#166 Auto Arystokracja 2009 (3/3)

Opublikowane: 31 December 2009 | Komentarze: 6
Kategoria: Audi BMW Porsche Volvo [Wydarzenia]

Niewidoczny, bezwonny i cichy wojownik Ninja (z uśmiechem przebijającym spod czarnego sukna zakrywającego mu twarz) powoli, acz zdecydowanie zmierzał ku wyjściu z imprezy. Miał już to, po co przebył tysiące kilometrów. Katanę. Jedyną w swoim rodzaju.

Nerwowo rozglądałem się wokół w poszukiwaniu złodzieja katany. Przecież taki miecz nie może sobie tak po prostu zniknąć! Nikt przy zdrowych zmysłach by go nie kradł – bo i po co?!
„Nie, musiał ktoś to pomylić z parasolem” – pomyślałem, gdy nagle… kącikiem oka zauważyłem odzianą na czarno postać kluczącą wśród imprezowych gości. Spod połów jej stroju sterczała moja katana.
- Halo! Halo! – zawołałem i pobiegłem w jej kierunku, lecz… postać zniknęła!

- To co? – spytał Stops. – Może obczaimy te dwa BMW?
A teoretycznie było co obczajać, bo pod pojęciem „te dwa BMW” kryło się X5M i X6M. Tak – teoretycznie świetne auta. Praktycznie jednak nie potrafię w sobie wykrzesać w stosunku do nich choćby źdźbła entuzjazmu. Ot, takie wielkie kobyły z silnikami od lokomotywy TGV. Fakt, że oba (nawet to dziwne X6) są o niebo ładniejsze od Porsche Cayenne, że o Audi Q7 nie wspomnę… lecz chyba nie mieszczę się w targecie. Zdecydowanie wolę siedzieć nisko, być chroniony wysoką linią okien i raczej wsuwać się do auta niż do niego wskakiwać. Szkoda, że nie było M6. Szkoda, że nie było trójki albo jedynki w wersjach coupe. Ech…

Na szczęście obok stały dwa wozy konkurencji – Audi R8 (i to wersja V10 z silnikiem wprost z Gallardo) oraz nowiutkie Audi A5 Sportback. Na tym pierwszym skupiać się nie będę – wszyscy wiemy, że to rasowy bolid, który o niebo lepiej wygląda na żywo niż na fotkach (nawet tak dobrych jak te moje ;) – a to, czy pod maską (a w zasadzie tylnymi trzecimi drzwiami) ma silnik V8 czy V10 naprawdę mi wisi i powiewa.

A5 Sportback mogłoby być jedynym współczesnym Audi, które wygląda lepiej od porównywalnego modelu ze stajni BMW – mówię oczywiście o BMW 5GT (którego premierę tu opisywałem). Sęk w tym, że porównywalne nie jest – A5 Sportback to lekko przemodelowany model A4, zaś 5GT to tak naprawdę auto, któremu bliżej do prezydenckiej serii 7 niźli do managerskiej 5-tki. Porównanie cenników również to potwierdza – nawet najdroższe A5 Sportback kosztuje mniej niż najtańsze 5GT.

Cóż zatem fajnego jest w tym A5 Sportback? Jak bum-cyk-cyk, nie mam zielonego pojęcia. I nie chrzańcie mi tutaj, że to taki zmniejszony i lepiej wykonany Aston Martin Rapide! Wiecie z czego tak naprawdę słynie każdy Aston? Z silników? E-tam. Z dźwięku? No, może trochę. Otóż każdy Aston słynie z doskonałych proporcji. A tego akurat A5 Sportback ma tyle, co ja wiedzy o silniku Stirlinga – coś tam przeczytałem, jakiś tam filmik widziałem. Myślę, że designerzy A5 Sportback również coś tam o designie czytali (choć skłaniałbym się to stwierdzenia, że raczej w formie audiobooka), wątpię jednak, by oglądali. Nie można porównywać do Astona wozu, który ma skopane proporcje i tyłek cięższy niż zad Beyonce…


 

Mieliśmy już odejść, gdy coś mi się przypomniało.
- Wiesz, widziałem kogoś z moją kataną – zwierzyłem się Stopsowi. – Szedł tam, w stronę wyjścia. Zauważyłem go kątem oka, ale jak tylko nań spojrzałem, zniknął.
- Chmmm… – zamyślił się Stops – to dziwne. A próbowałeś ponownie patrzeć na niego kątem oka?
- Czyli jak?
- No tak jak kura, bardziej bokiem.
- Nie, a czemu?
- Czytałem kiedyś w Focusie o tym, że nasze oczy mają jakąś wadę, taką plamkę czy coś i jak się tam ktoś znajdzie, to go nie widać.
- Coś jakby martwe pole?
- No. I ponoć każdy Ninja wie, jak się w nim ukryć.

Przełknąłem głośno ślinę. Naprawdę głośno.
- Będziesz haftował? – spytał Stops odsuwając się delikatnie na bok.
- Ten z moją kataną…to był… Ninja… – wyszeptałem.
Tym razem Stops bardzo głośno przełknął ślinę.
- Przepraszam, ale… – odezwał się charakterystyczny kobiecy głos za nami. To Joanna Zientarska, tego głosu nie można z niczym pomylić, zwracała się wprost do Piosa. – …ale jeśli zamierza Pan haftować, to proszę jakoś tak dyskretnie, na boku…

Dla uspokojenia wsiedliśmy do Volvo S80. I to był strzał w dziesiątkę! Z dwóch powodów – bo primo: ten wóz do dziś jest dla mnie objawieniem całej imprezy i kto wie, czy nie całego mojego przyszłego życia, oraz secundo: system BLIS wykrywający obiekty w martwym polu zadziałał jak należy. Ale po kolei…

Volvo V30 mi wisi. Volvo S40 (a raczej jego ładniejsza wersja kombi, czyli V50) jest świetne, ale chyba dziś wybrałbym Focusa – bardzo podoba mi się jego wersja po liftingu. Volvo S60 wygląda z zewnątrz doskonale, ale w środku… naprawdę głupio mi to pisać, bo niezwykle miło mi się rozmawiało z Panem Markiem z Domu Volvo… w środku śmierdzi. Już kiedyś o tym pisałem i ktoś nawet to potwierdził w komentarzach – coś jest z tym autem nie tak. Świetna karoseria skrywa lekko przywiędłe i podgniłe wnętrze dla wypalonych Regionalnych Kierowników Sprzedaży lub pań odzianych w wizytowe garsonki w pepitkę. XC90 mi wisi – z tych samych powodów, co BMW X5 i X6.

S80 zaś… chmmm… REWELACJA! Naprawdę! Z zewnątrz ten samochód wygląda świetnie – może nie jest wystrzałowy, może nie jest przesadnie sportowy, może nie jest również nad wyraz elegancki, ale… wygląda tak, że nic bym w nim nie zmieniał. A to się nie zdarza często!

Wnętrze zaś… chmmm… REWELACJA! Serio! Te materiały, ten doskonały design, ten dobór kolorów, te faktury, te zapachy, te załamania, ta jakość, ta pozycja za kierownicą! Możecie się śmiać, ale do dziś (a minęły już przeszło dwa miesiące) jestem tym wozem zauroczony jak cholera.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Wojownik bezszelestnie minął szatnię kierując się do wyjścia, lecz wtem… przystanął kompletnie zaskoczony. Hostessa zbierająca od gości wizytówki patrzyła się wprost na niego. To niemożliwe! Na ninję nie można się patrzeć. Ninja jest przecież niewidoczny!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Wiecie, dlaczego Volvo S80 jest takie niewiarygodne? Ono sprawia, że nikomu nie musisz się tłumaczyć. Mając je wiesz, że dobrze wybrałeś… i wisi ci zdanie innych.

Wyobraź sobie, że na co dzień jeździsz BMW serii 5. Co odpowiesz, gdy stryjeczny wujek (wiesz, ten co tak śmiesznie o wszystkim opowiada i w każdym temacie jest ekspertem) zapyta, dlaczego akurat wybrałeś BMW serii 5? Bo się świetnie prowadzi? Bo ma doskonały silnik? Bo lubisz tę markę? Jak będziesz się tłumaczył?

A jeśli zapyta, dlaczego wybrałeś Audi A6 – co wtedy odpowiesz? Że lubisz auta o kształcie parówki? Że cenisz sobie perfekcyjne wykończenie wnętrza? Że imponuje ci metalowa plakietka „Quattro” w przerośniętym grillu? Jak będziesz się tłumaczył?

Jeśli jednak zapyta, dlaczego wybrałeś Volvo S80, odpowiesz krótko: „Wiesz co stryjek? Gówno wiesz o samochodach”. S80 jest doskonałe i to, że wielu sobie z tego nie zdaje sprawy, działa tylko na jego korzyść. Mój aktualny numer 1 w kategorii „Chcę to mieć”.

Acha – XC60 też jest niezłe! To pierwszy SUV jaki znam, w którym pozycja za kółkiem jest w 100% identyczna z tą, którą możecie przybrać w rasowym, usportowionym sedanie / hatchbacku. Nisko, głęboko i półleżąco. To niesamowite, że jednak można! Że można w aucie wyższym i pseudoterenowym posadzić kierowcę tak rasowo, a nie jak przy kawiarnianym stoliku! Brawo!

A wracając do systemu BLIS… gdy tak chłonąłem doskonałe wnętrze S80 mą uwagę zwróciła pomarańczowa lampka obok prawego lusterka. Ktoś skrywał się w martwym polu. Przyjrzałem się uważniej… Tak! BLIS wyłapał Ninję kluczącego wśród gości. Kierował się w kierunku wyjścia z imprezy. „Mam cię!” – pomyślałem i dałem w długą.


 

„Patrzeć bokiem. Jak kura” – pomyślałem i przystanąłem w okolicach wyjścia, dokładnie tam, gdzie dzięki systemowi BLIS po raz ostatni widziałem Ninję. Jako, że dość ciężko jest patrzeć przed siebie i koncentrować się na tym, co widać po bokach, dość długo stałem tak i łypałem. I nagle go zobaczyłem – przyczajonym krokiem mijał szatniarza. Drgnąłem i ruszyłem za nim, dyskretnie obserwując go „na kurę”.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tymczasem Stops poszedł realizować swoje motocyklowe pasje i dossał się jak jamochłon do szyby akwarium do Pana Roberta, który pilnował 2 motocykli BMW. Niestety na motorach się nie znam. Wiem o nich tylko dwie rzeczy – po pierwsze są ISTOTĄ motoryzacji, a po drugie nigdy na żaden drogowy (nie wykluczam tylko enduro) nie wsiądę, bo nie chcę raczej stawiać Ryby w głupiej sytuacji, gdy musiałaby tłumaczyć Margolci, że tatuś już nie wróci do domu, bo na zakręcie leżała garść piasku a krawężnik przy chodniku miał więcej niż 4 cm wysokości.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Ninja nadal stał jak wryty a hostessa nadal na niego patrzyła. Tak przynajmniej mogło to wyglądać z jego punktu widzenia. Prawda jednak była taka, że hostessa nie patrzyła na niego lecz na mnie. Stałem tuż za nim z nienaturalnie wykręconą w bok głową i łypałem kątem oka „in kura-style”. Hostessa była przerażona – po raz pierwszy widziała czyjś kark będący na granicy skręcenia.

Wykorzystując zawieszkę przeciwnika, zaatakowałem w sposób, który biorąc pod uwagę niedawne wydarzenia wydał mi się jak najbardziej odpowiedni. Błyskawicznie zbliżyłem się do wojownika i…
low kick
low kick
low kick

Ninja przewrócił się, spojrzał na mnie i znieruchomiał na posadzce. Oczy miał wielkości bombek choinkowych. Wcale mu się nie dziwię – też by mnie mega zdziwko wzięło, gdyby po udach kopał mnie ktoś z prawie skręconym karkiem, patrzący się gdzieś w bok.

Gdy tak leżał, wskoczyłem na niego i rozpocząłem ground and pound, czyli:
hammer fist
hammer fist
hammer fist

Tłukłbym go dalej, gdyby nie ochroniarz – rzucił się na mnie i zakładając mi w 43 sekundzie balachę na prawe przedramię zmusił do odklepania. Nieszczęśliwie odklepałem w skroń wojownika, pozbawiając go ostatecznie przytomności.

Gdy tylko ochroniarz mnie puścił, podniosłem z ziemi moją katanę i bez słowa odszedłem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Stopsa nie szukałem długo – był tam, gdzie się spodziewałem – siedział w Porsche Panamera. Dosiadłem się jako pasażer i głęboko odetchnąłem.
- Co jest? – spytał Stops, zerkając na katanę.
- Odzyskałem ją.
- To dobrze. A po co ci ona tutaj tak w ogóle?
Zamurowało mnie? Jak to „po co”! Przecież sam ją chciał – tak mi przed wyjściem powiedziała Ryba. Pamiętam to dokładnie „Rozmawiałam ze Stopsem. Weź mu katanę. Tą od babaci”.
- Sam ją przecież chciałeś!
- Ja?
- A ja?! – nie ukrywałem irytacji.
- No chyba, bo nie ja.
- Ryba przed wyjściem mi kazała ją wziąć. Powiedziała „Weź katanę dla Stopsa”.
- Katanę?!
- A niby co?
- Kaszanę! Kaszankę miałeś mi przynieść. Tą od twojej babci. Jak rok temu. Kumasz?
Zakumałem.

By ukryć zakłopotanie, zatopiłem się w kontemplowaniu Panamery… A było co kontemplować!

Takiego wnętrza w życiu na oczy nie widziałem. I w życiu w takim nie siedziałem. Jest wyjątkowe, niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju i… wszystko to, co znajdziecie w słowniku wyrazów bliskoznacznych pod pojęciem „unikalne”. A do tego doskonale wykonane. A ponadto siedzi się tak nisko, że aż dla mnie za nisko. Pierwszy raz coś takiego mi się przytrafiło. Dla projektantów szacun jak stąd do Sanoka!

Z zewnątrz również rewelacja – mnie naprawdę się podoba ten lekko garbaty profil i trochę nijaki przód. Tak właśnie powinna Panamera wyglądać – to przecież jest Porsche! Dziękujmy Bogu, że nie zrobili z niej jakiegoś zwykłego sedana o kompletnie pospolitej linii nadwozia.

Pamiętacie, jakie kiedyś peany pisałem na temat Maserati Quattroporte? Że to najlepszy sportowy sedan na świecie. Że gdybym tylko miał kasę, długo bym się nie zastanawiał. Że w zalewie zwyczajnych siódemek, S-klas i A-ósemek to elegancki i zadziorny wóz. Dziś Wam powiem, że Porsche Panamera bije na głowę wszystko, co kiedykolwiek ludzkość stworzyła w segmencie usportowionych acz ekskluzywnych i w miarę pakownych samochodów. Choć do białego Volvo S80 i tak się nie umywa ;-)

Cdn.

Nawigacja dla zagubionych:
Część 1 | Część 2 | To jest część 3 | Kilka ciekawostek na koniec

A tutaj projekt:photomotive, czyli mnóstwo zdjęć w lepszej jakości.

Ogólna liczba komentarzy: 6
..................................................................................................

  1. mivipe ( December 31st, 2009 08:35 )

    Dobra kawka.. odrazu lepiej :)
    Opinie o S80 popieram w 100% :>
    Przy okazji, wszystkiego dobrego na rok 2010 życzę wszystkim.
    W tym roku już ciągu dalszego się nie spodziewam, choć ponaglić nie zaszkodzi ;> Zgodnie z życzeniem ;)

  2. prizoner ( December 31st, 2009 09:01 )

    proste, nie można porównywać audi a5 i bmw 5gt.
    http://www.fan-toyota.blogspot.com

  3. Pete ( December 31st, 2009 17:04 )

    No, wzmianka o S80 mnie zaskoczyła, chociaż też podzielam to zdanie; jak buk da, to w przeciągu roku kupię sobie takie zza zachodniej granicy, z niskim przebiegiem, nie bite…

    Co do Panamery; ktoś kiedyś powiedział, że Porsche jest jak niemiecki karabin automatyczny – solidny, szybki, niezawodny, a uroda wyszła mu tylko przypadkiem. Doszedłem do wniosku, że to hasło każdy z designerów Panamery oprawił w ramki i powiesił na ścianie w honorowym miejscu.

    Aha; jeśli przy takiej presji teksty piszesz w okresie około tygodnia – chyba będziemy Cię, Blogo, naciskać codziennie.

  4. Wiszniewski Mateusz ( January 3rd, 2010 22:23 )

    Zdecydowanie A5 to taki mały Aston, co w nim jest? Audi od czasów S2 nie miało tak charakterystycznego samochodu, przynajmniej wg. mnie. Linię ma świetną, a w dodatku jest wyposażony w super motor. Nic więcej nie trzeba prócz czterech kółek na atrapie i emblematu QUATTRO.

  5. Marcin_M ( January 10th, 2010 18:45 )

    omg, ale cuda. Takie Volvo, albo BMW terenowe, to chyba moje największe, materialne marzenie ;-) Gdybym takie miał, to od razu bym się zaopatrzył w jakieś wypasione kosmetyki samochodowe (np. na all4auto), siedziałbym w garażu i polerował do upadłego ;-)

  6. Pete ( January 10th, 2010 20:25 )

    Panie Marcinie_M, mi wszyscy znajomi zdecydowanie odradzali te all4auto, podobno oprócz kiepskich marketingowców krypto-reklamujących stronę na blogach motoryzacyjnych mają jeszcze przeciętnej jakości produkty ;)



Jeśli chcesz wygłosić monolog, pochwalić się wiedzą
lub wdać się w polemikę - wypełnij skrupulatnie poniższe pola.