#154 Jak przez mgłę (1/4)

Pękała mi głowa, mięśnie kurczyły się w agonii a żołądek wypełniała siarka. Czułem się tak, jakby ten ból towarzyszył mi od zawsze. Byłem wykończony. Wszystko pulsowało – skroń, jelita, język wyschnięty na wiór. I właśnie w chwili tąpnięcia, gdy ból stał się nie do zniesienia a głowa czekała tylko na impuls do eksplozji…
- Wstawaj misiu. Wiem, ze wczoraj popiłeś, ale sobotnie odkurzanie samo się nie zrobi. No już!
Czytaj dalej >>
(m66) Rajdowy lans
Hołek, gdy miał znaczną przewagę nad pozostałymi zawodnikami, potrafił brać nawrót z łokciem za oknem lub wymachiwać do przydrożnej publiczności w trakcie mega długiego driftu. Podobno kiedyś nawet z nadmiaru przewagi poniosło go na jakimś nawrocie i zaczął bączki kręcić dla wiwatującego tłumu.
Cóż… dziś taki old-schoolowy lans wywołałby tylko pusty śmiech wśród kibiców. Dziś kierowcy cieszą się inaczej. Przykład? Proszę bardzo, choćby ten poniższy. Nie chciało mi się specjalnie szukać, więc wziąłem piewszy z brzegu…
Niezłe, choć z tempa wykonania tego lanserskiegon bączka wnoszę, że zawodnik specjalnie dużej przewagi nad rywalami sobie nie zbudował…
;)
(m65) Łódzki Car Show
Ponoć warto: Car Show 2009.
Coś mi się jednak zdaje, że ten niedzielny drift (19/04) w Rotundzie galerii handlowej to raczej będzie rejdjo-kontrold. Choć cholera ich tam wie – może ściągnęli tego gościa, co na poniższym filmiku w hangarach się ślizga? ;)
(m64) Bez orzekania o winie
Ja nie potrafię wskazać winnego. A wy?
Czy winny jest kierowca Seata, który rozpoczął wyprzedzanie bez patrzenia w lusterka? Choć prawdopodobnie spojrzał, ale motocyklistę zasłonił sobie łokciem ręki, w której trzymał przy uchu telefon. Nie usłyszał go również, bo gdy telefon zadzwonił, nie zdążył ściszyć radia przed odebraniem rozmowy. A poza tym jak na dłoni widać, że to wóz żony – a przecież jak się jedzie tylko kawałek, to nie warto ustawienia lusterek zmieniać.
A może winny jest motocyklista, który wyrwał się do wyprzedzania mimo iż dość klarownie widać, że do tego manewru czaił się również Seat? Czy nie powinien zastosować zasady ograniczonego zaufania i najpierw pokazać się Seatowi w lusterku a dopiero potem docisnąć? Mógł wyprzedzać za Seatem i dopiero potem go łyknąć – cóż to jest dla motoru?
#153 Styl jazdy

Ogólnie jeżdżę dobrze – bezpiecznie, nienerwowo i inteligentnie. Czasami nawet ekonomicznie, choć od kiedy wożę się służbówkami, ekologia i ilość spalanego paliwa mnie wali. Zauważyłem jednak, że nie mam jednego stylu jazdy. Mam ich kilka… 5 dokładnie.
Czytaj dalej >>
#152 Fotel prezesa

Lubię jeździć samochodem. Zawsze. No, może prawie zawsze, bo „syndrom dnia po”, szczególnie gdy owe „po” odnosi się do wczorajszej wizyty w Makdonaldzie, skutecznie może przyjemność z jazdy odebrać (znacie to pewnie lepiej niż ja – bieguneczka, zatwardzono czy w łagodnej wersji wiatry-nie-do-powstrzymania). Ale ogólnie – uwielbiam jeździć po mieście. A wyjazdy w trasę to wręcz ubóstwiam. Oczywiście pod warunkiem, że jadę sam!
Czytaj dalej >>
(m63) Przymus życzeń
Zgodnie z solidnie już zakorzenioną tu tradycją, po raz kolejny w ramach wielkanocnych życzeń odsyłam Was do postu sprzed 2 lat pt.: “Świąteczna symbolika“.
Wątpię, by ktokolwiek go jeszcze nie czytał… Jeśli jednak ktoś taki tu jest, a nie ma czasu na czytanie w tym roku – spokojnie, luzik… za rok również ten sam post podlinkuję z okazji świąt. Bo tradycję trzeba pielęgnować…
(m62) Jazda na pamięć
Przy takich prędkościach inaczej niż na pamięć nie da się jechać. Nie wyobrażam sobie, bym mógł tak szybko reagować na zakręty i uślizgi. To znaczy na dwa pierwsze bym raczej zareagował jak trzeba. Potem zaś starałbym się wyprowadzić bolid z driftu, by następnie mocno ściskać dłoń sanitariusza w drodze na OIOM.
#151 Spójrzcie czasem z góry

Weźmy takiego Forda Focusa – każdy z nas go widział setki razy. Mijał nas, my go mijaliśmy, stał sobie pod sklepem, moczył się na myjni, przyjmował zakupy od tyłu pod hiperkiem. Focus jak Focus – zawsze wygląda tak samo. Czyżby?
Czytaj dalej >>
#150 Żenujący Prima Aprilis

Pamiętacie DJ Sznurka? Nie wątpię! Dziś do Was powróci. W poniższym tekście. Dla mnie powrócił dnia 1 kwietnia, ale dopiero dziś podniosłem się psychicznie po tamtych wydarzeniach. A zaczęło się od tego, że zabrałem go spod domu, by wspólnie na 2 dni polecieć sobie służbowo do Szwecji…
Czytaj dalej >>




