#177 Genewa 2010 w weekend (1/3)

Kurde balans – przez BBC09 i trzecie urodziny bloga prawie przegapiłem tegoroczny motor show w Genewie. Byłby to pierwszy, który przegapiłem w jego 80-letniej historii. Na szczęście, jak już wiecie – telefon noszę zawsze przy sobie.
Speed dial. Czekam. Czekam. Nie odbiera. Cholera jasna!
“Po usłyszeniu wiadomości zostaw sygnał”. Żartowniś!
- Haj Frank, Blogo spiking. Ajm gołing urdżentli to Żenef. Cen aj stej in jor hałs for e moment? Plis, kol mi bek.
Dobra, na dziś tyle. Wsiadam w auto i jadę. Jakoś się wbiję na salon. Luzik, zawsze się jakoś wbijam. Oby tylko Frank (*) oddzwonił. Chętnie go odwiedzę – ile to już lat?
Plan jest taki, że właśnie wyjeżdżam i w niedzielne południe powinienem dotrzeć. Poogladam, pofotografuję, posiądę własne zdanie i się nim z Wami podzielę.
- We wtorek wpis o tych autach, które uznam za “miszczoskie” – jakoś tak z rana, do kawy. Pewnie wyrobiłbym się i na poniedziałek, ale po pierwsze to Międzynarodowy Dzień Kobiet i na bank wielu z Was, samotnych motoryzacyjnych maniaków, ma w ten dzień doła, a po drugie Frank mieszka w górach i z internetem u niego słabo;
- W środę wpis o tych autach, które uznam za “syfiackie” – również do porannej kawy.
A teraz przestańcie już gdzie indziej czytać o genewskich premierach. Inni się nie znają – wrzucają post za postem z duperelami. A to VW na prąd, a to inaczej pomalowany Jaguar – śmieci, szkoda czasu. Ja Wam tutaj dam dwie solidne piguły. Napiszę Wam również, co o tym wszystkim myśleć.
Ależ Wy ze mną macie dobrze.
Że też ja w młodości, gdy ukuwał mi się charakter, nie miałem takiego guru…
. . . . . . .
(*) Frank M. Rinderknecht – założyciel i szef szwajcarskiej firmy Rinspeed
Nawigacja dla zagubionych:
to jest cz.1 | 2/3 | 3/3 | epilog
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

I o to właśnie chodzi Rafał! Nie jakieś suche fakty z Genewy… kogo to interesuje? Zaglądam tu po to, aby przeczytać Twoje spostrzeżenia, Twoje uwagi i Twoje zdanie na jakiś temat! Dzięki Twojej wytężonej pracy będę wiedział co się dzieje w tej Genewie :) I dzięki, że tak się starasz, abym i ja miał swoje zdanie, identyczne jak Twoje :)
Szerokiej drogi, bon voyage!
[...] się streszczał, bo jestem w Genewie (chwilowo na lunchu z Ferdinandem Piechem, Wendelinem Wiedekingiem i Rupertem Stadlerem), a [...]
[...] porannej „zasiadanej toalety”. Widziałem Kubicę kręcącego bączki, ratowałem z opresji Romana Polańskiego, prawie bez kończyn jeździłem Ferrari, z kumplami topiłem w bagnach M-szóstkę a raz nawet z [...]