#199 Samochód za 30 tys. zł. (2/3)

Dziś odcinek drugi, czyli przedostatnia część cyklu „Samochód za 30 tys. zł.”, który to zawdzięczamy Flogowi. Krótkie przypomnienie – chłopak szukał samochodu, miał kilku kandydatów (m.in. Audi A3, Ford Focus, Mazda 6, Skoda Octavia, Opel Vectra itp.) i poprosił nas o pomoc. A my mu pomogliśmy – oceniliśmy zaproponowane przez niego auta i wybraliśmy najlepsze z nich – Skodę Octavię. Tymczasem Flog…
Tymczasem Flog nie bacząc na nasze sugestie zrobił coś naprawdę niesamowitego. Nim napiszę co, przedstawię Wam jego tok myślenia, którym podzielił się ze mną w mailu. Otóż:
(1) Kupno używanego auta obarczone jest cholernym ryzykiem – nawet fachowiec może skończyć z jakimś „szczepanem” składającym się z dwóch połówek, przy czym każda z nich ma w sobie więcej drzewa i przystanku, niż samochodu;
(2) Kupując samochód rodzinny, trzeba mieć na uwadze fakt, iż będzie on służył… i tu zaskoczenie… rodzinie. A rodzina jest najważniejsza. Nie można jej zatem wozić czymś niepewnym. Może i takie coś fajnie idzie po prostej, ale kto wie jak się zachowa, gdy przy 100 km/h pod koła wpadnie kamień wielkości kurzego jajka. Czy naprędce zespawane połówki się nie rozpadną? Czy jadące na tylnej kanapie dzieci będą w tej samej części auta co ja? Czy żona, w sunącej obok mnie połówce nie zostanie poparzona iskrami, które krzesze moja połówka? To trudne pytania.
(3) Kwota 30 tysięcy złotych to połowa wartości popularnego auta kompaktowego. Czy zatem kupując coś za połowę wartości można po tym czymś oczekiwać cech towaru pełnego? Czy czasami auto kupione za połowę ceny auta nowego nie jest od niego o połowę gorsze?
- – - – - – -
Odpowiedziałem mu, iż nic nie poradzimy na to, że żyjemy w Polsce – kraju, gdzie zdecydowana większość używanych aut jest oszukana a sprzedające je osoby nawet brwią nie dygną, gdy na zakup pięknie odpicowanego złomu decyduje się wielodzietna rodzina. Nic nie poradzimy na to, że jedyną gwarancję auta sprawnego, bezpiecznego i solidnego daje salon dilerski. Tylko że 30 tysięcy złotych to trochę za mało…
- – - – - – -
- Czyżby? – pomyślał Flog, zamknął komputer i wybiegł z domu bez kurtki.
4 godziny później był z powrotem. Przemarznięty, ale szczęśliwy. Uboższy o trochę więcej kasy niż pierwotnie zakładał, ale bogatszy o świadomość dokonania słusznego wyboru.
- Gdzieś ty był bez kurtki? – spytała go żona.
Flog nic nie odpowiedział. Otulił ją ramieniem i delikatnie podprowadził do okna. A tam w bieli porannego śniegu stała biała Indica. Tata Indica Vista. Solidne indyjskie 55 ropnych koni z dodatkowo płatnym alarmem Top Plip, kasetowym Kenwoodem stereo i tekstylnymi dywanikami z logo producenta.
- Chciałem kupić szybko, więc wziąłem model prosto z salonu – rzekł Flog do żony, a ta przytuliła go czule. – Zobaczysz, jak po obiedzie zdejmę te naklejki, będzie wyglądał jak cacko.
- A jakie kołpaki ma rasowe! – radośnie zawołała żona.
- No! – dumny z siebie Flog zmrużył oczy i spojrzał na Indicę przez rzęsy – Całkiem sportowo wygląda ten prawie jednobryłowy profil, prawda kocie?
Żona nic nie odrzekła. Przytuliła go mocniej i westchnęła czule.

Czy można sobie w obecnych czasach za 36 635 złotych kupić większą pewność i bezpieczeństwo? Czy dalibyście wiarę, że za tak niewygórowaną kwotę można mieć auto nowe, foliowane wewnątrz i upajająco pachnące plastikiem? I co najważniejsze – pewne, bo nie bite i nie klepane w garażu.
To dobrze, że są wśród nas jeszcze osoby, które we wszechobecnym pędzie i dążeniu do lansu potrafią kalkulować na chłodno. To dobrze, że są wśród nas osoby, które ponad elegancję i prestiż auta używanego przedkładają nowość, bezpieczeństwo i jakość auta nowego. Dzięki ludziom takim jak Flog polski rynek motoryzacyjny nie zginie.
Proszę czytelników o krótkie, acz żywiołowe stending owejszyn!
W środę z rana ostatnia część cyklu, która wiele wyjaśni…
A tymczasem napiszcie proszę Flogowi, co sądzicie o jego wyborze.
———————
Nawigacja dla zagubionych: cz.1 | to jest cz.2 | cz.3
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!












RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)


Od razu zaznaczam, że forum jest moderowane a z racji ostatniego przelewu, który trafił na konto Blogo głównym moderatorem stałem się ja :)
Dlatego też, proszę o szczerą prawdę oraz obiektywne opinie nawet kosztem usunięcia postu oraz przekazania waszych skrzynek mailowych pewnej firmie spamotwórczej.
Dzięki wam i waszym radom wyszedłem poza stereotypy – nie mam już nic do Fiata, Forda a nawet (choć ciężko mi to przechodzi przez gardło) do aut Francuskich. Uznałem, że warto otworzyć się na świat i dzięki wam oraz Blogo podjąć jedyną słuszną decyzję.
To nie ma żadnych rocznych samochodów jeszcze na gwarancji w takich pieniądzach? Albo kilkuletnich kijanek? Toszto szrot, w którym nawet gdybym miał okazję, nie czułbym się pewnie.
OC i AC w cenie?
OC, NNW oraz komplet nowiutkich opon zimowych wraz z felgami. Do tego 3 lata gwarancji lub 100 000 km – 24h.
Co więcej, jestem jednym z pierwszych na Śląsku posiadaczy tego modelu – zachwycona żona cieszy się z unikatowości auta.
Ja bym zakładał fanclub na Twoim miejscu ;)
Jestem (serio!) ciekaw jak to się będzie spisywało za rok, dwa lub po 75k km – czekamy na relacje, Blogo!
Nawet ja, kobieta, bym tego nie kupiła, sorry ;-)
Moja wiedza o autach jest hmm… raczej na poziomie takim jak innych kobiet, więc może się mną nie sugeruj (no może skoro znam ten adres bloga, to jednak nie jest źle… no nieważne)… ale jak dla mnie jeżeli koników tak mało i w dodatku ten kolor auta jak u typowego handlowca, to dyskwalifikacja.
Poza tym, cenię sobie wygodę, więc wolałabym auto kilkuletnie, ale z klimką i wygodnymi fotelami niż ten cud indyjskiej techniki, ale ja to ja.
Hasło reklamowe Taty Indica Vista- it changes everything http://motorbeam.com/wp-content/uploads/2008/08/tata-indica-vista.jpg…
no to niech zmienia ;-) dawaj znać jak się sprawuje, bo chyba zwrócić już nie możesz? ;-)
Flog! Niech Ci służy, niech się sprawuje, niech się nie psuje przez długie lata i dojeżdża zawsze i wszędzie na czas! Ciesz się nabytkiem, bądź dumny z wyjścia poza schemat i olewaj wszystkich malkontentów (w tym mnie, który walę głową w biurko powtarzając czemu-on-nie-kupił-chociaż-chevroleta-aveo-1.2-za-34kzł!). ;)
haha ;D Flog zagiąłeś wszystkich ;D
Żeby służył przez lata :D
Flog to tata więc i kupił Tata
Szkoda tylko że nie słuchał świata
Kupił sztrudla co jak chiński blaszak
Zgubi koła – choć nie jestem straszak
W całym swym szacunku do Ciebie
Boję się, że za bardzo zapatrzony w niebie
Kupiłeś auto nienajlepsze dla Ciebie
I teraz z furią będziesz pluł na siebie
Chciałbym byś był zadowolony z tej tandety
Choć wróżę Ci raczej nijakiej uciechy
55 koni to tyle co u mnie
Przypada na jedno koło szumnie
Kupiłeś na szybko bez pomyślenia
Teraz moim zdaniem będziesz miał zmartwienia
Życzę Ci Flogu wszystkiego najlepszego
Choć indyjskiego sardynkowca masz dziadowskego
I nie wróżę Ci nic z tym autem dobrego
Mam nadzieje że mylę sie na całego!!’
wyszyna
AC_grzechu, niech mnie kule biją, aleś zapodał!
Widzę, że wielu z was zwątpiło w mój intelekt i dobry gust. Z Wiki wynika, że co szósty człowiek na ziemi mieszka w Indiach a co się z tym wiąże, większość inteligencji także jest skupiona w Bombaju oraz okolicach. Najnowsze technologie, najlepsze materiały (blacha wprost z Arcelora) oraz sprawdzone rozwiązania (przecież nasze drogi są prawie takie same jak te Indyjskie) przemawiają na korzyść tego samochodu.Poza tym patrzcie tutaj:
http://www.auto-swiat.pl/1-tata-indica-vista-lepsza-niz-sie-spodziewasz
Eksperci nie mogą się mylić!
Byłem w Indiach i jeździłem Tatami (jako pasażer, nie jako kierowca). Cóż, za 36 tys. można kupić roczny lub 2-letni fajny samochód kompaktowy bardziej sprawdzonej marki. Niewykluczone, że się mylę, ale chyba kwestia bezpieczeństwa jest tu lekko nagięta – nie zawsze “nowe” znaczy “bezpieczne”. Nie wiem, co szybciej by się rozpadło: nowa Tata, czy klepana Octavia…
kiedyś z Kii też się śmiali, może Hindusom wyjdzie coś z tego, ale szczerze to wolałbym logana w kombi,
Miałem ten sam problem, gdzieś z rok temu. Obawiałem się podjąć tak radykalną decyzję jak Flog
(myślę, że te cięte komentarze to z zazdrości o samodzielność myślenia)i rozwiązałem sprawę prosto. Pojechałem do Reichu po auto, po wcześniejszym obgadaniu sprawy i po długich nasiadówkach w necie.
Autko jest w takim stanie, że sąsiada trafiło- myślał, że jest nowe…
Flog- wykiwałeś nas. Liczyłem na burzę argumentów “za i przeciw”… A tak – cieszę się już na obiektywny test Taty… Chociaż, który właściciel jest obiektywny względem swego ukochanego autka…
Taka mydelniczka jako auto rodzinne? Jak do tego zapakujesz wózek, stolik składany, łóżeczko, namiot, kajak, paczkę pieluch, ciuchy żony, zabawki, prezent dla teściowej, psa, żarcie dla psa, krzesła składane, statyw, skrzynkę z narzędziami, łopatę, wiadro, lodówkę turystyczną, kuchenkę, komplet kuchenny, ponton dla dzieciaków, materace dymane, basenik (ok, ponton może robić za basenik), wodę do picia, turystyczny prysznic, puszki z żarciem, kompresorek (no przecież nie będziesz dymał tych materacy i pontonu), kije do golfa, kij baseballowy, wędki i trzy laptopy? A, właśnie, jeszcze agregat…
Zibi, z tym agregatem to już przesadziłeś.
Blogo, chciałbym zauważyć, że z reguły gniazdka zapalniczek mają bezpieczniki 10A. Jak podepniesz 3 lapciaki to ufajczysz bezpieczniaka. Więc agregat must have.
Skoro tak, to masz rację – Tata Indica nie nadaje się na rodzinne wyjazdy. Nie wiem, jak do tej pory mogłem jeździć gdzieś bez agregatorka?! ;)
Bagażnik pojemności 232l pomieści to wszystko. Za niewielką opłatą zaproponowano mi relingi dachowe. Wystarczy kufer na dach i pomieścimy wszystko. Poza tym spalanie 4,9l to też ogromny plus! No i ten moment 190Nm – gdzie znajdziecie taką wartość w segmencie klasy “B”?
Dzięki Tylikowi i jego blogowi doszedłem do wniosku, że co nowe to nowe.
Nie rozumiem w ogóle czego brakuje temu modelowi? Dla mnie to kompletne auto.
To chyba kufer Dwukwiata a nie bagażnik w tej Indice(Indycze?). Ja się w 420 litrach ledwo mieszczę na weekendowy wyjazd w góry we dwoje :)
I zgadzam się, co nowe to nowe, ale decyzja tak czy siak odważna.
I tak w sumie z tego co widzę to testów NCAP nie przechodził ten samochód
Z tymi testami to niezły pomysł. Blogo niech się u Floga pojawię jako pokojowy obserwator z ramienia NCAP, okleją Tatę taśmą w krzyżyki, kółka i paski, Floga tak samo (kluczowy jest krzyżyk na skroni) – a potem już łatwo: Flog się rozpędzi, przywali w drzewo i będzie wiadomo, czy drzwi się łatwo potem otwierają i jak głęboko do wnętrza przesunęła się kolumna kierownicy ;))
U mnie przeszło pincet litrów bagażnika bywa mało. A agregatu ze sobą nie wożę, bo styka jeden lapciak chwilowo. Ale po wstawieniu wózka (f’kin emmaljunga…) nagle robi się ciasnawo. No chyba, że odpuszczę sobie zaciąganie rolety, to mam jeszcze trochę miejsca ;P
Ogólnie nie rozumiem kupowania kompakta jako auta rodzinnego. No chyba, że najdłuższa trasa, jaką robicie to ta do marketu.
Pan sprzedawca w salonie mówił, że sam ma Indicę i nawet pokazywał zdjęcia jak z rodziną jeździ na wakacje (a ma 2 dzieci). Agregatów wozić nie będziemy bo na wakacje się nie bierze laptopa – bo się odpoczywa. Natomiast praca biurowa gwarantuje mi komputer stacjonarny, którego wozić nie muszę.
Testy NCAP pewnie już niedługo zostaną wrzucone – wydaje mi się, że skoro konstrukcja jest nowa a auto zostało dopuszczone do ruchu w Unii to spełni ono wszystkie kryteria. Poduszki i ABS są więc o bezpieczeństwo bym się nie martwił!
Flog, rozumiem Twoja decyzję. Przede wszystkim dlatego, że jest Twoja. Także dlatego, że sam jeżdżę autem, na widok którego niektórzy pukają się w głowę ;) Za to nikt nie przechodzi obojętnie, na co i Ty masz spore szanse – a to miłe uczucie, nowym “paskiem” takiego nie doświadczysz ;)
Jakie są szanse na prowadzenie przez Ciebie statystyk na motostacie czy innym automoti? Chciałbym zobaczyć te 4,9…
Najważniejszy jest dystans do siebie :)
Przecież byście mnie zdrowo zbesztali gdybym sobie zafundował Paska B6 Variant, c’nie? Uznałem, że skoro i tak wydaję tyle kasy to nie warto się ograniczać!
Oczywiście, że będę prowadzić statystyki. I na bieżąco dzielić się z wami wszystkimi spostrzeżeniami.
Myślałem, że będzie gorzej ale widzę, że moja decyzja spotyka się z dużym aplauzem.
Jaka tam jest felga?? 12 cali czy mniej?
Wiesz w czym widzę problem??:
Ano
- w tym że samochód jest marki która jest zupełnie świeża, wiec jest szansa że bedą przygody z autem, nawet że jest gwarancja… Ja nie lubię ciagle wstawiać auta do warsztatu
- w tym że jest malutki jak krasnoludek, a miało to być auto rodzinne… 230 litrów?? Mój schowek na rękawiczki ma gdzieś tyle… ;-) JOKE…
- w tym, że będziesz nim woził rodzine a c..ja wiesz na temat bezpieczeństwa tego auta – jestem świeżo po wypadku wiec bardzo to sobie cenie – moje auto zachowało sie kapitalnie i uratowało mi dupę choc samo wyglada obecnie słabo. Ja osobiście nie chciałbym narażać rodziny na jazdę puszką po sardynkach… To że jest tani rozumiem że wiesz z czym jest związane… Jakość materiałów, wytrzymałość materiałów?? Pojęcia znane prawda??
Nie twierdze że mam racje i Indica rozpadnie sie za 2 miesiące i 3 dni… Sugeruje raczej, że nic nie wiemy o tej marce, że za 36 koła mógłbyś mieć cud na 4 kołach, a kupiłeś nowe ale niepewne i nieznane auto
I M H O
Wyszyna
Cóż, wybór niecodzienny, no ale klamka już zapadła.
Lepiej, żebyś miał zamiar trochę tą Indicą pojeździć, bo przewiduję, że będzie niesprzedawalna, szczególnie w tym kolorze.
Rozbawił mnie argument o bezpieczeństwie zachwalający pod tym względem Indicę. Sorry, ale bezpieczeństwo nie polega tylko na dobrym trzymaniu spawów. Polega też na pewności prowadzenia, trzymaniu się drogi itp, a raczej taki mały indyjski klocek nie ma co startować w tych kategoriach do 6-letniego Focusa czy Octavii. W zwykłej wytrzymałości na zderzenia też według mnie nie.
A co do wszechobecnych szczepanów, to widzę tutaj u Blogo przedawkowanie Tylika :P One istnieją, tylko w górnej połówce cen.
“Nic nie poradzimy na to, że jedyną gwarancję auta sprawnego, (…) i solidnego daje salon dilerski”
Powiedz to ludziom od Passata 2,0TDI z początku producji ;P
Z profilu wygląda nawet trochę jak Fiat Punto :D.
Ja (i pewnie nie tylko ja) bym się na to indyjskie wozidełko nie zdecydował, tym bardziej “rispekt” za wybór auta :).
No i oby służyło jak najdłużej.
buhahahahahahaha
Zostałeś wyśmiany przez posiadacza Fiata Cinquecento 704 :D
Moim zdaniem średni biznes, bo wydaje mi się, że mogłeś za tą kasę dostać nowe punto w benzynie lub lekko używane diesla. Fitów nie opłaca się kleić więc nie ma obawy
Flog dokonał wyboru odpowiedzialnie.
Dojrzale.
Stąd mam 2 pytania:
Ile Flog ma lat?
Skąd ten siwy EMERYT wziął 36 tysi…?
@Alex: Flog skończył w tym roku ćwierć wieku. Do wieku emerytalnego potrzebuje jeszcze 2 rayz tyle. Nie wiem, do końca o co chozi?
@antos: nie do końca rozumiem twój punkt widzenia. Każdy tutaj na blogu zgodzi się ze mną, że Czinkuś to jeden z najmniej udanych modeli Fiata. Poza tym porównywanie auta za 500 zł do auta za 36 tysięcy mija się z celem.
Cieszę się, że podoba się pozostałym. Wasze opinie tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że Indica była dużo lepszym wyborem niż Czeszki czy inne Mazdy. Dzięki gwarancji oraz nowoczesnej technologii mam zagwarantowany spokój, zaś silniki CR są bardzo dobrze oceniane zarówno za swoją oszczędność jak i ekonomikę pracy.
Tak mężu…zrobiłeś interes życia:) To auto to istny szatan, wrrrrrrrrr…
A dlaczego nie dacia? “dejsja” logan etc to bardzo fajne i nie drogie pojemne /szczegolnie w wersji mpv/ wozidło… ale tata…
W grudniu po 39 900 zł chodziły NOWE Skody Octavie II Tour z 4 poduszkami, ABSem, silnikiem 1.4 80 KM i oczywiście dwuletnią gwarancją. Auto ogromne w porównaniu do tej Taty. Poza tym jest teraz cała masa promocji na auta z rocznika 2010 i za taką kasę, jaką dysponowałeś, na pewno można było kupić coś fajnego. I zupełnie nowego, a nie po jazdach testowych…
Według mnie mocno zaryzykowałeś, bo kupiłeś auto, o którego jakości trudno coś powiedzieć i do którego jest mało części zamiennych (używanych/zamienników).
Twój wybór jest na pewno oryginalny. Przeczytałem te wszystkie komentarze i wcale nie odnoszę wrażenia, że jest w nich mało krytyki. Już sama treść posta Blogomotive’a jest według mnie przesiąknięta cynizmem.
Ale skoro podjąłeś taką decyzję, to była to pewnie dla Ciebie decyzja najlepsza z możliwych. Oby Ci się to auto dobrze spisywało – to najważniejsze. I możliwe. :)
@kk: Dacie odpuściłem po tym jak w BBC 2008 została zdyskwalifikowana. Co prawda w tym samym BBC wygrał Passat B6 ale wszyscy wiemy, że było to spowodowane dużym wsparciem, ze strony fanklubu aniżeli opiewaną niezawodnością, komfortem jazdy czy jakością wykonania.
@lagunault: Wiem. Byłem. Siedziałem. Patrzyłem. Prowadziłem. To było raczej coś koło 48 tyś w 1.6 benzynie aniżeli sugerowane przez ciebie 40 tyś. No i wersja Tour a wszyscy wiemy, że to ta “brzydsza, gorsza i zapchajdziurowa”… chociaż, mnie bardzo się podobała. Może odrzuciłem ją z powodu tego, że sprzedawca nie chciał mi dorzucić dywaników ani opon zimowych? A może dlatego, że wszyscy myśleli, że wybiorę Octavię? No już na pewno dlatego, że Tata kojarzy mi się z ciepłem domowego ogniska, piątym na świecie producentem samochodów oraz ciepłymi Indiami.
Boli mnie trochę to co napisałeś o tym sarkaźmie Blogo’a – przeczytałem jeszcze raz z małżonką wpis i może rzeczywiście można by to podpiąć pod kategorię ironii?
W sumie, po głębszym przemyśleniu większość z was pokpiewa sobie z mojego nowego nabytku!
No wiecie co! Żeby taki rzeczy tu pisać! Ja mam serce i duszę (jak moja TATA) i nie życzę sobie takich komentarzy! Myślałem, że ten blog jest od chwalenia ludzkiego postępowania, miejscem wsparcia i wzajemnej adoracji. A tu takie coś.
Blogo – ratuj! Oni nie chcą abyśmy z żoną oraz Indicą byli szczęśliwi!
Samochód masz oryginalny, pachnący świeżością, z gwarancją, oszczędny, z dobrym wyposażeniem i bezwypadkowy. Możliwe, że będzie się całkiem w porządku spisywał. Twoja decyzja jest najlepszą z możliwych, bo to TWOJA decyzja. I tego się trzymaj. :)
Przeczytałem wszystkie wpisy i niestety zgadzam się z większością nich.
Mogłeś podjąć wybór racjonalny lub nie. Ja, kilka lat jeszcze od ciebie młodszy, i wolny, mogę podjąć wybór jaki tylko chcę, bez większych konsekwencji. Tobie jako głowie rodziny raczej już nie wypada, jednak to zrobiłeś.
Bezpieczeństwo:
Kiedyś ludzie myśleli że auto duże i sztywne = bezpieczne. Okazało się że to nieprawda. Obecnie najdoskonalszym wyznacznikiem są testy NCAP, których tata nie przeszła.
Koszty eksploatacji:
Nic tak naprawdę nie wiemy o kosztach utrzymania tego samochodu, i jego awaryjności. a awarie mogą zrujnować budżet.
Rozmiar:
Jeśli to jest auto rodzinne to chyba jesteście krasnoludkami. To jest typowo miejskie autko i nic więcej.
Utrata wartości:
Jeśli oprzytomniejesz (bądź stwierdzisz że krasnoludki urosły, i potrzeba większego wozidła)i zechcesz sprzedać tatę, odzyskasz z tych 36kzł marne grosze. Spadek wartości taty jest olbrzymi. Także tatę ciężko sprzedać.
Ludzie kupują auta z drugiej ręki, i jakoś żyją. Kupując takie auto możesz więcej pieniędzy poświęcić na jego sprawdzenie, pojechać do pzmot-u i do aso. Są nawet rentgeny prześwietlające auto, w poszukiwaniu napraw.
“Pewny” czy “bezpieczny” to nie synonim słowa “nowy”. Nie twierdze że tata jest zła, życzę ci żeby przejechała 500kkm, ale podejmujesz ryzyko.
Ja na twoim miejscu (gdybym musiał kupić racjonalnie) kupił bym pewnie jakiegoś opla w kombi.
ps – tak dla rozluźnienia tego ciężkiego posta :)
Na swoim już miejscu za te pieniądze kupił bym albo stare bmw 3 w cabrio, albo nissana 200sx, wspawał mu klatkę, i przystosował do driftu.