#164 Szklana pułapka II (3/3)

Tak się zapatrzyłem i zafotografowałem, że zupełnie przeoczyłem fakt, iż z bocznej ściany wyjechał stół i dwóch kucharzy. Kuchnia molekularna – kumacie? Nie chcąc się zagłębiać w jej tajniki, wyjaśnię Wam to na przykładach.
Tutaj kawior z marchewki, której sok zastyga w roztworze wapnia:

A tutaj łosoś z miękkimi ziarnami kawy oblany sosem… tak, kawowym:

Zjadłem i postanowiłem się przewietrzyć. W końcu jesteśmy w hangarze – nie często mogę sobie po płycie lotniska z aparatem pobiegać.
Im dalej od hangaru tym fajniej – wszędzie wokoło stoją samoloty i jeżdżą dziwne pojazdy a nad głową co chwilę coś ląduje i startuje.
- I! – zakrzyknąłem w myślach samogłoską – Jak fanie kręci śmigłami!
Postanowiłem podejść jak najbliżej się da do samolotu, który podczas podróży do hangaru tak bardzo zniesmaczył mi jazdę serią 5. Znów grzał silniki na pełnych obrotach. Zbliżałem się powoli, bo hałas był nie-wia-ry-god-ny.
I nagle wszystko ucichło. Silniki nadal wirowały, lecz bezgłośnie. A ja nadal czułem niepokój wywołany wibracjami powietrza. Ale poczułem też coś jeszcze… Coś jakby strużkę czegoś ciepłego sunącą mi jakoś tak w dół po szyi. Dotknąłem i spojrzałem na palce – to krew.
- E… – zastanowiłem się samogłoską – Ciekawe czyja?
I wtedy dostrzegłem pilota tego rozgrzewającego silniki WizzAira, który nerwowo do mnie wymachiwał. Słyszałem tylko ciszę, lecz stałem na tyle niedaleko, by wykorzystać technikę czytania z ust. Tak, tak… jako poczytny autor postanowiłem niedawno, że skoro sporo piszę, powinienem również coś zacząć czytać. I postanowiłem, że na początek poczytam wargi.
- Spierrrrr…. Spiii…Śpieee… Śpię?! – próbowałem czytać z ust pobudzonego pilota, który teraz nerwowo zaczął wskazywać coś za mną.
Chciałem się odwrócić, lecz kątem oka zobaczyłem grupkę tych samych chłopaków, którzy pomogli mi wyswobodzić się z rusztowania. Biegli teraz do mnie i histerycznie wymachiwali rękoma. Byli za daleko, by przeczytać co mówią, ale gesty rozpoznałem jednoznacznie – coś działo się za mną. Postanowiłem to sprawdzić…
(…)
- Wieża, odbiór. Tu 2140-Alfa-Fokstrot. Podchodzę po kursie 0-4-8. Ktoś jest na moim lądowisku. Powtarzam, ktoś jest na moim lądowisku! Over.
- 2140-Alfa-Fokstrot, tu wieża. Powtórz. Over.
- Tu 2140-Alfa-Fokstrot. Mam piechura na lądowisku. Over.
- Małpie hura?! Over.
- Ludzia! Over.
- OK. Przyjąłem. Over.
(…)
Nogi spowił mi niewidzialny sznur. Stałem w bezruchu i czekałem… czekałem aż ten wielki samolot wyląduje mi na głowie. Po prawej dostający apopleksji pilot WizzAira. Po lewej grupa biegnących mi na pomoc chłopaków. Przede mną schodzący po kursie 0-4-8 Boeing wielki jak Titanic. A po środku ja – w błogiej ciszy czekający na rozwój wypadków.
(…)
- Patrz, gdzie Trawnik lezie! – krzyknął Pierwszy chłopak z obsługi do Drugiego i wskazał na mnie idącego w poprzek pasów startowych.
- Dzwoń po ochronę! Tam ląduje ten Boeing teraz! – krzyknął Drugi i wskazał zniżającego lot Boeinga, który ewidentnie była na kursie kolizyjnym ze mną.
- Dawaj! Zdążymy! – krzyknął Trzeci i wszyscy (a pięciu ich było) ruszyli z kopyta mi na ratunek.
(…)
Jak to zawsze w takich sytuacjach bywa, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Ktoś mnie dopadł, ktoś przewrócił, ktoś zaturlał poza lądowisko… takie tam. Dziwiła mnie tylko ta cisza. Pal licho to wszystko – ta cisza była o wiele bardziej niepokojąca.
- Bruuu… wiliii… e-e-e… – próbowałem czytać z ruchu ich warg. Nie da się ukryć – słaby w tym byłem.
(…)
- Żyjesz, człowieku?! – Drugi podniósł mnie i zapytał. Zamiast odpowiedzi otrzymał ode mnie zamyślony wyraz twarzy i mój wzrok skupiony na jego ustach.
- Pieprzony Bruce Willis – zażartował Pierwszy i wszyscy jak jeden mąż uderzyli w brecht.
- Tia, kurcze, „Trawiasta Pułapka II”, hehehe… – dorzucił żarcik Trzeci. – wsadźcie go do auta i odwieźcie na parking.

Tak, dobrze się domyślacie – na parking odwieziony zostałem nową serią 7. Nie macie pojęcia, jak doskonale ten wóz jest wygłuszony. Nic nie słychać. Nic a nic.
Na zakończenie (bo mam zaraz wizytę u laryngologa – ponoć ta krew na mojej szyi nie dość, że była moja, to jeszcze z uszu mi poszła…) rozwiązanie zagadki – oto, co dziennikarscy bonzowie dostali na pożegnanie. Nie w kij dmuchał – zobaczcie sami:

„Zwykły pen drive” – powiecie. Może i zwykły, ale jak bajerancko wygląda powieszony na szyi, gdy się zakupy w Lidlu robi. Czaicie ten lans? Otóż to!

Koniec.
- – – – – – -
Tutaj część pierwsza.
Tutaj część druga.
To jest część trzecia.
Tutaj pełna galeria zdjęć.
- – – – – – -
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

O ja! Blogo ma taką samą brodę jak ja!
Broda brodzie nierówna. Ja na ten przykład mam w swojej kluskę z wczoraj…
No teraz Blogo to już przesadziłeś.
Po pierwsze przestań eksperymentować z fotografią artystyczną-foty zza rusztowania wyglądają jakby aparat niechcący wypalił ci na biodrze.W tej samej kwestii to jedzenie fotografujemy nie nadgryzione-zawsze. Po drugie nie ładnie się tak chwalić gadżetem o którym My czytelnicy możemy tylko pomarzyć. Po trzecie jesteś nieodpowiedzialny i może nawet gorszy niż koleś stający ścigiem na koło w korku. Pewnie nie interesujesz się samolotami, ale one zabierają więcej pasażerów niż BMW 7 i to w wersji L.
Po czwarte auto z firmy której silniki do bolidów F1 wypadają z ciężarówki nie może być dobre, a do tego jest brzydkie.
I wreszcie po piąte…niestety uśmiałem się do łez.
A do mnie jakoś ta 5GT przemawia. Fakt, trochę szkoda przodu z aktualnej piątki, ale myślę że wnętrze rekompensuje wszystko. Coś czuję, że na żywo będzie to fajne auto. Ale jakoś popularności mu w PL nie wróżę, bo najtańsza wersja ma kosztować ponad 230 patyków.
nie na temat komentarz, ale nie mam do Ciebie, drogi Blogo, żadnego kontaktu, a wiem że lubisz takie rzeczy bo kiedyś o tym pisałeś.
http://www.youthedesigner.com/2009/10/02/45-powerful-car-designs/
można skasować komentarz po przeczytaniu ;)
@nyssan: W kwestii jedzenia, to było nie nadgryzione do wczoraj, dopóki nie pojawił się twój komentarz. Przyznaj się lepiej, że sam się poczęstowałeś.
5tka GT moim zdaniem będzie sukcesem tak jak X6tka się okazała…. a co do “palucha” – 8Gb pamięci – 138 pln w każdym salonie BMW… :P… ale robi odpowiednie wrażenie :)
Kierunek w jakim zmierza BMW moim zdaniem jest słuszny, ale design powinien być bardziej agresywny w 5tkach – 3jki są bardzo agresywne w wersji coupe i CC ale już sedan nie za bardzo – no i oczywiście 7ka jakoś nie widzę w niej agresji ale za to dostojeństwa z pazurem.
Ale tak jak wielu uważam że tak pięknego auta jak 5tka E60 długo jeszcze nie stworzą. Uwielbiam linię tego modelu – bez oraz z M-pakietem – obojętnie jakiego tunera etc etc. Kwintesencja sportowego sedana.
@chakier:Dobra, masz mnie tym razem. Ale to ta paleta kolorów mnie po prostu skusiła. Niestety zalatywało spalinami z jakiegoś GT, czy coś tam…
Przeczytałem z zapartym tchem wszystkie części i doszedłem do wniosku, ze ludziom z BMW zapadniesz na długo w pamięci :P
Jestem pod wrażeniem Twojego stylu pisania, bo przypomina Clarkssona trochę ;)
Clarkson to może Blogo (Blogu, Blogowi ?!?!) co najwyżej klawiaturę przedmuchać ;]
Rzepak, piąteczka!
Ale pucowanko :) …. ale zgadzam się – Blogo – tak dalej !!
piesi na pasach są ok, ale nie na startowych.
chłe chłe.