(USB10) Półfinał 2 z 2 (koniec)

Drugi dzień półfinału w konkursie “Ulubiony Samochód Blogosfery 2010”. Przed Wami 3 pojedynki. Głosowanie trwa do niedzieli 30/01 do godziny 23:59.

Pojedynek #40

Aston Martin V12 Vantage · VW Scirocco / Golf

Astona bym nie wziął, nawet gdyby mi dawali. Bo wszystkie Astony są takie same. Niby inne nazwy, ale nie do odróżnienia. W całym tym swoim byciu superkarami, trochę są nudne. Ani się nie wybijają w osiągach, ani w designie (OK, są ładne, ale wszystkie takie samo, co jest dość nudne) ani w niczym innym. Ot, taki szybki samochód. Mając kasę wziąłbym coś innego. Ale nie pytajcie co, OK? Bo akurat ma chwilową zaćmę i nie wiem.
Scirocco bym nie wziął, nawet gdyby mi dawali. Bo się za bardzo stara. Bo jest taki na siłę. Bo co to nie on. A to przecież zwykły Golf – poprawny do bólu kompakt, który chyba tylko u nas i w Reichu cieszy się takim szacuneczkiem. Mnie to nie bierze. Bo ja akurat na historii nie wagarowałem i wiem, kto w 1939 roku nas najechał.


Pojedynek #41

VW Passat CC · Mercedes SLS

Passata CC bym nie wziął, nawet gdyby mi dawali. Bo w swoich błyszczących, acz tanich butach repa od farmacji wchodzi w segment utworzony przez Merca CLS zarezerwowany dla aut wybitnych. To nie jego miejsce. Tylko że my Polacy tego nie zrozumiemy, bo my VW wielbimy. Ale pomyślcie – gdyby Ford zrobił takie niskie Mondeo, czy ktokolwiek by się nim jarał. Wątpię.
Mercedesa SLS bym nie wziął, nawet gdyby mi dawali. Bo ten samochód jest bardziej karykaturą, niż kreatywnym i designerskim rozwinięciem swojego protoplasty. Ta długa maska – toż to jakiś żart. Te drzwi z brzydkimi ramkami wokół okien – śmiech. A ten tył wygląda jak wymydlone, wiszące w siatkowej torebce mydło na ajencyjnym CePeeNie gdzieś koło Radomia. Poprzednik miał klasę – brzydki mi się wydaje, ale klasy mu nie odmawiam. Ten jest karykaturą – brak proporcji, przesada w mocy, wnętrze jakby plastikowe. A idź Pan z nim…


Pojedynek #42

Jaguar XF · Citroen DS3

Jaguara XF bym nie wziął, nawet gdyby mi dawali. Bo stare Jagi miały swój urok i naprawdę pasowało do nich określenie “angielski styl”, cokolwiek by ono nie znaczyło (kibole? pijaki z krakowskiego rynku? idioci wrzeszczący “More power!” w Renault Clio piszczącym na Gambonie?). XF wygląda jak auto japońskie. A auta japońskie stylu mają tyle, co ja wiedzy o tym, jak wygląda korbowód.
Citroena DS3 bym nie wziął, nawet gdyby mi dawali. Bo nie jestem frajerem. Skoro, jak wielu z Was twierdzi, jest to tak piękny samochód, czemu Citroen nie nazwał go po prostu C3? Bo sobie wymyślił, że plakietkę C3 przyklei na jakiś inny, brzydszy projekt, a tego opchnie jako nie wiadomo co za nie wiadomo jaką kasę. No bo co to jest niby to DS? Księżniczka? Kaman, nie macie 12 lat by się jarać jakimiś bajkami, które żabojady opowiadają Wam z chęci zysku !


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

· Ogólne zasady i krótkie FAQ znajdziesz tutaj.
· Dlaczego wybrałem te a nie inne auta dowiesz się stąd.
· Harmonogram najbliższych pojedynków jest tutaj.

9 komentarzy

  1. Aston, gwiazda i dżag.

    Dlaczego ?

    Pomijając moce, osiągi i cenę, to choćby dlatego, że paska, siroko, czy cytrynę, może mieć prawie każdy. Spotyka się takie auta na ulicy, i mówi do pasażera:

    a) Patrz, chyba ten nowy pasek jedzie. Czy to ten starszy, liftowy?
    b) Patrz, siroko !
    c) O! zobacz, jaki kolorowy citroen :)

    Z kolei gdy jakimś cudem uda nam się raz w życiu gdzieś na drodze zobaczyć któregoś z pojedynkowych konkurentów w/w aut, mówimy do pasażera:

    a) O Ku**wa, patrz! James Bond jedzie!
    b) O Ku**wa, patrz! Co to jest? Bolid? Kosmici atakują?
    c) O Ku**wa, patrz! To jest ten nowy… ten… wiesz… nie mercedes tylko ten… no… Dobra, rób zdjęcie, szybko!

    Jest różnica?

    No i podjechać po nowo poznaną kobietę (w tańszej wersji a’la żuławka powiedzieć: “Helllo bejbe, jeżdzę citroenem/vw, wiesz ?” vs “Helllo bejbe, jeżdzę Astonem/Mietkiem/Dżagiem, wiesz ?”) powoduje inne zwieńczenie wieczoru w porównaniu Citr/vw z ich konkurentami :)

    Pozdrawiam :)

  2. Mam jedno ale co do tego komentarza.
    Nie wiem, jakoś troszkę kiełbie we łbie co nieco trzeba mieć żeby podjechanie pod kobietę Mercedesem różniło się od podjechanie Citroenem etc.
    Bo i nie wiem o jakiej my “kobiecie” rozmawiamy ale raczej lotów nie najwyższych.
    A i motoryzacyjnie to w przeszłości chyba kolega jest.
    Różnice między markami się zatarły i przepraszam bardzo – Mercedes B klasa, czy dość żałośnie wypadająca A klasa vs. ten Citroen?
    :)
    No jaaa Was proszę.
    Mercedes niech się uczyć zacznie.
    To samo z VW, a co może CC gorsze?
    Ech, dawno już mineły czasy szufladkowania marek po nazwie – i bardzo dobrze.
    Zapraszam do teraźniejszości i otrząśnięcie się z przeszłości.
    A współczuję jeśli znaczek na masce nadal tyle znaczy.
    Bo to nie świadczy najlepiej o rozeznaniu na rynku.
    A do blogomotive – artykuł ciekawy ale ze Scirocco to przesadziłeś jak dla mnie.
    Poprawny do bólu kompakt?
    Halo ziemia, odbiór.
    Ja nie wiem, Wy coś jednak macie wszyscy z tym VW.
    Chociaż zawsze się opierałem takiemu myśleniu :)

  3. MateuS, to pojechałeś mocno po bandzie. Myślałem, że to jakiś mądry gość pisze tego bloga, dzięki że uświadomiłeś mi że tutaj jakieś średniowieczne poglądy się lansuje. Ja spadam.

  4. @MateuS

    Dobra, nie chce mi się jeszcze raz pisać tego samego, co napisałem w swoim ostatnim komentarzu do półfinału 1 z 2, bo sens będzie ten sam. Widzę że się nie rozumiemy. Trudno.

    Teraz to i ja spadam.

  5. Dobra, napisze jednak.

    Aby zrozumieć tę ironię (co do dziewczyn, wspomniana przeze mnie “żuławka”) polecam wpisanie w “jutuba” “podryw na dyskotece”

    Więcej nie napiszę.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *