(m205) Ideał motocykla

Powiem krótko – jest nim Suzuki DR-Z. I już niebawem wyjaśnię Wam, dlaczego:
- japoński plastikowy ścigacz jest złym pomysłem,
- amerykański chopper jeszcze gorszym,
- włoski naked wcale nie lepszym,
- a enduro (takiej jak poniższe Suzuki) jest motocyklem idealnym.
.

Wkrótce to wszystko napiszę, obiecuję.
A tymczasem polecam ten blog o enduro. Galford (vel Versor) – autor bloga – już wkrótce będzie instruktorem jazdy i mając na uwadze moje plany dot. kupna takiego Suzuki i zrobienia nań prawka na wiosnę, chciałbym mu się jakoś przypodobać, bym egzamin zdał u niego za pierwszym podejściem, a nie tłukł się po urzędach jak jakaś niedorajda.
Zasubskrybujcie lub licznie odwiedzajcie jego blog – niech widzi w statsach, że to ode mnie ma ten gigantyczny ruch. Przypomnę mu to, gdy na wiosnę będzie mnie egzaminował. Rura mu wtedy zmięknie i zdam w cuglach.
Taki mam plan. Bo w życiu zawsze trzeba mieć jakiś plan.
Edit 10 minut później: Versor jednak będzie tylko instruktorem a nie egzaminatorem, więc mój cały misterny plan… sami wiecie. Cóż, siadam do knucia innego.
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!












RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)


He he he :)
Ale Ciebie przygotuję porządnie do tego egzaminu byś mi obciachu nie robił i zdał za pierwszym razem.
A jak nie to i tak masz pisać, że za pierwszym zdałeś ;)
Sorry Versor, ale ja tu na tym blogu nikomu makaronu na uszy nie nakręcam i nakręcać nie zamierzam ;) Co opisuję, to się zdarzyło. Kolorofon to na dyskotece, nie tutaj. No!
Spoko ;) ale pozwolisz, że jak będziesz jeździć na placu to nakręcę Ciebie :)
Na mieście też ;)
Będzie dla potomnych
Poszukuję zatem… nowego instruktora. Dyskretnego. Pilnie na wiosnę.
Dobra, będę dyskretny ;)
Za późno. Zaufanie się traci w sekundę, odzyskuje w rok świetlny. Sorkens, zią ;)
hehehe ;)
Dobra dobra, wrócimy do tematu na wiosnę ;)