#180 Garść newsów


Dawno przebąkiwałem o tym, że korci mnie publikowanie newsów. Po pierwsze primo (prima?) dlatego, że jestem specem, znam się na motoryzacji i umiem te newsy omówić. Do drugie primo dlatego, że to może przyciągnąć na blog nowych czytelników. I po trzecie primo dlatego, bo przychylnie się do tego pomysłu odnieśliście w ankiecie. Dziś zatem mój debiut – po raz pierwszy zmierzę się z tematem motoryzacyjnych nowinek.

BMW rezygnuje z napędu

Wiecie już zapewne o tym, że analitycy i marketingowcy BMW zapytali niedawno niemieckich użytkowników o to, jaki rodzaj napędu mają w swoich autach. I tu zaskoczenie – 80% właścicieli BMW serii 1 odrzekło, że mają w swoich autach napęd na… przednie koła. Gdy zaskoczenie wśród bawarskich inżynierów minęło, zaczęli oni dogłębnie studiować temat i doszli do wniosku, że w dobie kryzysu i naporu ekologicznych świrów idealnym rozwiązaniem będzie produkcja aut pozbawionych napędu. Kompletnie pozbawionych. Skoro użytkownicy nie są w stanie powiedzieć, które koła napędza silnik, nie zorientują się również, że nie napędza żadnych.

Zadzwoniłem w tej sprawie do mojego przyjaciela (chcącego zachować anonimowość) bezpośrednio z bawarskiej centrali BMW i oto, co mi powiedział: „Das gilt für BMW Automobile und BMW Lifestyle Produkte. Die BMW Uhren etwa machen Freude in jedem Augenblick erlebbar. Über die Direktauswahl gelangen Sie direkt zur Modellauswahl und die Modellübersicht ermöglicht Ihnen den Direkteinstieg mit Ihrem Wunschmodell.” I co Wy na to?! Szok, prawda?

Masz problem z niemieckim? Wstydź się! W każdym bądź razie chodzi o to (bez wdawania się w szczegóły), iż:

Na koniec rozmowy mój bawarski przyjaciel potwierdził, iż decyzja o wprowadzeniu modeli BMW pozbawionych napędu na rynki Ameryki Północnej już zapadła, a w najbliższym czasie odbędą się testy prototypowych modeli na rynki Europy Centralnej i Wschodniej.

Od siebie mogę dodać, że jestem sceptycznie nastawiony do tego pomysłu, lecz jeśli te pozbawione napędu auta rzeczywiście okażą się tak ekonomiczne jak o nim mówią, kto wie czy wyprą z rynku tych bezsensownych hybryd.

Nowy VW Golf jest już testowany

Mój zaufany i długoletni, acz chcący zachować anonimowość, czytelnik podesłał mi zdjęcia zamaskowanego auta, które dostrzegł w pobliżu niemieckiego toru Nurburgring, gdzie na co dzień mieszka. Moje wnikliwe oko od razu przedarło się przez kilogramy osłon i maskowań i wydobyło spod nich kształt nowego VW Golfa, którego produkcja ma się rozpocząć w połowie 2011 roku. Cóż – nie mam zdolności artystycznych więc tego, jak ów samochód będzie wyglądał nie jestem Wam w stanie przedstawić, lecz jako moi długoletni czytelnicy na pewno macie już choć trochę drygu i motoryzacyjnego wyczucia, by z poniższego zdjęcia odsiać maskowania i dostrzec finezję kształtów i delikatne, ewolucyjne zmiany w tym najpopularniejszym na świecie aucie kompaktowym:

Zdjęcie nie jest najlepszej jakości (jak wszystkie zdjęcia „szpiegowskie”), ale i tak doskonale na nim widać następcę obecnego Golfa. Prototyp (zapewne pozbawiony jeszcze sprawnego układu napędowego) jest trochę zasłaniany przez holującego go Passata, ale i tak najważniejsze cechy, czyli przestronność, solidność i szeroki tylny słupek widać jak na dłoni. Uważam, że nowy Focus i Astra naprawdę mają się czego obawiać, prawda?

Nowy Seat Leon

Seat, który jak wiecie należy do koncernu VAG, również nie próżnuje i przygotowuje zaskakujące auto będące następcą popularnego i lubianego Leona. Nowy kompakt, technicznie bazujący na omawianym w poprzednim newsie nowym VW Golfie, zadebiutuje pod koniec obecnego roku. Jednak już dziś udało mi się zdobyć pierwsze zdjęcie nowego modelu, przedstawiające widok auta z przodu:

Muszę przyznać, że wygląda świetnie. Można co prawda zauważyć pewne podobieństwo do obecnej Ibizy, lecz nie powinno ono dziwić nikogo, kto tą hiszpańską marką interesuje się nie od dziś. Pamiętamy przecież modele Leon, Toledo oraz Altea, które patrząc z przodu były niemalże nie do odróżnienia. Jak widać podobna strategia przyjęta została w kolejnych wersjach modelowych. Z niecierpliwością czekam na więcej zdjęć i wizualizacji – znając dotychczasowe designerskie dokonania marki można się spodziewać, że o ile konstruktorzy nie poszaleli z rysunkiem przedniej części nadwozia, to jego tylna partia w Leonie na pewno nas czymś zaskoczy.

Aston Martin w segmencie aut miejskich

Aston Martin wciąż zaskakuje. Inżynierom z Gaydon nie wystarcza już to obłędne upodabnianie wszystkich swoich sportowych aut do siebie – niedawno zdecydowali się na wprowadzenie do oferty modelu Cygnet bazującego na Toyocie iQ. I był to przysłowiowy (chmmm… o jakie przysłowie tu może chodzić?) strzał w dziesiątkę. Okazało się, że sprzedaż tego auta jest tak dynamiczna, że obie firmy (Aston i Toyota) zdecydowały się związać długoterminową umową gwarantującą powstanie jeszcze dwóch nowych modeli. Na pierwszy ogień pójdzie Toyota Yaris, która po gruntownych przeróbkach zamieni się w ekskluzywny model Aston Martin Pipet. Nie udało mi się zdobyć ani zdjęcia, ani wizualizacji tego modelu, lecz zaufany (i pragnący zachować anonimowość) pracownik angielskiej firmy potwierdził, iż prezentowana niedawno na moim blogu wizualizacja jest w 97% zgodna z tym, co powstanie. Oto ona:

Umowa o współpracy pomiędzy Toyotą i Astonem Martinem gwarantuje jeszcze powstanie drugiego auta. Na jego temat mój tajny informator nie chciał się wypowiadać, lecz gdy odtworzyłem nagraną z nim rozmowę od tyłu, oto co usłyszałem: „…ezgrup zsdolkwezgarpt belistkot hajlaks wersipt hoooskrit uhj…”. Nie ma wątpliwości – wśród kompletnie nieczytelnego przekazu zadziwiająco dźwięcznie i czysto brzmi słowo „hajlaks”, co może świadczyć tylko o jednym – Aston Martin wchodzi w rynek pick-upów! Odważna decyzja.

Poszperałem trochę w sieci i dowiedziałem się, że nowy model nazywać się będzie Kotlet. Cóż – nie jest to może najlepsza z możliwych nazw, lecz jeśli zestawimy ją z Cygnet i Pipet nie brzmi już tak nieodpowiednio.

Bezpieczne chińskie Volvo

Nie wybrzmiała jeszcze do końca informacja o tym, że Chińczycy kupili Volvo, a już mam dla Was pierwszy crash-test przedstawiający nowy model tej skandynawskiej kiedyś marki, który powstał pod skrzydłami dalekowschodniego właściciela. Jest to następca obecnego modelu S40 i zastosowana w nim technologia bezpieczeństwa biernego nie pozostawia wątpliwości co do tego, że liderujące obecnie w tej kategorii Renault musi się szybko zabrać do roboty, jeśli chce nadal dumnie nosić koszulkę lidera. Sami zobaczcie:

Jest jeszcze kilka niedociągnięć – niektóre struktury nośne można by na pewno wzmocnić, ale nie oczekujmy zbyt wiele od prototypu. Tendencję widać wyraźnie – auto jest wybitnie proekologiczne. Jeśli sprzedaż tego modelu utrzyma choćby poziom typowy dla aktualnej S40-tki, problem przeludnienia planety i negatywnego wpływu działalności człowieka na klimat powoli przestanie frapować nawet zatwardziałych ekologów.

Mam nadzieję, że auto szybko trafi na testy do angielskiej redakcji Top Gear i wreszcie raz na zawsze pożegnamy się z tym plagiatującym mój styl Jeremiaszem Klaksonem.

Koniec newsów.




Wpis opublikowany dnia 01.04.2010
Kategoria: BMW, Volkswagen, Volvo, [Rozważania] | Tagi:
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 12

  1. Renek ( April 1st, 2010 12:26 )

    No takie njusy to ja rozumiem! Unikalne, ciekawe, pogłębione własnym riserczem i opatrzone eksperckim komentarzem. Idź w tą stronę, Blogo, ja ci mówię.

  2. Pedro ( April 1st, 2010 12:28 )

    dla mnie bomba, chociaz w przypadku VW polo zwrocilbym uwage na te aerodynamiczne dodatki zwiekszajace docisk, a zatwardzialym milosnikom napedu na 4 kola trzeba wypunktowac ze nowy golf bedzie posiadal owy naped tylko na jedna os, niezaleznie od modelu. Z niecierpliwoscia bede czekal na pierwsze oficjalne bodykity

  3. Kanapon ( April 1st, 2010 16:41 )

    A ja jestem kompletnie załamany, całkowicie rozczarowany… rozczarowany tym, że tego typu newsy trzeba było zacząć pisać od początku prowadzenia bloga! Jestem pewny, że dziś już by nie istniały te wszystkie marne pisemka… tytułów nie wymienię, bo nie warto.
    Dobre i ciekawe newsy to jest to, czego mi brakowało na tym blogu!
    Nie wiem tylko czemu nie wspomniałeś, iż od czerwca w fabryce Steyr’a w Austrii wznowią produkcję naszego Tarpana. Będzie produkowany na tej samej linii produkcyjnej co klasyczny terenowy Mercedes klasy G.
    Tak 3maj Rafał!!!

  4. tylik ( April 1st, 2010 17:01 )

    Jasne, że możesz się brać za publikowanie newsów! Po pierwsze primo (prima?) dlatego, że jesteś specem, znasz się na motoryzacji i umiesz te newsy omówić, ale ważniejsze jest chyba nawet to, że takiś Ty Blogo skromny :D

  5. Alex ( April 1st, 2010 19:17 )

    Sztuka to, w zalewie informacji wyłowić istotne dla szarego człowieka fakty.
    Taki No-Drive w BMW musi strasznie poprawiać trakcję, auto pewnie trzyma się podłoża jak przyklejone. Ani drgnie normalnie.

  6. krzychoo ( April 1st, 2010 23:42 )

    Chciałem zwrócić uwagę na pewną nieścisłość. Otóż na zdjęciach z testów prototypu VW to nie jest tak, że nowy Golf holowany jest przez Passata. Nowy Golf siedzi Passatowi na zderzaku i wściekle mruga długimi. Niestety projektujący maskowania inżynierowie nie przewidzieli w osłonach otworów na światła, więc prowadzący Passata, 65 letni Jurgen G. nie przepuści kierowcy testowego, bo po prostu nie widzi jego sygnałów! Sytuacja kierowcy prototypu jest trudna – ze względu na wspomniane braki funkcjonalne w maskowaniu, do bazy trzeba wrócić przed zmrokiem, a Passat wlecze się 40 km/h. I będzie się tak wlókł co niedzielę, przez najbliższych 10 lat, aż do czasu, kiedy zostanie sprowadzony do Polski.

  7. Blogomotive ( April 1st, 2010 23:57 )

    Jak Was czasami czytam to żałuję, że jestem dupa a nie developer i nie potrafię wklepać w kod bloga jakiejś funkcji typu “golden comment”… ech, może powinienem sobie “PHP w weekend” w święta łyknąć?

  8. krzychoo ( April 2nd, 2010 00:08 )

    @Blo: Poproś Charyzjusza. Zrobi Ci taką funkcjonalność w 0,21 sekundy. O ile będzie mu się chciało.

  9. Przemek ( April 3rd, 2010 11:12 )

    A ja tylko na momencik.
    Odniosę się do beznapędowych BMW.
    Nie jest to super nowatorskie. Francuzi którzy rozpowszechnili na świecie napęd na przednie koła wypuścili samochody beznapędowe już w 1998r.
    Miałem nawet przyjemność się takim przejechać gdy brat któremu stuknięto lancera dostał clio jako auto zastępcze.
    Po testach które odbyły się na początku roku muszę powiedzieć, że nie jest to wcale tak ekonomiczne rozwiązanie. Beznapędowe clio spalało ~7l benzyny a i poziom hałasu we wnętrzu podczas toczenia nie był zadowalający takich wyjadaczy jak ja i reszta czytelników tego bloga.
    Może była to wina źle dobranych opon no ale na oponach to ja już się nie znam.

  10. żuwik ( April 7th, 2010 06:26 )

    Prorok jakiś, cy cuś….

    Beznapędowe BMW

  11. leniuch102 ( April 14th, 2010 08:53 )

    rządzisz, człowieku men, rządzisz.
    głosowałem za tymi niusami i było warto.

  12. (m164) Polska to… : BLOGOMOTIVE – rasowy blog motoryzacyjny ( July 10th, 2010 01:09 )

    [...] przemyka pokryty niepozornym, acz bardzo mylącym kamuflażem prawdziwy superkar – to Aston Martin Pipet podczas testów drogowych. To ci dopiero niespodzianka… Tekst opublikowałem dnia 10 July [...]



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich