(m94) Umowa o współpracy
Umówmy się, że jeszcze przez kilka dni pojeżdżę na ręcznym… eee, dziwne skojarzenia… pojeżdżę na ssaniu… yyy, znów nie najlepiej… wolniej pojeżdżę, wolniej.
Nim strzelę zakończenie do przezabawnej historii sprzed 2 miesięcy o tym, jak obtłukłem premierowe BMW Z4 mając torbę po chipsach na głowie… nim walnę obiecany 159-ty post o Alfie 159 i mojej nią wyprawie na Rajd Polski… nim się zbiorę, nim się zawezmę… umówmy się, że jeszcze przez kilka dni pozipuję – bez wyrzutów sumienia, bez napinania się, bez stresu, że nic nie pisząc stracę czytelników. Bo niby jak miałbym Was stracić, hę? Gdzie niby mielibyście pójść? Google na pytanie „who’s the boss” daje jasną odpowiedź – sprawdźcie sami ;-)
Naprawdę chwilowo nie mogę nic pisać, bo się puszę…
(m93) Top Fan
Wiem, że lotnictwo nie ma wiele wspólnego z motoryzacją – wystarczy przywołać publikowany tu niedawno test zderzeniowy myśliwca. Bez dwóch zdań – wiele jeszcze mają chłopaki do nadrobienia w kwestiach konstrukcyjnych… bezpieczeństwo bierne ich maszyn jest na poziomie aut “made in China”.
Ale filmy promocyjne kręcą naprawdę niezłe. Ot, choćby taki rodzynek:
Znalezione na 2UP
#160 Niedobór schowków

Dziś nie wyobrażam sobie jazdy samochodem, który nie ma solidnego cup holdera. Taka dziura w plastiku nic nie kosztuje a jednak są wozy, które jej nie mają. I wtedy jedynym miejscem na gorącą kawę jest krocze kierowcy. Powiem Wam, że to nawet działa… do pierwszego zakrętu lub hamowania. Ale działa…
(m92) Ferrari na mokrym
Zaskakujący wypadek. Zdawać by się mogło, ze ledwo jechało. Skłonny jestem przypuszczać, ze gdyby w taki poślizg wpadł np. Fiat Panda (o ile mógłby w ogóle w taki poślizg wpaść), zatrzymałby się 3 metry przed krawężnikiem. Nie wiem, z czego to wynika, ale większość sportowych aut (czyt. niskich i twardych), jak już wpadnie w poślizg to mknie potem bokiem jak po maśle.














RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)
