. Takie to było dla mnie oczywiste.

Albo Mazda 6 – bo taka jest ładna i japońska. Albo Alfa Romeo MiTo – bo taka zadziorna i ponętna. Albo Honda Accord – to tak wiele obiecuje. Albo Range Rover Sport – bo taki wszechpotężny. Albo Jaguar XK – bo taki klasyczny. Albo Mercedes CLS – po tak przeze mnie ukochany.

Tymczasem o laur do końca walczyły Volkswagen Passat i Renault Laguna. Zwykłe masowo sprzedające się auta – dla lepszych handlowców lub managerów. Co w nich takiego świetnego, że tylu z Was je tak uwielbia? Ja już wiem. Zrozumiałem to. I oczywiście Wam to napiszę, byście mogli (jak zawsze) nauczyć się tego na pamięć i szpanować przed kolegami własnym, wyrobionym zdaniem ;-)

Ale Laguną zajmę się przy najbliższej okazji. Dziś święto Passata – laureata drugiej edycji konkursu BBC.

Na początek zróbcie mały test i zapytajcie wszystkich znajomych handlowców o auto marzeń. Gwarantuję, że 95% z nich chciałoby mieć Passata. To nie ujma! Pokażcie mi auto w tej klasie i przedziale cenowym, które jest równie reprezentacyjne i równie wielką zazdrość u sąsiadów budzi. Wyłączając Mercedesa, Audi i BMW – Passat prezentuje się najdostojniej. No tak – jest jeszcze Jaguar X-type, ale on to się chyba tylko mnie podoba.

Volkswagen Passat

VW Passat ma prestiż, którego brak konkurentom. Ma niezłe kształty i odpowiednią ilość chromu – naprawdę podoba mi się ta lustrzana atrapa. Co dalej? Na 16-calowych kołach nie wygląda jak deskorolka. Światła nawet bez ksenonów potrafią zganiać wolniejszych z lewego pasa. Tylne diody (mam trochę zastrzeżeń do ich czytelności) są klasą sama w sobie – nowoczesne, bajeranckie i wyglądają, jakby kosztowały tyle co Polo. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Passat widziany we wstecznym lusterku budzi większy strach niż Vectra lub Mondeo. To fajne uczucie – pisałem kiedyś o czymś takim

Volkswagen Passat

Volkswagen Passat

Volkswagen Passat

VW Passat ma świetne wnętrze. Siedzi się w nim doskonale – gangstersko i sportowo zarazem. Jechałem nim kiedyś, tylko raz i przez moment – ale od tej chwili wrażenia z siedzenia w każdym innym aucie odnoszę właśnie do Passata – tak mi tam było wygodnie i dobrze! Poza tym uwielbiam takie projekty wnętrza, które pozwalają na jego dowolne niemalże kształtowanie. Uwielbiam, gdy deska rozdzielcza ma elementy, które mogą być aluminiowe lub drewniane. Uwielbiam, gdy to samo wnętrze może tak bardzo się od siebie różnić w zależności od wybranego pakietu.

Jeśli miałbym coś takiego, jak „garaż marzeń na 10 silników”, co najmniej dwa byłyby tam wyjęte wprost z Passata: zaturbiona benzyna (kiedyś 1.8 a teraz już chyba 2.0) i ten 130-konny TDI na pompowtryskiwaczach – głośny, warkotliwy ale jakże cholernie dynamiczny.


 

Mówcie co chcecie. Naśmiewajcie się – Wasze prawo. Ale coś mi mówi, że gdyby w uczciwym teście wystawić Passata naprzeciw Mondeo, Vectry, Laguny, Avensisa, Accorda, Szóstki, 9-trójki, C-piątki, 407-mki, 159-tki itp. – wygrałby na punkty. Oczywiście, że Passat w niewielu kategoriach by ewidentnie dominował, ale ostatecznie by wygrał. Bo jest naprawdę dobry. I za cholerę nie wiem, czemu jest tak nielubiany. Tu chyba nasza martyrologia dochodzi do głosu. Gdybym pisał po węgiersku dla Węgrów – nikt by wtedy w żadnym komentarzu z Passata nie zakpił. Zobaczcie zresztą sami:

A kiállítás a fehérneműpiac mértékadó szereplőinek találkozója, ahol több mint 80 márka képviselteti magát. A résztvevők és látogatók a ruházati és fehérnemű ipar teljes kínálatával ismerkedhetnek meg.

I co? Czy po przeczytaniu tego komuś się na kpiny zbiera? No własnie!

Na koniec jeszcze trzy zalety. Pierwsza – poprzednik aktualnej wersji (nie znam się na numeracjach modeli – wiecie, ten z bałwankami na tylnych światłach) nadal wygląda świetnie i (może poza wnętrzem) absolutnie się nie zestarzał. Druga – obecna wersja kombi wygląda świetnie: elegancko i lifesttyle’owo. I trzecia – wersja CC jest tak uroczo obniżona i nieźle skalkulowana cenowo. Coś mi się wydaje, że niedługo rzadkością będzie zwykły Passat…

Pamiętajcie również, że siłę marki stanowią ludzie, którzy są jej ambasadorami. To, co pokazaliście podczas tego konkursu (usuwając z pamięci kilka niepotrzebnych epitetów, zaperzeń i szczeniackich prowokacji) powinno zostać przez włodarzy Volkswagena, z moim kolegą Kulczykiem Tradexem na czele, dostrzeżone i nagrodzone. Oczywiście, że to mógł być szczęśliwy zbieg okoliczności. Oczywiście, że inne fankluby mogły zaspać lub się w porę nie zorganizować. Ale coś mi mówi, że w przyszłym roku znów Passat zawalczy w finale – szczególnie, że już posmakowaliście zwycięstwa. I wiecie co? Nic mi do tego. Uważam, że zasługuje.

– Halo?
– I jak? Wydali ci Passata?
– No właśnie nikt nie miał…
– Ech, te Warszawiaki. Weź tu do Poznania podskocz, to ci od ręki dam dwa: w dieslu i benzynie, sobie porównasz.
– Dzięki, ale już napisałem.
– Jak napisałeś? Bez jazdy?!
– A co ja niby po jeździe bym więcej napisał? Janek, ja tu mam tysiąc forumowiczów – jaką ja przed nimi Amerykę odkryję? Myślisz, że oni czegoś jeszcze nie wiedzą?
– True…
– No…

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Tytułem przypomnienia: pełne zestawienie pojedynków Best Bloggers’ Car 2008

19 komentarzy

  1. Solidne graty również ode mnie. Tak to napisałeś z humorem i nostalgicznie zarazem. Starzejesz się, hehe…

  2. że też tyle plastiku udało im się zmieścić jeszcze trochę to VW będzie robił silniki z plastiku

  3. Passat zawsze wygrywa na punkty w porównaniach przeprowadzanych przez Auto Bild (i tych przedrukowywanych w Auto Świat). I zawsze jest to samo wytłumaczenie – że we wszystkich kategoriach nie pozwala sobie na słabości. Według Niemców to taki Musterschueler. Prawda jednak jest taka, że to Streber, który tylko „pauken, pauken, pauken!”. Nie wie po co, ale zakuwa. Dlatego są też tacy ludzie, którzy wcale nie chcą jeździć Passatem.

  4. @lagunault:Lepiej jeździć passatem niż serwisować ciągle lagunę i jej magiczną kartę.Dlatego są też tacy ludzie, którzy chcą jeździć Passatem, a nie tylko pauken,pauken,pauken!

  5. @And: Przez 7 lat używania Laguny II ani razu nie serwisowałem karty. Ba – nawet nie wymieniłem w niej baterii! Serio mówię. Różnie bywa z Lagunami, ale ja nie miałem z nią problemów odbiegających od samochodowej normy.

  6. @And, zawsze lepiej „serwisowac” karte(co to wogole za pomysl) niz lepic pocylina bloki 2.0 tdi,tudziez nacinac wytarte walki pomp olejowych w tychże.
    Aha, czy to prawda, ze w aso pałwe, sprzedają litrowe butelki z olejem, które są wyposażone w rzepy, żeby jako wyposazenie obowiazkowe posiadaczy dyszli pałwe, nie latały po bagażniku, jak nomen omen, żyd po pusym sklepie ;-)

  7. Tak i dodają jeszcze dmuchane koło ratunkowe, żeby można było uciekać w popłochu widząc stado zakompleksionych motoryzacyjnie i agresywnych osób, które nie potrafią nigdy docenić lub pochwalić auta którego nie posiadają. To taka polska zawiść :]
    I tyczy się to praktycznie każdego samochodu – swoją drogą może mi ktoś powiedzieć – tak z innej beczki, dlaczego np. C klasa kilkuletnia kosztuje nadal kilkadziesiąt tysięcy a np. bardzo niedoceniana Alfa 156, chodzi po 9 tysięcy?
    Zawiły ten rynek motoryzacyjny i wieelce niesprawiedliwy.

  8. @Blogomotive jechałem B6 TDI 170-PD jedzie to, to bardzo ładnie ale od manuala z tym silnikiem precz ! … tylko DSG.
    Wykończenie jako nowe OK…ale to się ocenia po kilu latach a jak wiadomo z opini useró lubi sobie poskrzypieć.

    Nie wiem co to był za konkurs…szanuje twoje widzimisie…ale na drugi rok bardzo prosiłbym abyś nie robił eliminacji, półfinałów itd tylko zrób jedną listę wszystkich modeli które zadebitują w 2009 i wszystkie umieść na jednej stronie z możliwością zagłosowania na 1 z nich bez robienia …. vs …..
    Jedna lista…jedno głosowanie (powiedźmy przy 1 lub 2 tygodnie) i mamy zwycięzcę

    Zgadzasz się ? ;)

    Pozdrawiam

  9. @Bugatti: Nie zgadzam się – formuła konkursu jest OK. Zajebista jest nawet, rzekł bym. Mnie też boli, że już drugi rok z rzędu Mercedes CLS nie wygrał. Ale cóż zrobić – tak jak każdy, mam tylko 1 głos.

    A apropos Passata – moim zdaniem zasłużył na laur. O wiele lepszy to zwycięzca, niż zeszłoroczne Audi R8. Przejadły już mi się konkursy, które wygrywają auta częściej obecne na plakatach w pokojach nastolatków, niż na naszych polskich drogach. Czy fakt, że Passat jest zwykły, jakoś go wyklucza? Gdyby tak było, w konkursie powinien wziąć udział tylko i wyłącznie Nissan GT-R. Ale byłyby wówczas emocje ;)

  10. @Blogomotive popatrz sobie na stronki polskich tunnerów i fora fanów VAGów. Ile tam skarg i żali na Passka.
    Gdybym już miał wybierać to zamiast B „szóstki” wybrałbym nowego Accorda…ale cóź odpadł.

    Co do systemu głosowań to OK dla Ciebie może jest OK ale jakby tak wszystko wrzucić do jednego głosowania to może byłoby to bardzo „zagmatwane” ale bardziej sprawiedliwe.

    Pozdrawiam

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *