#209 Wypadek Roberta


Tragedii nie ma. Robert miał co prawda bardzo poważny wypadek i teraz tylko od współczesnej medycyny zależy, jak sprawny z niego wyjdzie – ale on i tak sobie w życiu poradzi. Jest genialnym kierowcą.

Kompletnie nie interesuję się F1, bo uważam ten sport za pozbawiony sensu. Naprawdę wyścigowy świat nie kończy się na tym prze budżetowanym, obłożonym ograniczeniami sporcie dla inżynierów, fizyków, specjalistów od aerodynamiki i handlarzy telewizyjnych transmisji i reklam.

Jeśli jednak tu będzie im przeszkadzał kierowca z niedowładem lewej dłoni (nie życzę tego Robertowi – tak tylko gdybam – przed chwilą zresztą przeczytałem news, że jest OK i rehabilitacja ręki zajmie raptem tylko rok), spokojnie sobie chłopak zdobędzie mistrzostwo świata w serii WTCC. O wiele fajniejszej, bardziej widowiskowej i bliższej technologicznie temu, co widzimy na naszych drogach.

Jest mi szkoda Roberta i życzę mu jak najlepiej, ale nawet gdyby szanse na powrót do F1 miał raczej mniejsze niż większe, tragedii bym z tego nie robił – bo moim zdaniem każdy inny sport motorowy jest dobry, jeśli nie lepszy. A emocje związane z wygrywaniem są zawsze takie same – niezależnie od tego, czym się przecina linię mety.

A Robert linię mety jako pierwszy minie jeszcze setki razy w swoim życiu. I naprawdę nie ma znaczenia, czy będzie wówczas siedział za kierownicą pomalowanego złotą farbą bolidu, pięknie obniżonego sedana klasy średniej z napędem na tył czy małego hatchbacka chodzącego bokiem po szutrowym nawrocie.

Życzę Robertowi szybkiego powrotu do zdrowia. Nawet bez odzyskania 100-procentowej sprawności będzie nadal miał nad większością innych kierowców przewagę talentu, wyczucia i woli walki. A mnie osobiście wali, w czym już niebawem wygra swój kolejny wyścig. Bo że wygra, nie mam wątpliwości.




Wpis opublikowany dnia 06.02.2011
Kategoria: [Rozważania] | Tagi: , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 5

  1. nyssan ( February 6th, 2011 23:36 )

    Wiesz Blogo trudno się z Tobą nie zgodzić. Co prawda oglądam F1, ale już po piętnastu okrążeniach idę sobie zrobić pierwszą porcję kanapek. Potem jeszcze herba z cytryną, lody… Potem siadam i ostatnie pięć kółek już mnie znów emocjonuje. Nie wiem tylko czy R się nie znudzi tymi innymi wolnymi motorsportami i nie powie: Od jutra gram w golfa…

  2. Tomek ( February 7th, 2011 09:53 )

    Wiesz, nie bez powodu wzięło się, że F1 to królowa sportów motorowych…
    Trzeba rozumieć te wyścigi, wtedy staje się to ciekawe, i potwierdzi to 200’000’000 milionów fanów na całym świecie :]

  3. lagunault ( February 7th, 2011 11:39 )

    Super wpis! “Lubię to!”

  4. Blogomotive ( February 7th, 2011 11:57 )

    @Tomek: Wiele podejść do F1 robiłem i zawsze kończyło się na tym, co opisuje w pierwszym komentarzu nyssan – nużyła mnie przewidywalność i czułem się nieswojo licząc nie na oszałamiające sportowe zagrywki, a raczej na kraksy eliminujące nieomylnych kierowców.

    @lagunault: Ojtam ojtam.

  5. zet ( February 14th, 2011 12:47 )

    Zostaje mieć nadzieje, że wszystko się dobrze skończy i szybko wróci do wyścigów.



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!