(m188) Tyrrell P34

Nie, jego cztery przednie koła wcale nie służyły temu, by zwiększyć zwrotność i przyczepność – tak przecież wówczas poszukiwaną. Otóż inżynier Tyrrella, niejaki Derek Gardner, zastosował 4 małe kółka w miejsce dwóch większych (standardowych) po to, by zmniejszyć powierzchnię czołową bolidu redukując tym samym opory powietrza podczas szybkiej jazdy. Wpadlibyście na to?
(m187) Oldsmobile Golden Rocket

Patrząc z motoryzacyjnego punktu widzenia, lata 1949 – 1961 należą w USA do Motoramy. Był to objazdowy auto show (dziś powiedzielibyśmy: salon) prezentujący najbardziej ekstrawaganckie prototypy, jakie inżynierom przyszły do głowy. Cel był jeden – jeszcze bardziej rozbuchać i tak już świetnie sobie wówczas radzący przemysł samochodowy. Ludzie szaleli. Sam bym szalał, gdyby ktoś mi dziś na Poznańskim Auto Salonie pokazał takiego Oldsmobila i zrobił nadzieję na jego produkcję. Niekoniecznie w Gliwicach. Produkcję, po prostu produkcję.
#190 Studzienka twoja mać!

Tyle się mówi o mizerii polskiej myśli technicznej. Ciągle się narzeka i utyskuje na brak światłych inżynierów w naszym kraju. Jednak nie jest tak źle – mamy wielu, naprawdę wielu geniuszy. A co ciekawe – wszystkich ich zatrudnia Zarząd Dróg Miejskich.
(m186) Citroen 2CV

Pierwotnie miał mieć premierę na paryskich targach motoryzacyjnych w 1940 roku, ale niespecjalnie się to udało. Coś tam inżynierom wypadło, chyba II Wojna Światowa. Francuzi tak bardzo wierzyli w swoją siłę i możliwość zwycięstwa, że zniszczono 249 z 250 prototypów, by technologia (lub może “technologia”, z uwagi na jakość tego auta) nie wpadła w ręce III Rzeszy. Gdzie zbunkrowano ten jeden pozostały prototyp – nie wiem. Pytałem Bogusława Wołoszańskiego, ale zamiast krótko i rzeczowo odpowiedzieć na moje pytanie, roztoczył przede mną jakże piękny i barwny obraz NKWD pod dowództwem Ławrientija Berii.













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

