#194 Jak Junior auto kupował (1/2)

„pomozesz mi w wekend kupic samochd” – takiej treści SMS-a dostałem kilka dni temu od Juniora. Brak polskich liter, kilka zjedzonych i ten skandaliczny brak znaku zapytania na końcu! Pomogę albo i nie pomogę. Jestem starszym bratem – muszę pielęgnować swą mentalną przewagę nad szczawiem.

6 minut później pękłem i zadzwoniłem:
– Jaki chcesz kupić?
– No właśnie nie wiem, coś do 14 tysiów.
– Ale zero typów?
– No żeby większy raczej był, może nawet i kombi. Ale żaden miejski maluch.
– Ale co – japoński, niemiecki, francuski?
– Ty mi powiedz.

O, tak to co innego – szybko się szczaw uczy. Bycie młodszym bratem najlepszego polskojęzycznego motoryzacyjnego blogera na świecie to jednak wygodna sprawa. Uzbierał sobie 14 tysięcy i o resztę się nie martwi – brat fachowiec wszystko zań załatwi. No to przystąpiłem do pracy…

The Market Research

14 tysięcy zł to dziwna kwota. Skoro decydujesz się na zakup auta w tej cenie, to pewnie więcej nie masz i niespecjalnie chcesz tą kwotę potraktować jako wpłatę wstępną i resztę wartości auta nowego pociągnąć z kredytu. Zapewne również kupujesz coś tymczasowo, bo chcąc mieć auto na dłuuugie lata, trzeba co najmniej 25 tys. wydać by nie pakować się w youngtimery z masą rzeczy do zrobienia na starcie.

Ale co tam, nie moja brocha – Junior ma 14, znajdę mu auto za 14. Pomyślmy…

Alfa Romeo 156 z 2000 roku to… no cóż, nie oszukujmy się – trzeba być hardkorem. Fajna i modna, ale co by nie mówić fiatosko wykonana i bezawaryjna… tylko w każdy 3-ci wtorek miesiąca. Pewnie koledze bym polecił, ale bratu się nie kalkuluje, bo potem będzie ode mnie Nissana co trzy dni chciał pożyczać. Co dość znamienne – wiele aut fotografowanych jest z otwartą maską. To zrozumiałem – większość czasu spędzają wietrząc silnik w serwisie.

Ford Focus z 2002 roku to nasz pewniak – na bank kilka sprawdzimy. Mnie osobiście nie podoba się z wyglądu i niewygodnie mi się w nim siedziało (a przejeździłem nim służbowo kilka tygodni) – ale Juniorowi pasuje wszystko. Nie mamy uwag co do tego, jak jeździ – bo zawias ma świetny. Silniki? Wiadomo, że nie diesle, bo sypią się na potęgę. A czy 1,4, czy 1,6 to już naprawdę bez znaczenia – ani jeden ani drugi szału nie wnosi. Ważne, że tanio i bezawaryjnie jeżdżą. Oby tylko były egzemplarze prywatne, bo tych zajeżdżonych flotowców trzeba chyba unikać.

VW Passat z 1996 roku jest zbyt oczywisty, źle się kojarzy i kradną go na potęgę. Poza tym większość to „bezwypadkowe igiełki” złożone w warśtacie Mietka koło Słomczyna. No i wszystko w dieslu, na którego remont trzeba przeznaczyć na starcie pewnie drugi budżet. Bessęsu, kompletnie bessęsu.

Honda Accord z 1999 roku to wóz, który można skomentować tylko trzema słowami: „Brać, kuźwa brać!” Bez dwóch zdań kilka takich z Juniorem obejrzymy. Jeśli kupi, będę mu zazdrościł, oj będę.

Infiniti Q45 z 1992 roku to niezły smaczek – w miarę elegancka, mega przestronna i kanapowo komfortowa bryka przez „b” wielkie jak stąd do dziury ozonowej. Gdybym miał tłok w portfelu i luz w robocie – coś takiego bym sobie właśnie kupił. Dla frajdy, szpanu i jako erzac tego, że nie mam rodziny w USA i dlatego pewnie nigdy tam nie pojadę. Ale Juniorowi nie polecę, bo wiem, że czasu na pieprzenie się z detalami za wiele nie ma.

Citroen C5 z 2003 roku brzmi jak okazja i pewnie taką jest w rzeczywistości. Wiem, że łatwo się z tego tłustego walenia śmiać, ale ja jakoś darzę go ciepłymi uczuciami – jest autem niczego nie udającym i na wskroś francuskim. Obły, miękki i trochę infantylny z tymi swoimi małymi kółeczkami, głupim wyrazem twarzy i taniością tylnych lamp. Żeby tylko szansa na trafienie bezawaryjnego egzemplarza była większa niż prawdopodobieństwo spotkania na mieście niezagazowanego Poloneza, namówiłbym Juniora na ten wóz. I byłby zadowolony.

Kia Carnival z 2000 roku jest duża – a młody szuka przecież właśnie czegoś sporego. Niestety jedyną jej zaletą jest ten zawadiacki wlot powietrza na masce. Chmmm… trochę to mało, by kupić.

Mercedes klasy E (W210 – pierwszy okularnik) z 1997 roku wbrew pozorom uważam za świetny wybór. Trzeba tylko trafić na egzemplarz bez wspawanej ćwiartki lub połówki, w spokojnym dieslu i niejeżdżony na taksówce. Przebieg można olać – pewnie pierwszej awarii w tym aucie nawet moje wnuki nie dożyją. Tak, poszukamy takiego, ale łatwo nie będzie.

Subaru Impreza WRX z 1997 roku (270 stuningowanych w Japonii koni, ściągnięta z UK) nie wiem do czego może się nadać – chyba tylko do driftu po odcięciu diaksą przedniego napędu. Kierownica nie tu gdzie trzeba, japoński tuning niemożliwy pewnie do serwisowania w PL i na 103% zostawia 4 ślady – zarówno gdy idzie bokiem, jak i podczas jazdy na wprost. W sumie – pewnie jest tak przekoszona, że zawsze idzie bokiem, nawet gdy jedzie na wprost.

Opel Vectra z 2001 roku niestety jak piękny i zadbany by nie był, to… jest to Opel. Nic do Opli nie mam (tiaaa, akurat!), ale bratu bym nie polecił.

Daewoo Leganza z 2001 roku to – ale nie śmiejcie się! – może być niezły wybór. Wiem, że wnętrze jest słabo zmontowane, nie dam głowy że silnikowo to po 10 latach daje radę, zawias pewnie już po gruntownych spawach i serwisie, ale… kurcze, ten samochód wygląda nieźle! Musze się rozpatrzeć, jak to z awaryjnością i cenami serwisu jest. Jak będzie przyzwoicie – pojedziemy kilka takich zobaczyć. Pamiętam, że dobre kilka lat temu każda Leganza spotkana na mieście była w skórze. Fajnie mieć skórę. Trochę w lecie śmierdzi i parzy. Trochę zimą tyłek mrozi. Ale poza tym fajnie.

Audi A4 z 1996 roku nawet na zdjęciach wygląda, jakby składał je peczkolak. Ale może warto poświęcić trochę czasu i się za czymś takim porozglądać? Choć szansa na zakup benzyny z PL salonu jest tak mała, że nawet teleskop Hubble’a by jej nie wyczaił.

Nissan Primera z 2003 roku zostanie Juniorowi przeze mnie polecony. Oczywiście szukać będziemy wersji benzynowej kupionej w PL. Ja mam do tego auta sentyment, bo wygląda świetnie. Tylko czy do wywalonych na środek deski zegarów idzie się jakoś przyzwyczaić? Się okaże, jak Junior kupi.

BMW 528 z 1998 roku to świetne auto, pod warunkiem że zadbane i nigdy nie spawane. Strasznie mnie nasz rynek dołuje – tak fajny samochód jest praktycznie nie do kupienia – wszystko składane, szpachlowane i skręcane w drewnianych szopach. Ale gdyby się po niego samodzielnie do Belgii wybrać…? Nie, nie zmieścimy się w budżecie 14 tysiów.

Peugeot 307 kombi z 2003 roku nie jest zły, gdyby tylko tak często nie płonął. Wiem, wiem, powielam stereotyp. Ale jak w każdej plotce i w tej jest ziarnko prawdy. Może i nie każdy płonie raz w miesiącu żywym ogniem, ale każdy (co do jednego) ma jakieś problemy z elektroniką. A i silniki nie są rewelacyjne. Hmmm… napisałem „ziarnko prawdy”? Chyba raczej głaz narzutowy albo i morena czołowa, c’nie?

Renault Megane z 2003 roku będę Juniorowi polecał. Mam wrażenie, że Renówka sprawuje się lepiej niż Peugeot. A i lepiej wygląda! Pewnie bardziej kombi niż 3-drziowy hatchback. Pewnie bardziej spokojna benzyna 1,4 lub 1,6 niż problematyczny już w tym wieku diesel. Na pewno bez problemu znajdziemy coś od 1st właściciela z PL ASO. Chętnie sobie te auta pooglądam.

Toyota Avensis z 2002 roku wygląda jak fasada domu spokojnej starości a wnętrze ma identycznie wyposażone jak sanatoryjny pokój w Ciechocinku. Generalnie – pełen obciach. Ale… za 14 tysiów nie ma co wybrzydzać – trzeba brać auto, które gwarantuje jako-takie osiągi, jako-taki brak rdzy i jako-taką bezawaryjność. A ten gerberowy Avensis wszystkie te wymagania spełnia. Z nawiązką. Nic, tylko szukać egzemplarza po emerycie. A wszechobecny we wnętrzu zapach Voltarenu i gdzieniegdzie rozlanego Doppel Hertza da się przecież jakoś wywabić. Tak, za Avensisem się rozejrzymy.

I to by było chyba na tyle. Poza tymi powyższymi autami przyglądałem się jeszcze Mazdzie 626, Nissanowi Almerze, Fordowi Mondeo, Seatowi Alhambrze, Volvo V40 czy nawet VW Golfowi. Ale albo podaż jest słaba, albo wszystko w dieslach, albo po prostu mam do tych aut jakieś anse.

The Decision

Koniec końców na czystej kartce zapisałem sobie następujące auta:

  • Honda Accord z 1999 roku, najlepiej spokojne 1,8 w benzynie niezagazowanej;
  • Nissan Primera z 2003, najlepiej 2 niezagazowane litry, ewentualnie ten japoński diesel 2,2;
  • Mercedes W210 w spokojnym dieslu – choć wiem, że szanse na znalezienie w PL fajnej sztuki są zerowe;
  • Renault Megane z 2003 z spokojnej benzynie, może być z gazem;
  • Ford Focus z 2002 nigdy w dieslu, nigdy po handlowcu;
  • Daewoo Leganza z 2001 bardziej w ramach frajdy niż realnego zamiaru kupna;
  • Toyota Avensis z 2002 koniecznie po emerycie, który w kapciach z salonu nią wyjechał.

.

Announcement

Usiadłem wygodnie, wziąłem w rękę telefon i tacznąłem w Juniora na speed dialu. Zamierzałem mu przedstawić powyższą listę, uargumentować wybór każdego auta i co najważniejsze – pouczyć go w jednej niebywale ważnej kwestii: nigdy przenigdy nie należy decydować się na pierwszy oglądany wóz. Dzięki temu nabierasz dystansu, pozbywasz się emocji i na spokojnie dokonujesz wyboru idealnego.

Wreszcie odebrał.
– Słuchaj młody – rzekłem tonem eksperta – wszystko już wiem!
– A co robisz jutro? – spytał kompletnie nie na temat.
– Yyy… – przysamogłoskowałem zbity z pantałyku – A bo co?
– Bo znalazłem na allegro Opla Astrę i chcę jutro kupić, tylko byś się ze mną przejechał i spojrzał, czy czasem nie spawany albo coś.
– Ale, kurwa, młody… – zagotowałem się, normalnie się zagotowałem. – Od razu kupić? I do tego OPLA?! Pogięło cię?!!!

» Dla zagubionych: to jest cz.1 | cz.2 | epilog | GTS

24 komentarze

  1. Żadnej Mazdy? Jestem rozczarowany… :P
    Za tę kasę można kupić ładną 323F.
    Albo…. Miatę, a jakby się nią Junior przejechał to na pewno by nie wysiadł :)

  2. @Krasus: Junior chce czegoś normalnego, popularnego i taniego w eksploatacji. Patrzyłem na 626, ale za te pieniądze to ona jest i stara, i brzydka. A 323F to tylko kłopoty – uszczelki sparciałe, woda się oknami wlewa – sam wiesz jak jest. A Miata… tia, duża przestronna, coś jakby kombi ;)

  3. @Blogomotive Jeśli Junior nie ma dzieci (nie wiem czemu, ale założyłem że nie ma;)) to kombi aż tak mu potrzebny nie jest;P

  4. Octavia O1 1.9TDI, 90KM lub 110KM, 2001 lub 2002 rocznik. Obleśna. Kapeluszowa. Tandetna. Wielka. Tania w eksploatacji. Mało awaryjna. Idiotoodporna.

  5. Mi tam się Junior kojarzy z dziećmi… i facetami w ciąży… jakoś tak, nie wiem czemu.

    A te bryczki to na alle-drogo to chyba jedne z tańszych w przedziale wybierałeś? Primera 2003 za 14k? Megane 2003? Toż porządne Clio może być bieda w tej kasie dorwać. Ale z autopsji podpartej doświadczeniem sprzed 2 miesięcy podpowiem, że można za to sobie sprawić Alfę 166 w pięciogarzastym dieslu. Pewnie nie jest tania w eksploatacji, ale… na czas kupowania zapomniałem o tym jednym fakcie :) Póki co nie żałuję, póki co….

  6. @żuwik: zgadza się alfy są tanie w zakupie, ale później… lepiej znaleźć sobie dodatkową robotę :) to wiem ze swojego doświadczenia :)

  7. @Krasus: Nie ma dzieci, ale mieć będzie. A póki co zebrało mu się na lajfstajl i chce mieć pojemne auto na wypady snowboardowe. Wiesz, za młodzieżą nie nadążysz ;)

    @Tap: Octavia odpadła od razu – benzynowej wersji nie uświadczysz, a za takie pieniądze diesel będzie skarbonką bez dna.

    @żuwik: Na Alfę 166 długo się patrzyłem, ale uznałem ją za przegięcie. Choć z nią sprawa jest dziwna – w życiu bym jej za takie pieniądze nie kupił, ale Tobie zazdroszczę jak nie wiem co!

    @Darek: Dziwna sprawa z tymi Alfami. Wszyscy wiedzą, że to chłam, a jednak tak bardzo się je kocha. Cóż – magia opakowania ;)

  8. Darek – póki co musiałem wymienić żarówki podświetlenia tablicy rejestracyjnej i tylną postojówkę, budżet domowy prawie padł przez ten awaryjny chłam! :-)

    A tak serio – jeździłem już francuzami i nic się nie psuło jakoś nadzwyczajnie. Teraz sprawdzam włochów. Poznałem wiele opinii właścicieli 166, poznałem opinie o silniku 2,4JTD i nie bałem się kupić tego auta. Za to usterki Paska B5 zupełnie typowe i powtarzalne to można wymieniać do bólu, ale łatwiej wejść na taką stronę motoryzacyjną o „centralnych samochodach” i poczytać samemu ;) BTW: wiele części do 166 jest tańszych niż do porónywalnego (choć klasy niżej) Paska B5 2,5TDI.

  9. A Honda HR-V też została pominięta? Na wypady snowboardowe jak znalazł. Relingi zamontuje i jakoś będzie wyglądać. Ja podobnie jak młody również dysponowałam kwotą 14tyś.i zdecydowałam się na Megane `02 1,6 16V-pół roku mija nic się nie dzieje.

  10. Kurde, zapomniałem o HR-V. Świetne auto! Ale pewnie dlatego zapomniałem, że nie sposób znaleźć oferty jej sprzedaży, strasznie ich mało.

  11. Napisałbym, że Xedos gdzieś mi umknął niechcący, ale to nie byłaby prawda. Z premedytacją ją pominąłem, bo kupno sztuki w świetnym stanie jest pewnie cholernie trudne (nawet nie jestem pewien, czy sprzedawali ją oficjalnie w PL, a nawet jeśli to pewnie sprzedała się w 53 egzemplarzach) a jakikolwiek serwis nawet jeśli nie astronomicznie drogi, to jednak drogi i trudny do znalezienia. Moim zdaniem na takie auta warto się nastawiać z dwukrotnie większym budżetem – wtedy większa szansa na zakup igły, a nie „szczepana”.

  12. Teraz przeczytałem tagi do posta…. Blogo, nie wiedziałem że u Ciebie są „Easter Eggs” ;-) Padłem, szacun, pochwa.

  13. Kia Carnival – bardzo awaryjne samochody, wystarczy zajrzeć do rankingów TUV. Widze, że część samochodów w ramach ciekawostek jest tutaj pokazana, a co do Primery to trzeba pamietac, ze to juz po mariażu z Renault i nie jest taka niezawodna jak poprzednie generacje.

  14. @Motorized: otóż to. Kolega z pracy posiada Primerę bodajże 1.8 (benzyna), kupiona przez niego w salonie w 2006 albo 7. Powiem tak – to, że ja w ośmioletniej, używanej Alfie wymieniałem pierścienie, to mnie nie dziwi – ale że on, na gwarancji robił to samo po dwóch latach już tak. Dobrze przynajmniej, że Nissan uznał, że jednak pobór oleju w ilości ponad litra na 1000 km nie jest normalny. Może to przypadek jednostkowy, może nie. Nie znam się.

  15. Micra K11 – super
    Almera N15, a nawet N16 – okej
    Primera P11 – okej
    Primera P12 – STRUP NA WĄGRZE OMIJAĆ Z DALEKA JAKOŚĆ RENAULT!!!

  16. @krzychoo: Ten sam silnik (1,8) mam w swojej Almerze. Prawdą jest, że olej żłopie na potęgę! Lecz ja obstaję przy wersji, że to raczej feature niż jakaś wada lub awaria. Ten typ tak ma. Może dzięki temu się nie psuje, nie płonie, gaz mu się nie zacina… ;)

  17. @zlomnik: Wiele złego słyszę o tej Primerze (P12), ale nie potrafię przestać ją lubić. Szczególnie liftback ma profil zapierający dech w piersiach i jedne z najpiękniejszych tylnych lamp na świecie.

  18. 1.8, jak 1.8 ale podobno te diesle 1.9 od Renault to jest piekło. W każdy razie – jak Nissan to raczej do 2003 r., bo chyba wtedy skośni zaczęli kręcić z Francuzami.

  19. o megance to można zapomnieć, będą same parchy w tej kwocie, pewnie na miejscu Juniora bym szukał accorda, ewentualnie avensis, chociaż nie mógłbym na nią patrzeć

  20. Kolega bloger miał kiedyś Alfę Romeo? Może przynajmniej zna kogoś, kto miał? Bo powtarzać stereotypy o awaryjności (chyba z zazdrości o styl) to każdy potrafi.

  21. Tak się składa, że znam kogoś kto ma Alfę. 156. Chyba dwulitrową benzynę. No i faktycznie, nie psuje mu się w ogóle.
    Robił tylko jakiś tam remont silnika, ale w końcu miała już 180kkm przebiegu.
    A, znam też chłopaka który jeździ Alfą GT. Stara już jest, to prawda. Ze sześć lat będzie miała.
    No i też się nie psuje, raz tylko wymieniał skrzynię, a ostatnio silnik mu eksplodował. No ale poza tym to nic, jeździ i leje ropę.

    A poza tym to Alfy bardzo mi się podobają ;)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *