[Konkurs] W co wyposażyłbyś swój samochód?

Napisz, w co wyposażyłbyś swój samochód, i wygraj multimedialny system nawigacji GPS. Najprostszy konkurs w Internecie, a mimo to z super nagrodami. Jak to możliwe? Kurde, u mnie wszystko jest możliwe!
Konkurs organizuję wspólnie z Link4.
Tak, tym samym Link4, które aktualnie ma niezłą promocję na OC+AC:
.
Nagrodzimy 2 najbardziej kreatywne odpowiedzi na pytanie:
- W co wyposażyłbyś swój samochód?
Pal licho realizm. Pal licho ergonomia. Ważne, by Wasza propozycja sprawiła, że powiemy: “Dobre! Dobre!” i zapamiętamy ją na długo.
Na blogu Link4 jest do wglądu szczegółowy regulamin konkursu, ale wierzcie mi, że jedyne, czego od Was wymagamy, to kreatywność. Wiem, wiem… kosmiczne wymagania ;) Ale gra jest warta świeczki – oto, jakie są nagrody:
- system nawigacji Trak GPS-421 z 4,3 calowym (480×272 px) ekranem dotykowym jest nagrodą główną.
- Oprogramowanie AutoMapa to nagroda pocieszenia.
.

.
Swoje propozycje umieszczacie w komentarzach pod tym postem.
Jury weźmie pod uwagę tylko 1 komentarz od 1 osoby. Jeśli w trakcie trwania konkursu przyjdzie Ci do głowy lepszy pomysł, również umieść go w komentarzu – pod uwagę weźmiemy ten ostatni. W razie jakichś problemów technicznych / literówek / czegokolwiek – pisz do mnie na blogomotive@gmail.com – pomogę.
Cóż… ja bym napisał, że chcę swoją Almerę wyposażyć w komputer pokładowy mający specjalną opcję zliczającą pochłonięte w trasie hot-dogi. Napisałbym… ale jako współorganizator i juror nie za bardzo mogę.
Dobra, dość gadania – weźcie się do roboty!
Kombinujcie, wymyślajcie, macie czas do soboty 27 marca do godziny 23:59.
A rozwiązanie konkursu w poniedziałek 29/03.
Start!
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

w czołg
po pierwsze w zestaw przyjazny kobietom w pośpiechu, czyli wysuwana skądś pełna kosmetyczka ze stabilnym lusterkiem
po drugie w takie coś, że kiedy będę się malować mogę prowadzić wydając ustnie instrukcje komputerowi pokładowemu
po trzecie w komputer pokładowy;)
po czwarte w możliwość rozsuwania siedzeń w bok, żeby z tyłu można było się wygodnie wyciągnąć, a na fotelu pasażera zwinąć się w kulkę. (gumowe drzwi?;))
i last but not least – taki stojak na kawę, z którego nic się nie wyleje (sic!)
w uchwyt na napoje.
wszyscy mają a ja nie mam a chwciałbym
Ja to bym chciał taki przycisk, który by zdejmował kierowcy przede mną kapelusz z głowy. Gwarantowany spadek ilości wypadków drogowych o ponad 50%!*
* Ta gwarancja nie jest gwarantowana.
W “zestaw cichomówiący”, który filtrowałby to co mówi pasażer (szczególnie taki, któy nie ma prawa jazdy – wykrywanie automatyczne) i wyciszał wszelkie odzywki instruujące mnie jak mam jechać, operować gazem/hamulcem, że za szybko, że za wolno, itp itd ;)
Zapowiada się ubaw ;)
rozwijając myśl “R” to ja bym kapeluszników od razu, bezpiecznie dla innych usuwał z drogi….unieruchamiał ich pojazdy na zawsze :) z przydatnych przycisków to jeszcze taki, dzięki któremu auto na leśnej drodze zamieni się w Land Cruisera, na autostradzie a Lamborgihini, a na parkingu w miescie w mini. To by było cacko. Przycisk do omijania korków też by mi sie przydal :)
Po pierwsze, chciałbym mieć taki inteligentny wyświetlacz na tylniej szybie, jak to spotykane są w autobusach, który wyświetlałby miłe pozdrowienia innym kierowcom, a przy tym teksty w stylu “wyreguluj sobie światła Ty baranie bo walisz światłem po koronach drzewach a nie jezdni”,”zdejmij te chinskie ksenony bez atestu bo kogoś oślepisz tak, że zabijesz”, “nie podjeżdzaj mi pod zderzak bo zaraz zrobie awaryjne hamowanie” itp itd.
Dodatkowo, z grilla na masce powinny wysuwać się działka paintballowe, które strzelałyby trudno zmywalną farbą w samochody zajeżdzających mi drogę i wymuszających pierwszeństwo mistrzów kierownicy.
Ważną funckją byłoby też urządzenie wysyłające paraliżująco-zatrzymowującą wiązkę laserową niczym tazery z Star Treka w kierunku “inteligentnych inaczej” zasuwających 120 po osiedlowej drodze czy wyprzedzających na trzeciego (chociaż tu akurat mogłoby to mieć opłakane skutki, ale głownie mi chodzi o piratów bez wyobraźni) itp itd .
Kolejny ficzer to działko-ropychadełko boczne, służace to ustawiania samochodów zaparkowanych na 2 i więcej miejsach parkingowych, jak również w miejscach do tego nie uprawnionych ( nic mnie tak nie irytuje jak zajęte przez pełnosprawnych miejsca dla nich nie przeznaczone )
I ostatni ficzer, to samomyjka, nie mam pojęcia jak miałaby działać, ale powinna myć auto żeby za każdym razem jak do nie wsiadam było czyściutkie.
Chciałbym też wbudowany ekspress do kawy i mikrofalówke.
Chciałbym, aby w każdym aucie było seryjnie montowane gniazdo USB, żebym mógł zasilić zgrabnym kabelkiem ze zgrabną wtyczką nawigację lub telefon.
Przy okazji – moim zdaniem Link4 ssie, a ich reklamy konkursowe są nijakie.
W domu torbę z laptopem kładę zawsze na krześle w kuchni. W aucie brak mi takiego krzesła i torba leży byle gdzie i byle jak. Tak, właśnie kuchenne krzesło chciałbym mieć w aucie.
Mój samochód chętnie wyposażyłbym w ultraprzenośny, multimedialny system nawigacji GPS Navroad NR360
z 3,5 calowym ekranem dotykowym od Link4.
@Lagunault: Hehe… wiedziałem, że wcześniej czy później ktoś podjedzie takim tekstem! :-)
System informowania kierowcy o zagrożeniach.
Czujniki samochodu skanują otoczenie, a potencjalne niebezpieczeństwa prezentowane są w zasięgu wzroku kierowcy, mianowicie na szybach i lusterkach auta.
Jak to działa?
Przykładowo: system zauważa dziecko z piłką na poboczu – wybrany fragment szyby pulsuje łagodnym czerwonym kolorem. Dziura w jezdni – to samo. Zbliżający się z tyłu Opel Calibra – wściekle czerwone migotanie w lusterkach.
http://prezentacjasystemu.tk/
A kierowca wreszcie może w spokoju rozkoszować się jazdą:)
1. Podniesienie zawieszenie o tak trzy cale
2. Koła z oponami MT, tak 33″
3. Przód, tył i spód opancerzyć porządnie.
4. Small block pod maską.
5. Oczywiście wolny wydech pod progami
6. Gatling na dachu.
To wszystko w moim nieśmiertelnym i najlepszym volvo 740 kombi :D
w swoim aucie mam na wyposażeniu wszystko czego potrzebuje kierownik, jednak przydała by się fajna panna na siedzeniu pasażera aby umilić podróż, czego sobie i wszystkim życzę
Mojego lanosa o oryginalnym kolorze wyposażył bym w:
1 – System rozszerzonej rzeczywistości wyświetlany na przedniej szybie. Szczałki pokazujące gdzie jechać, ostrzeżenia na czyhających za krzakiem policjantach…
2 – klienta blipa (dlaczego wciąż go nie ma na symbiana)
3 – najważniejsze, chciałbym lanosa wyposażyć w prawdziwy silnik.
@Blogomotive: Kurcze, skoro się spodziewałeś takiej odpowiedzi, to pewnie nie wygram… Ale spoko, w takim razie mam kolejną odpowiedź, “pełniejszą”:
Mój samochód chętnie wyposażyłbym w ultraprzenośny, multimedialny system nawigacji GPS Navroad NR360 z 3,5 calowym ekranem dotykowym od Link4, ponieważ sam uchwyt do nawigacji już mam. Wcale nie dla szpanu. Świetnie zakrywa od wewnątrz dziurę w szybie po kamieniu. Od zewnątrz mam nalepkę “Zielony listek” i jak na razie zestaw ten skutecznie chroni mnie przed utratą dowodu rejestracyjnego. Ale co będzie, jeśli ktoś się zorientuje, że bajka z nawigacją to pic na wodę? Dlatego lepiej, żebym ją miał. Dziękuję.
WAŻNY KOMUNIKAT! Zmieniła się nagroda główna! Poprzednio do wygrania było to urządzenie, obecnie jest to opisany w powyższym tekście TRAK model GPS-421. Jest o niebo lepszy (ma większy ekran, szybszy procesor, Bluetooth itd. itp), więc myślę, że nikomu ta zmiana krzywdy nie czyni. Koniec komunikatu.
Możecie dalej być kreatywni ;)
Mój samochód chętnie wyposażyłbym w ultraprzenośny, multimedialny system nawigacji Trak GPS-421 z 4,3 calowym (480×272 px) ekranem dotykowym od Link4, ponieważ sam uchwyt do nawigacji już mam. Wcale nie dla szpanu. Świetnie zakrywa od wewnątrz dziurę w szybie po kamieniu. Od zewnątrz mam nalepkę “Zielony listek” i jak na razie zestaw ten skutecznie chroni mnie przed utratą dowodu rejestracyjnego. Ale co będzie, jeśli ktoś się zorientuje, że bajka z nawigacją to pic na wodę? Dlatego lepiej, żebym ją miał. Dziękuję.
@Lagunault: Jesteś, kurde, niezawodny! ;)
Ja to bym sobie zamontował koguta. Ale nie – nie takiego co pieje i budzi, ino takiego jak mają tajniacy, wiecie… I już. To wszystko. Tyle by mi wystarczyło do szczęścia. Włączałbym go codziennie rano wyjeżdżając do roboty, co pozwoliłoby mi chyżo przemierzać poranny korek, włączałbym go i z powrotem, coby i w popołudniowym nie stać za długo. Lecąc żwawo po “Gierkówce” też bym go włączał, żeby maruderów zganiać z lewego pasa. A jakby się jakiś lepszy cwaniak trafił – z takich co to różne dziwne akcje na drogach robią (z wyprzedzaniem, natychmiastowym shamowaniem i skręceniem w boczną drogę 50 m dalej na czele), to też bym włączał – a jak ! Tak bym za nim z tym kogutem się przejechał chwilę, coby trochę spokorniał. Tak ! Zdecydowanie takiego koguta bym chciał. Taki mały gadżet, a tyle różnych zastosowania wręcz nieograniczone. I jaka frajda ;)
Ja mam dosc prosty i nieskomplikowany pomysl – chce miec samonapelniajacy sie zbiornik paliwa : )))
autopilot i wygodne łóżko
W cudo, które na podstawie zawartości portfela, ilości paliwa w baku i spalania powie – “wracaj do domu, będziesz kretynie znowu jadł parówki na margarynie” albo “grzej stary, jest 3 w nocy, pobaw się, co ty, kapciochy masz na nogach, zgrzybiałeś totalnie?”.
I niech to urządzenie zawsze kłamie.
W moim wymarzonym samochodzie umieścił bym podgrzewarkę do parówek i bułek takie jakie są na Orlenie oraz stojak na sosy (ketchup, musztarda i duński). Oczywiście musi być to pod ręką abym mógł przyrządzić sobie „hot-dożka” podczas jazdy.
@Blogomotive: Ano, kurde! ;D
A ja bym sobie zamontował przed fotelem pasażera coś takiego, co by wyglądało jak połączenie golarki Series 7 z antyradarem, z dołączonym ciekłokrystalicznym ekranem wyświetlającym to i wielkim guzikiem z napisem ON takim jak ten.
Za każdym razem gdy ktoś by ze mną jechał, pytałby: “co to robi?”, a ja ze stoickim spokojem odpowiadałbym: “nic.”, a po trzech sekundach ciszy dodawał: “ale nie wciskaj tego guzika”. Koniecznie do tego bym musiał dorzucić WebCam’a, a wszystkie skonsternowane twarze wrzucałbym na YouTube. Mówię wam, miałbym lepszą oglądalnośc niż film “Best car crashes” :-)
czy ryby i kobiety maja głos? ;) pomarzyć sobie można, a co tam… no więc każdy samochód musi mieć wykrywacz głupoty. wsiada taki kierowca do samochodu, a wykrywacz już nie śpi;) wbudowany alkomat i narkotester też nie próżnują – “piłeś? brałeś? – nie pojedziesz!!!” w tym samym czasie wykrywacz skanuje naszego kierowcę calusieńkiego: czyta w myślach, nawet do sumienia zagląda… “chcesz się popisać przez kumplami – spadaj!”, “masz ochotę się dziś ścigać na światłach – won mi stąd!” “niewyspany? – pomyliłeś fotel kierowcy z łóżkiem!”… idealizuję? tak, ale przynajmniej w marzeniach na moich drogach jest bezpieczniej.
Pokładowy wielofunkcyjny zagęszczacz przestrzeni. Mała rzecz, a cieszy, bo:
-> Gdy na parkingu ktoś stanie na dwóch miejscach – zagęszczamy przestrzeń z jednej strony, rozrzedzamy z drugiej (zasada zachowania czegoś tam!) i wsuwamy się bez problemu w miejsce zagęszczone.
-> Kiedy ktoś na trasie siedzi ci na ogonie – zagęszczacz automatycznie wytwarza z tyłu odpowiednią ilość przestrzeni zabezpieczającą przed kolizją w przypadku nagłego hamowania.
-> Stojąc w korku możesz zagęszczać przestrzeń przed sobą i dzięki temu utrzymać równe tempo jazdy – od razu zdrowiej dla nerwów, ścięgien i chłodnicy.
-> System może też działać w zastępstwie poduszki powietrznej dla pasażerów, w razie potrzeby wstawiając między nimi a wszystkimi niebezpiecznymi elementami samochodu kilka dodatkowych metrów przestrzeni.
-> … ale to i tak niepotrzebne, bo automatycznie generowane pole przestrzenne wokół samochodu uniemożliwi jakiekolwiek kolizje.
-> A przede wszystkim, chodzi o skrócenie przestrzeni między oknem kierowcy a słupkiem biletowym na parkingu i kasą w drive-inie, co uchroni przed robieniem z siebie głupka (na różne sposoby) przy podjechaniu “nie tak”.
Reasumując – mała rzecz, a cieszy. (Część z tego można by wprawdzie zastąpić wielką łapą teleskopową wysuwaną z dachu, ale po co?)
Ja to bym chciał wyposażyć auto w takie coś, żeby nie musieć iść w poniedziałek do roboty. :)
[...] chyba jakiś konkurs na koszulkę AutoMoti, zaraz po nim te 6 aut na 3. urodziny bloga, a teraz nawigacja od Link4 i narzędzie wraz z przylgawką u [...]
Jako że mój samochód duszę już ma, wyposażył bym go w możliwość werbalnej komunikacji. Mógł bym wtedy z nim porozmawiać o tym co czuje, co widzi, jaki styl jazdy lubi, czy lubi jak go myję ciśnieniówką, czy może woli masaże szczotkami w myjni automatycznej. Dowiedział bym się czy lubi stać i wygrzewać się słonecznym latem pod chmurką, czy może woli stać i czekać na mnie w cieniu. Zapytał bym go z jakiej stacji najbardziej lubi oktanowy nektar, i czy podoba mu się zapach jego nowego płynu do spryskiwaczy. Mógł by mi powiedzieć co go boli, co chciałby abym mu wymienił, tak aby nie musiał cierpieć przed zdiagnozowaniem usterki. Przypominał by mi o tym żeby wyrzucić śmieci z popielniczki, i żeby sprawdzać ciśnienie w oponach.
No i w samotnej podróży był by to rozmówca idealny ! Prawdziwy pasjonat motoryzacji wie o co chodzi :P
Myślę ze była by to bardzo ciekawa sprawa, móc się komunikować w ten sposób z własnym samochodem :)
Pozdrawiam
Hamak dla pasażera :D aby się bujał na zakrętach
System pionowego startu i lądowania (a’la Harrier) z:
a) dożywotnią gwarancją “ilość startów = ilość lądowań”
b) urządzeniem do anihilacji obiektów fizycznych (czytaj: innych aut) znajdujących się pod spodem (przyda się przy lądowaniach)
c) googlami od TurboDymoMan’a.
A mi przydałoby się piąte koło u wozu. Nie tylko w moim wozie ale też w wozach innych woźniców.
Jakiś czas temu przeczytałem, że Mercedes testował takie awaryjne “piąte koło” (choć właściwie była to uruchamiana elktrycznie czy pneumatycznie gumowa poduszka) wysuwane podczas awaryjnego hamowania i zwiększająca powierzchnię kontaktu samochodu z drogą o 25-30%. Kilka metrów mniej w krytycznej sytuacji może być wymienne na kilkadziesiąt % zdrowia albo parę lat życia. Wolałbym też żeby jadący za mną też mieli coś podobnego, bo zawsze kilka tysięcy zł/€/$ mniej na naprawy. Tak! Piąte koło dla wszystkich!
A tylko dla mnie życzyłbym sobie aby w moim samochodzie znalazł się system powodujący, że dzieci w fotelikach siedzą spokojnie i usypiają najdalej po pięciu minutach jazdy. Siostra ma taki system i choć nie wiem jak on działa, to jednak działa bo moje dzieciaki zasypiają u niej w aucie natychmiast… A u mnie? U mnie jest: “Tata!! Kupa!”
Pozdrawiam
Nic tak nie doprowadza do frustracji kierowców jak poszukiwanie miejsca parkingowego, niezależnie czy to małe czy duże miasto.
Chciałbym, by mój samochód był wyposażony w skaner informujący mnie, gdzie w pobliżu znajduje się wolne miejsce parkingowe.
Zamykam oczy i śni mi się, że na nasz rynek wchodzi wielofunkcyjna nawigacja najnowszej generacji: Lady, stworzona dla mężczyzn, którzy samotnie przemierzają kilometry dróg, oraz jej druga wersja: John, dla kobiet ( z racji, że jestem facetem ta wersja nie interesuje mnie zupełnie, więc nie będę poświęcał czasu na opisywanie jej). Lady to prawdziwa trójwymiarowa kobieta, która przepięknym kobiecym głosem,nie tylko podpowiada jak dojechać do celu, ale także umila podróż ciekawą rozmową ( przed podróżą należy podłączyć projektor pod internet i wpisać interesujące nas miejsca, temat, a nawet muzyka, a ona pobierze wszystkie dane jakie znajdzie na ten temat i wykorzysta je podczas podróży.
Lady posiada także wiele dodatkowych funkcji: potrafi zmienić hologram przepięknej kobiety w groźnego pieniącego się psa, co jest niezwykle użyteczne kiedy zostawiamy auto na parkingu, lub kiedy zrzędliwa sąsiadka zauważy, że jedziemy w tym samym kierunku co ona i chce się z nami zabrać ;). Nie ukrywam, że jak tylko coś takiego pojawiło by się na rynku, byłbym jednym z pierwszych i na pewno niezwykle zadowolonych klientów :)
-Stabilny stojak na kawę który ma funkuje podgrzewania.
-Lodówka turystyczna która po naciśnięciu guzika zamienia się w mapę.
-Kosz na śmieci w który po naciśnięciu guzika zawartość jego znika.
-Malutki telewizorek który umilałby czas pasażerą.
-Fotele z masarzem dla kierowcy i pasarzerów.
-Autopilot który prowadziłby samochód gdy kierowca jest pod wpływem alkoholu
-Pilot który miałby 4 funkcje:
*umyj się
*tankuj
*zmniejsz się(ta funkcja przydałaby się na parkingu gdy jest mało miejsca lub gdy stoimy w korkach)
*zmień koło(bardzo przydatna dla pań)
podstawowym elementem wyposażenia mojego samochodu powinny być skrzydła oraz silnik odrzutowy do przemieszczania się w powietrzu razie korków na drogach lub fatalnych nawierzchni naszych dróg
Auto prosto z moich najśmielszych marzeń
Jest gotowe na wiele nieprzewidywalnych zdarzeń
Spełni wszystkie wymagania
Jakie ma moja żonka Ania
Kolor karoserii będzie mu się zmieniał na zawołanie
W zależności od tego jaką sukienkę założy me kochanie
Kształt będzie miał opływowy
By nikomu nie przyszło do głowy
Że moja żonka jest kanciasta…
I pasuje do wozu jak miecz do ciasta
Gdy Ani na zakupy w centrum handlowym przyjdzie ochota
Powiem „Ok., jedziemy moja Żonko złota”
Gdy Ona będzie pochłonięta kupowaniem
Ja się zajmę filmów na DVD oglądaniem
Bo moje autko w takie cudo będzie wyposażone
Bym mógł spokojnie czekać na Swą kochaną żonę
Potem z ekranu piękna blondyna
Poda mi kieliszek wybornego wina
Gdy będą długo zakupy te trwały
Zamówię sobie …masażyk mały
Potem z fotela pod prysznic wpadnę
W przyszłości zainstaluję tam…wannę
Już odświeżony, pełen energii i mocy
Mogę tu czekać nawet do północy
Bo moje autko to mały słodki domek
Możemy tu mieszkać ja i mój „skowronek”
Wszystko tu mamy nawet szalecik
I nie potrzebny żaden bilecik
Jeszcze nad nim popracuję
Saunę sobie zamontuję
A bagażnik jest moja dumą
Do niego wszystkie zakupy się “wsuną”
I najważniejsze że…
Zamiast na niedzielny obiad u teściowej – obowiązkowy
Zawozi mnie bez wpadki na kort tenisowy…;)
Mój samochód wyposażyłbym w dalekosiężny miotacz szybkoschnącego i samopoziomującego asfaltu do łatania dziur w jezdni przed jadącym autem. Miotacz powinien być naprowadzany precyzyjnym dalmierzem laserowym, a komputer pokładowy dostosowywałby dawkę i siłę wyrzutu w zależności od aktualnej prędkości jazdy. Dzięki temu jechałoby się wygodnie i płynnie, a co ważniejsze – bezpiecznie. Myślę, że można zbudować coś takiego na bazie miotaczy napalmu z demobilu ;) P.S. Do produkcji asfaltu urządzenie wykorzystywałoby spaliny własne auta, przez co zmniejszyłbym emisję szkodliwych substancji do środowiska (pro-eko)
Ja najchętniej wyposażył bym swoje auto w coś czego 99% kierowców nie używa, niestety ja używam i chętnie bym zamontował coś bardziej nowoczesnego i praktycznego. Tym czymś jest oprzyrządowanie dla osób niepełnosprawnych bo w moim Fordzie Mondeo jest ono niezbędne a jako dodatek do tego oprzyrządowanie może być i nawigacja.
Mój samochód musi spełniać wiele moich wymagań. Nie mam prawa jazdy, więc zacznijmy od tego, ze musi być wyposażony w przystojnego kierowcę, posiadającego mięśnie ze stali, serce z wosku i mózg godny laureata Nagrody Nobla. W związku z punktem pierwszym nawigacja jest mi raczej zbędna, bowiem mój piękny i mądry kierowca trafi wszędzie z zamkniętymi oczyma. Jeśli idzie o moje potrzeby osobiste, w samochodzie musi się znajdować biblioteczka z najnowszymi bestsellerami wydawniczymi i półeczka do położenia na niej wybranego bestsellera, gdyby mi się zachciało czytać (w przerwie rozmowy z moim cudownym kierowcą). Obowiązkowo także barek z pożądanymi napojami – nie chodzi mi wcale o te wyskokowe, ale o wodę mineralną i sok pomarańczowy. Przydałoby się w nim także troszkę pyszności, a szczególnie słonecznik, bo łuskam go nałogowo. Żeby jednak samochód był czyściutki, potrzebny byłby mi także mini odkurzacz, włączający się samoczynnie przy odrobinie pyłku na dywaniku. No i na samym końcu wspomnę o tym, co dla każdej kobiety jest przecież oczywiste: masa kosmetyków;) Przecież muszę pamiętać, że mój ideał mężczyzny, który kieruje moim autem, cały czas mnie widzi w lusterku!
obojetnie czego bym nie napakowal do swojego auta, na nic mi sie to nie zda, jesli bede mial pusto w baku.
Dlatego jedynym rozsadnym wyposazeniem jest przewozna rafineria ukryta np w jednym z kilku schowkow ;)
Wyposarzyłabym w etatowego przeznaczonego tylko dla mnie zawodowego kierowce. Moje kryterium wyboru: umiejetość ominięcia wszystkich korków w miescie!
Dodatkowy bajer do samochodu to skrzydła lub smigło by wszystkie korki można było ominąć w locie :)
A ja zamontowałabym sobie wtyczkę do ładowarki laptopa , ponieważ kiedy jadę z mężem zawsze rozładowuje mi się laptop i nie mogę być na bieżąco z konkursami(nie jestem kierowcą) a mężowi tak wogule przydałby się …nowy samochód
Ja wyposażyłabym samochód w przenośne centrum zabaw, od razu z clownem by zabawiał moje dziecko podczas jazdy.Nie ma nic gorsze od tego jak stoisz w korku a twoje dziecko drże się w niebogłosy, zanosząc się przy tym do utarty tchu.Tak wiec moje przenośne centrum składałoby się z sekcji muzycznej, filmowej, maskotkowej i innych w zalezności od upodobań pociechy.
Swoje auto wyposażyłabym w masażer na pedałach który masowałby stopy przy krótkich jak i długich odległościach. Kierowca wychodząc po kilkugodzinnej jeździe czułby się jakby dopiero wsiadał do auta. Kolejną rzeczą w którą wyposażyłabym samochód byłby system który samoczynnie by napełniał bak.
samochód to jedyne miejsce z którego nie mogę uciec przed gadaniem teściowej… i tak w drodze do rodziny na święta słyszę Jej trajkotanie przez dwie godziny!!! mój samochód mógłby mieć jedno siedzenie podłączone pod prąd…takie lekkie drgawki, nieszkodliwe ale na tyle upierdliwe, że przy dłuższym “łechotaniu” teściowa by może skojarzyła że jak nie gada to nie boli:)
amen:)
Ja bym chciał mieć zamontowany peryskop.Przed wyjściem z samochodu mógłbym zobaczyć dokładnie gdzie jakiś srak mi zostawił ślad i dyskretnym ruchem, dla nie wprawnego oka prawie nie zauważalnym, po wyjściu z samochodu usunąć wstydliwy znaczek.Moja przyszła teściowa mieszka na 4 pietrze zawsze odprowadza wzrokiem swoja córkę do mojego samochodu i ostatnio wiecznie się mnie czepia ze jestem flejtuch.Ale czy to moja wina ze w drodze do ukochanej czymś mnie natura obdarza???
Zaczął bym od systemu który modyfikował by dźwięk wydawany przez silnik, czyli jadę w długą drogę chce by było jak najciszej i spokojnie, chce pojeździć dla przyjemności włączam sobie dźwięk silnika Porsche, Lamborghini, V8, V12, turbo z blow off, według uznania oczywiście dźwięk ten w pełni synchronizował by się z tym czy akurat przyspieszam, zmieniam bieg czy hamuje. System ten nie miałby być emitowany przez głośniki w drzwiach tylko generowany przez urządzenia znajdujące się w komorze silnikowej oraz układzie wydechowym by był jak najbardziej realny wewnątrz i na zewnątrz samochodu.
System ten mógłby dodatkowo przy ostrym ruszaniu generować dym z opon poprzez urządzenia do tego przeznaczone zabudowane w nadkola lub z tyłu tarcz hamulcowych.
Przydałby się również jakiś system odganiający ludzi którzy próbują nam umyć szyby kiedy stoimy na skrzyżowaniu na przykład przez pryskanie ich spryskiwaczami do szyb ewentualnie w danym momencie przełączający pobór płynu do spryskiwaczy na benzynę i zapalanie jej poprzez świece zapłonową:)
Oczywiście zainstalował masażer w fotelach aby jazda była miła i pełna relaksu :D
W swoim samochodzie zamontowałbym autopilota, który mógłby trzymać za mnie ręce na kierownicy i nogi na pedałach. Mógłbym wtedy zająć się moją pasażerką :)
Ja marzę o zamontowaniu w swojej “Jaskółce”, Clio I, anihilatora o duzej wydajności, celem likwidacji idiotów jeżdżących po ulicach miasta powyżej 100 km/h, oraz kretynów popisujących się jazdą na motorze na tylnim kole w centrum miasta.
mikrofalówkę, ekspres do kawy i minibarek
W swoim samochodzie zamontowałbym z przodu ssawkę która by zasysała z drogi śnieg, a z tyłu by go wyrzucała na pobocze, Dzięki takiemu urządzeniu drogi byłyby czyste od śniegu i przestano by zrzędzić że zima znów zaskoczyła służby odpowiedzialne za drogi.
Swój samochodzik wyposazył bym w system sensorów które wykrywały by wszelkie nierówności na drogach i odpowiednio wczesnnie kominkiowąły o tym. (Na nasze drogi taki gadżet powinien być montrowany seryjnie)Dodatkwo wbudowany w tylna szybe wyświeetlacz 3D gdyby ktoś podjeżdżał zbyt blisko miałby wrazenie że będzie kolizja. Dzieki temu Jazda była by spokojniejsza i zawsze byłaby trocze przestrzeniu z tyłu. A ta wolna przestrzeń byłaby potzrebna dla kolejnego gadżetu natomiast rozkładanego “combiaka” Wyobraźcie sobie możliwość rozbudowania swojego samochodu o dodatkową oś i jakieś 1000l pojemności bagażnika w każdym momencie :) A w razie równoległego parkowania moglibyśmy takie cacko złozyć i znów mieć więcej miejsca. wiśienką na torcie byłby matematyczny system omijania powpolnych kierowców o nazwie “skoczek” sami domyslcie sie jak by to miało działać. A co do wnętrza nie mam większych wymagań wbudowana lodówka na Cole, golarka elektryczna (bo nie zawsze mam czas w domu) i maszynka do popcornu podłączana do gniazdka zapalniczki to szczy moich wymagań.
Hmmmmm, swoje auto jak już bym je miał (bo póki co pożyczam od rodziców – ach to życie…) wyposażyłbym w sprzęt dvd, hd i co najlepsze 3d. To już by nie było auto z kinem a kino z autem ;p Wszystkie fotele miałyby możliwość się rozłożenia do wygodnego oglądania dotykowego 42 calowego monitora który znajdowałby się pod sufitem, a dźwięk bijący z głośników cieszyłby ucho. Co więcej auto byłoby wyposażone w autopilota gdybyś nie miał ochoty sam go prowadzić, albo miałbyś ciekawsze zajęcie (xxx);p Wiadomo, że korki wkurzają ludzi dlatego system znajdujący się w aucie nie tylko wskazałby drogę jak je ominąć, ale także mógłby Cię sam poprowadzić. Gdyby życzenia się spełniały, a rzeczy nie możliwe stały się realne moje auto nie tylko umiałoby pływać pod wodą z taką prędkością, że własnie bym podziwiał rafy koralowe, ale także bym mógł zobaczyć swój dom z powietrza – o korkach i dziurach w drodze mógłbym zapomnieć. Co więcej ale zejde tu do rzeczy bardziej realnych, nie ograniczałbym się do laptopa schowanego w schowku – kino samochodowe(ten ogromny dotykowy monitor)robił by mi za centrum dowodzenia, skąd nie tylko mógłbym połączyć się ze znajomymi ale także mógłbym dodać parę komentarzy na jakimś blogu ;p
Często jeżdżę z dzieciakami, które już od pierwszego zakrętu ryczą “chcemy gry!”, i z teściową hazardzistką, obmyślającą “na głos” kombinacje cyfr-pewniaków:) W moim aucie brakuje więc czegoś, co by zajęło i skutecznie wyciszyło moją trupę. Już wiem… Przydałby się minisalon gier – dzieci dostałyby po automacie, teściowa – jednorękiego bandytę:)
Latarniochwyt – w razie braku wolnych miejsc parkingowych auto podczepiałoby się nad chodnikiem do którejś z latarń dodatkowo zapewniając przechodniom cień i ochronę przed deszczem.
Auto wyposażył bym w coś rodzaju autopilota czyli “cyber” kierowcę , który kontynuował by jazdę za kierowcę , gdy ten jest np.zmęczony długa drogą albo wraca z imienin u cioci po paru głębszych, albo kierowca nie może a trzeba odebrać dzieci z przedszkola lub żonę z pracy.Fajne by to było i chyba w niedługiej przyszłości realne.
Hm hm…a ja wyposażyłabym swoje autko w:
-budzik (kiedy wybije godzina budzenia mnie do szkoly/pracy itp budzik sie uruchamia i swym jakze cudownyym glosikiem zwanym alarmem zaczyna podnosic z lozka nie tylko mnie ale rowniez mojego ukochanego sasiada-przeciez nie chcemy zeby spoznil sie do pracy).
- nastepnie, jak wstane i zaczyne poranny salon piekności a wtedy nam kobietom nie w glowie patrzenie na zegarek dlatego tez moje kochane autko powinno miec takie urządzonko, ktore bedzie w stanie informowac mnie o tym ile jeszcze czasu zostalo mi do wyjscia, jaka jest pogoda zebym wiedziala jak mam sie ubrac oraz informowalo mnie o tym gdzie lezy telefon, torebka, dokumnty, kluczyki od mieszkania itp (w tym pospiechu o wszystkim sie zpomina).
No wlasnie w pospiechu…w pospiechu nie zdąze do konca wysuszyc swoich wlosow dlatego…
- obowiazkowo w moim autku powinna byc automatyczna suszarka ktora w trakcie jazdy swym lekkim podmuchem sprawia jakbym dopiero co wyszla od fryzjera.
-oczywiscie musze byc tez zawsze na bierzaco dlatego milo by bylo jesli autko informowaloby mnie o plotkach ploteczkach, co sie dzieje na swiecie, o koncertach, nowych promocjach w moich ulubionych sklepach oraz czyje sa urodziny/imieniny…
-miloby bylo gdyby po drodze do pracy pomogl mi wymyslec przyczyne moejego spoznienia
-mile widziana rowniez by byla maszyna do drukowania pieniedzy..no nie mowiac juz o jakiejs plazmusi, superwypasionym radyjku oraz klimie bo to podstawa.
no i ze zachlanna nie jestem to to by bylo chyba na tyle:)
wyposażyłbym w samonaprawiające się blachy które w przypadku stłuczki lub lekkiego wypadku po jakim czasie same wracałyby do pierwotnego kształtu, silnik elektryczny napędzany prętami energetycznymi do kupienia/naładowania w każdym sklepie ale z urządzeniem akustycznym pozwalającym naśladować dźwięk silnika spalinowego( nie ma to jak staromodne pyr pyr)i generator antygrawitacji pozbawiający pasażerów w chwili wypadku masy, pędu itp
Dziś jest nowy dzień. Szeroka droga zaprasza do jazdy. Otwieram swoj zmysły na “tu” i “teraz” i chłonie możliwości. Czuje na plecach ciepłe promienie słońca, pedał gazu pod stopą i drogę, która prowadzi naprzód. Ja wyposażyłabym swoje autko w nawigację GPS, ponieważ wyruszam na szlaki, aby rozszerzać swoje horyzonty.To taka moja filozofia, którą wyznaję. Zatem puszczam wodze fantazji a nawigacja, w którą bym wyposażyła MOJE autko dałaby mi możliwość podążania naprzód. Wtedy mogłabym osiągnąć każdy cel, jaki zechce. Po prostu mogłabym dzielić się swoimi myślami, odczuciamii wizjami jazdy samochodem z nawigacja GPS. W drogę już czas…
O matko jedyna przecież ja jeszcze nie mam “prawka”:) hehe ŻARTOWAŁAM :P
Po pierwsze, nie będę wysilał się i mówił co chciałbym mieć we własnym samochodzie, powiem wam w co wyposażony jest mój rower:
Otóż mój rower to postrach dróg, szos i ściółek leśnych.. W oponach zamontowany ma “power-siup”, gdy go włączam mój rower może pędzić z zawrotną prędkością 100km/h, chociaż chętnie zamontowałbym w nim jakiś system prostych kół (po dwóch złamaniach ręki, naprawdę by się przydał).
Otóż jeszcze nie powiedziałem, że mój rower to prawdziwy podrywacz, zamontowałem w nim tzw. “wypatrzacz-piękności”, więc gdy jadę sobie na swoim rowerze, i on wypatrzy jakąś piękną kobietę (o co w Polsce nie trudno), zaczyna gwizdać, po czym opony szaleją. Zamontowany także “podmuch wiatru” wiele razy przysporzył mi kłopotów, gdy dziewczyna miała lekką spódnice, sukienke, a mój rower zaczął ją podwiewać.. Na szczęście mam w nim stare poczciwe przerzutki:P
Z tych mniej dziwacznych rzeczy mam w nim, mini-lodówkę, wygodny fotel, mini-TV, radioCD, alufelgi25′i klimatyzację.
Na koniec chciałbym powiedzieć, że choć mój rower jest najlepszy na świecie brakuje mi w nim tylko jednego, małego pospolitego bagażnika..:(
Jeżeli zabiorę się za wyposażenie samochodu to na pewno będzie ono lepsze niż mój rower:)
wyposażyłabym moje malutkie Cinquecento w sprężynki pod kołami żeby w czasie korków mogło “przeskoczyć” kilka aut do przodu:)
Mój samochód?
hmm… zacząłbym pewnie od centralnego zamka i klimatyzacji, później dodałbym alufelgi (dla szpanu),radio i dobre głośniki, wspomaganie kierownicy, komputer pokładowy, w dalekiej przyszłości chciałbym ekrany w zagłówkach, projektor cyfrowy do wyświetlania filmów, marzę także o super guzikach na desce rozdzielczej, o odjechanych zegarach, lakierze kameleon, katapulcie, karabinie na dachu, rakietach w nadkolach i oczywiście o dziewczynie ;) I o nawigacji oczywiście :) takie są moje marzenia może się kiedyś spełnią…
Kiedy widze jak podczad podrozy meczy sie moje 2-letnie dziecko zasypiajac podczas dlugiej trasy, bardzo chetnie wyposazylabym swoje auto w wysuwane lozeczko z tylniej kanapy mego samochodu. Lozeczko takie musialoby byc oczywiscie bezpieczne wiec musi posiadac pasy, kopule nad cialem dziecka z przewienej aczkolwiek mocnej i wytrzymalej na uderzenia materii. To jest moje marzenie. Czy do zrealizowania?
W przystojnego mężczyznę,który będzie robił mi egzotyczne drinki,prawił komplementy i będzie tym ukochanym :-)
napewno w przystojnego kierowce lodówke,soniaka,telewizor,toalete.lóżko,prysznic,skrzydła aby leciał
W głowie rysuje mi się me cudo
Ha! teraz już koniec podróży z nudą
Będzie jeżdżącym rozrywki placem
Będzie podawał z jedzeniem tace
Wejdą do niego duzi i mali
Na bocznej ścianie sześćdziesiąt cali
Rozruszać mógłbym się w nim, gdy coś mnie boli
No i zabawić, mając do dyspozycji kilka konsoli
A pod maską… oj co to się dzieje
Tu z milion koni silnik mój grzeje
A gdy na sen w nim przyjdzie ochota
Włączyć mógł będę autopilota
Napotykając korki na wąskiej drodze
Mógłbym w przestworzach popuścić wodze
Zdolny byłby także pokonać fale
Lecz nie wiosłując na nim ospale
Miałby fotele wygodne niesamowicie
Mógłby każdemu masażem umilić życie
Stereo zestaw miałby schowany
Muzyką znaczyłby wjazd swój do każdej bramy
Nie muszę wspominać też tego chyba,
Że być tam powinno wszystko co mi się przyda
I tak na przykład, gdy mam ochotę
Powinien stać się jeżdżącym hot spotem
A gdy na jedzonko coś mnie w nim najdzie
Powinien podać to, co znaleźć mogę w McDonald’sie (czyt. makdonaldzie)
Dostosowany powinien być do trendów mody
I zmieniać design w rytm zmian pogody
Bezpieczny byłby bardzo – na uspokojenie :)
Tak wyposażony byłby mój samochód-marzenie
1.W elektryczne szyby niechże będą gdyby
deszczyk lunął nagle a ja przy mym sadle
nim korbką zakręcę jakże się umęczę
i nogi mam w wodzie oraz pot na brodzie.
2.Jeszcze pragnę chłodu marzę już od młodu,
chcę klimatyzacji i to nie bez racji,
gdyż jeżdżę w imadle(maluchu)a przy moim sadle
aż otwieram klapę i tak oddech łapię.
3.By skrzydła miał proszę bo korków nie znoszę
niechże by uniosły przez korek przeniosły
by silnik oszczędzić, nie nudzić nie ględzić,
nie szukać winnego korka okrutnego.
4. Magnesy też proszę gdyż zderzeń nie znoszę,
a jeżdżą po drodze mówię ku przestrodze
piraci jak ja, więc magnez cha cha
odsunie odepchnie i będzie bezpiecznie.
5. Jeszcze mi się przyda nawigacja chyba,
bo pamięć zawodzi – gdy jadę do Łodzi
trafiam do Szczecina i dopiero mina
gdy żona mnie drapie i krzyczy ty capie!
WYPOSAŻENIE DODATKOWE AUTA
Czasami zdarza się ze pojazd
Do drzewa ma zbyt szyki dojazd
Lub gdy hamulec zaszwankuje
W mur albo w ludzi się pakuje
Najwięcej szkód jednak wynika
Gdy inne auto napotyka
A więc uznaję za konieczne:
ZEWNĘTRZNE PODUSZKI POWIETRZNE!!!
Autku nie grozi zadraśnięcie
Gdybyś wyleciał na zakręcie
I jawi bardzo się korzystnie
Litość dla wielu ludzkich istnień
Takie poduszki to jest przyszłość
Dla karoserii niezawisłość
A przy zderzeniach – gdy je masz
Prócz auta chronisz także twarz
Na drodze jazdy twej na co dzień
Pewniej się będzie czuł przechodzień
Choćby był kurą, psem czy kotem
Nie będzie konał gdzieś pod płotem
Byłoby mieć też w dobrym tonie
Wykrywacz pań przy telefonie
I bym nie tracił animuszu
Ślepych facetów w kapeluszu
Lokalizator dziur w asfalcie
Radarów omijacz na starcie
Wskaźnik co będzie mą nadzieją
Że w paliwo wody nie leją!
Z takich rozwiązań wśród kierowców
Ogólna radość się udziela
Że dbając o pojazdów całość
Zadbają też o stan portfela
Można mieć cały rój gadżetów
I sto tysięcy wodotrysków
Lecz ludzkie życie i stan auta
To jest największy z naszych zysków!!!
Nie mogę narzekać na swój samochód, ale… (zawsze jest jakieś ,,ale” ;-)) chciałabym, żeby posiadał 14 calowy telewizor i z odtwarzaczem DVD, playstation 3 i mikrofalówkę.
Poza tym uważam, że każde auto powinno być wyposażone w system ratowania życia w razie wypadku na drodze. Mam nadzieję, że w przyszłości ( pewnie bardzo dalekiej) zostanie to wymyślone i będzie w standardowym wyposażeniu.
“Pal licho realizm”;)
Ja bym swój samochód wyposażyła w takie podnośniki ,które by podnosiły całe auto by ominąć przeszkodę.Równie dobre i podobne rozwiązanie to śmigło ,takie samo jakie miał inspektor Gadget w czapce(ktoś pamięta ta bajkę z dzieciństwa?).Byłabym w korku to włączam śmigło i lecę skrótem:).Moje auto wyposażyłabym w hamulce wymyślone przez Pana Łągiewkę.Polecam filmik o jego hamulcach http://www.youtube.com/watch?v=JaFBXzrcPsM
Skoro pal licho realizm,więc w moim aucie ten wynalazek miałby wszystkie atesty.
Mój własny samochód doposażyłbym wiele elementów już realnie istniejących jak i w te które są jeszcze tworem wyobraźni. Brakuje mi w moim aucie GPS, ale rozbudowany w takie funkcje jak odczyt ważnych znaków drogowych i sygnalizacji. Dostosowywałby moją prędkość miejscach szczególnie niebezpiecznych do wartości bezpiecznych. Wskazywał na miejsca optymalne do zatrzymania się jak najbliżej celu i ostrzegał o próbie zaparkowania w miejscu niedozwolonym lub w sposób utrudniający ruch. Oczywiście miałby mnie tylko wspomagać a nie wyręczać. Ciekawym i moim zdaniem praktycznym dodatkiem było by urządzenie pozwalające na parkowanie samochodu w pionie, co zwiększyłoby ilość miejsca na parkingach. Dla pełnego zadowolenia z mego auta powinien on też szczycić się funkcją samo umycia podczas postoju oczywiście ekologicznie. Ale najważniejszy gadżet w nim to by był silnik, który mógłby być zasilany z różnych źródeł różną energią i bez wytwarzania jakikolwiek szkodliwych odpadów. Jak widać nie wiele zostało z pierwotnej wersji mojego auta, które uwielbiam mimo braku wyżej wymienionych dodatków i dziękuje mu ,że mnie bezpiecznie wozi po naszej błękitnej planecie Ja za to będę mu rewanżować się montując do niego już istniejące pożyteczne gadżety.
Na pierwszym miejscu stawiam na bezpieczeństwo, potem wygoda.
Więc, super hamujący pojazd, tak, aby żadna powierzchnia czy przebiegający łoś mnie nie zaskoczył. Może to być wmontowany z tyłu spadochron jak w pojazdach, które biją rekordy świata w prędkościach, ale tak, aby sam później się schował. Blachy auta mają być jak sprężyny, które wracają to pierwotnej postaci, gdyby grad wielkości jajek spadł nagle z nieba :). Szyby pancerne i oczywiście z możliwością przyciemniania. Po co złodziej ma zaglądać koniowi w zęby. A jakby już nie mógł się powstrzymać to przy nie proszonych gościach paralizator, aby poczuł siłę pioruna, może być wmontowany w fotelu :)
Idzie wiosna, lato, plaża, hmmm, dobrze popływać sobie statkiem, znaczy autostatkiem.
Nasze polskie drogi, są do bani, może jakiś skaner, który by wyprzedzał przed dziurami tak aby można było je ominąć.
Trochę z 007 to zmienna rejestracja, po co nam płatne zdjęcia, aby później je odbierać na policji. Auta i kobiety idą w parze. Może jakiś sygnał na nasze piękne polskie kobiety, która przechodząc przez pasy słyszy gwizd, ruszanie lusterkami i miganie świateł tak jakby nasze autko się zakochało :)
W środku to ful wypas. Dotykowe komputer pokładowy, auto małe a jak wchodzisz do środka to jak do tira :)
Kultura wymaga aby damom otwierać drzwi, ale jak masz zajęte ręce to, wystarczy przycisk który otwiera i zamyka drzwi. Niech teściowa widzi że jesteś szarmancki :). Szklany dach, aby podziwiać nasze piękne gwiazdy z naszą ukochaną. Oczywiście wyposażone w panele słoneczne.
Jak tu walczyć z piractwem, może wiązka laserowa która po wystrzeleniu paraliżuje auto do danej prędkości np. 90km. Niech inni też bezpiecznie poczują się na drodze. Lakier kameleona, aby jak każdy człowiek potrafił się wtopić w otoczenie. A cena takiego auta bezcenna :)
Ja swoje autko, miejskie autko, wyposażyłabym w następujące rzeczy:
- składany rower (albo nawet 2, a jak się dorobię dzieci to ze 4 sztuki :) ) w bocznej kieszeni drzwi, tak, by w każdej chwili móc się “przesiąść” na dwa kółka;
- minimalizator bagażu, by w małym miejskim autku zmieściło się sporo rzeczy, poza apteczką i kołem zapasowym także namiot i śpiwór, zestaw podróżnika, woda mineralna i czekolada, dużo czekolady (oczywiście odpowiednio zabezpieczone przed rozpuszczeniem się tej ostatniej) oraz aktualnie potrzebne i “wożone” bagaże,
- materac sprężynowy, bardzo wygodny, schowany pod siedzeniami, by na postoju można było autko przemienić w wygodną sypialnię, bez pałętającej się w nogach kierownicy i pasów bezpieczeństwa,
- dystrybutor wody ciepłej i zimnej, bez potrzeby wożenia ze sobą czajnika elektrycznego czy też rozkładania kuchenki turystycznej (ta oczywiście w minimalizatorze bagażu ;) ) albo rozpalania ogniska,
- nawigacja, którą można zabrać ze sobą “w teren”, na baterie słoneczne, z wbudowanym aparatem cyfrowym i z możliwością podłączenia telefonu komórkowego, który by się mógł podładować właśnie dzięki solarom,
a teraz to już życzenia cięższe do spełnienia ;)
- samonapełniający się bak (w jakieś ekologiczne paliwo rzecz jasna)
- wykrywacz idiotów drogowych w promieniu przynajmniej paru kilometrów, i nawigowanie po “czystych” (tam, gdzie tych idiotów nie ma) drogach,
i coś, co nie może być na wyposażeniu, ale co tam, marzenie to marzenie:
- czas, by móc sobie takim autkiem podróżować po całym świecie :)
Dziękuję za uwagę i proszę o spełnienie chociażby paru życzeń :D
Chciałabym w aucie mieć:
-mnóstwo skrytek na sekrety,
-malutką maszynę drukującą pieniądze,
-najważniejsze-lokalizator męża -wpisuje numer telefonu i już go widzę-coś takiego jak tu
http://www.trackapartner.com/
Gdybym miała prawo wyboru to postawiłabym na szybę dzwiękoszczelną i lustro weneckie pomiędzy kierowcą a pasażerem :)
Dlaczego – już tłumaczę, chociażby ze względu na wszechwiedzącego męża marudę, który cała drogę potrafi dawać wskazówki (zwolnij, zmień bieg, uważaj czerwone, zaraz skręcamy itp :), a do tego jeszcze bardzo mocno gestykuluje rękoma, co mnie bardzo bawi, ale po dłuższym czasie działa mi na nerwy A sami powiedzcie jak można się zgubić z nawigacją, chociaż jestem kobietą, wiem do czego służą hamulce, lusterka czy biegi w aucie :)
Nieźle, nieźle.. pełno widzę tutaj pomysłowych Dobromiłów się zebrało:)
Co pomysł, to lepszy:)
No.. ja przyznam, że autko to moje bóstwo jest:)
Chociaż jeździmy z Mężem niezbyt młodym Mercedesem;) to jednak spędzamy w nim więcej czasu niż w rodzinnym gniazdku;)
Powiem tak.. rodzinka marzy nam się spora;) Więc jakieś piętrowe foteliki czy coś w tym sensie byłyby na miejscu;) I najlepiej, żeby siedzenia tylne miały jakieś mechanizmy bujające, co by żaden Szkrab mi tam nie bączał za plecami w drodze:)
Z bardziej przyziemnych wyposażeń, to chętnie wmontuję swoim Gzubkom jakiś odtwarzacz DVD. I niech tam sobie oglądają te teletubisie albo wróbla Ćwirka- byle był święty spokój:)
Jako, że jesteśmy wielkimi fanami dalekich podróży, to i na to paliwko idzie sporo kaski.. no kurcze.. ja to powiem szczerze, że z wielką radością przyjęłabym nowinę o tym, że moje autko będzie jeździło na wodę :D Tylko jak długo wtedy taka Wisła byłaby jeszcze na mapie?:)
Więc może inaczej.. woda niech zostanie do picia dla ludzi i do pływania dla ryb.. Moje autko ma mieć nogi:)
A najlepiej to skrzydła:) Wtedy będę mogła zaliczać też podniebne podróże – nie trzeba mi latającego dywanu ;)
Ale jest jeszcze jedno wyjście – teleporter:) Autko teleportujące się.. chyba nikt mi nie powie, że nie marzyłby o takim cacku:) No cudeńko.. Jedziesz sobie do zakopanego i nagle chcesz dostać się nad morze.. Mówisz, masz:) Leeeeecisz:) ani się obejrzysz a już jesteś na miejscu.. żadnych bóli krzyża.. no cudeńko.. w kilka chwil na miejscu..
Tak wracając jeszcze do tych bóli kręgosłupa.. no zwykłe maty nie pomogą:) Ale gdyby tak nasz fotel okazał się jednocześnie kopułą – wanną z hydromasażem? Bosko.. kurcze ja bym z tego samochodu chyba w ogóle nie wychodziła:)
o klimatyzacji nie będę wspominać bo na co mi ona skoro moje autko będzie miało opuszczany dach;) wiatr we włosach i wio.. jedziemy na wycieczkę..
O.. ale przydał by się jakiś dobry sprzęcik grający:) Wiem, że jest teraz full dobrych głośników i tak dalej.. ale ja chcę czegoś więcej.. muzyka w moim autku ma nie tylko czystko brzmieć ale ma “płynąć”.. być lekka jak wiatr..
I tutaj dochodzimy do wątku “skomputeryzowanego monitorka”.. To dzięki niemu będę sterowała ulubioną muzyką.. ten sprytny komputerek będzie czymś na zasadzie robocika.. Przywita mnie wesoło zawsze gdy otworzę drzwi auta.. mój kochany – robocik.. zawsze będzie miał dla mnie jakąś dobrą radę.. Powie, że mam piękna fryzurę.. albo , że dobrze dziś wyglądam.. Czy on mógłby zastąpić mojego Faceta? Hmm… wyobraźnię mam bujną więc gdyby dołożyć mu jeszcze kilka ciekawych cech i… części – że tak powiem;)
Tak więc mój skomputeryzowany robocik samochodowy zawsze będzie wiedział, na jaką muzyczkę mam dziś nastrój.. Gdy będę miała problem z wymyśleniem potrawy na obiad on bez problemu podsunie mi jakiś świetny pomysł. A dodatkowo zawiezie mnie do sklepów, w których kupię wszystkie produkty niezbędne do przygotowania potrawy;)
Będzie służył mi radą w każdej ważnej sprawie.. przeegzaminuje moje dzieci w drodze do szkoły- co by na sprawdzianie wypadły jak najlepiej..
Taaa.. zatem moje autko wyposażone w tak doskonały sprzęt będzie doskonałe!
Na miejscu pasażera powinna też znaleźć się pewna niespodzianka..
Zastanawiacie się w jakim celu umieszczę właśnie nad nim sporej wielkości szyber dach? To proste.. Jeżeli któryś z moich pasażerów zachowa się nie odpowiednio lub zwyczajnie nie przypadnie mi do gustu – na przykład taki autostopowicz, których zabieram z resztą dość często – pociągnę tylko odpowiednią dźwignię i już.. sprężynowe siedzenie wyrzuci Go gdzieś na rogu.. a co tam.. nie będę się przecież męczyła;)
Hmm.. Biorąc pod uwagę, że dzieci są jednak najpierw małe i trzeba je wciąż przebierać to oprócz nóg może przydałyby się jakieś ręce? Taa.. raz dwa Maluchy były by przebrane i nakarmione a my nie musielibyśmy się zatrzymywać..
Marzenia nie realne? Tak sądzicie?a przecież jakiś czas temu nikt nie sądził, że człowiek odwiedzi kosmos.. o komputerach też nikt nie marzył.. baa.. nawet o tym samochodzie najniższej klasy.. i co? No właśnie! Więc przestańcie negować moje pomysły to jestem przekonana, że za jakiś czas będę sobie śmigać takim autkiem – wymarzonym;)
Choć wiem, że na razie mógłby mi pomóc chyba tylko.. zaczarowany ołówek:) No.. i pozostają jeszcze sny;)
Wszystkim amatorom podróży życzę więc szerokiej drogi:) I pamiętajcie.. marzenia się spełniają;)
Strajkujący samochód – to moje marzenie.
Żeby tak miał skrzydła zamiast kół.. i leciał..leciał.. jak najwyżej od polskich dróg.
Bezpieczeństwo – komputer pokładowy powinien rejestrować stan kierowcy i informować go o potrzebie odpoczynku. Jeśli zaś przekroczone będą parametry lub np. będzie on pod wpływem zakazanych środków powinien zablokować możliwość prowadzenia samochodu. W razie wypadku komputer powinien natychmiast informować o tym właściwe służby podając zarazem lokalizację na podstawie odczytu GPS.
Niech tam! Sygnalizacja łamania przepisów z zapisem dla policji. Jeśli skorygujesz jazdę zgodnie z sygnałem wszystko jest OK, jeśli nie idzie do bazy danych a tam drukują mandaty.
Komfort jazdy – klimatyzacja powinna nawilżać lub osuszać powietrze, w razie potrzeby dodawać do powietrza różna substancje tak jak przy aromoterapi.
Rozrywka – W samochodzie niezbędny jest porządny tablet lepszy od i-poda Apple , który umożliwi zawsze połączenie się z internetem, nawet w czasie jazdy pasażerowie powinni mieć możliwość rozmawiania przez Skype, wysyłania e-maili lub oglądania telewizji.
jakiś raderek ostrzegający przed policją,automat do gum z melisą który można uzupełniać na większy spokój jak i cukierki z kofeiną,żeby było mniej wypadków,kaczkę taką ze szpitala dla słabych pęcherzy i chyba tyle ;p
w dekoder telewizji trwam
Swój samochód wyposażyłabym w funkcję zapominania o: dziurach, w które wjechałam, za ostrych zakrętach, które wyniosły mnie w rewiry sieci handlowych zmuszając do niekontrolowanych zakupów oraz w donośny głośnik, który na koniec mówiłby: nie rób tego więcej!
do mojego traktura starczyła by wielka rura
dołożył bym też kołpaki efekt by był nie byle jaki
i amortyzatory wyprzedzał bym wszystkie traktory
nałożyłbym sandały to by sołtysowi wyszły gały
wyjechałbym wtedy ze stodoły, każdy by zrobił okrzyk wesoły
i przygazóweczkę małą oj by się wtedy działo
a ja wyposazylabym swoj samochod w kojec, nawet kosztem bagaznika :) ale jaki spokoj by byl podczas jazdy z dzieckiem
Strasznie chciałbym mieć w samochodzie niezawodnego kompana podróży, pod postacią figurki… Karola Strasbugera (na TEN wzór) który podczas jazdy, od samego rana używając swojego zawsze wyrafinowanego, błyskotliwego, odjazdowego, niesamowitego, nietuzinkowego(…) poczucia humoru będzie poprawiał mi samopoczucie, wprowadzał w stan lekkiego pobudzenia i euforii; jego dowcipy zadbają o dotlenienie mojego organizmu i ćwiczenia mięśni brzucha. Rzecz jasna figurka powinna reagować na zawołania „Karol, opowiedz coś jeszcze!” a podczas rozmów mogłaby dorzucać jakieś swoje komentarze, które wniosłyby do pogawędki trochę luzu i powiewu lekkości. Można by zapomnieć o krępującej ciszy, (wioząc, dajmy na to, teściów); „Karol” zadbałby o to, aby rozmowa zawsze się kleiła, wszyscy bawili się znakomicie a uciecha była przednia. No wyobraźcie sobie tylko rozmowę między teściami, która schodzi na temat, dajmy na to, ślubu Zośki Marciniaków i Stefana z Lubiczów; wtem „Karol” wypala ku ogólnej radości:
„A znacie to?
Otóż dorastający syn, który już myśli o małżeństwie pyta ojca: – Tato, a powiedz mi, ile kosztuje ślub?
- Wiesz synku… Trudno mi powiedzieć, ponieważ do dziś płacę.” Teściowi na twarzy pokazuje się delikatny uśmiech, a teściowa z mimowolnej sympatii do swojego ulubionego prezentera TV obficie demonstruje swoją sztuczną szczękę… Czyż nie wspaniale?
Jedyne, co mnie trapi, to możliwość, iż moja wymarzona maskotka może czasami przestać reagować na komendę „Karolu, dość!”…
zdecydowanie postawił bym na radio samochodowe dbające o samopoczucie kierowcy. Potrafiace samo odczytać samopoczucie szofera i tak dostosować program by mógł zapomnieć o troskach ciężkiego dnia, a w nocy pobudzać do działania.
Lista życzeń ma jest długa, ale z samochodu nie zrobię pługa. Na tylnym siedzeniu posadziłabym nianie by moje dziecię bawiła podczas wyprawy w nieznane. Wtedy spokojna o losy maleństwa mogłabym korzystać z zamontowanego rowerka. O figurę bym podczas jazdy zadbała gdybym tylko auto pilota miała. Przydał by się także piekarnik by mężowi obiad zrobić w mig. Samochód mój byłby wielozadaniowy niczym pojazd bojowy.
w Saunę i dżakuzi. Miło by się było zrelaksować w trakcie jazdy. :D
Swoje autko wyposażyłbym w wysuwane skrzydła i silnik odrzutowy abym mógł pofrunąć kiedy skończy mi się cierpliwość do notorycznego stania w korkach lub kiedy wjadę w jedną z milionów dziur i uszkodzę zawieszenie tak, że toczenie się na 4 kołach nie będzie możliwe :)
Mojemu autku przydałaby się peleryna – niewidka (taka jaką dysponował mr Potter) aby uniknęło bliskich spotkań ze służbami w niebieskich mundurach… ;)
W MĘŻA :)
Jako że kierowca (kierowniczka)ze mnie nie-dzielny, (co nie znaczy, że jeżdżę tylko w niedzielę, ale , że odważna nie jestem), swoje auto wyposażyłabym w dodawacz dzielności.Podpowiadałby mi taki dodawacz którą drogę wybrać, żeby nie tłuc głową o dach przejeżdżając po asfalcie, który stopniał wraz ze śniegiem,pomagałby wyprzedzać najdłuższe nawet tiry,i podpowiadał, którym kierowcom (i którym pacem) odmachiwać, kiedy na mnie- jeżdżacą zgodnie z przepisami- trąbią.
Poza tym przydałyby mi się w aucie specjalne pedały. Takie których mogłabym używać w szpilkach.Ponieważ mogę robić w nich wszystko…tylko nie prowadzić.
I jeszcze zmieniacz biegu.Po prostu mówiłabym mu, żeby wrzucił dwójkę, która ostatnio dość ciężko wchodzi i już.
Jeszcze kolor lakieru mógłby codziennie dopasowywać się do koloru mojego stroju.Albo przynajmniej współgrać w odcieniach.Ot taki prywatny kameleon ;)i czysta fantazja.
Mój samochód wyposażyłbym w:
-lustrzaną kule dyskotekową,
-dodatkowe przednie siedzenie aby ustały walki o to kto ma siedzieć obok kierowcy,
-stałe łącze,modem kablowy i sieć 1GB
-otwieraną na zewnątrz przednią szybę aby łatwiej było ją umyć,
no i oczywiście w sexbombe :)
Przyjemność z jazdy daje mi mocna manualna skrzynia biegów, odpowiednia ilość koni pod maską a tym samym dobre przyśpieszenie. Zakłócają mi tę przyjemność tylko dwie rzeczy – radary robiące foty w najmniej oczekiwanym momencie i policjanci czający się “za rogiem” .
Dlatego moje auto powinno być wyposażone w urządzenie wykrywające migawkę radaru i automat do zmieniania tablic rejestracyjnych z numerów na na przykład wróżby z chińskich ciasteczek – krótkie, treściwe i rzadko zrozumiałe niczym oznakowanie naszych dróg krajowych.
Jako dodatkowe wyposażenie proponuję automatyczny zmieniacz koloru lakieru stosownie do okoliczności i automatycznego pilota na czas gdy mam np przykład ochotę zjeść pizze czy wypić kawę.
Ja bym wyposażyła moje auto w gadżet zwany Teściową.
Przemawia za tym kilka powodów:
- teściowa może służyć jako PIĄTE koło u wozu,
- ponieważ wszystko wie najlepiej, może służyć jako nieskomplikowana w obsłudze nawigacja samochodowa (wiadomo, że Teściowa jest prosta jak budowa cepa ;)
- podczas korków wystawiałabym Teściową jako “mięso armatnie”. Jak pozostali użytkownicy drogi zobaczyliby z “CZYM” mają do czynienia od razu ustąpiliby miejsca ;)
- można zaoszczędzić na sprzęcie radiowym, bo wiadomo Instytucja Teściowa nadaje na okrągło i to na każdej fali (no przynajmniej jej się tak wydaje, że łapie ze wszystkimi dobry kontakt ;)
Mam jeszcze parę patentów, ale niech to już pozostanie moją słodką tajemnicą ;-) Pozdrawiam
A ja, jako facet, wyposażyłbym swój samochód w system dzięki któremu moja bryka byłaby niewidzialna dla radarów wroga. Wiadomo, niebezpieczne czasy, a ja często podróżuję w dziwne zakątki świata ;)
Co więcej, chciałbym mieć taki duży “Red Button” zamknięty w pudełku z pleksi. Jednym ruchem kciuka (tak jak to w filmach bywa), otwierałbym “opakowanie” i… PSTRYK! Z tyłu wyłaniają się dwie wielkie dysze silników odrzutowych, które bez problemu pozwoliłyby mi przelecieć nad uciążliwymi korkami!
Na co działałyby silniki? To już kolejny wynalazek, który byłby tani w użytkowaniu, choć chyba nie możliwy do zrealizowania ;) W każdym bądź razie miałem pisać o tym, co bym chciał w samochodzie. No więc silniki działałyby na… spaliny! Gdzieś pod spodem umiejscowiłbym dmuchawę czy jakieś inne urządzenie zbiorcze, które w trakcie jazdy po naszych zanieczyszczonych ulicach wciągałoby te spaliny (od razu oczyszczałbym środowisko! Green Peace byłby ze mnie dumny :) ) i w cudowny sposób przetwarzało na mieszankę, która napędzałaby moje silniki.
Taaak, pomarzyć można…
Pozdrawiam.
Mój samochód miałby „Wykrywacz humoru”, gdy wsiadłabym do niego od razu rozpoznałby, że mam chandrę i niczym ręką inspektora Gadżeta, która jak znikąd wyłania się nagle spod fotela, podsunął tabliczkę ulubionej mlecznej czekolady i głosem Bogusia Lindy powiedział:
„I po co teraz tak miauczysz kotku?” :), a potem sam wybrałby numer najlepszej przyjaciółki i z cierpliwością znosił potoki łez wylewane na jego tapicerkę- służyłby dzielnie wspierając swą tapicerką, niczym prawdziwym męskim ramieniem!
Tapicerka oczywiście wykonana z materiałów, jakich używa NASA- wodoodporne, ognioodporne, dziecioodporne, Bógwiejeszczecoodporne.
Fotele dopasowujące się do kształtów i rozmiarów swych użytkowników, dzięki czemu nie ma mowy o bólu pleców, krzyża, mięśni nóg czy rąk nawet po wielogodzinnej jeździe.
Mój samochód byłby również wyposażony w „Pomoc drogową”- czyli taką apteczkę, w razie, gdybym złapała gumę albo samochód z niewiadomych przyczyn rozkraczyłby mi się na drodze. Skład owej apteczki to: szpilki od Louboutina, szminka w odcieniu: kubański czerwony, wyjątkowo kusa mini oraz obowiązkowo bluzeczka z głębokim dekoltem i jakże bardzo głębokim napisem: „Królowa jest tylko jedna”. Ten „Pomocnik drogowy” sprawi z pewnością, że długo na męską pomoc nie będę musiała czekać.
Koniecznie wyposażony byłby w nawigację samochodową (najlepiej, gdyby głosem nawigującym był głos… nie, nie Bogusia Lindy, a głos zwyczajnej pani dla pań, a panów dla panów, aby nie rozpraszało nic ich uwagi, bo nie wyobrażam sobie faceta, którego nawiguje głos Katarzyny Figury :) ).
Nawigacja sprawiłaby, że może w końcu przestałabym być wiecznie na rozstaju dróg ;).
Przyciemniane na życzenie szyby- w razie dokuczającego słońca, ale także, gdybyśmy chcieli się troszkę poukrywać albo powiedzmy :) zdrzemnąć spokojnie gdzieś w zacisznym miejscu niepodglądani przez przechodniów, ale również niezbędne przy pracy „Odstraszacza”.
„Odstraszacz”- taki odstraszacz po pierwsze złodziei, ale również odstraszacz niepożądanych rozmówców. Przypuśćmy zostaję sama w samochodzie, brakuje mi paliwa, a tu zjawia się niezbyt przyjemny rozmówca, który na dodatek wcale nie ma zamiaru się odczepić. Pada bateria w telefonie, a ja jestem samiuteńka, w dodatku, gdzieś na obrzeżach jakiejś wioski, wtedy właśnie przyciemniam szyby i włączam jednym guziczkiem odstraszacz rzucający bardzo męskim głosem szereg kolorowych zlepek słów oraz wiele nieartykułowanych dźwięków w kierunku mojego natrętnego rozmówcy.
Chciałabym, aby moje wymarzone wyposażenie posiadało także fotelik dziecięcy z możliwością bezproblemowego chowania go pod fotelem za pomocą jednego zgrabnego, nieskomplikowanego ruchu, że nie trzeba go za każdym razem odpinać, a potem na nowo zapinać pasami, dźwigać itd. Ponadto dostosowywałby się samoistnie do wieku swojego użytkownika- przez co nie trzeba kupować kolejnych, pasy po zapięciu same regulują stopień napięcia, aby nie było za ciasno, ani zbyt lekko. Dodatkowo taki fotelik wyposażony byłby w urządzenie lekko wibrujące- przydatne przy zasypianiu malucha oraz możliwość regulowania stopnia nachylenia od pozycji siedzącej do leżącej (bez względu na wiek dziecka).
Dodatkowo okolica fotelika wyposażona byłaby w urządzenie, które w razie, nie daj Panie Boże! Wypadku tworzy swojego rodzaje zamkniętą kulę bezpieczeństwa- wykonaną z bezpiecznych tworzyw, która amortyzowałaby wszelkie uderzenia tak, że maluch byłby w niej całkowicie bezpieczny!
Oczywiście mój samochód polakierowany byłby najnowszej generacji lakierem, który nie możliwości, aby kiedykolwiek odprysł czy zmatowiał, a dodatkowo w zależności od pogody, od nasłonecznienia w delikatny sposób zmieniałby swój odcień- tak, aby nigdy nam się nie znudził.
Oczywiście wykonany byłby również z najnowszej generacji blach, które po uderzeniach, wgnieceniach samoistnie wracają do pierwotnego kształtu.
Ach zapomniałabym! Bardzo ważne! Mój samochód miałby specjalnie przeznaczone miejsce na naklejkę rejestracyjną! Miejsce to na szybie byłoby podgrzewane, nawilżane w taki sposób, że, gdybyśmy tylko tego chcieli to za pomocą jednego przycisku naklejka sama się odkleja i odpada bez pomocy suszarki, żyletki, acetonu…
Filtr powietrza i jednocześnie filtr zapachów- który natychmiast neutralizuje wszelkie niepożądane zapachy jak nawóz, który właśnie mijaliśmy, gdzieś na polu czy też krowie placuszki albo najnowsze perfumy Docia i Gabi naszego ulubionego towarzysza w codziennej przeprawie przez korki do pracy.
I ostatnie, choć nie znaczy to, że najmniej ważne- mój samochód napędzany byłby… kompostem, który sam przetwarzałby na paliwo. Wystarczyłoby jedynie wrzucić resztki do pojemnika. Byłby to sposób nie tylko tani! Ale przede wszystkim! EKOLOGICZNY!
Mało realne wyposażenie? No właśnie z marzeniami tak to bywa, że są mało realne, ale podobno osiąga się to, co się widzi oczyma wyobraźni ;). Wyobrażam sobie, więc TRAK GPS-421 w moim autku, a na fotelu pasażera z tym uśmiechem godnym miana polskiego macho- sam Bogusław Linda… a gdyby tak jeszcze powiedział do mnie: „obejmij mnie” ;) Ech… :)
Dziękuję i pozdrawiam!
Chciałbym aby moje auto(jak i wszystkie inne )miało jedną funkcję. Po zaparkowaniu samochodu wciskało by się przycisk w breloku przy kluczyku i auto kurczyło by się do rozmiaru np. 2 cm x 2cm.
Takie auto każdy mógłby schować do kieszeni i iść do miejsca docelowego. Nie byłoby problemu z wszędzie zaparkowanymi autami. Parkingi można by było pozamieniać na place zabaw ;)
w opalonego umięsnionego mężczyzne ubranego w same włochate panterkowe stringi
pieprzyc realia tak? :D wtakim razie w moim samochodzie zamontował bym kabine teleportacyjną, no ale dla kogos komu wgl nie wystarcza samo dotarcie do celu w 3 sekundy gdyż woli sie rozkoszować zrywem 4 kólek na betonie ( czyli też dla mnie :D ) polecam :
kierowanie samochodem za pomocą urzadzenia oddziaływujacego na przekaz fal mózgowych,samo urządzenie i totalny brak kierownicy
kontrola trakcji(wiem kazdy ma , ale w moim akurat fabryka zapomniała)
niebrudzący sie lakier
i obrotowe kola do parkowania samochodu bokiem
najnowszej generacji ekran lcd 3D od Dell’a przyklejony na przednia szybę w którym znajdowały by sie wszystkie informacje o samochodzie + baza filmów w 3D
bar samoobsługowy… albo nie, gadasz i za 3 min dostajesz ciepłe papu xD
Miało nie być realistycznie? To nie będzie.
1) W swoim samochodzie zainstalowałbym urządzenie MOCnik-nocnik, które wyprzedzającym na trzeciego dodawałoby mocy by przyspieszyli i bezwypadkowo zakończyli manewr a następnie samochód traciłby moc, by następnie całkowicie odmówić posłuszeństwa. Pobocze gwarantowane, a kierowca z ręką w nocniku (dzwoniący po lawetę).
2) Kolejne urządzenie – Dziuroumilacz. Po co denerwować się przy każdej dziurze? Dziuroumilacz wynagradzałby nam trudy jeżdżenia po takich drogach obiecując a to zimne piwo w lodówce a to brak bólu głowy u naszej ukochanej. Gdyby zdarzyło się tak, że dziura byłaby na tle duża, ze urwalibyśmy koło – dziuroumilacz obiecałby nam wakacje w Egipcie.
3) Kolejne urządzenie – Świs-tak. To bardzo mądre urządzenie. Gdy pędzimy naszą syrenką za oknem słychać świst powietrza. Świstak przerabiałby świst na energię elektryczną i nasza hybryda spalałaby mniej.
4) Kolejne urządzenie – Drogocennik. Na początku miesiąca wprowadzalibyśmy do niego kwoty naszych zarobków, a ten optymalizowałby w czasie jazdy spalanie (w miesiącach chudszych) albo dodawał mocy (przy większych wypłatach). Tym sposobem skoki zarobków nie miałyby takiego znaczenia.
5) Ostatnie urządzenie – kierowNIKT. Są w życiu każdego kierowcy takie sytuacje, o których nawet starożytnym fizjologom się nie śniło. KierowNIKT uruchamiałby sie na kilkanaście sekund – tak byśmy mogli odnaleźć np. zapalniczkę, cukierka czy telefon i nie narażać się na jakieś nieszczęścia.
Tak wiec mój samochód wyposażyłbym w:
- MOCnik-nocnik
- Dziuroumilacz
- Świs-tak
- Drogocennik
- KierowNIKT
I nic więcej by mi do szczęścia nie brakowało. Miałbym przecież jeszcze do tego kompletu urządzenie zwane nawigacją – nagrodę wygraną w pewnym konkursie…
Mój samochód wyposażyłabym w “openfloor”, czyli otwieraną podłogę a’la Jaskiniowcy. Jestem kobietą, moją zmorą są zbędne kilogramy, więc taki gadżet to coś dla mnie! Jogging w drodze do pracy – proszę bardzo, truchcik w drodze z supermarketu – czemu nie? Na głowę nie pada, nic nie taszczę w rękach, mięśnie pracują – mmmm… to jest to ;-))))))
Mój samochód na wskroś i do szpiku blachy jest kobietą! Nutką kobiecości w niego tchnęłam, duszy swój kawałek w jego wnętrzu pozostawiłam. I przyznać się muszę bez bicia i na oklaski nie czekając, że dużo łatwiej jest mi cokolwiek w torebce swej znaleźć, niż autko moje na parkingu odnaleźć. Jak igła w stogu siana, tak wóz mój wspaniały w tłumie samochodów ginie niesłychanie. Ba, przecież one wszystkie takie same, jeden w jeden, każdy ma 4 koła i nadwozie, jakieś lampki i w środku kierownicę, więc jak rozpoznać ten swój?! Więc Drogi Święty Mikołaju lub Księżycu w Pełni, zdradzam Wam swe tajemne życzenie (tylko nikomu ani słowa!): bardzo bym chciała, bardzo o tym marzę, by mój samochodzik miał MOŻLIWOŚĆ SKŁADANIA – ot, tak po prostu! Niech w miniaturkę się zmienia i hyc – do mojej torebki! Tam z niemałym trudem, lecz na pewno z większą łatwością go odnajdę. A może… a może jeśli chociaż to niemożliwym jest, to niech jakiś czujnik posiada, niechaj wyczuwając moją osobę z odległości 300 metrów, odśpiewa swym alarmem jakąś pieśń, krzycząc mi: tu jestem, tu jestem! Proszę, pomocy, dopomóżcie, czuję się już taka zagubiona…
W takie urządzenie do wyswietlania hologramów. W pamięci byłoby mozna zapisać co najmniej kilkanaście postaci: może być Doda, albo teściowa, żona nawet czy pies. Tak by się nie dłużyło. W przypadku jakiś kwasów na drodze mozna zawsze wyswietlić np. hologram policjanta. Albo jeszcze lepiej premiera Tuska czy Pawlaka. I robić karierę chocby wirtualną jak szofer Wałęsy. i wygarnąć żonie czy teściowej a później wyłączyc i po powrocie do domu normalnie wrócić do mycia okien i sprzątania i nie robic kwasów w domu. Dobrze byłoby mieć czasem obok siebie np. R.Kubicę czy K.Hołowczyca ale to lepiej na pustej drodze
w internet żebym mogła korzystać ze stronki http://www.blogomotive.pl :)
Mój samochód marzeń powinien posiadać tłumacza myśli moich by zrozumiał co kierowca czyli ja miał na myśli a nie bezmyślnie walić w ogrodzenie, które chciałam ominąć. Samo reperujący system byłby wskazany bo rdza zżera już mi progi i zaraz wejdzie na nogi a rura wydechowa ledwo zipie i ma astmatyczną zadyszkę. Marzy mi się również odrobina relaksu bo jazda między “królami szos” powoduje, że makijaż zalewa mi oczy. Taki masażysta z umiejętnością poprawiania make-up w formie delikatnej łapki, wysuwającej się z sufitu miałby wzięcie. Dbając o środowisko, samochód powinien być napędzany głosem. Wsadziłabym moją teściową na tylne siedzenie i miałabym gwarancję, że moje auto może jechać, jechać i jechać….mamusi buzia się nie zamyka!
Mnie to brak tylko auto-pilotki,z uśmiechem na buźce od ucha do ucha.Kto oglądał “Czy leci z nami pilot” to wie o czym mówię :)Uchachany byłbym niezmiernie :)
W szybę dźwiękoszczelną oddzielającą mnie od dwójki rozwrzeszczanych, rzucających czym popadnie i ciągle krzyczących “siusiu!” dzieci, które urozmaicają mi każdą dłuższą rodzinną wycieczkę.
KONIEC KONKURSU!
Dzięki. Nieźle Was poniosło. I kto to wszystko teraz będzie czytał? Ech… mam się z Wami. Wyniki w poniedziałek pod wieczór.
[...] czyli system nawigacji Trak GPS-421 z 4,3 calowym (480×272 px) ekranem dotykowym jedzie do k4f, za następujący [...]