#158 Czemu już ich nie produkują?!


linia produkcyjna

Zainspirowany swoim przemyśleniem na temat Hondy HR-V postanowiłem stworzyć krótki ranking aut, które nie są już produkowane i bardzo mi z tego powodu jest przykro. Starałem się zrobić Top10, ale wyszło jak zawsze… Oto Top6 aut, których nowych już nie kupicie. Zapłaczcie razem ze mną…

Honda HR-V

TOP 6 | Honda HR-V nie jest autem idealnym – niezbyt fajnie się w niej siedzi, wnętrze jest dość prostackie i skrzypiące a zawieszenie nijakie. Jednak wygląd powala – zarówno w czasach swojej świetności jak i dziś zwraca na siebie uwagę jak cholera. Ma coś zadziornego i lajfstajlowego w sobie. Wygląda, jakby mogła wszystko – wjechać w spory teren, zepchnąć z lewego pasa wszystkie białe Fordy Transity na trasie katowickiej i zabrać na wakacje w pełnym komforcie rodzinę z jedynaczką i dwie torby kijów golfowych. Doskonale wygląda w wersji trzydrzwiowej. Doskonale wygląda w czerni i srebrze. Lepiej wygląda po liftingu, ale i przed nie wyglądała źle. Żałuję, że Honda nie kontynuuje tej linii – dziś, w dobie ostrych kształtów, nieregularnych krzywizn i wielkich kół, ta „Joy Machine” mogłaby wyglądać naprawdę świetnie.

Honda Civic

TOP 5 | Honda Civic z lat 92/95 – ja jestem absolutnym fanem tego modelu, choć posiadany przeze mnie egzemplarz nie dość, że doprowadzał mnie do szału w codziennej eksploatacji, to jeszcze przytargał mnie przez epizod złodziejsko-policyjny. Uwielbiam to, że jest tak cholernie niska i tak cholernie szeroka. Uwielbiam jej wnętrze, które tylko na pierwszy rzut oka trąci myszką – jak się przyjrzeć wewnętrznym przetłoczeniom i jakości montażu, naprawdę trudno nie umiejscowić go na równi z A-trójką czy BMW jedynką. Że o silnikach nie wspomnę – wersje 1600 porywały wóz w przestworza, a wszelkie odmiany V-Tec wkręcały się pod czerwone pole szybciej niż wasza domowa suszarka do włosów zaczyna wiać po jej włączeniu. Nie podoba mi się obecny Civic – jest sztucznie kosmiczny i taki wydumany, ale pastwiłem się już nad nim i więcej nie ma sensu. Dlatego, w przeciwieństwie do modelu HR-V, wcale nie życzę sobie zobaczyć na jakiś targach nowej interpretacji tamtego Civica – to byłby, przy obecnym trendzie designerskim hondy, najprawdopodobniej duplikat najnowszego wozu Batmana. Życzyłbym sobie, by Honda podjęła odważną decyzję biznesową i wznowiła produkcję bez większych zmian. By sprzedawali go w Polsce z silnikiem 1600 125KM w cenie 48,000 zł brutto. By miał 3-letnią gwarancję i klimę w standardzie. Dzień bym się nie zastanawiał. A ciasnotę z tyłu i trochę twarde zawieszenie Margolcia by zrozumiała, bo jak każda pięciolatka jest córunią tatunia i kocha mnie bezwarunkowo. A Ryba nic by nie musiała rozumieć, bo sama tęskni za tą naszą starą, dobrą Hondziawką…

BMW 3 Compact

TOP 4 | BMW 3 Compact. Nie jestem z tych, którzy narzekają na obecną wersję 1, ale przyznać muszę, że specjalnego pożądania ona we mnie nie budzi. Ot – wygląda jak lepszy kompakt i słabsze BMW. Nie ma w sobie nic z zadziorności i agresji tej poprzedniej krótkiej trójki. Ach… pamiętam, jak kiedyś prawie zawału dostałem, gdy w 2001 roku szukałem sobie nowego auta. Jeździłem po warszawskich salonach i emocjonalnie rozdarty byłem pomiędzy Almerą i Seatem Leonem. Oba auta kosztowały coś koło 54,000 zł i, szczerze mówiąc, gdyby nie absurdalnie droga klimatyzacją w Leonie (Almera miała ją w standardzie), jeździłbym dziś Seatem. I wtedy właśnie, zupełnie przypadkiem przechadzałem się po jakimś centrum handlowym gdy zobaczyłem… prześliczne BMW serii 3 Compact wystawione na głównym holu. Znałem to auto aż za dobrze – przesiedziałem w nim chyba z 30 godzin (raz mnie ochroniarz z salonu siłą wywlekał), więc nie ono zrobiło na mnie takie wrażenie. Chodziło o kartkę na szybie – jak byk stało na niej: „316i Compact już za 54,000”. Przysiadłem. BMW w cenie Almery. Wzniosłem dziękczynnie oczy ku niebu i wtedy… dojrzałem dopisek „netto”. To przekraczało mój budżet. Dziś być może bym się skusił – wszak w bankach tylko czekają na kredytobiorców – tyle, że auta już go nie produkują. Szkoda. Naprawdę szkoda.

Mazda 323F

TOP 3 | Mazda 323F, gdzie „F” to ponoć znaczy „Familia”. A niech im będzie. To bez różnicy w chwili, gdy mowa o aucie pozbawionym ramek w drzwiach (nawet tylnych), wyposażonym w zadziorne lampy projektorowe i nadwozie, które z automatu daje +120KM szacunku. Rozpływając się w zachwytach nad 323F wcale nie chcę powiedzieć przez to, że dzisiejsza Mazda 3 jest pozbawiona stylu. O co to, to nie. Ona ma styl, ale szczerze mówiąc niezbyt jakiś wyszukany. Dziś projektuje się auta pod kątem ekonomiki produkcji, kiedyś rysowało się jej po to, by użytkownik miał z nich ogromną frajdę. W tej 323F można się zakochać. Jest tak nietypowa jak nieprzesolone frytki w McDonald’sie i tak oryginalna jak kabina kierowcy tira pozbawiona plakatów gołych lasek. Szkoda, że dziś Mazda jej nie robi.

Honda Prelude

TOP 2 | Honda Prelude to już trzecia Honda w tym porównaniu. Wiecie o czym to świadczy? Nie, bynajmniej nie o tym, że Honda robi świetne auta. Świadczy to o tym, że KIEDYŚ robiła świetne auta, a dziś stara się przetrwać na rynku z dziwacznym Civikiem i świetnym, choć szalenie drogim Accordem. Pisałem kiedyś, że Honda Prelude to Monica Belluci wśród aut. Nic się nie zmieniło poza tym, że teraz trochę bardziej mi się starszy model podoba. Ale prelude to prelude – świetnie wyglądające coupe za rozsądne pieniądze. Nie jakiś poskramiacz północnej pętli, ale zwykłe, rasowe auto do codziennego użytku. Kurcze – gdyby dziś robili jej następczynie w cenie 75,000 zł, żadne A-piątki, Scirocco i francuzy z blaszanymi, rozkładanymi dachami nie miałyby racji bytu. Przez zamiłowanie do aut japońskim klasę rasowych coupe reprezentuje Prelude. Ale nie pogardziłbym dziś jakąś nowoczesną interpretacją Opla Calibry za rozsądne pieniądze.

Fiat 126p Maluch

TOP 1 | Fiat 126p Maluchem zwany to absolutny TOP1. Darzę go wielką miłością – był moim pierwszym autem (na spółę z mamą) i przeszedł ze mną więcej niż wszystkie następne auta razem wzięte. To w maluchu przygrzałem bokiem w krawężnik tak, że złamałem felgę. To w maluchu strzelił nam szampan gdy jechaliśmy w 5 osób na imprezę do Niepokalanowa – pamiętam, że tylko tylna strona pedału gazu nie nosiła śladów rozbryzgu. To w maluchu zepsuł się rozrusznik i musiałem zostawiać go pod pracą na chodzie przez 4 godziny (trzaskałem wówczas studenckie pół etatu). To w maluchu przez godzinę dzierżyłem rekord najszybszego zimowego driftu wokół budki na wózki na parkingu pod Auchan – do czasu aż nie zjawili się piaseczyńscy mistrzowie w swoim przelatanym BMW 316i. Ale im było łatwiej – auto było tak przekoszone, że na śliskiej nawierzchni samo driftowało. Przed wieczorem kawalerskim prosiłem świadka, by zorganizowali zrzutkę i mi Malucha jako niespodziankę kupili. Ale świadek jak to świadek – zabrał mnie nad Zegrze. Cóż… pierwsze wolne 3 tysiące przeznaczę na zadbanego Malca. Na działeczkę będzie jak znalazł. Wybebeszę go, tłumik Malona wrzucę i będę 100m do spożywczaka pełnym bokiem pokonywał. Szkoda, że dziś takich aut nie ma. Wszystko co małe to nie dość, że przednionapędowe, to jeszcze delikatne i chybotliwe. Babowozy na zakupy. Nie to co kaszlak – fabryczny KJS-owiec. Ech, łza się w oku kręci…


 

Żadnego z powyższych aut z rankingu nie usunę, ale chętnie jakieś dodam. Ale nie piszcie mi proszę, że tęsknicie za Hyundaiem Pony czy Oplem Senatorem. Tylko poważne i przemyślane oferty.

A w najbliższych dniach ranking aut, które wejść do produkcji nigdy nie powinny. Wspólnie będziemy się modlić, by ktoś ukradł ich taśmy produkcyjne lub by akcje serwisowe objęły im wszystkie ruchome elementy.




Wpis opublikowany dnia 16.06.2009
Kategoria: BMW, Fiat, Honda, Mazda, [Rozważania] | Tagi: , , , , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 14

  1. Ostry ( June 16th, 2009 15:34 )

    Tylko ten maluszek i BMW są coś mało japońskie :>

  2. chakier ( June 16th, 2009 17:00 )

    A gdzie Nissan Almera?

  3. Cherneek ( June 16th, 2009 20:00 )

    Maluch spoko był/jest – tylko mu drążka stabilizatora trochę z tyłu brak ;)

  4. Blogomotive ( June 16th, 2009 22:48 )

    @Chakier: Ta T(i)da za nią weszła, więc coś jakby kontynuacja w produkcji jest.

  5. rzepak ( June 17th, 2009 14:06 )

    właściwie to tylko bmw i maluszka mi nie żal..

  6. rzepak ( June 17th, 2009 14:20 )

    a, mój dziadek ma ponad 10letniego malucha z przebiegiem niecałe 20tys.. ;) ledwo dotarty ;)

  7. bbkamil ( June 17th, 2009 15:56 )

    a nie chce może go sprzedać?

  8. rzepak ( June 18th, 2009 14:26 )

    na razie nie… poza tym to, że ma taki mały przebieg nie znaczy, że stanie w garażu nie odbiło się na jego kondycji.. podłoga jest trochę przegnita, no ale poza tym to pali na dotyk ;)

  9. Halosza ( June 25th, 2009 18:59 )

    Bez wątpienia Honda Civic z lat 92/95 jest świetnym pojazdem. A ja największym sentymentem darzę FSO Poloneza.

  10. Krasus ( June 30th, 2009 14:48 )

    A mi brakuje Mazdy MX3, którą mam przyjemność (jeszcze – nadal się nie rozpadła;)) jeździć. Auto niemalże pełnoletnie (mój egzemplarz 18. urodziny obchodzić będzie za 10 miesięcy), ale nadal wyglądające co najmniej fajnie:) Do tego nieźle chodzący silnik V6, który na autostradzie potrafi auto i do 200 km/h rozpędzić, a w ekonomicznej trasie nie spali więcej niż 8/100. Aha, i po złożeniu tylnego siedzenia przywiozłem nią z Castoramy 2 metry długą kabinę prysznicową!

  11. Szczepan ( July 6th, 2009 19:24 )

    Nad 3 compact bym się zastanowił, ale delfina żałuję do dziś :/

  12. peter ( July 8th, 2009 15:16 )

    dawno mnie nie było…
    ale jak wymieniłeś dwie moje ukochane hondy – to już się musiałem pojawić…
    w ramach bonusa jeszcze jedną nie produkowaną już niestety hondę Ci dorzucę:
    XRV 750 Africa Twin
    a teraz dodam, że nabyłem parę miesięcy temu drogą kupna i banan mi z pyska nie zchodzi od tego czasu :-)
    w związku z powyższym jestem już porządnym kolekcjonerem starych hąd (Civic hatchback’94 i Africa Twin’90), a do dream garage brakuje mi jeszcze tylko Prelude c.a. 1995 no i może jeszcze CB 750, chociaż trochę za duży na nią jestem… (też już nie robią…)

  13. emha ( August 10th, 2009 22:44 )

    Do kompletu brakuje mi kanciaka. Cudownie miękka kanapa z tyłu, prosty zestaw narzędzi niezbędnych do naprawy, rewelacyjny start ze skrzyżowania (zwłaszcza wersje ze skrzynią od poloneza).
    Ale miło że pojawiła się Civic V – to auto z najpiękniejszą linią, jaka kiedykolwiek powstała.

  14. nelq ( September 8th, 2009 19:19 )

    Blogo sam mam jajko więc wiem, za czym tęsknisz. Sprzedałbym nerkę i pół wątroby za nówkę z salonu :)

    A i za prelę masz duży +



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich