(m72) Miasto wciąga…
Mam tak samo, jak umytym autem w drodze na działkę przejeżdżam przez Chynów. Wszyscy się oglądają…
Swoją drogą – zauważyliście, jak bardzo różni się park maszynowy dużych miast od tego ze wsi? W Warszawie Toyota Avensis sprzed liftingu jest rzadkością i obciachem. Na wsiach pod kościołem pełno jest bezawaryjnych Carin… Życie na wsi to prawdziwa sielanka – bez przepychu, zbytku i niepotrzebnej pogoni za kasą.
Jeżdżąc po Warszawie Focusem czuję się w sam raz, choć wolałbym wóz o klasę lepszy i czasami mnie to męczy. Jadąc na działce do sklepu odremontowanym Komarem czuje się OK i jedyne, co mnie wówczas męczy to… brak bliskości Statoila z hotdogami.
(m71) Nadmierna gestykulacja
Mam kolegę, który nie potrafi się wysłowić bez cyrkowej wręcz gestykulacji. Do końca życia będę wspominał z rozrzewnieniem akcję, podczas której próbował wytłumaczyć strażnikowi miejskiemu, że brak biletu parkingowego za szybą to przypadek – on był, ale musiał go wiatr zdmuchnąć.
Obejrzyjcie poniższy filmik, a potem… wyobraźcie sobie, że tych 3 białych piłeczek tam nie ma. Właśnie w taki sposób mój kolega dyskutuje. Znacie kogoś o tak rozbudowanej mowie ciała?
Comedian Entertainer Juggler Chris Bliss 3 – The most amazing home videos are here
(m70) Skóra na niedźwiedziu…
Skusiłem się na AdTaily – wszyscy mają Mambę, mam i ja. Mimo iż reklamy żadnej jeszcze nikt nie wykupił, ja już w marzeniach wszelkie zyski rozdysponowałem.
I przedstawia się to mniej więcej tak:
- BMW 330i Touring na weekendowe wyjazdy na działkę
- Mercedes CLS w dieslu (raczej czarny, choć takiemu autu żaden kolor niestraszny) na co dzień tylko dla mnie
- Termometr In/Out z Auchan wraz z kompletem zapasowych baterii
- Zapachowy wiatraczek na nawiew, lawendowy (żebym się czuł w aucie maksymalnie swojsko, niczym w kibelku z gazetą).
I to wszytko planuję z zysków reklamowych zakupić sobie najpóźniej w trzecim kwartale. Tak się żyje… ehkm… skórę na niedźwiedziu dzieli!
PS. Z przyzwoitości napiszę, że na razie (faza testowa) czas trwania kampanii reklamowej (w cenie 1 dzień = 1 litr benzyny, a Statoila widzę z okna więc wiem) ograniczam do… chmmm… a niech sobie i miesiąc trwa. Choć z drugiej strony, na 30 litrach to można już nad morze wyskoczyć i wątpię, by ktokolwiek się skusił…
(m69) Tsunami życzeń
Dzięki! Jesteście wspaniali! Uwielbiam Was! Pisać dla Was bloga to zaszczyt! Taka rzesza wiernych i kochających czytelników to prawdziwy skarb! W życiu jeszcze nie zostałem zalany taką falą ciepłych, motoryzacyjnych życzeń urodzinowych! Istne tsunami miłości! Dzięki! Dzięki! Dzięki!
PS. A żeby Was tak szlag trafił!
#156 Rąbek u spódnicy

Cholernie ciężko jest stworzyć coś pięknego i ponadczasowego. I cholernie łatwo jest to spartolić. Wystarczy drobiazg… rąbek u spódnicy… i już cała chlubna historia leży w gruzach. Stare modele uzyskują na giełdach ceny wyższe niż nówki prosto z salonu. Dlaczego? Bo te stare są doskonałe, a te nowe spartolone…
(m68) Dyblog nr 006
Jak napisałem – tak i zrobiłem. Beniu – officjalny dyblog dla Ciebie! Za pro-vlepki w Rucianym wyczajenie. Owacje!

Tutaj wersja większa. A tutaj PDF.
Bierz, drukuj i idź dalej placki cygańskie wpierdzielać ;)
(m67) Dyblog nr 005
Jak napisałem – tak i zrobiłem. Krzychoo – officjalny dyblog dla Ciebie! Za naklejki w Skarżysku w klopie wyczajenie. Brawka!

Tutaj wersja większa. A tutaj PDF.
Bierz, drukuj i idź się lansuj ;)
#154 Jak przez mgłę (2/4)

Coś mi się wydaje, że na tegorocznej AutoKreacji budziłem większe obrzydzenie niż przed rokiem. W obecnym stanie ciężko mi sobie wszystko przypomnieć ze szczegółami, ale spróbuję. Łyk kefiru, chłodny kompres i… już wiem! Wszystko przez te cholerne chipsy…
#155 Trzydzieści i trzy
Rok bliżej do definitywnego odłożenia łyżki.
Hamowania awaryjnego. Zgaszenia zapłonu…














RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)
