(m64) Bez orzekania o winie


Ja nie potrafię wskazać winnego. A wy?

Czy winny jest kierowca Seata, który rozpoczął wyprzedzanie bez patrzenia w lusterka? Choć prawdopodobnie spojrzał, ale motocyklistę zasłonił sobie łokciem ręki, w której trzymał przy uchu telefon. Nie usłyszał go również, bo gdy telefon zadzwonił, nie zdążył ściszyć radia przed odebraniem rozmowy. A poza tym jak na dłoni widać, że to wóz żony – a przecież jak się jedzie tylko kawałek, to nie warto ustawienia lusterek zmieniać.

A może winny jest motocyklista, który wyrwał się do wyprzedzania mimo iż dość klarownie widać, że do tego manewru czaił się również Seat? Czy nie powinien zastosować zasady ograniczonego zaufania i najpierw pokazać się Seatowi w lusterku a dopiero potem docisnąć? Mógł wyprzedzać za Seatem i dopiero potem go łyknąć – cóż to jest dla motoru?




Wpis opublikowany dnia 17.04.2009
Kategoria: [Na poboczu] | Tagi: , , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 7

  1. mivipe ( April 17th, 2009 17:29 )

    Dwie najbardziej denerwujące mnie rzeczy.. nie patrzenie w lusterka i wyprzedzanie jako ostatni z kolejki do wyprzedzania.. Choc moim skromnym zdaniem to drugie gorsze.

  2. Zbigniew Czernik ( April 17th, 2009 22:36 )

    Noo, hmmm…
    Ja odniosłem wrażenie, że ten seat specjalnie tak wyskoczył, żeby zepchnąć motocyklistę na pobocze – tak trochę zbyt gwałtownie odbił biorąc pod uwagę, że auto przed nim było dosyć daleko.
    Ewentualnie chciał pokazać jak z niego chojro i że nie da się wyprzedzić bodaj motorkowi.

  3. NLoriel ( April 18th, 2009 09:31 )

    Ostatnie ujęcie filmiku wskazuje na reklamę wirusową :>

  4. lagunault ( April 18th, 2009 11:31 )

    Wiem, że motocykliści są pełnoprawnymi użytkownikami dróg. Szanuję ich i uważam na nich. Wiem, że są kierowcy, którzy tego nie robią i traktują ich jak obiekty, których na drodze być nie powinno.
    Uważam jednak, że motocykliści oprócz wymagać czegokolwiek od innych użytkowników dróg, powinni też sami dbać o własne bezpieczeństwo i przeżycie na drodze. Sprawa wygląda tak: motocykliści zarzucają kierowcom, że ci nie wiedzą, jak to jest jeździć na motorze. Wydaje mi się, że motocykliści za to szybko zapominają, jak to jest jeździć samochodem i spotykać na drodze motocyklistów. I nie chodzi mi tu o motocyklistów wariatów, ale o wszystkich.
    1) Motocykl jest znacznie mniejszym obiektem niż samochód. Żeby go zauważyć za sobą w którymś z lusterek, musi on w nim przez jakiś czas pobyć! Jeśli jedzie z tyłu samochód, to widać go w każdym lusterku. Jeśli jedzie z tyłu motocykl, to widać go zazwyczaj tylko w jednym lusterku. Jeśli motocyklista przemieszcza się poprzecznie po pasie ruchu, to w każdym z lusterek znajduje się tylko przez chwilę. Kierowca, który musi jednocześnie patrzeć i przed siebie, i we wszystkie lusterka, może akurat spoglądać w to lusterko, w którym motocyklisty nie ma. Wniosek dla motocyklistów – ustawić się w jednym miejscu za samochodem, np. po jego lewej stronie i pozostać w tym miejscu przez dłuższy czas. DAJCIE KIEROWCOM SZANSĘ SIEBIE ZOBACZYĆ!
    2) Motocykliści zazwyczaj poruszają się po drodze szybciej niż samochody. Starają się wykorzystać każdą lukę. Rozumiem to – wykorzystują swoją przewagę w postaci małej szerokości. Ale przez to powstaje różnica w szybkości reakcji kierowców a motocyklistów. Ci pierwsi reagują wolniej. Mniej widzą, bo pole widzenia ograniczają im szerokie słupki tylne i przednie, małe powierzchniowo lusterka, szyby itp. itd. Motocykliści poruszają się dynamicznie i przez to trudno się zorientować, gdzie są.
    Najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy kierowca słyszy motocykl. Wie, że ten jest gdzieś blisko. Wie, że musi na niego uważać, bo pamięta apele typu “Motocykle są wszędzie” i naprawdę nie chce nikomu zrobić krzywdy, ani nikomu czegokolwiek utrudniać. Ale co się dzieje? Słyszy motocykl, ale go nie widzi. Nie wie, gdzie jest. Spogląda we wszystkie lusterka i w żadnym lusterku nie zauważa motocyklisty. Ma stres, bo nie wie, co zrobić, żeby motocykliście nie zaszkodzić.
    W takiej sytuacji bardzo łatwo o jakieś nieporozumienie, które może doprowadzić do tragedii.
    Dlatego proszę motocyklistów o to, żeby pomagali kierowcom siebie zauważyć. Żeby myśleli i za siebie, i za kierowców. Żeby stosowali zasadę ograniczonego zaufania. Będzie lepiej!

  5. btd ( April 19th, 2009 21:39 )

    Miałem dzisiaj nie przyjemność wracać z Częstochowy wraz ze zgrajami motocyklistów. 90% to debile.

  6. Darek ( April 20th, 2009 11:42 )

    Też mam wątpliwości, czy wina leży po jednej stronie. Według przepisów oczywiście winny jest kierowca Seata. Ale jak już lagunault zauważył, nie pozostawiono mu zbyt dużo szans zauważenia motocyklisty, a do tego widać wyraźnie, że Seat zbierał się do wyprzedzania, a więc na pewno miał wyjechać.

    @Zbigniew Czernik…Niestety proszę w 9 sekundzie zobaczyć, widać wyraźnie po cieniach, że seat ma tuż przed sobą inne auto, które gwałtownie musiał wyprzedzić

  7. nyssan ( April 21st, 2009 10:09 )

    @lagunault: Bo Ty niestety masz rację.Przede wszystkim zasada zaniechania, dotycząca bardziej motocyklistów. Bo czy ważne jest potem czyja wina?
    Motocykl-250 kg + człowiek
    Samochód-co najmniej tona samej blachy
    Wynik kontaktu łatwy do przewidzenia.



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich