(m208) Waldemar Marszałek

Genialny pasjonat. Genialny wywiad.

Podobno zatrzymał się taki niemiecki zawodnik i odwrócił mnie, bo pływałem twarzą w wodzie. Wystrzelili rakiety.

Reanimowano mnie na brzegu, przewieziono do kliniki, przeprowadzono trzy operacje. Miałem zdruzgotane biodro, ułamaną kość udową, złamaną czaszkę, uszkodzony nerw wzrokowy, urwaną piętę, krew w płucach, byłem cały siny.

Całość tutaj. Długie. W sam raz na piątkowy wieczór.

4 komentarze

  1. Idol mojego dzieciństwa… W moim małym miasteczku przez wiele wiele lat największą atrakcją były każdego roku odbywające się zawody motorowodne. Całkiem wysokich rang (ME, MŚ itd). Takie małe smyki jak ja ciągnęły ojców, by pójść pooglądać ścigające się motorówki, a wśród nich w biało-czerwonej łodzi z nr 11 Marszałka… Zaczynam czytać wywiad, wielkie dzięki za cynk!

  2. Podobno go poznałem, ale za mały berbeć byłem żeby to pamiętać… Po przeczytaniu wywiadu bardzo tego żałuję. Za to dziadkowie ciągle wspominają jak Marszałek na ich pole na wczasy przyjeżdżał.

  3. Od wielu lat miałem ~100-procentowe przekonanie, że służyliśmy razem w wojsku w TOSWL w Oleśnicy w IV (?)kompanii(kpt.Mroczkowskiego)w 1959r od listopada. Nazwiska elewów powylatywały z pamięci, a nazwisko Marszałek tkwi – był wyjątkowo odporny na “przemodelowanie” na wojskowy model. Imię – na 99% Waldemar, wygląd – też. A tu widzę urodzony :1942.
    Jak z tym jest. Będę bardzo wdzięczny za parę słów w tej materii.
    Pozdrawiam, życzę długich i pełnosprawnych lat życia.
    Z poważaniem
    Marian Załęski
    mechanik samolotów bombowych w rezerwie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *