[KONKURS] Wygraj samochód!

Tak. Samochód. A nawet sześć! Trzecie urodziny bloga to nie fiu-bździu.
Takie rocznice obchodzi się hucznie!
Pomyślałem sobie, że zrobię konkurs, w którym z przyjemnością weźmiecie udział. Który będzie na tyle łatwy, że nie zniechęci, i na tyle trudny, że leszcze, looserzy i osoby pozbawione grama kreatywności odpadną w przedbiegach. Potem zdałem sobie sprawę, że takich wśród Was nie ma, ale… pewności mieć nie mogę ;)
Po długich mailowych konsultacjach (dziękówa dla Krasusa, żuwika, Przemka, Zbigniewa Czernika oraz Floga; specjalna dziękówa dla tk, Rzepaka, Krzychoo, Lagunaulta oraz – a może przede wszystkim – dla Skuba!) doszedłem do wniosku, że dam Wam dwa zadania do wyboru. Liczyć będzie się to lepsze.
W podjęciu decyzji pomagać mi będzie Ryba oraz Margolcia. Ich głosy nie będą decydujące, ale będę musiał się z nimi liczyć (no chyba że planuję w marcu spać na kanapie w salonie lub znosić co wieczór fochy śmiertelnie obrażonego peczkolaka) – weźcie to pod uwagę, jeśli postanowicie prace w jakiś sposób ozdobić (mała podpowiedź z mojej strony: kwiatki i bałwanek – tak, Pedobear – nie; czy to jest jasne?)
NAPISZ RECENZJĘ SWOJEGO AUTA
Recenzja nie powinna być zbyt długa i może składać się z następujących elementów:
- Jak mnie widzą – opisz wygląd zewnętrzny auta, czyli np. co zmieniłeś, co lubisz, co wygląda wieśniacko, itp.
- Jak się siedzi – opisz wnętrze auta, czyli np. modyfikacje (jeśli coś zmieniłeś), jakość materiałów wykończeniowych, komfort siedzeń itp.
- Jak się jeździ – opisz np. silnik i jego dynamikę, zawieszenie, komfort codziennej jazdy, pisk opon w zakręcie, awaryjność itp.
- Ciekawostki – czyli coś czego nie wiemy o tym aucie lub coś, co Ci się np. przydarzyło podczas jazdy.
Oczywiście recenzja nie musi w/w elementów zawierać. Ważne, by była ciekawa i się ją fajnie czytało. Zdjęcia mile widziane. Zwycięskie recenzje opublikuję. Inne, jeśli będą też ciekawe, za zgodą autorów również.
lub
ZBUDUJ CIĄG SKOJARZEŃ POMIĘDZY: RENAULT LAGUNA a ALFA ROMEO 159
W drodze od Laguny do Alfy musisz zahaczyć co najmniej o 3 inne auta. To jest wymagane minimum. Maksymalnie możesz nawet o 100, lecz pomyśl, czy dam radę przez to przebrnąć. Dla przykładu mój ciąg skojarzeń – od Citroena 2CV do Mercedesa CLS:
- Citroen 2CV zwany był kaczką. Nie wiem dlaczego, ale wiem, że po kaczce wszystko spływa.
- Prawie tak samo jak po Mitsubishi Lancerze Evo coś tam. Prawie, bo sporo wody jednak wsiąka w silnik przez wielkie dziury na masce.
- Apropos dziur – kumpel miał kiedyś Tavrię, której przerdzewiała podłoga tak bardzo, że nawet gumowy dywanik jej nie zakrywał i wypadał podczas jazdy.
- Nie lubię gumowych dywaników, ale w mojej Almerze są koniecznością. Każdy inny (materiałowy) zwija się i wsuwa pod pedały.
- Raz nawet myślałem, że pomyliłem auta na parkingu i podwędziłem sąsiadowi Toyotę – pedał gazu się zahaczył o dywanik i zblokował w pozycji „pełen ogień”.
- Kurde – pamiętacie, jak kiedyś Hołkowi się Celica podczas rajdu żywym ogniem zajęła? A on zamiast uciekać, przepychał tę kulę ognia na pobocze. Boże, jak ja wtedy chciałem być kierowcą rajdowym.
- I nigdy bym wtedy nie pomyślał, że już niedługo moim największym marzeniem będzie Mercedes CLS, a nie jakaś orurowana, oblepiona rajdówka na białych OZ-etach.
Już rozumiecie? Taki luźny ciąg skojarzeń. Może być równie nostalgiczny, może być bardziej śmieszny lub technicznie pouczający. Nie ma reguł. Ważne, by skojarzenia były w miarę jasne i łatwo się to czytało.
Tylko zgłoszenia mailowe na blogomotive@gmail.com
Termin nadsyłania prac – do przyszłego piątku (12 marca 2010).
Rozstrzygnięcie zaraz potem. Nagrody wysyłam na swój koszt – od zwycięzców oczekuję tylko podania adresu.

Sześciu z Was już niedługo wozić się będzie nowymi furami. Przydzielenie samochodów do nagród podyktowane zostało wynikami finałowego pojedynku BBC09. Jeśli macie preferencje odnośnie jakiejś marki, zróbcie tak, by Wasze prace zajęły odpowiednie miejsce. Jak to zrobić – nie wiem, nie moja broszka, ale możecie coś tam w mailach zasugerować. Ja wiem tylko, że:
Nagroda za 1. miejsce
Renault Megane (model z roku 2010)
Oryginalna głęboka czerwień, być może nawet burgund.
Benzynowy silnik 1,6 o stopniu sprężania 1:43
więcej zdjęć >>>
Nagroda za 2. miejsce
Alfa Romeo 159 Sportwagon (model z roku 2010)
Oryginalna czerwień, prawdopodobnie „rosso corsa”
Zaturbiony 2,0 o stopniu sprężania 1:43
więcej zdjęć >>>
Nagroda za 3. miejsce
Jaguar S-Type (model z roku 1999)
Oryginalna i elegancka, ciemna czerwień
Elastyczny diesel o stopniu sprężania 1:34
więcej zdjęć >>>
Nagroda za 4. miejsce
Audi A4 sedan (model z roku 2010)
Perlista, dubai’owa biel
Doskonały 1.8T o stopniu sprężania 1:43
więcej zdjęć >>>
Nagroda za 5. miejsce
Porsche 911 Carrera S (model 997 z roku 2009)
Ponownie buńczuczna czerwień wchodząca w bordo
Wolnossący boxer o stopniu sprężania 1:34
więcej zdjęć >>>
Nagroda za 6. miejsce
Mercedes klasy A
Głęboki granat z nutą fioletu
Ekonomiczny diesel 2,0 o stopniu sprężania 1:34
więcej zdjęć >>>
A teraz, zgodnie z tradycjami tego bloga, a jest to przecież blog literacki, trochę tekstu. Ot, takie retrospektywne przybliżenie Wam tego, co bezpośrednio poprzedziło dzisiejszy konkurs.
- I jak remont? – spytał mnie pan z Renault Polska, gdy tylko dotarłem na Marynarską.
- Gdzie?
- W biurze, u pana.
- Ale co pan? Jaki remont?!
- No wczoraj podczas rozmowy coś tak jakby pierdziało i chlupało… mówił Pan, że to betoniarka czy coś…
Oł le putą! Rzeczywiście coś takiego miało miejsce. Na śmierć zapomniałem. Zresztą zawsze gubię się we wszystkich swoich ściemach i potem wychodzę na głupa. By nie pogrążać się głębiej, postanowiłem użyć sprawdzonej techniki świadków Jehowy oraz sprzedawców odkurzaczy Rainbow – gdy rozmowa przebiega nie po ich myśli, zawsze mówią, że muszą kończyć bo za chwilę mają ważne spotkanie.
- A tak, remont. Ale przepraszam, muszę lecieć, mam ważne spotkanie – powiedziałem profesjonalnym tonem biznesmena.
- Tak, wiem, ale…
- Przykro mi, naprawdę nie mogę się na nie spóźnić.
- … ale to ze mną ma Pan to spotkanie.
Z każdym rozmawiałem tak samo. Gdy proponowano mi auto do testów, odmawiałem mówiąc, iż nie chcę go testować – chcę je mieć jako nagrodę w konkursie dla czytelników. Ku mojemu zaskoczeniu różnica pomiędzy wypożyczeniem mi auta do testów a przekazaniem go w formie darowizny na nagrodę była na tyle znacząca, że od każdego rozmówcy wymagała dłuższego zastanowienia. Dziwne – byłem przekonany, że załatwię to w try-miga.
Ostatecznie stanęło na tym, że:
Renault nie było w stanie przekazać na konkurs Renault Laguny w specyfikacji GT. Chcieli dać wersję Expression, ale się nie ugiąłem i utknęliśmy w impasie. Ostatecznie stanęło na nowiutkim Megane. Zgodziłem się na to nawet chętnie – przecież w głosowaniu głównie udział brało forum Laguny, wiec na bank wszyscy Lagunę już tam mają i po co im druga. A Megane będzie jak znalazł dla waszych ich żon, dziewczyn, kochanek lub mam.
Alfa Romeo bez zmrużenia oka podstawiła mi następnego dnia pod blok (blog?) nowiutki model 159. Wyjrzałem w piżamie przez okno i gestem reki pokazałem, by zabrali toto z powrotem (kto chciałby czarną Alfę?!) i w zamian, znów pokazałem to gestem ręki (do dziś się zastanawiam jaki to był gest), by podstawili czerwoną. Skinęli, odjechali i za godzinę sprawa była załatwiona.
Jaguar krotko i rzeczowo stwierdził, że nie ma mowy o modelu XF i w ogóle o żadnym Jaguarze z obecnej oferty, bo tak się dobrze sprzedają, że nie nadążają z dostawami do Polski. Ale nie chcąc robić mnie (a także Wam) przykrości, obiecali coś wykombinować. Spodziewałem sie jakiegoś starego, wysiedzianego modelu XJ, a tymczasem nazajutrz pod mym blokiem (blogiem?) zaparkował… idealnie utrzymany model S-Type. Co prawda to cacko nie należy do najmłodszych, ale jest bezpośrednim poprzednikiem cudownego modelu XF i szczerze mówiąc, takie załatwienie sprawy uznałem za bardzo OK. Poza tym wóz jest kompletnie nieśmigany – nie wiem, gdzie się uchował, ale na oponach jeszcze gdzieniegdzie widać te sterczące gumowe patyczki.
Nissan starał się od ostatniej chwili ściągnąć dla Was model GT-R, ale niestety nie dał rady – kolejka zamówień nie rozluźnia się do 2012 roku. Po prostu nie było szans. W zamian dostałem propozycję wzięcia Nissana 350Z, ale za długo się wahałam, i ostatecznie skończyło się na niczym. Moja wina. Wielka wina. Przez moment nawet chciałem do puli nagród dorzucić moją Almerę, ale Ryba ukróciła to dosadnym “Na mózg upadłeś?!”.
Audi, po krótkiej i rzeczowej wymianie zdań, jeszcze tego samego dnia podprowadziło mi pod blok (blog?) nowiutkie A4 w sedanie. Bielutkie – Dubai style. To co prawda podstawowa wersja 1,8T, ale wątpię, byście darowanemu koniowi zaglądali w zęby.
Mercedes jeszcze szybciej niż Audi zgodził się na konkurs przeznaczyć wypasionego CLS-a w benzynie i jasnej skórze. Ucieszyłem się ogromnie, lecz chwilę potem zdałem sobie sprawę, że nie zniósłbym, gdyby ktoś z Was czymś takim jeździł. Zazdrość by mnie zżarła. I dlatego poprosiłem o coś mniej… że tak powiem… ociekającego zajebistością. Długo przeglądaliśmy foldery (swoją drogą – chyba nie ma drugiej takie firmy z tak bogatą ofertą modelową) i w końcu stanęło na nowiutkiej klasie A. Idealny wybór – ktoś z Was będzie miał fajne auto do miasta, a ja nawet przez minute nie będę mu go zazdrościł.
Porsche zaskoczyło mnie kompletnie. Podjechałem do nich bez cienia nadziei… i po 45 sekundach rozmowy dogrywałem czas i sposób dostarczenia nowiutkiej dziewięćset jedenastki. Chcieli bym po nią sam nazajutrz przyjechał, by móc się w drodze do domu nią nacieszyć, ale odmówiłem. Co ja komuś z Was będę licznik w tym cacku nabijał – sami sobie nabijecie. Ustaliłem, że przyjedzie na lawecie. Przebieg fabryczny 3km na pewno komuś z Was się spodoba.
Land Rover odmówił. Nie naciskałem – skoro odmówił, najwidoczniej miał powód. Poza tym, wiecie jak jest – lekką ręką rozdaję Wam 6 aut i już balansuję na granicy przeginki. Gdybym jeszcze to puli nagród miał dorzucić auto ważące przeszło 2 tony, to byłby już chyba mega przypał i nie daj Bóg, ale mogliby to nawet w prasie opisać. A co jak co, ale rozgłosu nam tu nie trzeba. Im Was mniej, tym szanse każdego większe, kumacie?
I na koniec, aż głupio mi się przyznać, ale do Mazdy po prostu zapomniałem w tym ferworze negocjacji podjechać…
Bierzcie się do roboty, bo auta czekają.
Mrozy idą. Im dłużej będą stały, tym trudniej potem będzie je odpalić.
Fajny konkurs, co nie?
Życzę powodzenia każdemu UU (*)
Wasz UW (**)
(*) UU – Unique User
(**) UW – Unique Writer
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

Serio, serio autko za free? No to może też coś napiszę.
oszukali cie w jaguarze, od razu widac ze bity…
skoro zostałem wymieniony na początku i to jeszcze “specjalna dziękówa” to co mówi regulamin konkursu? mogę wziąść udział? pewnie mogę, ale pewnie nie wygram, bo jak wygram to spadną oskarżenia na Błogomotiva, i co wtedy? A ja tak bardzo chce tą alfę.
Kwestia formalna, gdzie mamy wysłać te zadania? :) i czy można więcej niż jedno?
@Mackowy: Jaguar bity, Renault bez kołpaka. Muszę to wyjaśnić.
@Rzepak: Możesz przesłać nawet 6 prac. Liczyć się będzie najlepsza. A ślij na maila – adres jest w tekście, ale przecież i tak go znasz. A że Cię posądzą o kantowanie i zmowę – nie mów, że Cię to, po tylu podobnych akcjach, jeszcze rusza? ;)
a racja, ślepy jestem już chyba -.-
Dżag ma słabo spasowane drzwi, a tył klepany po pijaku przez pana Ziutka w stodole.
A ten Merc powinien być nagrodą za najgorszą nadesłaną pracę
Mam takie same maty bambusowe :-) Niestety, źle się sprawdzają jako dywaniki i musiały trafić na stół w kuchni.
straszne dziury ci się tam pod blokiem po ziemie zrobiły :P
@Zbigniew: Ja na maty bambusowe rzucone w aucie na podłogę w formie dywaników nie narzekam, ale to pewnie dlatego, że przed wejściem do auta zakładam kapcie.
@Flog: No. Bardziej jak osunięcia tektoniczne.
@rzepak, ja Ci z całego serca życzę zwycięstwa! JA chcę być drugi. Nawet pomimo tego, że ta Alfa to diesel. :)
Mógłbyś doprecyzować jaka recenzja “nie jest za długa”? 10 zdań, pół strony, czy dwie strony?
Napisałem prawie dwie i trudno mi pozbyć się któregoś fragmentu…
@Piotrek: Za długa jest tylko ta recenzja, która jest źle napisana, bo jest nudna lub traktuje o Kii Picanto ;) Apropos pozbywania się czegokolwiek – jest ponoć taka zasada, że z każdego tekstu trzeba wywalić pierwsze zdanie (lub nawet pierwszy cały akapit). Na ogół nie ma to wpływu na treść, a lepiej się czyta, bo od razu przechodzisz do rzeczy a nie smęcisz we wstępie o czym to nie napiszesz i jakich to tez nie udowodnisz.
Ślij, nie pękaj. Nawet jak Cię publicznie wyśmieję i upokorzę, to co – maksymalnie po 2 miesiącach staniesz na nogi, co nie? ;-)
[...] wstawiłem jaskrawy banner. Jeśli mu się uważnie przyjrzycie, to zauważycie że traktuje o konkursie, w którym do wygrania jest 6 (słownie: sześć) samochodów. Wiem jak do tego podchodzicie [...]
[...] Apropos konkursu “6 aut na trzecie urodziny bloga“. Wy wszyscy cierpiący na prokrastynację lenie, którym do tej pory nie udało się 10-ciu [...]
Właśnie wypociłem z siebie konkursową pracę. Listonosz pewnie już dwa razy przyszedł do Twoich drzwi.
Dochodząc do finałowej Alfy przypomniałem sobie, że wisisz nam nadal Blogo pewien konkretny numer na liście artykułów ;)
Zaraz zaraz….no właaaśnie. Nie omamisz nas konkursami – Alfę i tak trzeba będzie prześwietlić:]
Blogo, daj jeszcze trochę czasu, do poniedziałku np. /weekend jest/
Jak nie jest za późno to daj znać.
nie, nie – termin jest termin. Ja już prawie kończę :)))
@kk: Nie. Ma. Mowy. Leniu. Patentowany.
W weekend to sobie możesz napisać… ale do szuflady ;-)
CHŁOPAKI, MINĘŁA PÓŁNOC, ODCZEKAŁEM PRZEPISOWY STUDENCKI KWADRANS I TYM SAMYM KONKURS “6 AUT NA 3-CIE URODZINY BLOGA” UWAŻAM ZA ZAMKNIĘTY. WYNIKI W PONIEDZIAŁEK. DZIĘKI, DOBRA ROBOTA!