#202 Nowe Lotusy

Na ogół nie gonię za newsami. Nie dlatego, że bloga uważam za coś innego niż portal i nie chcę konkurować na “Tylko u mnie!” oraz “Pierwsze zdjęcia…” – ale głównie dlatego, że nie mam na to czasu i mi się trochę nie chce. Tym razem jednak zrobię wyjątek. Bo warto. Dla Lotusa warto.

W sieci pojawiły się pierwsze grafiki nowych Lotusów. Może i się mylę – może to nie tylko grafiki, ale jeżdżące prototypy, choć wątpię. W każdym bądź razie na znalezieniu fotek mój dziennikarsko-śledczy zapał się skończył i tematu dalej nie drążyłem, więc nie wiem, czy toto jeździ, czy tylko wygląda. Jest ich pięć. Ale powinny być tylko cztery, bo primo – czterech było pancernych, a ten piąty to pies. I tu jest podobnie, choć Szarik miał więcej uroku i sensu. Ale po kolei.

Lotus Elan

Silnik centralnie, piękny profil, agresywny przód.

Jak by nie patrzeć, idealny konkurent dla Ferrari 458 Italia. Nawet nietrudno się doszukać podobieństw:

Pewnie będzie tańszy od Ferrari. I będzie miał mniejszy silnik. Ale i tak będzie porównywalnie szybki. I pewnie będzie się świetnie prowadził. Czy zatem jest realnym konkurentem dla Ferrari? Hm… to tak, jakby zestawić ze sobą odkurzacz Miele i zmiotkę wraz z szufelką. Konkurentami niby są, ale nie realnymi.

Ale i tak jest nieźle. Zobaczcie, jak dramatycznie Elan wyglądał w poprzednim wcieleniu:

Lotus Elite

Silnik z przodu, szczątkowe fotele z tyłu, piękny profil, agresywny przód (choć trochę mi pod nowe Mazdy podchodzi).

Elite wygląda świetnie. I pewnie będzie to ten Lotus, który ma realne szanse na mierzalną sprzedaż. Ot, choćby dlatego, że silnik ma tam gdzie być powinien i aspiruje do królewskiej klasy GT. Sęk w tym, że w tej samej klasie jest Maserati GranTurismo. I jakby nie patrzeć, Elite trochę go kopiuje:

Wiem, wiem – wielu z Was zakrzyknie, że Elite bliżej do Astona Martina DB9. Może i tak. Ale Maserati jest tańsze, a Lotus pewnie nader kosztowny nie będzie. No, chyba że kogoś tam pogrzeje podczas kalkulacji cen. Czy Elite ma szanse? A czy muszę odpowiadać na to pytanie? Wszak zestawienie go z najpiękniejszym autem świata nie pozostawia, niestety, żadnych wątpliwości.

Cóż, warto chociaż docenić postęp, który dokonał się od czasów poprzedniego modelu Elite:

Ale nie ma co się z tego powyższego śmiać. Najgorsze są auta, o których nic nie można powiedzieć – takie na przykład Audi A6. Tu mamy do czynienia z autem, które wielokrotnie określano jako najbrzydsze na świecie. Dramat? Czy ja wiem – Halle Berry też kiedyś dostała Złotą Malinę za najgorszą rolę, ale nie znam żadnego faceta, który podczas oglądania “CatWoman” nie poprawiałby sobie majtek, które podczas jej wygibasów w czarnym latexie zaczynają nagle uwierać w kluczowy narząd.

Lotus Esprit

Poprzednik to ikona, wzorzec sportowego auta, wizualny majstersztyk i absolutny król plakatów. Poproś dziś 6-latka, by narysował auto sportowe, a w 30 sekund naszkicuje poprzedniego Esprita. To było oczywiste, że takiego sukcesu nie da się obecnie powtórzyć. Więc Lotus wcale się nie starał i po prostu stworzył coś takiego:

Bardzo ładny samochód z centralnie umieszczonym silnikiem. Szkoda tylko, że tak ewidentnie celuje w Lamborghini Gallardo:

Szkoda nie dlatego, że Gallardo jest brzydkie. Szkoda, bo taki topowy Lotus (o ile dobrze kombinuję, choć topowym może okazać się Elite albo i Eterne), powinien celować co najmniej w Lamborghini Murcielago, jeśli nie w Bugatti Veyron. No dobra, pośmialiśmy się…

Nowy Esprit jest OK. Ale czy ma szansę? Cóż… na pewno będzie tańszy, bo Lotusy zawsze jakoś specjalnie drogie (jak na superkary) nie były. Ale chyba nic poza tym. Myślę, że jedynym jego osiągnięciem będzie całkiem niezły czas na torze Top Gear i kilka okraszonych żartami peanów na jego cześć wygłoszonych przez zapatrzonego we wszystko co angielskie (lub kiedyś było angielskie) Jeremiasza Klaksona.

Dla przypomnienia poprzednik. W tym jedynym przepadku Lotusowi się nie udało – następca wcale nie wygląda jakoś bardziej rasowo.

Lotus Eterne

No wreszcie. Wreszcie samochód, który moim zdaniem ma realne szanse na walkę ze swoimi bezpośrednimi konkurentami. 4 drzwi, silnik z przodu, rewelacyjny wygląd, pełnowymiarowe tylne fotele.

Moim zdaniem ma dwóch realnych konkurentów: Porsche Panamerę i Astona Martine Rapide. Panamerę od razu wyłączę z walki, bo podoba się tylko mnie i wiem, że w Waszych oczach z Eterne nie ma szans. Cóż, długa przede mną droga i kręta, ale w końcu Was wyedukuję i uczulę na piękno.

Rapide to wymarzony wręcz rywal dla Lotusa Eterne. Też brytyjski (a raczej “brytyjski”, bo wszystko co Angole mieli, już dawno sprzedali i teraz zajmują się tylko montażem aut z kontynentu – normalnie Czesi już są od nich lepsi!) i też na wyspach lubiany. Ale ten Aston nie wygląda dobrze – jest za długi – cierpi na tą samą chorobę, co wspominane już tu Audi A6 – na przerost kręgosłupa. Mam wrażenie, że zaraz się złamie – tak daleko od siebie są osie. Nieproporcjonalnie daleko.

Tymczasem Eterne wygląda zjawiskowo. I na bank będzie od Astona tańszy. Myślę, że same zamówienia z UK wystarczą, by firma Lotus miała luz finansowy na najbliższe kilka lat. A wtedy, kto wie, może stworzą coś równie kultowego jak pierwszy Esprit.

Lotus Elise

Na koniec model, którego spokojnie mogłoby nie być. Owszem, wygląda nieźle:

Ale jakoś nie mogę się powstrzymać, przed porównaniem go do nowej Hondy CR-Z, której fotki tu nie zamieszczę, bo jej wygląd kłóci się z tym, co określam jako “wizualnie akceptowalne”. Porównam go zatem do Citroena DS3:

Nie tylko z powodu tego dziwnego środkowego słupka. Ten Lotus po prostu wydaje się “za bardzo”, tak samo jak CR-Z i DS3. Za bardzo zbajerowany, za bardzo na siłę, za bardzo bez sensu i celu. Ale i tak postęp designerski w jego przypadku jej wręcz epicki.

Bardzo nie podobał mi się jego poprzednik – wyglądał jak zabawka, jak szkic auta wykonany przez biologa – te wloty, te łuki, te owadzie oczy. Aż dziw bierze, że tak go chwalono. Ale zaraz, chwileczkę – przecież chwalili go tylko chłopaki z Top Gear. No tak, to wszystko wyjaśnia. Muszę o tej stronniczości wspomnieć Dżejmsowi, bo obiecał wpaść w Nowy Rok – Margolcia dostała pod choinkę fajne Lego, a on ma na ich punkcie pierdolca.

I co z tego wszystkiego wynika?

To świetnie, że Lotus się wreszcie za siebie wziął, bo poprzednie lata miał żenujące – nie robił nic, poza dopracowywaniem zawieszenia w zabawkowym Elise. Teraz wreszcie powalczy o normalnych klientów, a nie tylko podstarzałych prezenterów telewizyjnych i byłych kierowców rajdowych, którzy w swoich garażach mają kilka auta, w tym co najmniej jednego własnoręcznie złożonego Kit Cara. Mam jednak wrażenie, że w tych projektach za mało jest spójności – każdy wygląda inaczej, one nie tworzą wizerunku marki. No i każdy z nich zbyt wyraźnie swym designem pokazuje, kto jest jego głównym konkurentem. Nie wiem, czy to dobry pomysł…

Pedros też na pierwszy rzut oka przypomina porządną włoską kawę, ale to wcale nie znaczy, że ktoś jego aspiracje weźmie na poważnie i sobie w domu zaparzy z niego espresso.

13 komentarzy

  1. takiese te lotusy, akurat ten nowy Elise wygląda najciekawiej, reszta jest mało dziwna, a lotus powinien być trochę dziwny.

    btw, ładne te nowe żółte akcenty na stronie, to w topie to gąbka czy plaża?

  2. To w topie to pierwotnie był żółty pas malowany na asfalcie, ale jak go pociąłem i wkleiłem, zmienił się w ser z mikrofali. Taki ze mnie grafik.

  3. Czyli zatem nowe Lotusy będą tańszymi kopiami drogich “markowych” samochodów? Coz… Na pewno jest to jakaś strategia na przetrwanie. Moga jeszcze przenieść produkcje do Chin i zmienić nazwę Eterne na Panamura a Espirit na Gollurdo żeby nikt nie miał wątpliwości…

  4. @Mateusz: Wiem, taki jest tego zamysł. Lecz na razie głowię się, jak zrobić, by zmieniały się z automatu.

    @Kuba: Fakt, zapomniałem. Ale wcale nie żałuję. City Car to typowa chała, by zbić średnią emisję CO2.

  5. “Bądź co bądź” lub “w każdym razie”. Nie ma “w każdym bądź razie”.

    Tak jakoś w oczy mi się rzuciło.

    Porównanie do catwomen bomba!

  6. Te Lotusy wymiatają. Co do jednego. Obecnie produkowane Elise i Evora może świetnie jeżdżą, ale wyglądają koszmarnie. Nowe miejmy nadzieję, będą równie dobrze jeździć, a dodatkowo powalać wyglądem. Nawet City Car nieźle wygląda, a to praktycznie kolejne wozidełko zainspirowane Toyotą IQ.
    Lotus robi świetne wrażenie w tym roku. Prezentacja 6 nowych modeli drogowych, wykupienie zespołów w GP3, GP2 i Formule 1 – 2010 rok to wielka ofensywa tej marki. Oby tak dalej.
    Zgadzam się z Tobą co do Panamery – absolutnie piękny samochód. Muszę to przyznać mimo, że nie jestem fanem Porsche. Panamera widziana na żywo, w ruchu, jest zupełnie innym samochodem niż ze zdjęć.

  7. Widziałem niedawno tego starego Elana. Powiem o nim jedno:

    Bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

  8. Też od razu przyszło mi na myśl, że to będą tanie wersje dobrych samochodów. Ciekawy jestem jak będą wyglądały statystyki sprzedaży i w którym kraju zrobią “największą” karierę.

  9. Co do najbrzydszego auta na świecie to nadal się będę upierał przy Fiacie Multipla.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *