#164 Szklana pułapka II (1/3)


BMW 5GT Premiera

Gdybym był statystycznym blogerem (czyli takim, jakich na świecie większość) całą historię związaną z oficjalną premierą BMW 5GT opisałbym Wam tak: „Zadzwonił do nie Znajomy PR-owiec i dzień później dostałem oficjalne zaproszenie. Impreza była bardzo udana a samochód jest fajny. A teraz zobaczcie, jak to mój szalony kocurek Mookie śmiesznie sobie śpi” – i tu wkleiłbym kilka zdjęć zwierzaka. Zapewne byłby to najpopularniejszy post na tym blogu. Ale nie – nie złamię się i nie pójdę w koci populizm. Jak przystało na nowelistę-amatora uraczę Was opowieścią w 3 częściach. No sorry…

Już samo zaproszenie i wizualizacja imprezy robiły wrażenie – nigdzie nie było nawiązań do motoryzacji, żadnych zdjęć aut ani makro zbliżeń na reflektory czy felgi. Proste, eleganckie i inne. Wiecie – co drugi dzień jestem na jakiejś motoryzacyjnej premierze – a to we Frankfurcie, a to w Singapurze, a to pod Kielcami – i wszędzie widzę na zaproszeniach rozpędzone fury, przednie koła skręcone w drifcie i szpakowatych modeli za kółkiem. No ileż można?!

Nissan Almera cały w trawie

Pech chciał, że w dniu poprzedzającym imprezę (czyli w zeszły czwartek) ktoś pod blokiem kosił trawniki tak sprytnie, że pokrył mi auto centymetrowej grubości zielonym i obłędnie pachnącym sianem. Cóż… klucząc po zakamarkach lotniska Okęcie nieoczekiwanie wjechałem na parking prasowy. Nieoczekiwanie, bo ze względu na stan auta wcale tego nie planowałem – chciałem przytulić się gdzieś na chodniku i do ludzi przyjść pieszo. Niestety wyszło jak zawsze i nim jeszcze zdążyłem przeczesać włosy i sprawdzić w lusterku czy łupieżu zbytnio nie widać, już strzelono mi fotkę. Mnie jedną, trawiastej Almerze całą serię.

- Blogomotive – przedstawiłem się w namiocie prasowym.
- Yyy – prześlicznej urody dziewczyna była lekko spłoszona, bo nijak nie mogła odnaleźć mnie na liście. Wywołała wzrokiem starszego kolegę i zaczęła coś z nim szeptać. Słyszałem piąte przez dziesiąte:
- … na liście… nie ma chyba go… przyniósł zaproszenie… tak, właśnie ten…
Zainteresowany zwrotem „właśnie ten” przysunąłem się z małżowiną dyskretnie bliżej. I wtedy kolega, z którym rozmawiała, szepnął coś do stojących wokoło pracowników z BMW:
- Ponoć Trawnika nie ma na liście…


 

- Zapraszam – skinął na mnie ktoś z BMW i wskazał serię 5.
Usiadłem na miejscu prezesa, a przede mną siedział już Artur z Autotestów (tutaj ich relacja z premiery – niestety na żadnym z ich zdjęć mnie nie ma…). Ruszyliśmy i po kilku szlabanach i kontrolach byliśmy na pasie startowym lotniska.
- Przyciśnie Pan? – spytałem prowokacyjnie kierowcę.
- Pilnują nas tu strasznie. 20 na godzinę to maks.

Obok nas startowały i lądowały samoloty, a my w błogiej ciszy powoli i majestatycznie wlekliśmy się do hangaru. Nagle coś warknęło! Tak – to jakiś śmigłowy aeroplan Wizz Air rozgrzewał niedaleko nas silniki. To skandal, że taki dźwięk (natężenie raptem 150 decybeli, może trochę więcej) przedostał się do wnętrza serii 5. Na drogę powrotną zamówię sobie siódemkę. Nową. Twin turbo. Trzeba się szanować!

BMW X6M

Byłem trochę za wcześnie, więc by nie stać jak kołek obfotografowałem wystawione niejako przy okazji BMW X6M i 12-cylindrową, przedłużoną siódemkę. I wiecie co? BMW X6 jest świetne. Wiem, że jeszcze niedawno uważałem je za zbyteczne… Ale może na tym właśnie polega doskonały design – że nie od razu się go „kupuje”. Że z czasem coraz bardziej zaczyna ci pasować aż do chwili, gdy ku własnemu zaskoczeniu stwierdzasz, iż ten wóz (jeszcze 2 miesiące temu wyśmiewany) jest przepiękny. Tak to właśnie mam z X-szóstką. Już ją uwielbiam.

BMW 760iL

I właśnie dlatego nie chcę się na razie kategorycznie określać co do serii 7. Wiem, że dziś bardziej podoba mi się poprzednik – za bycie wizualnym kafarem. Założę się, że jeśli taka poprzednia siódemka podjechałaby pod mój blok i zaparkowała niedaleko żulerskiej ławki, z chodnikowego asfaltu wszystkie wbite weń kapsle po browcach wyskoczyłyby jak biała ropa z uciskanego pryszcza. Taką poprzednie BMW 7 ma moc. A nówka jest zbyt delikatna. Cóż… zapewne na razie, bo wkrótce się w niej zadurzę. Się zobaczy…

Jak każdy fotograf amator szukałem niestandardowego ujęcia.
- O! – pomyślałem sobie samogłoską – to będzie dobry motyw.
I udałem się w plątaninę rusztowań pozostawionych w kącie hangaru. Wijąc się jak wąż przedostałem się w ich głąb. Wszystko dla tego jednego ujęcia:

BMW X6M oraz BMW 760iL oraz zdradzieckie rusztowanie

- U! – spojrzałem na ekran aparatu i doceniłem dzieło samogłoską – Czadzik.

I wtedy impreza się zaczęła. Wejście do stojącej pośrodku hangaru konstrukcji zostało otwarte i wszyscy moi koledzy po fachu (kogoż tam nie było: Auto Świat, Top Gear, Moto.pl… same motoryzacyjne tuzy) niespiesznie się tam udali. Ja również… z tym że o wiele bardziej niespieszne, bo w którymś momencie wicia się między rusztowaniami przyhaczyłem się torbą od Canona o jakiś wystający pręt. Chyba pręt, bo nie mogłem tego czegoś dojrzeć – trzymało mnie to w okolicach łopatek, a że szyję mam ludzką a nie sowią, wiele nie widziałem. Cóż… pozostało mi się tylko szarpać, bo na obrót i wygibasy pomiędzy rusztowaniem miejsca nie miałem. Stałem więc tak z żenującym uśmiechem na twarzy i co 3 sekundy wykonywałem nerwowy wyrzut ciała w przód, który skutkował… niczym.

No, może niezupełnie niczym… przy osiemnastym chyba szarpnięciu z najwyższego poziomu rusztowania spadł młotek. Spadł wprost na kubek kawy (ten czerwony ze zdjęcia), a ta rozprysła się wprost na mnie. Na mnie również skierowali swój wzrok chłopcy z obsługi imprezy. I rozpryśli z ust ślinę. O jeny, ale jestem śmieszny w tym rusztowaniu, no no no…

Zbliżając się do mnie, coś między sobą szeptali. Ciągnięty w tył przez zahaczony pasek od torby, udało mi się wycelować w nich małżowiną:
- .. się Trawnik wkopał… brudny jak na jesieni… ten brąz to nawóz chyba… – a wszystko to przerywane chichotem i radosnymi kuksańcami.

Cdn.

- – – – – – -
To jest część pierwsza.
Tutaj część druga.
Tutaj część trzecia.
Tutaj pełna galeria zdjęć.
- – – – – – -




Wpis opublikowany dnia 29.09.2009
Kategoria: BMW, Wydarzenia | Tagi: , , , , , , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 2

  1. Rocket ( September 30th, 2009 01:14 )

    Podoba mi się to “ambitne zdjęcie”, świetna riposta na to co widać na forum exoticcar.pl gdzie czasem ktoś pokazuje właśnie takie ambitne zdjęcia :)
    baj de łej: Gdzie post o 159? Nie odwlekaj nieuniknionego Blogomotive, inaczej obudzisz się z silnikiem almery w łóżku. :)

  2. Blogomotive ( September 30th, 2009 01:28 )

    Wiedziałem, że w końcu pojawi się jakiś cwaniak i przypomni o tym nieszczęsnym poście #159. Po prostu to wiedziałem.



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich