(m176) Toyota Corolla


Nie mam wątpliwości, że to najfajniejsza Corolla wszech czasów. Wiem, że dziś już nie wygląda tak dobrze jak kiedyś – ale to głównie za sprawą kilku drobiazgów, które nie dotrzymują kroku temu mistrzowskiemu autu.

Słabe są uszczelki wokół przednich świateł, bo wyłażą lub parcieją i zdarza się, że podczas mocniejszego hamowania przedni reflektor po prostu wypada. Chałowe są 13-calowe felgi, bo rdzewieją i wyglądają ja kółka od mocno przechodzonej taczki. Śmieszą cieniutkie oponki, które szarzeją i się łuszczą strasząc dodatkowo napisami “Eco” i “Fuel Saver”. A dumnie sterczące na szczycie kokpitu radio jest albo kaseciakiem, albo jakimś wiejsko podświetlanym JVC z wiecznie włączonym zielono-pomarańczowym equalizerem na wyświetlaczu, który podryguje w rytm cygańskiej muzyki lub przebojów Krawczyka. No bo nie da się ukryć, że wiele jeżdżących do dziś egzemplarzy tej Corolki jest nadal użytkowanych przez swoich pierwszych właścicieli, którzy (co kiedyś podobno pokazały badania) przesiedli się do nich ze swoich Favoritek, Wartburgów i innych FSO.

Ale spokojnie, spokojnie – te emeryckie wozy to głównie liftbacki. Swoją drogą to dość ciekawa opcja – znam wielu takich, którym ta wersja kojarzy się z równie prastarym Saabem 900. Ciekawe…

Skoro już tą fotkę wkleiłem, warto 4 zdania napisać o kolorach. Otóż powyższy “piasek pustyni” jest faktycznie nietypowy. Ale już róż, który w katalogach określany był mianem “czerwieni” był naprawdę szokujący:

Na domiar złego był to lakier niemetaliczny, przez co tańszy – co z kolei sprawiało, że często wybierany. Pamiętam jak dziś te chmary różowych liftbacków zaparkowane 1 listopada pod cmentarzami – wychuchane, wypielęgnowane, z zerowym niemal przebiegiem i obowiązkowym “pokrowcem kuleczkowym” na siedzeniu kierowcy.

Ale bynajmniej nie należy się z Corolki śmiać. Poza dość niezgrabnym liftbackiem i wersją kombi, która mimo iż lepsza od liftbacka, urodą nie grzeszyła – tak samo jak nie grzeszy nią zawsze za gruba i za ciężka Joanna Liszowska. Ja wiem, że są tacy, którym Liszowska się podoba – ale to są ci sami faceci, którzy na Orlenie przy kasie mówią: “Poproszę hot-doga z białą kiełbasą”. Ohyzda!

A więc poza emeryckim liftbackiem i trochę niewydarzonym kombi mamy sedana (ależ pięknie zgrabny to samochód – proporcjonalny do bólu) i oczywiście małego wariata – 3-drzwiowego hatchbacka. No to dopiero jest urwis! Junior miał takiego, Carlos Sainz też miał takiego. Czy ktoś z Was o nim nie marzył? Kaman!

Przy wersji 3-drzwiowej nie był ważny silnik – ważny był wygląd. A ten jest rewelacyjny. Szkoda, że dziś nie ma już takich fajnych, małych aut o tak dobrych proporcjach i tak wielkim ładunku emocji.

Acha, była jeszcze wersja G6. Tak – wtedy skrzynie biegów z sześcioma przełożeniami były wydarzeniem n miarę zasłaniania kolanem kanału “F” w Formule 1. I mimo, iż kosztował znacznie więcej, wcale nie był to głupi samochód – bo poza skrzynią dostawało się prawie niewidoczny znaczek na tylnej klapie, większe koła, chyba inne zderzaki i świadomość tego, że się dało radę. Że nie poszło się za stadem i nie wybrało się golasa z korbkami w drzwiach. A czasami, po latach to ma ogromne znaczenie. Jak już się do auta przyzwyczaisz to o tym, czy je tylko lubisz czy aż kochasz decydują detale.

A potem przyszedł lifting i owadzie światła zostały zastąpione przez lampy zespolone, które zepsuły wszystko. A potem pojawiła się już zupełnie inna Corolla, o której może kiedyś coś napiszę…




Wpis opublikowany dnia 25.07.2010
Kategoria: [Na poboczu] | Tagi:
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 2

  1. Zbigniew Czernik ( July 25th, 2010 02:16 )

    Ja w Corolce wolę takie lampeczki: http://images01.olx.pl/ui/3/68/10/45736810_1.jpg
    Jakoś bardziej mi pasują do tego auta.
    Te późniejsze to faktycznie wyglądają jak w jakimś, pardon, seacie.
    Liszowska? A kto to taki? nie kojarzę…

  2. rzepak ( July 25th, 2010 10:56 )

    ja się zgadzam, tylko że ja biorę zawsze parówkę chilli i dwa sosy!



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich