(USB10) Finał (koniec)

Przed Wami ostatni pojedynek. Spośród siedmiu pretendentów do tytułu “Ulubiony Samochód Blogosfery 2010” wybierzcie Mercedesa CLS tego najlepszego. Najfajniejszego. A jeśli nie wiecie którego, to ja chętnie pomogę…

Tym razem pretendentów opiszę Wam bez ściemy i konwencji. To jest finał, nie pora na zabawę. Gotowi?

Aston Martin V12 Vantage niestety mnie nie grzeje. Ogólnie wszystkie Astony mnie trochę irytują. Czuję się oszukany – przez tyle lat wmawiano mi, że te samochody są Bóg wie jak piękne i jak doskonałe, a gdy w końcu jednego z drugim widziałem na żywo (i sobie w nich posiedziałem), jakoś wielkiego “łał” nie było. Ot – bardzo zgrabne, proporcjonalne superkary. Ale do wrażenia, jakie po sobie pozostawia każde Lamborghini, Astonowi daleko. Tak daleko jak mnie teraz do lodówki. To znaczy mam blisko, ale ruszyć mi się nie chce. I Aston jakby tak samo – od niepamiętnych dla mnie czasów robi identyczne auta. Jakby mu się nic zmieniać nie chciało. Ja rozumiem, że ładnego się nie poprawia. Ale bez przesady…

BMW serii 3 w kombiaku to mój wymarzony samochód. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek inny wóz tej klasy wyglądał lepiej i miał w sobie większy ładunek frajdy, prestiżu i klasy. Jest idealny, dla mnie. W sam raz duży i luksusowy, w sam raz mały i zwinny. Solidny, nowoczesny i elegancki w środku (tak, wolę drewno zamiast aluminium) a na zewnątrz wariat. I co ciekawe, nie mam wymarzonego silnika. Najbliżej mi chyba do benzynowej 320iS, ale w zasadzie to bez znaczenia. Ja chcę po prostu ten samochód. I wiem, że każdy jego silnik jest OK. Ale czy wygra? Wątpię. Choć wcale bym się bardzo nie zdziwił. W tym towarzystwie to właśnie trójka jest najbardziej uniwersalna, a przy tym jakże szykowna i świetnie jeżdżąca.

Citroen DS3 to, co podkreślę ponownie, jakaś pomyłka. Faktem jest, że wygląda nieźle. Ale nie na tyle, by się nad nim tak roztkliwiać i piać z zachwytu. Kaman, to tylko Citroen. One zawsze wyglądały nietypowo i inaczej. A ten… cóż, mało francuski jakoś mi się zdaje. Taki siermiężny – brak mu delikatności i elegancji jakże typowej dla poprzedniego C4, a nawet okrągłego C3. Wygląda jak kontynuator niemieckiej linii zapoczątkowanej przez C5. A francuzy przecież nie powinny tak wyglądać. No coś mi tu po prostu nie gra.

Ferrari 458 Italia to samochód… cóż, to po prostu Ferrari. I dla mnie jest abstrakcyjne. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego chciałbym mieć Porsche i Lamborghini, a Ferrari już nie. Nie wiem dlaczego, ale tak mam. Coś mi w nich nie pasuje – może włoskie pochodzenie (niby Lambo też z Włoch), może ten wymuskany i obły styl, może to wieczne napinanie się na bycie najpiękniejszym autem świata, może ten czerwony kolor? Nie wiem. Ale wiem jedno – w moim garażu marzeń nie ma żadnego Ferrari. Nawet tej Italii, mimo że naprawdę jest śliczna.

Mercedes CLS to auto zjawiskowe. Ale nie będę się powtarzał – znacie moje zdanie. Napiszę jednak o nim coś, czego jeszcze nie wiecie. Otóż następca… ten reklamowany teraz na billboardach… mi się już tak bardzo nie podoba. Obrósł w przetłoczenia, grube nadkola, pionowy grill, kanciaste światła i dziwną deskę rozdzielczą. Gdzieś przepadła prostota linii poprzednika. Gdzieś zginęła wyciosana z jednolitego pnia deska rozdzielacza, która tak uroczo przytłaczała kierowcę i pasażera. Mercedes nie ma teraz dobrych lat – trochę zgubił własny styl, nachalnie kopiuje BMW i ewidentnie ma problem z wnętrzami. Ale cóż, mimo iż nowy CLS piękniejszy od poprzednika nie jest, to nadal wygląda zjawiskowo. Aż dziw, że to BMW go nie stworzyło.

Mercedes SLS to auto nie z mojej bajki. W moich oczach, jak już poprzednio napisałem, jest karykaturalny. Wszystko ma nie takie jak trzeba, wszędzie jest przerysowany. Maska, drzwi, wnętrze – brak finezji i delikatności. Nie chcę brnąć tu w opisy tego, jak to nawalony piwem Helmut naszkicował kształt SLS’a tłustą kiełbasa na serwetce w barze, bo i tak mi nie uwierzycie. Ale jak bonie dydy – tak właśnie było. Wiem to z pierwszej ręki. Dr Dieter Zetsche mi tą ciekawostkę na fejsowego priva wysłał.

Volvo S80 nadal uważam za piękny, stonowany i elegancki samochód. Ale nie będę Was oszukiwał – przez najbliższe 30 lat nigdy przenigdy go sobie nie kupię. Czuję, że nie jest dla mnie. Dla mnie jest trójka od BMW. Czujecie różnicę? Kosztują podobnie, ale jak wiele je dzieli. S80 to fajne auto i rozumiem tych, co je sobie kupili… o ile zwrot “wcześniejsza emerytura” wypowiadają co najmniej 3 razy dziennie w rozmowie z żoną robiącą szalik na drutach.

A teraz śmiało – głosujcie.
Ja jeszcze nie wiem jak. Pomyślę. Mam czas do piątku do 23:59.


Uff.

26 komentarzy

  1. Gówniany ten finał. Jakiś taki bez wyrazu. Nie wiem, ale oprócz Astona i Ferrari poważnych konkurentów nie ma.

    Skoro ulubiony to i taki który mógłbym kiedyś mieć co wyklucza obu wcześniej wspomnianych pretendentów. Natomiast beemka, merc, cytryna i volwiak? Nie wiem, jakieś to taki sztuczne.

    Gdzie jest Insignia pytam? Gdzie Laguna Coupe. No i gdzie Audi A4.

    Szkoda …

    Niech zwycięży najładniejszy z powyższych.

    Bond byłby ze mnie dumny :)

  2. Ciężko, ale ja głosuję na ferrarkę, bo ferrarka jest samochodem który od dziecka chciałbym mieć.

    Ale prawda jest taka, że oprócz cytryny i volvo na wszystkie auta okropnie choruje

  3. @rees: A gdzie SAAB?! Też mogę się tak zapytać. W każdym głosowaniu miałem jeden głos – tak jak każdy z Was. Moja wina, że 9-5 nie przeszedł? No bo chyba nie myślisz, że miałbym go ręcznie do finału wrzucić zamiast Merce CLS. No kaman! ;)

  4. @mr_bg

    Jak mnie kiedyś jacyś promotorzy marki zapytali na parkingu pod marketem, z czym mi sie kojarzy hjundaj, odpowiedziałem że właśnie z ponym :D

    Stoi taki jeden i za kwietnik robi w Sopocie od kilku lat ;D

  5. Blogo ja wiem czego dotyczy ta wielka zmiana, która się szykuje :)

    Jak wygra cytryna to będziesz musiał zamknąć bloga – nie dość, że ni będziesz umiał napisać ani jednego pozytywnego zdania to jeszcze po raz 3ci z rzędu twój CLS zostanie poniżony!

    Tragedia. Napisz gdzie ci wysłać kwiaty :)

  6. Niech wygra BMW! Nie, no żenujące są te wyniki. Wraca człowiek po miesiącu do kontaktu ze światem a tu w FINALE citroen na prowadzeniu? Czyżby znów działał tu jakiś Piiik..nięty fanklub? Niech wreszcie wypowie się ktoś, kto na DS3 oddał swój głos i wytłumaczy mi DLACZEGO? Nie mówię, że to zły samochód, ale w takim towarzystwie powinien być bez szans. BMW – niech w końcu wygra fajne auto!!!

  7. głosuje na cytryne bo spełnia trzy założenia:
    jest w zasięgu portfela, nie czułbym zażenowania jadąc nim, a jednocześnie jest na tyle unikalne że nie czułbym się jak szarak.
    bo ani ferrari, ani sls, ani aston to nie są auta którymi można jeździć w naszym kraju bez wzbudzania sensacji, a to pewnie męczy po tygodniu. Nie mówiąć już o tym że nikogo na nie nie stać. A BMW jakkolwiek jest świetnie zbudowane, świetnie się prowadzi, świetne materiały i och ach, to jest oklepane i wzbudza niezdrowe emocje. Volvo pominę chociaż pewnie jest najrozsądniejsze.

  8. to dlatego że w pracy po kryjomu piszę, ale chciałem powiedzieć ze na cytryna zagłosowałem w domu, a na Merca w pracy, specjalnie dla Ciebie. I to nie tak że teraz to zrobiłem ale normalnie wczoraj.

  9. Samochodem roku TopGear został DS3 i przegrał z Bugatti Veyron SS, Koenigsegg, i innymi super brykami. W testach z Mini DS3 też wygrywa. Ciekawe jak się sprzedają ???

  10. No to teraz nic innego nie wypada zrobić, jak zapoznać się z tą cytryną, i dowiedzieć się co w niej takiego jest, że wygrała z ferrari.

    Citroę, kreatiw technolożi – Pozdrawiam.

  11. DS3 jest dla mnie autem charakterystycznym. Albo charakternym. Po części dzięki kształtom, po części dzięki temu kolorystycznemu zakręceniu wnętrza i budy. Nie trawiłem białego dachu w Fabiach (“mam designerską Skodę” – pff..ta..), a Mini automatycznie kojarzy mi się z bohaterami książek Grocholi.
    Spłaszczona u dołu kierownica nie czyni auta sportowym tak jak ananas nie uszlachetni sałatki śledziowej. Nie lubię półśrodków. A DS3 to auto może trochę niepoważne, na pewno z dużym współczynnikiem lansu. Bo to taki gadżet. Zabawka. Nie traktujmy go na serio. Bo ono nie chce być poważne. Nie jest to też auto tylko dla pań – wyrośnięty facet nie wygląda w nim infantylnie – jak miałoby to miejsce w Mini – dopóki sam tego nie zechce…
    A kosztuje jak..Polo!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *