#181 Zemsta na piątkę (1/3)

Z miesięcznego letargu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Niechętnie wstałem z fotela i podszedłem do stolika, na którym gwizdał, brzęczał i wibrował mój nowiutki HTC. Z wyświetlacza uśmiechał się do mnie Znajomy PR-owiec. Musnąłem palcem ekran, włączyłem tryb głośnomówiący i ponownie wróciłem na fotel.

– Halo! – krzyknąłem przez pół salonu w kierunku leżącego na stoliku telefonu.
– Wit… kszszsz… nie Blogo – rzekł pełen zakłóceń głos Znajomego PR-owca. – Co ta… kszszszsz…?
– Halo?! – odkrzyknąłem nic nie rozumiejąc.
– Kszszszsz… elację z tej premie… kszszszsz…
– Nic! Nie! Słyszę! – ponownie wydarłem się w kierunku telefonu. – Straszne zakłócenia!
– Kszszsz…. Kszszsz… kszszsz…

Zirytowany wstałem z fotela i chwyciłem telefon w dłoń.
– Proszę powtórzyć, nic nie słyszałem – rzekłem wprost do mikrofonu i przyłożyłem słuchawkę do ucha.
– Kszszsz!!! – ryknął mi wprost w bębenek niewyłączony tryb głośnomówiący. Usiadłem zrezygnowany na kanapie i gorzko zapłakałem. Nic mi się nie udaje. Od miesiąca nic nie napisałem. A teraz, na dodatek nawet nie potrafię być nowoczesny i taki cool…
– Dobrze! Dobrze – odkrzyknąłem wprost w mikrofon i zakończyłem połączenie. Ech, co ma być, to będzie.


 

Chwilę później nadszedł SMS. Krótki acz treściwy: „Cieszę się, że recenzja z premiery 5-tki będzie dziś. Przekazuję info dalej. Jak tylko się pojawi, tłumaczymy na niemiecki i ślemy do centrali BMW.” Cholera by to wzięła – trza zasiąść do klawiatury. A tak fajnie mi się przez miesiąc nic nie pisało…

A że ciężko tak po miesięcznej prokrastynacji (nota bene – to od jakiegoś czasu moje ulubione słowo z gatunku tych okołoblogowych) od razu z sensem walić w klawisze, zaczniemy od wpisu typu „fotogaleria”.

Na początek zaproszenie. O tyle ciekawe, że bez żadnych zdjęć ani grafik kojarzonych z motoryzacją – tylko bąbelki…

Rzut oka do wewnątrz i… na miły Bóg – czy to naprawdę wydarzyło się 16-ego lutego?!

78 dni temu?! Tiaaa… nie jest to największa obsuwa jaką zaliczyłem, ale w pierwszej trójce jak nic się dumnie plasuje.

Przed wejściem do żoliborskiego studia Tęcza jak zwykle spotkałem się ze Stopsem – w końcu zaproszenie było 2-osobowe, a Ryba jakoś bardziej się „Samym życiem” niż motoryzacją interesuje. Przywitani przez hostessy udaliśmy się od razu do sali głównej, gdzie bez problemu znalazłem przypisane mi przez organizatorów miejsce w pierwszym rzędzie:

Posiedziałem chwilę, pogadałem z Arturem z Auto Testów i Nie-Pomnę-Imienia z Moto.pl i nim się spostrzegłem, impreza się zaczęła. No, nim się jeszcze zaczęła to wziąłem udział w nieprzyjemnej scysji – jakiś koleś z dziwnym przedziałkiem i drucianymi okularami swoim łamanym angielskim (z ewidentnym niemieckim nalotem) próbował odebrać mi moje miejsce. Jako, że nie reagowałem na jego lingwistyczne tyrady w stylu „Zu ju noł hu ajem?”, zamieszanie tak samo szybko się skończyło jak i zaczęło. Ostatecznie ja pozostałem na należnym mi miejscu, a on stanął obok i coś tam zaczął sobie z kartki czytać. Pewnie inne równie błyskotliwe epistoły, by w przerwie imprezy mnie nimi zaskoczyć – pomyślałem i oddałem się kontemplacji przykrytego płótnem auta.

Aż tu nagle Beata Sadowska (prezenterka, ikona mody, stylistka, trend-setterka, celebrytka itd. itp. która za wszelką cenę powinna unikać zbyt krótkich kiecek) po błyskotliwym wstępie zaprosiła na scenę szefa BMW Polska. I wtedy, nie wiedzieć czemu, stanął koło niej mój niedawny rywal lingwista.

Gdy on kwieciście przemawiał o filozofii nowej piątki, ja cichutko zsunąłem się z krzesła i niczym wąż ruszyłem ku ostatnim rzędom. Po prostu z bliska nie mogłem swoim aparatem perspektywy złapać, by klimat imprezy uchwycić. Z daleka to co innego:

On opowiadał a auto nadal stało przykryte. Lecz ja, szczerze mówiąc, wcale nie czekałem na zdjęcie pokrowca. Jakoś nie miałem wielkich nadziei – już kilka dni przed premierą różne pisma i blogi publikowały fotki i zamiast przebłysku designerskiego geniuszu widać było lekko wydłużoną i przemodelowaną trójkę.

I wtedy na scenę wszedł naczelny designer nowej piątki (tak, wszyscy już wiemy, że to Polak) i rozpoczął opowieść o procesie tworzenia stylu i kształtu nowych aut. A mnie takie tematy pochłaniają bez reszty!

Dacie wiarę, że stworzono tysiące szkiców karoserii i wnętrza? Że taki designer (a jest ich kilkunastu na pełnym etacie) przychodzi rano do pracy i szkicuje cały samochód – przez cały dzień? Że następnego dnia robi to samo, ale inaczej? I że powtarza to przez bity miesiąc – codziennie nowy szkic (albo i dwa-trzy) kompletnie różne od siebie? I że potem kolegium szefów z tych tysięcy pomysłów wybiera kilka (chyba 9, o ile mnie pamięć nie myli) do dalszego rozwoju? I że ten designer, którego szkic wybrano, znów przez miesiąc dzień w dzień szkicuje od nowa? I że potem z tych dziewięciu wybierane są dwa (w tym wypadku były 2, ale zdarza się, że i 5), które inna osoba lepi z gliny w jakiejś modelarskiej skali? I że to wszystko jest jednym wielkim konkursem? Tak – konkursem. Nie ma sielanki – dwa-trzy razy Ci się nie uda, i wylatujesz projektować Ssang Yongi.


 

Powiem tak – patrząc na niewielkie nowatorstwo designu tego auta nie jestem jakoś przesadnie zauroczony talentem naszego rodaka. Ale trzeba przyznać, że pięknie o tym opowiadał. Uwielbiam stwierdzenia typu „Głębokie przetłoczenie biegnące w dół maski okala znak firmowy BMW budując tym samym wrażenie mocy i potęgi auta”. Albo „Załamująca światło płaszczyzna boczna auta kieruje nasz wzrok ku tylnym kołom jednoznacznie sugerując rodzaj napędu oraz wielką moc na te koła przekazywaną”.

I ja naprawdę się z tego nie śmieję. Sztuką jest w tak poetycki sposób opisać rzeczy tak błahe jak krzywa blacha rzucająca cień na inną krzywą blachę. No i ja jego słowom wierzyłem – bo artyści (jakimi niewątpliwie są osoby tworzące współczesne auta – może poza tymi odpowiedzialnymi za Toyoty, Hyundaie i oczywiście Audi) tak właśnie postrzegają świat – dla nich załamanie światła nie jest cieniem a podkreśleniem charakteru i nadaniu wrażenia ruchu. Dla nich prosta jak drut chromowana listewka nie jest prostą jak drut chromowaną listewką a akcentem przenoszącym wzrok przechodnia na niezwykle ważny element auta jakim jest delikatnie wyoblona krawędź klapy bagażnika. I jak to kupuję. Bo dla mnie prawie każdy samochód jest rzeźbą – lepszą, gorszą ale zawsze dziełem. A sztuka powinna być opisywana w sposób wzniosły. S.E.R.I.O.

A potem na wybieg wyszły niestety modelki. Słowo „niestety” nie jest bynajmniej jakimś zabiegiem mającym na celu uwypuklenie mojej miłości do motoryzacji – że niby te modelki mi samochód zasłaniały. “Nie o to cho” – jak mawia coraz dalsza mi mentalnie młodzież (tak, jeszcze się nie podniosłem po przedwczorajszych urodzinach).

Otóż chodzi o to, ze modelki (każda! – jak bonie-dydy) pozbawione są seksapilu. To po prostu zbyt wysokie, zbyt chude, zawsze idiotycznie i aseksualnie odziane (ale to akurat nie ich wina, że projektantami są albo kobiety, albo geje – skąd mają zatem wiedzieć, co siedzi w głowach zwykłych facetów) młode dziewczyny, które mocno zgarbione chodzą po wybiegu przyjmując na jego końcu idiotyczne pozy z przeprostem kolan i wywalaniem łopatek włącznie. Aplauz wywołuje ta, która idzie uśmiechnięta i wesoła – wtedy nawet gdyby miała na sobie mój szlafrok i schodzone kroksy wywołałaby standing-owejszyn a rozbłyskom fleszy nie byłoby końca. Tylko dlatego, że się uśmiechała. Bo reszta chodzi nabzdyczona, jakby im kto w stringi nasrał.

Kompletnie nie rozumiem idei pokazów mody – jak można zachwycać się ciuchami, w których nikt przy zdrowych zmysłach nie wyszedłby na miasto, noszonymi przez dziewczyny, które na twarzach mają wymalowaną pretensję i znudzenie. Ale może jeszcze wielkiego świata nie widziałem? Może te supermodelki są inne? Może kolekcje znanych projektantów są seksowne? Może to naprawdę da się nosić? Jeśli tak – to ze swoimi Zieniami, Paprockimi i Baczyńską jesteśmy daleko w tyle. Dobrze, że chociaż w designie aut nam się udaje…

Zobaczcie sami – czy to jest seksapil?

Ta jedna dość znacznie się wyłamuje – ale to pewnie zasługa koloru, zakrytych nóg i tego, że nie zasłoniła beemki…

Ale już za chwilę wracamy do naszej wybiegowej, bezpłciowej i nabzdyczonej rzeczywistości:

A potem, gdy pokaz się skończył, Stops bez opamiętania pstrykał zdjęcia typu „prawie-makro”…

… ja przesiadywałem we wnętrzu i swoim zwyczajem macałem plastiki a znieważony przeze mnie na początku imprezy szef BMW Polska próbował dosięgnąć mnie swą zemstą. Ale o tym w kolejnej części… obiecuję, że niebawem!

Nawigacja dla zagubionych: to jest część 1 | część 2 | część 3

27 komentarzy

  1. ciekawy tekst i dobre fotki. Mam nadzieję, że kupiłeś HTC na androidzie a nie na badziewnym win.mobile…

  2. —- Offtopic —-
    Czy jestem ostatnim człowiekiem w kraju używającym symbiana?
    Kiedyś mogłem powiedzieć “Nie wiesz co to symbian? Hę.. a ja i Blogo używamy” a teraz jak s60 to już tylko Volvo.

  3. @Przemek: Powiem Ci na pocieszenie, że trochę żałuję przesiadki. Oczywiście – Android jest od Symbiana o niebo ładniejszy i bardziej cool, ale nic (naprawdę NIC!) nie może się równać z mistrzowską użytecznością i perfekcyjnym wykonaniem Nokii E71. Moim zdaniem to najlepszy telefon na świecie.

    Sęk w tym, że nie można go palcem smyrgać… a smyrganie jest teraz takie modne, szczególnie gdy się przesiaduje noga-na-nogę w Coffee Heaven. A ja muszę dbać o reputację kul-blogera, stąd zmiana telefonu. Wiesz jak jest – “jesteś tym, z czego dzwonisz”.

  4. @Blogomotive – to witaj w klubie androidowców, którzy przedkładają pragmatyczność, wielofunkcyjność o kompatybilność systemu nad bajer (ajfon)!

    @Przemek – może nie jesteś ostatni, ale IMHO symbian jest na równi pochyłej, oczywiście z górki :)

  5. @Blogomotive @Kanapon Nie będę się sprzeczał bo sam uważam androida za lepszy system ale pochwalę się jeno, że moja nokia jest z symbianem i smyrgana.

  6. A mój komentarz to znowu do spamu poszeeedł czy nie przeszedł przez filtr rodzinny albo inną cenzurę? ;]

  7. A odbiegając od sedna telefonowego tematu, to mi się bardzo ta beemka podoba, i już od jakiegoś czasu mam ją u siebie na tapecie (na kompie i telefonie -zawsze mam takie same, tworzy to taką spójność :D )

  8. @anhydryt: Nie, żaden komentarz nie trafił ostatnio do moderacji. A już na pewno nie Twój.

    @Przemek: Ja się uśmiałem. Ryba (której czytając Twój komentarz przerwałem “Barwy szczęścia”) powiedziała na odczepnego, że “to urocze” ;)

    @bbkamil: Mój HTC w standardzie ma kabelek USB, słuchawki, ładowarkę domową i kilka książeczek (w tym połowę po czesku). Ani pokrowczyka, ani ładowarki samochodowej, ani uchwytu, ani nawet szmateczki do ekranu. Kurde, nawet koreańska firma przycina mnie na sprzęcie! Corobićjakżyć?!

  9. @bbkamil: Primo – ja wiem lepiej.
    Secundo – mnie nie wolno poprawiać, a już na pewno nie na moim blogu. Tutaj HTC jest z Korei.
    Tertio – “Tajwańska”, jako przymiotnik, piszemy małą literą.
    Quattro – hehe ;)

  10. Nawiązując do quattro: przetłoczenia piątki wskazują na tył, na koła, że napęd, że moc. A w wersji z xDrive będą dodatkowe wygięcia z przodu?

  11. @Alex: Dobre pytanie! Zadzwoniłem do szefa BMW Polska (już się po lutowym spięciu pogodziliśmy) i oto co mi odpowiedział: “Der Autobauer BMW muss wegen der europaweiten Flugverbote die Produktion in drei deutschen Fabriken unterbrechen. Den Anfang mache bereits am Dienstagnachmittag die Spätschicht in Dingolfing, sagte ein Unternehmenssprecher. Danach schlössen sich Regensburg am Mittwoch und München am Donnerstag an. Der Grund für den Produktionsstopp seien fehlende Elektronikbauteile, die der Münchner Konzern weltweit einkauft. Bereits zu Wochenanfang hatte BMW von Problemen berichtet, Komponenten wie Getriebe in die USA zu liefern, für die es ebenfalls keine Alternative zum Transport mit dem Flugzeug gebe.”

    Niestety słabo znam niemiecki ;)

  12. Po wykreśleniu kilku zbędnych liter odnalazłem w tym ukryty przekaz:
    “ALE WTOPA. LATEM ZROBIMY LIFTING”

  13. Dzień dobry Blogo po przerwie. Miło widzieć że Ci się jeszcze chce w dobie kryzysu i szalejących kursów walut w tym gruzińskiego lari.
    A najciekawsze jest to, iż zaraz po ogłoszonej hucznie w mediach premierze http://www.sophisti.pl/artykuly/artykuly/premiera-nowego-modelu-bmw-5-i-pokaz-mariusza-przy.html …w jednym z większych warszawskich salonów BMW, elegancko przyodziany jegomość w gajer od Zegny…na moje pytanie o neue 5, bezczelnie odpowiedział:nie ma. Już teraz wiecie dlaczego nie dażę sympatią BMW :)

  14. @Lagunault: A to ponoć były najlepsze modelki z branży. To pokazuje, jak ten wybiegowy świat mody tak naprawdę jest brzydki i pozbawiony seksapilu.

    Ale tu niezbędny jest disclaimer: za każdą z tych modelek, jak już zeszła z wybiegu i przebrała się w swoje ciuchy, z przyjemnością się odwracałem. Niestety pokazowe ciuchy i sposób ich prezentacji czyni z tych dziewczyn pokurczone, zgarbione i pełne przeprostów monstra ;(

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *